NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostolski: Przedwczesny primaaprilisowy Drukuj
Adam Ostolski   
10.01.2012

Nie leżało dotąd w polskiej tradycji zapowiadanie z góry dowcipów na prima aprilis. Zwłaszcza przez konserwatystów. Cóż, Zbigniew Ziobro i Ludwik Dorn okazali się konserwatystami innowacyjnymi. Zapowiadając mobilizację miliona ludzi w naszej części Europy w celu zawieszenia unijnego pakietu klimatycznego, wykazali się dowcipem na tyle bogatym, że na te kilka miesięcy starczy.

eko_120.jpgIronia tkwi bowiem w tym, że to właśnie eurosceptycy zapowiedzieli, iż 1 kwietnia jako pierwsi odwołają się do nowego narzędzia demokracji bezpośredniej na poziomie unijnym, jakim jest Europejska Inicjatywa Obywatelska. Że to właśnie przeciwnicy traktatu lizbońskiego zręcznie  wykorzystują nową sytuację, jaką stworzył. I że to konserwatyści najbardziej lekkomyślnie  narażają na szwank dobro wspólne.

Propozycja liderów Solidarnej Polski to jednak nie tylko pokaz demagogii. To również apel o poważne potraktowanie idei demokracji, rozumianej jako liczenie się z głosem ludu. Debata nad tą propozycją może być dla ekologów okazją do przedstawienia opinii publicznej swoich racji (o ile zostaną w końcu dopuszczeni do głosu). Argumentacja Ziobry, Dorna i Kurskiego oparta jest na szeregu półprawd. Mówiąc, że wprowadzenie pakietu będzie kosztowało Polskę ponad 100 mld zł, zapominają, że ten wydatek nie jest stratą, lecz inwestycją. Jeśli wydaję jakąś kwotę na komputer lub maszynę, na której pracuję, to nie tracę tych pieniędzy, lecz inwestuję je w swój przyszły dobrobyt. Podobnie z inwestycjami w zieloną gospodarkę.

A jeśli rzeczywiście problemem ma być to, że Polski „nie stać” na takie inwestycje, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby żądać, by bogatsze i mniej zależne od węgla kraje „starej Europy” się na to zrzuciły. Coś mi się zdaje, że nawet w epoce cięć budżetowych trudno by im było odrzucić taką propozycję. W tej sytuacji narzuca się okropne podejrzenie – a może nasi patrioci z Solidarnej Polski po prostu nie chcą, żeby Polska dostała te pieniądze? Ale dlaczego nie chcą?!

Inna kwestia to miejsca pracy. Straszą więc nas, że realizacja pakietu może oznaczać likwidację 250 tys. miejsc zatrudnienia. To też prawda, ale częściowa. Pewne stanowiska pracy będą zamknięte, ale w ich miejsce powstaną nowe: w sektorze efektywności energetycznej i energii odnawialnej. Według obliczeń Greenpeace do 2030 r. może w ten sposób powstać 386 tys. nowych miejsc pracy. Czyżby autorzy propozycji „zawieszenia” pakietu klimatycznego nie chcieli, żeby one powstały?

Ostatnia kwestia to perspektywa wzrostu cen energii i ciepła. Taki scenariusz nie jest wykluczony,  ale nie jest też nieuchronny (w gruncie rzeczy o wiele bardziej powinniśmy bać się wzrostu cen energii wskutek naszej zależności od ropy). Przestawianie polskiej gospodarki na zieloną energię  będzie okazją do nowego rozdania obciążeń i korzyści wynikających z tego procesu. Ale to nasz rząd, a nie Bruksela, zdecyduje, kogo obciążą koszty tej transformacji, a kto na niej skorzysta. W wielu krajach zieloni proponują rozwiązania zapobiegające „ubóstwu energetycznemu”. Jednym z takich pomysłów są progresywne opłaty za energię – podstawowe zapotrzebowanie na energię  można zaspokajać tanio, a jej marnowanie lub konsumpcja luksusowa mogą być droższe. Pakiet klimatyczny nie zawiera takich rozwiązań, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by się domagać ich wprowadzenia. No chyba że nie chodzi o ochronę ubogich…

Mimo wszystko zamiast oburzać się i ustawiać w roli obrońców pakietu klimatycznego, ekolodzy mogą potraktować propozycję Solidarnej Polski jako wyzwanie. Obecny pakiet klimatyczny jest daleki od doskonałości – jest nie dość ambitny, jeśli chodzi o cele ekologiczne, opiera się na nieskutecznych lub przeciwskutecznych narzędziach (jak handel emisjami) i – to prawda – nie zawiera gwarancji dotyczących „sprawiedliwości ekologicznej”, czyli troski o to, by polityka ekologiczna nie prowadziła do wzrostu biedy i nierówności społecznych.

Sukces propozycji Solidarnej Polski oznaczałby mroczną przyszłość dla nas i dla naszych dzieci, ale dotychczasowa polityka klimatyczna nie daje gwarancji ochrony przed taką przyszłością. W dodatku ich propozycje trudniej w Polsce odparować, bo wielu ekspertów ekologicznych w naszym kraju pozostaje zadziwiająco niewrażliwymi na kwestie społeczne. Europę już dziś stać na ambitniejszą politykę klimatyczną – zarówno jeśli chodzi o głębszą redukcję emisji dwutlenku węgla, jak i o sprawiedliwszy rozkład kosztów oraz korzyści z tego procesu. Będzie to możliwe, jeśli ekolodzy spróbują przekonać do siebie tych ludzi, do których dziś apelują Ziobro i Kurski – związkowców (w tym górników!).

Jeśli więc zapowiedź Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej nie była tylko przedwczesnym primaaprilisowym żartem, to być może w tym roku czeka nas arcyciekawy pojedynek.

Tekst ukazał się w „Przekroju” nr 2 (3471) z 9 stycznia.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |11.01.2012 09:12:55
Jeśli pieniądz skonstruowany jest w ten sposób, że jest to kredyt udzielany
gospodarce przez banki, który zawsze ma zostać spłacony z nawiązką (tak jest w
tej chwili, pieniądz, każdy pieniądz nie jest niczym innym niż po prostu
długiem) to gospodarka w sposób oczywisty zbudowana jest na zasadzie
konieczności wzrostu w nieskończoność. Jeśli gospodarka oparta jest na zasadzie
wzrostu w nieskończoność i bez wzrostu dochodzi do katastrofy, to nie ma żadnej
realnej możliwości ograniczenia jej energochłonności, która musi logicznie rzecz
biorąc tak samo rosnąć do nieskończonośc, jak do nieskończoności rosną dług,
konieczność spłacania go i konieczność wzrostu konsumpcji i produkcji. No to
jeśli tak jest, to nie ma żadnej możliwości ustabilizowania emisji CO2 lub
czegokolwiek na jakimkolwiek określonym poziomie.

Jeśli początkiem każdej
operacji ekonomicznej jest zaciągnięty dług który trzeba spłacić z procentem, to
każda operacja ekonomiczna musi generować wzrost
sprzedaży/konsumpcji/produkcji/emisji/długu. Wszelkie próby ręcznego
zatrzymywania tego procesu są jak próby zahamowania karety przez wkładanie łapy
w szprychy koła. Czyli świadczą po prostu o kompletnym niezrozumieniu jak działa
ekonomia i skończą się podobnie, jak to wkładanie ręki w szprychy. Ktokolwiek
się na to zdecyduje, musi ponieść ekonomiczną klęskę, w dalszej kolejności i tak
zresztą daremną bo emisja u niego samego i tak musi wzrastać jak wszędzie, a
emisji nie zatrzyma bo jest to niemożliwe. Jedynym realnym sposobem ograniczenia
emisji jest zmiana konstrukcji pieniądza.
deemokrata  - Gratuluję   |11.01.2012 11:27:43
Gratuluję ciekawego artykułu.
Wspomina się o demokracji bezpośrdniej.
Zastanawiam się, czy znacie to stowarzyszenie www.demokracjabezposrednia.pl ? Co
o nim myślicie?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 19.18808 Seconds