NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pawlak: Zasypani w teczkach Drukuj
Antoni Pawlak   
05.04.2005

Mam dla ciebie tylko nienawiść

Obserwując publikacje niektórych wszechlustratorów, obserwując ich ślepą wiarę w nieomylność esbeckiech teczek, zaczynam się bać. Odnoszę bowiem wrażenie, że ludźmi tymi kieruje wielka tęsknota za idealnym ładem moralnym, za trwałym rozdzieleniem dobra od zła, światła od ciemności. Za prostym, jasnym i czytelnym podziałem na „białe” i „czarne”. A więc myślenie utopijne, totalitarne. Zwolennik lustracji to jakby z definicji człowiek moralnie lepszy, wiedzący lepiej, mający w pogardzie tych wszystkich, którzy myślą inaczej, czyli de facto błądzą. Błądzą z głupoty, bądź z podłości (tertium non datur!). Czy nie taki był ton artykułu „Ostrzał twierdzy IPN” profesora Andrzeja Rzeplińskiego w „Gazecie Wyborczej”?
Wierzę, że wśród rzeszy zatrudnionych w IPN historyków, wielu jest ludzi rzetelnych. Takich, którzy kierują się w pracy pragnieniem ustalenia prawdy historycznej. Wierzę, że tacy ludzie znajdują się także wśród licznej rzeszy zwolenników lustracji. Ale wielu jest też, niestety, nieudaczników, nienawistwników, których jedynym celem jest dokopanie aktualnemu przeciwnikowi politycznemu. Nie chcę, nie życzę sobie, by tacy ludzie robili nam wodę z mózgu.
Przeświadczenie, że jest się jedynym posiadaczem prawdy, jedynym strażnikiem moralności zawsze w dziejach prowadziło do różnego rodzaju totalitarnych dewiacji. Od świętej inkwizycji, po całkiem współczesne odmiany ustrojów autorytarnych.
Być może krzywdzę niektórych z nich. Ale co mam poradzić, że gdy widzę ich natchnione, pozbawione jakichkolwiek wątpliwości twarze na ekranie telewizora, budzą się we mnie upiory? I z otchłani pamięci wracają bohaterowie propagandowych audycji telewizyjnych z marca 1968, ze stanu wojennego?
Charakterystyczne dla myślenia orędowników wszechlustracji jest i to, że poważnie traktują tylko te dowody, które pasują im do założonej wcześniej tezy. Jeśli jakiś dowód tej tezie przeczy, nie przyjmują go. Najlepszym przykładem jest wywiad, jakiego w listopadzie 2004 roku „Dziennikowi Polskiemu” udzielił Bronisław Wildstein;
„ – Henryk Karkosza będzie miał proces lustracyjny, a to oznacza, że sąd może orzec, iż nie był w świetle ustawy lustracyjnej świadomym i tajnym współpracownikiem SB.
 – Nie wykluczam tego.
 – I co wtedy?
 – Nic. Taki werdykt sądu lustracyjnego w najmniejszym stopniu nie zmieni mojego przekonania i wiedzy, że Karkosza agentem był”.
Czyli – co mi tam sądy, i tak wiem swoje. To interesujące. Wildstein wywodzi się z opozycji lat 70., walczył o demokrację, walczył o to, by powstało państwo, które szanuje prawo i w którym szanuje się prawo. Okazuje się jednak, że owszem – ma być prawo i ma być sprawiedliwość, ale tylko wtedy, gdy jest po naszej stronie.



Aktualizacja    ( 26.11.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.27798 Seconds