NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pawlak: Zasypani w teczkach Drukuj
Antoni Pawlak   
05.04.2005
Małpa z brzytwą

Ale pies trącał tych wszystkich, których podnieca niezdrowy bieg w nagonce. Gorzej z tymi, którzy te nagonki organizują. Na przykład z Krzysztofem Wyszkowskim.
Mam do Wyszkowskiego stosunek mocno skomplikowany. Był okres, w którym darzyłem go wielkim zaufaniem i szacunkiem. Jego rola w antykomunistycznej opozycji była niekwestionowana. Podobnie jak jego prawość i odwaga. Ale po 1989 roku stało się z Wyszkowskim coś dziwnego. Ilekroć widuję go w ostatnich latach, częstuje mnie kolejną rewelacją. A to o „zdradzie okrągłostołowej”, a to o tym, że idea zjednoczonej Europy wypływa z idei III Rzeszy. Nic dziwnego, że widujemy się rzadko.
Apogeum nastąpiło, gdy Wyszkowski dostał z IPN swoje esbeckie teczki. Im bardziej się w nie wgłębiał, tym bardziej go to podniecało. Aż nieomal niezauważalnie stał się czymś na kształt małpy z brzytwą. Podczas lektury swojej teczki co jakiś czas wyskakiwał mu nowy tajny współpracownik. Z czasem zgromadził całkiem spory ich tłumek.
Wyszkowski popadł w paranoję. Zaczął z niezwykłym przekonaniem przybredzać o wielkim, wszechświatowym nieomal spisku komunistycznych, czy może postkomunistycznych, agentów. Podobnie paranoidalna była inna jego teoria, ta mianowicie, iż Małgorzata Niezabitowska napisała swój głośny tekst w „Rzeczpospolitej” dlatego, że dowiedziała się iż Wyszkowski dostał z IPN swą teczkę i zaraz ją, Niezabitowską, zdekonspiruje. Teza zakładająca, że Wyszkowski to pępek świata jest zapewne miła dla zainteresowanego. Nie jest jednak do końca prawdziwa, co być może przyzna nawet doktor Antoni Dudek, który z założenia nie zgadza się z niczym, co piszę (z wyjątkiem moich erotyków, na których temat jeszcze nie zdążył się wypowiedzieć).
Wyszkowski jest jak rozpędzony parowóz – trudno go zatrzymać. W lustracyjnym zapale wymachuje teczkami jak maczugą. Ze śmiertelną powagą dowodzi, że premier Tadeusz Mazowiecki świadomie tolerował wokół siebie agentów. I jako agentów wymienia nieżyjących już Dariusza Fikusa, byłego naczelnego „Rzeczpospolitej” i Andrzeja Drawicza, prezesa telewizji w rządzie Mazowieckiego. Rzucić oskarżenie na zmarłych jest najłatwiej – oni nie mogą się bronić.
Kto zatrzyma Wyszkowskiego? Kto odważy się wreszcie powiedzieć, że to, co mówi jest najzwyklejszą podłością? Że jeśli już ktoś ma go słuchać, to zdecydowanie powinien to być psychiatra?
Drugim wielkim łowczym jest publicysta tygodnika „Wprost”, Bronisław Wildstein. Ścierałem się z nim na temat IPN wielokrotnie. Zazwyczaj kończyło się tym, że Wildstein nazywał mnie „pożytecznym idiotą” lub imputował niezbyt uczciwe intencje (niezbyt uczciwe? – co ja piszę, wmawiał mi jak dziecko w brzuch intencje wręcz podłe).
Dyskusja na takim poziomie nie jest tym, co lubię najbardziej. Zważywszy, że każdej dyskusji z Wildsteinem towarzyszą dwie, niezwykle charakterystyczne, rzeczy. Pierwsza z nich, to niesłychana demagogia, która powoduje poklask gawiedzi. A dla poklasku B.W. dałby się posiekać. Drugim nieustannym wątkiem każdej jego przemowy jest bezbrzeżna nienawiść do wszystkiego i wszystkich, co nie jest Bronisławem Wildsteinem, a szczególnie do Adama Michnika.
Nadto Wildstein bardzo lubi pouczać z pozycji swojej wyższości moralnej. Tak jak – za pomocą telewizyjnego ekranu – pouczał Niezabiotowską jak ta powinna się zachowywać na przesłuchaniach w stanie wojennym. Bez względu na to, czy Wildstein miał rację, czy nie, nie wydaje mi się właściwe, by w tej kwestii pouczał ktoś, kto stan wojenny spędził w Paryżu. Demagogia? Nawet jeżeli tak, to przy demagogii Wildsteina jest niczym maluch naprzeciw czołgu.
Do Wyszkowskiego i Wildsteina dołączył profesor Ryszard Bender, który odkrył w swoich teczkach pozyskanych z IPN tłumek agentów na KUL, i Roman Giertych, który najchętniej zlustrowałby wszystkich. Gratuluję Wildsteinowi towarzystwa.




Aktualizacja    ( 26.11.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.32970 Seconds