NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Pawlak: Funeralpolo - między wspólnotą a stadem Drukuj
Antoni Pawlak*   
25.04.2010
1.
Nieszczęścia, a szczególnie śmierć, zbliżają tych, którzy pozostali żywymi. Powodują w nich przemożną potrzebę bycia razem. Potrzebę wspólnoty.

To właściwe nieomal wszystkim kulturom. Velorio – to rytualne czuwanie przy zmarłym – najbardziej tę potrzebę zaspakaja. Sam niejednokrotnie brałem w czymś takim udział. Kiedy przyjaciele odchodzili my, jeszcze żyjący w poczuciu osierocenia zbieraliśmy się by wspólnie powspominać, popić i po prostu być razem. To oswajanie śmierci. Bezrozumna – bo rozumem się tego objąć nie da – próba jej zrozumienia.

2.
Po pogrzebie Jacka Kuronia zebraliśmy się w redakcji „Gazety Wyborczej”. Danusia Kuroń i Sewek Blumsztajn stwierdzili, że Jacek by chciał, byśmy wspominali go radośnie. I przez kilka godzin piliśmy za Jacka, a co jakiś czas ktoś chwytał mikrofon i opowiadał jakąś dykteryjkę o nim.

Byliśmy razem. I Jacek – w jakimś sensie – był tego wieczoru także wśród nas.

3.
Umierając, stajemy przed śmiercią samotnie. Ci, którzy pozostali szukają wspólnoty. To normalne. Nasza polska nienormalność polega na tym, że musimy popadać w przesadę. Pod każdym względem. Jesteśmy wszak narodem szczególnym. Narodem wybranym. Narodem w sposób najbardziej z możliwych doświadczonych przez Los i Historię. Historia naszej w krwi skąpanej ojczyzny jest szczególna, niepowtarzalna, niespotykana, bezprecedensowa, wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. I koniecznie musimy to pokazać całemu światu. Żeby wiedział, zapamiętał, z uwagą i należnym współczuciem obejrzał stygmaty i…

Właśnie, i co?

Jesteśmy narodem pełnym wielkich kompleksów. Narodem, który uważa że z tymi kompleksami musi się obnosić po całym świecie. Musimy się pławić we własnych klęskach, nieszczęściach, śmierciach. To silniejsze od nas.

Najbardziej lubimy organizować obchody wielkich klęsk, wielkich bohaterskich śmierci. Obrona Westerplatte, powstanie warszawskie, wypadki grudniowe – by ograniczyć się tylko do przykładów z historii najnowszej. Obchody rocznic nie kojarzących się ze śmiercią, z przegraną wychodzą nam zdecydowanie gorzej. To widać chociażby po obchodach kolejnych rocznic Sierpnia 1980. Tu potrafimy tylko wyburczeć Bogdana Borusewicza, czy przekonywać siebie nawzajem, że Lech Wałęsa, ten agent Służby Bezpieczeństwa o ksywce Bolek, wcale nie przeskoczył stoczniowego muru, a został przez tajne służby dowieziony motorówką. 

4.
Kiedy we wczesnych latach siedemdziesiątych przeczytałem w „Trybunie Ludu”,  że organizowany jest „rajd rowerowy szlakiem męczeństwa”  przez chwilę myślałem, że to ponury żart.

To nie był żart. To był znak. Znak mówiący wiele o naszej mentalności. 

5.
Nagłe przerwanie lotu prezydenckiego samolotu to była niewątpliwie wielka trauma. Wprawdzie przyzwyczailiśmy się do tego, że ludzie umierają, ale jesteśmy przekonani, że śmierć to raczej akt jednostkowy, rzadko zbiorowy.
Kilku z tych, którzy tam zginęli znałem osobiście. I dla mnie pozostaną nie do zastąpienia. Bo człowieka nie da się zastąpić. Można zastąpić ministra, dyrektora, działacza, ale nie człowieka.

Będę się bez nich źle czuł. Świat w jakimś wymiarze znowu straci dla mnie część swego sensu.

W jakiś sposób zdążyłem się do tego przyzwyczaić. I tylko trochę dziwnie mi się robi, gdy idę na Rondo Jacka Kaczmarskiego, Plac Dariusza Kobzdeja, Rondo Jacka Kuronia, czy ulicę Aliny Pieńkowskiej. Dawni znajomi, dawni przyjaciele stają się dostojnymi patronami. Ich życie zamienia się w życiorys, uśmiech w dostojny grymas. W twardy bruk wbijają się języki trotuarów i ławek. Próba rozmowy zmienia się w monolog. I kiedy gazetę kupioną w kiosku przy Pieńkowskiej czytam na ławeczce przy Rondzie Kaczmarskiego ogarnia mnie nostalgia. 
6.W samolocie do Smoleńska zginęło wielu wspaniałych ludzi. Nie bohaterów, ale naprawdę wspaniałych ludzi. Każdy, który odchodzi robi wyrwę w naszym życiu. Czasami wyrwę nie do zasklepienia. Ale, do cholery, nie każdy który odchodzi jest bohaterem. Nie popadajmy w paranoję. Nawet jeśli to nasze narodowe hobby.
Ale licytacja trwa. Licytacja na łzy, na ból. Kto więcej, kto bardziej. Dzień w dzień wylewa się to z gazet i telewizorów, z radioodbiorników i komputerów. Tak jak codziennie z mediów wylewają się łzy.

Swoisty szantaż żałobny.

Trumienny festiwal.

Funeralpolo. 

7.
Polska tradycja każe nam o umarłych mówić dobrze, albo wcale. To także pewien rodzaj hipokryzji. I może warto to wreszcie głośno powiedzieć: tak, zginęło tam wielu wspaniałych ludzi. Ale i paru takich, którym bym ręki raczej nie podał. 
8.Narodowe, wszechogarniające żałobne spektakle przeżywamy nie po raz pierwszy. Pamiętam śmierć Jana Pawła II. I pamiętam te Wielkie Zaklęcia – teraz, po tej straszliwej traumie staniemy się inni, lepsi godniejsi. Tak mówili wszyscy. W ulicznych rozmowach i na ekranach telewizyjnych, przy rodzinnych obiadach i w wierszach. Nawet kibicie z założenia wrogich sobie drużyn piłkarskich, w imię pamięci Wielkiego Polskiego Papieża, przyrzekali sobie pokój i dozgonną przyjaźń.

I czym to się skończyło? Oczywiście niczym. Minęło klika dni i nasz polski świat wrócił do normy. Wróciło chamstwo i chwyty poniżej pasa.

Dlatego śmieszą mnie dzisiejsze zapewnienia, że ta Wielka Tragedia nas wszystkich odmieni. Nie odmieni. I to już widać. Na forach internetowych i na niektórych pogrzebach ofiar. W haniebnych artykułach prasowych i wierszach.Już znaleźli się tacy, którzy innym odmawiają prawa do smutku i żałoby. To banał, ale jakżesz to polskie! 

9.
Po śmierci Jana Pawła II też lud wyległ na ulice. Też opuszczano flagi owinięte kirem i palono tysiące, setki tysięcy zniczy. Obserwowałem to z pewną rozterką. Źle się w tym czułem. Ale nie do końca wiedziałem dlaczego. W końcu napisałem wiersz Płomień i łza. Bo w wierszu czasem łatwiej wyrazić uczucia.

śmierć to łza w której topimy ból
to płomień świecy rozświetlającej nieprzetarty szlak 
tego dnia nie wywiesiłem flagi przekreślonej
blizną żałoby nie wystawiłem w oknie nekrologu
znicza nie doświadczyłem oczyszczającej wspólnoty
rozpaczy moje wargi nie zatrzepotały zapomnianymi słowami
modlitwy osobny na brzegu alei Jana Pawła II
zapadałem się coraz głębiej w sobie żegnając ostatni kondukt
autobusów do Rzymu zabrakło mi odwagi
by zawołać w twarz tłumu by pod opadające sklepienie
nieba wznieść jedno pytanie – czy nie spotkałem
nigdy śmierci która bolała bardziej 
Alicja bezpowrotnie zabrała część mnie
Mama wszystko co dobre
Tomek ból wsysanego przez guz mózgu
a Jacek nie zgasł z pieśnią bo rak poharatał mu krtań 
płomień tym którzy odeszli do Boga
łza dla tych którzy odeszli w pustkę

10.
Nie jestem stadny. Rzadko odczuwam potrzebę współuczestnictwa w Wielkiej Oczyszczającej Zbiorowości. Te uniesienia nie dla mnie. Boję się tłumu. Zdecydowanie lepiej czuję się sam lub w bardzo kameralnym gronie. Tam tylko potrafię dać upust swoim uczuciom. Wznieść szklankę whisky, stuknąć się z przyjacielem i powiedzieć; „to wypijmy za Arama”.

Na przykład. 

11.
Walt Whitman napisał wiersz Prześlizgując się ponad wszystkim (tłumaczenie Juliusza Żuławskiego).

Prześlizgując się ponad wszystkim, przez wszystko,
Poprzez Naturę, Przestrzeń i Czas,
Jak okręt wodami sunący – 
Nie tylko życie samo, ale podróż duszy
I śmierć, wiele śmierci opiewam.

Właśnie – opiewam. A nie masturbuję się nią, upajam.

Nie próbujmy zamienić śmierci w operę mydlaną. W podszytą narodowym sosem grafomanię.

*Antoni Pawlak – poeta, publicysta, laureat Nagrody im. Kościelskich
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 26.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.05431 Seconds