NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pawlak: Zasypani w teczkach Drukuj
Antoni Pawlak   
05.04.2005

Wrogowie Niepodległej

Takie wartości, jak równość wobec prawa, domniemanie niewinności, lustratorów nie interesują. „Ustawa o IPN rzeczywiście dyskryminuje ludzi związanych z tajnymi policjami PRL. Dyskryminuje świadomie” – pisze z dumą współautor ustawy o IPN, profesor Andrzej Rzepliński („Ostrzał twierdzy IPN” – „Gazeta Wyborcza”). I nawet na myśl mu nie przyjdzie, że on, obrońca praw człowieka, powinien w tym miejscu przynajmniej zapłonąć rumieńcem wstydu.
Ta dyskryminacja to, między innymi, odmowa domniemanym agentom dostępu do teczek. Ciekawe światło na ten niedorzeczny przepis rzuca afera z teczką Niezabitowskiej. IPN odmówił Niezabitowskiej dostępu do jej teczki, jako że już wydał wyrok, i z góry uznał ją za agentkę. A agent nie powinien znać swojej teczki – twierdzą w IPN – żeby nie mógł szukać fałszywych dowodów na swoją niewinność. Ale nie przeszkodziło to IPN udostępnić tych materiałów dziennikarzom. W ten sposób Niezabitowska zapoznała się z zawartością esbeckich dokumentów na swój temat. Tyle tylko, że za pośrednictwem prasy. Kto tu zwariował? Kto i z kogo tu robi durnia?
Wyrok, jaki IPN wydał na Niezabitowską jest co najmniej zaskakujący. Z wszystkich prasowych omówień zawartości jej teczki wynika, że nie ma wystarczających dowodów na jej agenturalną działalność. Udokumentowane jej podpisem są tylko dwa przesłuchania przeprowadzone przez podporucznika Grzelaka, podpisana „lojalka” oraz sporządzony jej ręką, powszechnie znany, skład redakcji „Tygodnika Solidarność”. Rysuje się z tych dokumentów obraz kobiety przerażonej pierwszym w życiu, w dodatku w pierwszych dniach stanu wojennego, przesłuchaniem. Nic więcej! Brak podpisanego zobowiązania do współpracy, brak pokwitowania pobierania pieniędzy itd. Cała reszta, m.in. niepodpisane przez Niezabitowską raporty, mogą być tylko wynikiem radosnej twórczości podporucznika Grzelaka. Na tak wątłej podstawie archiwista IPN wyrokuje, skazuje na infamię. To niepokojące.
Prawo do procesu przed niezawisłym sądem ma morderca, gwałciciel, złodziej i pedofil. Nie ma go domniemany były agent tajnych służb. Postulat profesora Andrzeja Romanowskiego, by byli agenci mieli prawo do procesu lustracyjnego jest traktowany nieomal jak zamach na IPN. Profesor Andrzej Nowak z Uniwersytetu Jagiellońskiego powiedział w jesiennym programie telewizyjnym „Warto rozmawiać”, że jest to niemożliwe, gdyż zablokowałoby pracę IPN. To interesujący argument. To tak, jakby w Ministerstwie Sprawiedliwości stwierdzono, że nie będzie się sądzić gwałcicieli, bo niestety sądy są zbyt obciążone.
Ostatnio prezes IPN profesor Leon Kieres zmienił zdanie i mówi: „IPN chce zaproponować wzmocnienie praw osób, które zostały pomówione. Chcemy zaproponować zmianę ustawy, tak aby osoby niepełniące funkcji publicznych mogły poprosić sąd lustracyjny o zbadanie ich sprawy”. IPN chce? To dobrze, to wręcz świetnie. Szkoda tylko, że Kieres nie wspomina, że aby IPN tego zechciał, potrzeba było wielkiej dyskusji spowodowanej przez profesora Romanowskiego.
Kto ma jakiekolwiek wątpliwości w sprawie metod pracy IPN, w sprawie esbeckich teczek jest wrogiem. Wrogiem Rzeplińskiego, Wildsteina, Wyszkowskiego i Dudka. Wrogiem niepodległej Ojczyzny. Zaprzańcem.
Widzę ich niezachwianą wiarę. Widzę ich nienawiść i wyłączam telewizor. Nie chcę, by powracały upiory.



Aktualizacja    ( 26.11.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.34567 Seconds