|
W piątek Sejm zakończył uchwalanie pakietu ustaw zdrowotnych. W sumie – razem z przyjętą tydzień wcześniej ustawą o działalności leczniczej – jest ich pięć. Zmiany wprowadzane przez nie do polskiego systemu ochrony zdrowia nie są na pierwszy rzut oka jednoznaczne. Ale przy uważniejszej lekturze spoza szczegółowych rozwiązań wyłania się dość prosta w gruncie rzeczy idea. Nowe regulacje mogą być korzystne albo i niekorzystne z punktu widzenia pacjentów, lekarzy i pielęgniarek czy stanu zdrowia populacji – ale nie o to w nich chodzi. W centrum zainteresowania ustawodawcy nie jest bowiem zdrowie ludzi czy warunki ich pracy, lecz przede wszystkim finansowy aspekt ochrony zdrowia.
Jeśli szukać w tym pakiecie wyraźnie jasnego punktu, to jest nim ustawa refundacyjna. Wprowadza ona urzędowe ceny i urzędowe marże na leki refundowane. Ceny te będą negocjowane przez rząd z producentami. To krok w dobrym kierunku. Ustawa przewiduje, że na refundację przeznaczona będzie sztywna część budżetu NFZ, czyli 17%. Opinie na temat tego rozwiązania są niejednoznaczne, a jego skutki zapewne ujawnią się dopiero w przyszłości. Ustawa refundacyjna nie zmienia również poziomu współpłacenia przez pacjentów za leki, który jest u nas, jak na europejskie standardy, wysoki. Krytycy ustawy twierdzą, że doprowadzi ona do większego obciążenia pacjentów, gdyż apteki nie będą już mogły sprzedawać leków po promocyjnej cenie. Inni podkreślają, że dzięki sztywnym cenom małe prywatne apteki będą chronione przed dumpingiem ze strony aptek sieciowych.
Rozbieżne opinie budzi zmieniona ustawa o prawach pacjenta. Wprowadza ona możliwość dochodzenia przez pacjentów odszkodowań przed komisją odszkodowawczą, pod warunkiem zrzeczenia się możliwości wstąpienia na drogę sądową. Ci, którzy wybiorą tę ścieżkę dochodzenia swoich praw, będą mogli liczyć na dużo szybsze rozpatrzenie sprawy, ale ustalono górną granicę wysokości odszkodowania: 300 tys. zł dla krewnych zmarłego pacjenta lub 100 tys. zł (ewentualnie renta) dla samego pacjenta. Rozwiązanie to pozytywnie ocenia Rzecznik Praw Pacjenta, ale krytykują je przedstawiciele stowarzyszenia Primum Non Nocere. Wydaje się, że warto dać komisjom szansę. To, czy spełnią swoje zadanie, wyjdzie niejako w praniu. Wiele zależy od tego, czy pacjenci będą skłonni im zaufać, czy pozostaną przy powolniejszej, ale sprawdzonej drodze sądowej. Jeszcze więcej zależy od tego, czy komisje będą na takie zaufanie zasługiwać.
Ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia wprowadza e-recepty, e-skierowania i e-rejestracje. Ma to ułatwić pacjentowi zapisanie się do lekarza czy na badania i monitorowanie przez internet swojego miejsca w kolejce. Przede wszystkim chodzi jednak o zwiększenie nadzoru nad racjonalnością wydatków. To może mieć do pewnego stopnia sens, ale warto pamiętać, że kontrola nie jest panaceum na nieracjonalne wydatki, bo w dużym stopniu zachęca do nich sam system finansowania służby zdrowia. Czasem zaś wręcz wymusza on marnowanie pieniędzy, gdy np. NFZ wymaga od szpitali posiadania sprzętu, z którego nie korzystają – kosztowny sprzęt stoi potem w piwnicy i się kurzy. Zwiększenie kontroli może wyeliminuje część tych nadużyć, ale trzeba pamiętać, że wynikają one często z logiki systemu. Najbardziej kontrowersyjnym – i prawdopodobnie niekonstytucyjnym – aspektem tej ustawy jest sposób gromadzenia wrażliwych danych o pacjentach. O szczegółach ma decydować rozporządzenie ministra, nie zaś, jak przewiduje Konstytucja, ustawodawca. Z tego powodu ustawa o systemie informacji w ochronie zdrowia spotkała się z krytyką ze strony Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Krytycznie wypowiada się na jej temat również stowarzyszenie Panoptykon.
Wśród zmian wprowadzanych przez ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty szczególnie rzuca się w oczy likwidacja stażu lekarskiego i zmiana programu nauczania medycyny: szósty rok studiów ma zastąpić staż. Celem takiego rozwiązania ma być podobno szybkie zwiększenie liczby lekarzy. Najprawdopodobniej jednak odbędzie się to kosztem jakości kształcenia i większej presji na (i tak bardzo obciążonych) studentów i studentki medycyny.
Najbardziej kontrowersyjna – i najbardziej szkodliwa – jest jednak ustawa o działalności leczniczej. Utrzymuje ona możliwość zatrudniania pielęgniarek w szpitalach na kontraktach, czyli sytuację, w której toleruje się naruszanie kodeksu pracy kosztem praw pracowniczych pielęgniarek oraz bezpieczeństwa i komfortu pacjentów. Ale przede wszystkim zobowiązuje ona samorządy do pokrywania długów szpitali lub ich komercjalizacji. Warto przypomnieć, że szpitale zadłużają się nie dlatego, że lubią, i zwykle również nie dlatego, że źle gospodarują pieniędzmi (choć i to się zdarza). Dzieje się to przede wszystkim dlatego, że usiłują mimo wszystko nas leczyć w warunkach permanentnego niedofinansowania. Tak naprawdę to nie szpitale się zadłużają, to rząd i my wszyscy jesteśmy dłużnikami szpitali. Aktualna próba przecięcia pętli zadłużenia może się powieść, ale może to oznaczać, że już za kilka lat niewiele pozostanie w Polsce szpitali o charakterze niekomercyjnym. Będzie potrzeba pracy kilku pokoleń, by to potem odbudować.
Krótko mówiąc, w pakiecie ustaw zdrowotnych chodzi przede wszystkim o szukanie oszczędności i zmniejszanie kosztów, przy jednoczesnym utrzymaniu publicznych nakładów na ochronę zdrowia na obecnym, dramatycznie niskim poziomie. Odbędzie się to najprawdopodobniej – w różnych proporcjach – kosztem budżetów samorządów, bezpieczeństwa i prywatności pacjentów, warunków pracy pielęgniarek, jakości kształcenia lekarzy, a także (czego akurat nie trzeba żałować) dochodów koncernów farmaceutycznych.
Pielęgniarki i położne, które towarzyszą człowiekowi w granicznych momentach narodzin i śmierci, tym razem asystowały z „białej galerii” agonii dotychczasowego systemu ochrony zdrowia i narodzinom nowego. Jaki będzie ten nowy system? Wiele z jego szczegółow poznamy w praktyce dopiero w przyszłości, a niektóre ze zmian będą nawet dla nas jako pacjentów przyjazne. Ale wyłaniający się z ustawowych rozwiązań obraz całości jest głęboko niepokojący. Świadczy bowiem o skuteczności rządu (w tym przypadku minister Ewy Kopacz) w prowadzeniu nieodpowiedzialnej polityki, która – choć krótkowzroczna – będzie miała dlugofalowe i trudne do naprawienia konsekwencje.
Czytaj też „Biały Kurier” wspierający protest pielęgniarek przeciwko zatrudnianiu ich w szpitalach na kontraktach.
Na podobny temat
|
Ciekawostka dla austriaka: w Austrii ...
Dzieciofobiczna postawa propagowana w...