NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostolski: Nie ma postępu na skróty Drukuj
Adam Ostolski   
04.10.2011

W ostatnim odcinku Gry o tron młody król Joffrey pyta minstrela schwytanego na śpiewaniu w tawernie piosenki wyśmiewającej królową, czy wolałby zachować ręce czy język. „Człowiek nie może żyć bez rąk”, odpowiada minstrel. Król każe wyrwać mu język.

W kleszczach PO-PiS-u

ruch__palikotamjaniec.jpgPrzed podobnym dylematem stoją w Polsce progresywni wyborcy. Od kiedy linią podziału stał się konflikt między „Polską solidarną” a „Polską liberalną”, co pewien czas musimy wybierać, czy ważniejsze są dla nas prawa reprodukcyjne kobiet, godność osób LGBT, wolność od religijnej indoktrynacji, czy raczej prawo do powszechnej ochrony zdrowia, godnych warunków pracy, bezpieczeństwa socjalnego. To nie jest wybór pozytywny. Dobrze wiadomo, że polityka PO nie poszerza naszej wolności, tak jak polityka PiS nie budowała solidarności. Wybór zależy od tego, co bardziej boimy się stracić. Nagonka na gejów i lesbijki czy demontaż kodeksu pracy? Całkowity zakaz aborcji czy prywatyzacja szpitali? Nic dziwnego, że czasem czujemy się sfrustrowani; do takich decyzji trzeba mieć nerwy.

Jak wygląda ten dylemat z punktu widzenia wolności określanych mianem „kulturowych”? Można o nie walczyć na dwa sposoby. W ramach projektu konsekwentnie liberalnego można domagać się, aby liberalizm oznaczał nie tylko wolny rynek, ale także ochronę praw kobiet i mniejszości, świeckie państwo i politykę antydyskryminacyjną. Albo można próbować wykroczyć poza dominujący podział na „Polskę solidarną” i „liberalną”, i żądać realizacji wszystkich praw człowieka jako niepodzielnego pakietu. Tę pierwszą drogę proponuje od niedawna Palikot, tę drugą od lat wybierają Zieloni.
Postęp na skróty?

Można zrozumieć ludzi o lewicowych poglądach, którzy dają się uwieść projektowi Palikota. Ostatecznie to wygląda racjonalnie: lepiej mieć coś już teraz, zamiast długo czekać na więcej. Uzyskać to, co się w aktualnych warunkach da uzyskać, a z resztą postulatów poczekać na lepsze czasy. Problem w tym, że nie ma postępu na skróty. Wybierając tę lub inną partię, nie tylko głosujemy na głoszone przez nią konkretne postulaty, lecz także opowiadamy się za pewnym kształtem świata, który ta partia reprezentuje.

Kształt świata, jaki proponuje Palikot, nie jest tak progresywny, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Wbrew prospołecznej retoryce, jaką daje się czasem słyszeć w tej kampanii, i pomimo faktu, że dobre miejsca na listach Ruchu Palikota przypadły osobom, którym nikt nie musi tłumaczyć, co to jest sprawiedliwość społeczna, jest to program głęboko neoliberalny. Proponowana przez Palikota jednolita 18-proc. stawka PIT, CIT i VAT oznaczałaby obniżenie podatków dla garstki najbogatszych kosztem wzrostu obciążeń podatkowych większości społeczeństwa. A podatek liniowy to tylko wierzchołek góry lodowej… są tu jeszcze postulaty dotyczące kodeksu pracy, BHP czy prawa budowlanego. Palikot nie tylko nie ma żadnego programu w dziedzinie polityki społecznej, ale proponuje program gospodarczy, który znacząco przyspieszyłby wzrost rozwarstwienia.

Wzrost rozwarstwienia społecznego nie tylko negatywnie wpływa na jakość życia i stan zdrowia społeczeństwa, ale także – co tu szczególnie istotne – powoduje wzrost nastrojów ksenofobicznych. Próba zwalczania takich postaw za pomocą samej tylko edukacji skazana jest na niepowodzenie. Zwłaszcza gdy ta sama ręka, która wkłada ludziom do głów tolerancję, jednocześnie zabiera im chleb. Nie ma lepszego paliwa dla nienawiści do mniejszości niż poczucie krzywdy. I dlatego nie ma praw człowieka bez sprawiedliwości społecznej.

Cywilizacyjny projekt, który reprezentuje Palikot, wygląda modernizacyjnie, ale nie ma nic wspólnego z nowoczesnością. Jest to w gruncie rzeczy projekt głęboko konserwatywny. I to co najmniej z trzech powodów.


Jak Syfon z Miętusem

Po pierwsze Ruch Palikota utrwala opozycję między „Polskę solidarną” i „liberalną” oraz związany z nią podział na prawa socjalne i kulturowe. Warto pamiętać, że prawa człowieka nie dzielą się „z natury” na socjalne i kulturowe. To podział narzucony przez naszą klasę polityczną i w jej interesie. Tylko podważając ten podział i odrzucając jego założenia możemy liczyć na trwały postęp. W tym celu musimy pamiętać, że prawa kobiet i mniejszości to nie jest wyraz jakiegoś partykularnego interesu, ale element projektu cywilizacyjnego zbudowanego wokół idei niezbywalnych i niepodzielnych praw człowieka.

Tak dochodzimy do drugiego problemu. Ruch Palikota traktuje prawa kobiet i mniejszości seksualnych czy świeckość państwa jako postulaty, które można realizować w oderwaniu od szerszej polityki społecznej i gospodarczej. Takie myślenie nie ma pokrycia w rzeczywistości. Tym, czego potrzebujemy, nie jest tylko jednorazowa zmiana prawa, lecz także głęboka zmiana postaw społecznych, która sprawi, że zmiany prawne, na których nam zależy, nie będą łatwe do odwrócenia. Ludzie są bardziej gotowi zaakceptować zmiany kulturowe, kiedy mają w życiu poczucie bezpieczeństwa, przede wszystkim ekonomicznego. Ignorując ten fakt, skazujemy się na wieczne przeciąganie liny. Albo – co powinno być bliskie czytelnikom Gombrowicza – niekończący się pojedynek Syfona z Miętusem.

Trzeci problem jest logiczną konsekwencją poprzednich: Palikot oferuje szacunek osobom wykluczonym w pakiecie z pogardą do „moherów”. Tym, co proponuje, nie jest dystrybucja godności, ale redystrybucja pogardy. Ponieważ zaś jego polityka gospodarcza zapewni świeży dopływ sił dla populistycznej prawicy, można mieć pewność, że zawsze będzie pod ręką ktoś, kim można gardzić. Trwałego postępu nie uzyskamy, poprawiając sobie humor pogardą wobec innych. To najwyżej paliwo niekończących się „wojen kulturowych”.

Sukces Palikota może na lata zablokować w Polsce szanse na postęp. Trwały postęp wymaga bowiem solidnych podstaw, a to oznacza, że musimy zaproponować kształt świata, do którego zaprosimy także naszych przeciwników. Bo wierzymy, że także oni będą czuć się w nim lepiej. A przynajmniej tego byśmy chcieli.

Tekst ukazał się w „Zielonych Wiadomościach”.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Maciek Cisowski   |05.10.2011 01:28:51
Ten tekst świetnie puentuje dyskusje toczące się wokół RPP na portalu KP od
jakiegoś czasu.
Do pewnego stopnia rozumiem osoby, które głosują na RPP, bo
"lepsza taka zmiana niż żadna", ale z drugiej strony - i tu tekst
Ostolskiego wiele pozwala zrozumieć - nie kupuję argumentu, że tak oddany głos
to pragmatyczny wybór strategii małych kroków. Pomijając wiarygodność samego
Palikota, wydaje się jasne, że o możliwości realizacji jego liberalnych
postulatów obyczajowych zadecydowała już z góry arytmetyka sejmowa: żadna z
większych partii nie ma ochoty na naruszenie status quo, a Palikot ich do tego
nie zmusi.
Nie to jest jednak najważniejsze w tym wszystkim. Dużo bardziej
znaczące jest to, że dając swój głos Palikotowi, potwierdza się obowiązujący
dyskurs polityczny, w którym wolności obyczajowe są kaprysem
"modernizacyjnej" klasy średniej spierającej się o nie z
"konserwatywną" klasą średnią; kaprysem oderwanym od gospodarki,
głębszych przemian politycznych etc. Problemy są realne, ale sam spór jest tak
naprawdę sporem o styl.
Wiara w RPP jako wehikuł zmian to ułuda legalizmu
politycznego: przejdzie ustawa, będzie równość, wolność i braterstwo. Albo:
przejdzie ustawa, to się ustawą ludzi wychowa do tolerancji. Tymczasem historia
sporów o aborcję w Polsce pokazuje, że rzecz nie jest tak prosta.
viking   |05.10.2011 02:09:40
Komentarz Ostolskiego, byłby trafny, gdyby Palikot stworzył swój w ruch w jednym
z państw zachodnio-północnej Europy, np. w Niemczech.
Jest tam prawo do
aborcji, są związki partnerskie, jest rozdział państwa od kościoła a kolejne
rządy wspierają najróżniejsze programy przeciwdziałania nienawiści i walki z
ekstremizmem.
Oczywiście nadal są problemy. Bawaria wciąż ma "swoje"
poglądy na świeckość, na wsiach żyje się imigrantom gorzej niż w miastach, w
robotniczym Zagłębiu Ruhry pewnie niełatwo być gejem a na wschodzie bezrobotnych
próbują kusić neonaziści.
Tak. Problemy Niemiec (a także Francji, Szwecji,
Belgii itp.) wynikają z różnic społecznych.
W Polsce jest trochę inaczej.
Oprócz tego typu problemów, mamy bowiem poważny problem z parlamentem i jego
składem.
Szczerze powiedziawszy, mam wrażenie, że np. niektórych z wypowiedzi,
zarabiających bardzo wiele posłów RP, jakie można było usłyszeć chociażby w
debacie nt. związków partnerskich, nie wypowiedziałby wprost i publicznie
przeciętny, nieraz biedniejszy, mieszkaniec tego kraju.
Polski Sejm jest pełen
prowincjonalnych karierowiczów, szaleńców religijnych, ludzi o
małomiasteczkowych wyobrażeniach na temat "normalności" i moralności.
Każda osoba o mentalności Wandy Nowickiej, jest więc w nim na wagę złota. I
jeśli udałoby się wprowadzić dwie czy trzy sensowne ustawy, to naprawdę wciąż
będzie można rozmawiać o tych postaciach nietolerancji czy ekstremizmu, z
którymi się walczy latami. Będę wówczas kibicował Zielonym. Póki co, są dosyć
indolentni.
artym666  - Nie warto krecic   |05.10.2011 02:18:04
Mysle, ze autor, ktorego znam z uczciwosci intelektualnej, troche nagiął się tu
partyjnie i napisał ten tekst częściowo wbrew sobie.
Wcale nie dlatego, żeby
należało popierać Palikota. Ale jednak nie powinien Ostolski zapominać, że poza
liniowym podatkiem Palikot zaproponował znaczące podniesienie kwoty wolnej od
podatkowania. To nie podważa całkowicie argumentacji Ostolskiego przeciwko
liniowemu podatkowi, ale dla najbiedniejszych to jest obniżka podatków. A więc
nie tylko dla najbogatszych. No i nie wolno wybiórczo relacjonować takich
wiadomości.
Kształt swiata, ktory proponuje Palikot jest na pewno nie gorszy od
tego, ktory proponuje Napieralski, z ktorego list startuja Zieloni. Jaki wiec
sens ma wywód Ostolskiego???
Palikot przynajmniej troche namiesza i moze
rozhermetyzuje przypadkiem te scene, ale jego powrot do sejmu w otoczeniu
głównie prowincjonalnych biznesmenów, dwóch sensownych osób i jakichś idiotów
taksówkarzy lub fanów Łukaszenki i Urbana, nie daje nadziei na poważną lewicę. A
tylko co głupszym dziennikarzom każe sądzić, że to coś nowego i atrakcyjnego.

Niestety ani Napieralski ani Palikot nie gwarantują zmiany ani wiarygodnosci,
natomiast są jakimś nośnikiem nieswoich idei.
W sumie najlepiej na tym wychodzi
KP, bo nie pcha się w kiepskie towarzystwo obu formacji, zajmuje sie robotą
społeczną i intelektualną, a wprowadzane przez nią (nie samą, ale jednak KP jest
tu najsilniejsza) idee stają się na tyle popularne, ze opłaca się oportunistom
je przenosić dalej.
Szkoda tylko, że ta polska polityka to taki syf zaraza, ze
nie sposob tam wejsc bez upaprania się w gównie po pachy. I wcale nie trzeba
przesadzać w idealizmie albo pryncypializmie, żeby trzymać się od tego z daleka.

Ale komentarze nalezy pisac z takich pozycji maksymalnie rzetelnie.
Wiarygodnosc jest Wasza sila! Nie jedyna, ale wazna.
Piotrek   |05.10.2011 08:12:14
Głosuj Pan na PiS, tam jest wytęskniona urawniłowka i sięganie do głębokich
kieszeni.
cbd   |05.10.2011 11:14:06
Jasne, a najlepiej w ogóle nie głosować, tylko czekać aż prawicowi politycy
przestaną się kłócić, i zaczną robić coś dla nas, dla ludzi. Nawet jeśli Palikot
nie ma najlepszych pomysłów w każdej dziedzinie, to myślę, iż wynik około 10% da
do myślenia polityką, że polacy zaczynają mieć dość tych wszystkich wojenek, i
całej reszty smoleńska.
Anonimowy   |05.10.2011 11:17:52
bardzo mądry tekst. generalnie się zgadzam. choć nie jestem pewien czy można tak
łatwo traktować palikota jak po prostu liberała, wiele pomysłów, jak zwolnienie
z podatku najbiedniejszych, wysokie nakłady na kulturę, sprzeciw wobec
prywatyzacji szpitali trudno nazwać liberalnymi. Oczywiście są też jawnie
liberalne pomysły jak podatek liniowy czy opłata za kierunki humanistyczne. Z
kolei niejednozancza jest jak dla mnie retoryka którą się posługuje, byłem
przekonany że to typowy indywidualista, z drugiej strony wczoraj w polsacie była
dyskusja korwin-palikot, i wyśmiewał złotą zasadę JKM "chcącemu nie dzieje
się krzywda" czy nawet zaczął opowiadać o zatomizowanym społeczeństwie które
nie odnajduje wspólnoty w kościele katolickim, dlatego te funkcje powinno
przejąć państwo, na przykład przez edukacje.
wyborca  -    |05.10.2011 12:52:37
Tak głęboka teoretyczna analiza wszystkich elementów programu Palikota,
inspiruje mnie do zachęcenia Autora: proszę sformułować własną propozycję, ew.
wskazać w bieżącej ofercie wyborczej tę kompletną, dojrzałą i lewicową, która
"nie zablokuje na lata postępu" - w drugim przypadku wraz z oszacowaniem
szans, że dana partia będzie cokolwiek z tego programu realizować (na podstawie
historii).
Z szacunkiem, ale Autor nie znalazł klucza do inicjatywy Palikota
(która nb nie jest partią polityczną). Jeśli za kilka lat powstanie w Polsce
normalna lewicowa partia, będzie dziękować Palikotowi za jego niedzielny wynik
wyborczy. Z wielu powodów. Być może trudno to teraz dostrzec.
mielonka   |05.10.2011 14:16:11
Rozumiem, że Autor krytykuje "liberalny" program gospodarczy Palikota,
bo przyspieszyłby wzrost rozwarstwienia. A może rozwój gosp. jest jednak
ważniejszy niż to rozwarstwienie i na dłuższą metę przyczyni się do jego
obniżenia? Za co Autor chce walczyć z rozwarstwieniem, jeśli nie ma
pieniędzy?
Przy okazji, od kiedy to mówimy "progresywny" zamiast
"postępowy"? Rozumiem, że to drugie słowo dorobiło się negatywnych
skojarzeń, ale sami jesteście sobie Państwo winni, bo sprowadzacie postęp do
absurdów politycznej poprawności i rozwiązań szlachetnych, ale naiwnych.
Kazio  - Nabrać się na Palikota?   |05.10.2011 14:56:33
Gdyby Palikot był w polityce od ostatniego pół roku, to może dałbym się na niego
nabrać. Ale ja mam jeszcze niezłą pamięć i różne zagrania tego pana pamiętam.
Jest tak samo zadufany, egocentryczny i nieprzewidywalny jak Kaczyński. I tak
samo oblepiony podejrzanymi cwaniaczkami. A że snuje przy tym inne opowieści
różnej treści to już najmniej mnie obchodzi.
ost.  - odp.   |05.10.2011 15:31:14
@artym666
Dziękuję za komentarz. Mój tekst napisałem trzy tygodnie temu,
jeszcze zanim Palikot ogłosił swoje nowe, jakoby prospołeczne pomysły (m.in. z
wyższą kwotą zwolnioną od podatku). Zastanawiałem się, czy z związku z tym
należałoby zaktualizować mój tekst, ale uznałem, że nie warto. Z następujących
powodów:
- Moją analizę programu Ruchu Palikota oparłem na tekście programu
Ruchu Palikota. Postulat kwoty wolnej od podatku pojawił się - jak królik z
kapelusza - na 3 tygodnie przed wyborami. Nie ma go w programie partii.
-
Postulat ten nie jest spójny z resztą programu. O ile liniowiec na poziomie
18-18-18 daje się pogodzić z obietnicą zrównoważenia budżetu w ciągu 2 lat, o
tyle wyższa kwota wolna od podatku już nie, chyba że przy drastycznych cięciach
budżetowych. Ale Palikot nie powiedział, komu chce zabrać, żeby podnieść kwotę
wolną od podatku.
- Kilka dni po konferencji w OPZZ< na której Palikot poparł
podnoszenie płacy minimalnej i kwoty wolnej od podatku, udzielił wywiadu w
"Metrze". W wywiadzie tym powiedział, że na podnoszenie kwoty wolnej od
podatku czy płacy minimalnej przyjdzie czas "potem", bo na razie brakuje
7 mln miejsc pracy. Nie wiem, kiedy nastąpi to "potem", ale widzę, że
nie jest to dla niego wiążąca obietnica.
- Kampania wyborcza trwa i Palikot może
znowu zmienić kurs. A tym bardziej po wyborach. Dlatego - tu wracam do pktu 1. -
uczciwe wydaje mi się ocenianie programu partii politycznej na podstawie jej
programu, a nie przypadkowych wypowiedzi lidera. Zwłaszcza, gdy zmienia on
poglądy jak kameleon, nawet w ciągu kilku tygodni.

@Anonimowy
W programie
Ruchu Palikota nie ma nic o szpitalach. Za to z latarnika wyborczego
http://latarnik.nq.pl/ można się dowiedzieć, że RP jest jedyną obok PJN partią,
która nie odżegnuje się od prywatyzacji ochrony zdrowia. Nie wykluczam, że w
innym miejscu Palikot powiedział coś innego. Być może trzeba kilku dziennikarzy
śledczych, żeby dowiedzieć się, jakie "naprawdę" Palikot ma poglądy
(jeśli tu w ogóle jest jakieś "naprawdę:"). I dlatego - jak pisałem
wyżej - opieram się na programie wyborczym Ruchu Palikota. Który - dodajmy - w
odróżnieniu od szeregu jego publicznych wypowiedzi - jest bardzo spójny z
różnymi złymi rzeczami, forsowanymi przez szefa RP w komisji Przyjazne
Państwo.

@cbd
Ale Palikot jest właśnie integralną częścią "przemysłu
smoleńskiego" i pozamerytorycznych politycznych wojenek. Pomysł, że
człowiek, który współodpowiada za najgorsze elementy tego systemu mógłby go
uzdrowić, wydaje mi się co najmniej dziwaczny.
viking   |05.10.2011 16:28:33
@ Maciej Cisowski

Zaczyna mnie bardzo denerwować ten ton wyższości wobec
głosujących na Palikota.
Co to znaczy, że ulegli "ułudzie"?
"Ułudzie" czego?
Skąd to absurdalne założenie, iż ktoś myśli, że po
wprowadzeniu ustawy zapanuje "pokój, miłość i braterstwo"? Otóż nie. Po
wprowadzeniu ustawy zaistnieje tylko ta ustawa (choć czy usankcjonowanie czegoś
normą prawną nie prowadzi do większej akceptacji tego czegoś w społeczeństwie,
to akurat też jest kwestia sporna).
Tylko rzecz w tym, że niektórym chodzi
właśnie o kilka ustaw i głosują na Palikota po to, by ktoś je wprowadził.
Większość wyborców PiS będzie głosowała przeciwko "Ubekistanowi" a
wyborców PO przeciwko "IV RP". Na tym tle, głosowanie na konkretne
rozwiązania jest szalenie wysoką świadomością polityczną.

Wracając do
"ułudy", "utopii" i innych określeń oznaczających zatracanie
kontaktu z rzeczywistością, to akurat raczej odniósłbym je do KP.
Panuje w niej
bowiem, bardzo zabawne przekonanie, iż wszelkie zmiany należy wprowadzać
całościowo a nie np. uchwalając ustawy. Jak to ma wyglądać w praktyce? Tzn.
najpierw należy obalić "patriarchat", definiowany w ten sposób (czy
raczej na te miliony różnych sposobów) w jaki definiowany jest przez lewicowe,
feministyczne dyskursy a potem jako wisienkę na torcie, wprowadzić odpowiednią
ustawę aborcyjną?
Najpierw sprawić, by ludzie nie musieli szukać w kościele
ujścia dla frustracji spowodowanych biedą i potem, jak już społeczeństwo będzie
laickie, wprowadzić etykę do szkół?
Jeszcze parę miesięcy temu, Krytyka
Polityczna proponowała gejom, by zamiast kisić się w neoliberalnej Warszawce,
wyszli do fabryk nauczać robotników tolerancji a z kibicami (którzy w nich
rzucają kamieniami) podjęli wspólną walką z kapitalizmem. Palikot proponuje im
tę ustawę, o którą walczy ich środowisko i której wprowadzenie przy dużej ilości
posłów SLD i RP w Sejmie wcale nie jest jakimś science-fiction.
I zarówno tę,
jak i inne rzeczy proponuje TERAZ. A nie w jakiejś mitycznej przyszłości, w
której nie będzie już wolnego rynku, biedy i nietolerancji a robotnicy będą
wychylać wraz z gejami kielichy za wspólnie wywalczony, socjalistyczny, lepszy
świat.
Heinrich  - Palikot odrzucił konserwatyzm i tak samo   |05.10.2011 18:49:38
może odrzucić neoliberalizm. Już zresztą widać tego sygnały, np. gdy atakował
Korwina. Ludzie z olejem w głowie zmieniają poglądy. Wy w KP po porażce z
wychowaniem sobie Olejniczaka pewnie przyjęliście postawę Jezusa: tak tak/nie
nie. To jest zrozumiałe psychologicznie, ale czy skuteczne? A poza tym dlaczego
nie ma na portalu tekstów o Palikocie autorów KP jak Środa czy Graff? Widać w
tym temacie jakiś męski szowinizm
KrzysztofMazur   |05.10.2011 18:53:59
W Polsce wbrew konstytucji panuje nieformalna teokracja parlamentarna. Parlament
i rząd jest ciałem doradczym episkopatu. Wszystkie rządy włącznie z rządami SLD
uzgadniają istotne decyzje z episkopatem. A politycy SLD bardzo lubili się
pokazywać np. na mszach świętych. Palikot jest pierwszym, który chce ten ustrój
zmienić. Czy coś zdziała, tego nie wiem.

Palikot jest też potrzebny ze względów
taktycznych. W 2015 bez Palikota nie byłoby innej opozycji niż PiS. Wyborcy
rozczarowani rządem wybraliby PiS. Ale tak nie będzie. Palikot nastraszy
elektorat kościelny, który w strachu przed Palikotem przerzuci się na
umiarkowanie prokościelną platformę(Jak powiedział J.Kaczyński, wolę Tuska od
Palikota), a wyborcy antyrządowi się podzielą na PiS i Palikota.

Wiara w
powstanie jakiejś lewicy, która przejmie elektorat socjalny PiS jest naiwna. Ten
elektorat nie domaga się równości majątkowej, tylko gospodarki nakazowo
rozdzielczej i bogactwa skupionego w kościele, a nie gdzieś indziej.
1241legnica  - K.Mazur ma rację   |05.10.2011 22:59:59
To "przejmowanie elektoratu socjalnego" - zupełne mrzonki. Zamiast rojeń
a la Chantal Mouffe przydałoby się bardziej trzeźwe spojrzenie na uwarunkowania
lokalne.
Tow. Piątek radził gejom żeby poszli do fabryk przejmować elektorat
socjalny, ale sam jakoś sie nie pokwapił, gdy mu poradzono, żeby dał przykład
fan fantazy  - teks fajny ale cytat z A Games of thrones nietrafi   |06.10.2011 14:16:48
To może mało istotne dla tekstu, jednak dla mnie źle świadczy o zapoznaniu się z
materiałami źródłowymi - scena z filmu którą przywołuje autor na początku,
wygląda zupełnie inaczej. Może taki obrazek lepiej pasował do postawionej tezy,
mnie to jednak każe się zastanowić nad rzetelnością całego artykułu
Thermidor   |06.10.2011 14:52:10
To niepokojące,że nawet KP również obwinia Palikota i obdarza go brakiem zufania
za to ,ze sobie z nim nie radzi i nie pasuje do starych , wypróbowanych
puzzli:-D
Ed  - popieram ‘cbd’   |06.10.2011 18:53:19
…własnie, nie ma sukcesu na skróty a ustawami , pod które "podpina
się" Palikot można drążyć ten popisowy prawicowy beton:) Bo jakoś SLD słabo
wypada jako ta jedyna kropelka;)
obserwator   |06.10.2011 20:12:42
Do większości komentarzy, trafnie wypunktowujących nagięcia, albo właściwiej,
uproszczenia (szczególnie w kontekście rzeczywistej sytuacji politycznej w
Polsce) tekstu Ostolskiego, dodać trzeba, że obecnie w przestrzeni publicznej
skupionej wokół władzy nie istnieje de facto lewica jako taka (i w sensie
społecznym lub gospodarczym).
Nie mam nic przeciwko temu, by marne piórka
lewicowości, jakimi się stroi wegetujący od lat SLD zostały w końcu rozbite w
perzynę. Dobry wynik SLD nic by nie zmienił, jak to też okazywało się już
wielokrotnie - ci sami ludzie, kumplujący (z wyjątkami) się z największymi
prawicowcami, wyjaśniać dalej nie trzeba. Tym bardziej razi bezczelnością i
oderwaniem od sytuacji gospodarczo-społecznej aktualny plan na rządzenie SLD:
najwięcej wydatków ze wszystkich wyborczych gruszek na wierzbie partii
politycznych przy nikłych pomysłach na dochody państwa.
Anarchizującej partii
Zielonych nie biorę pod uwagę, ale i tak Ruch Palikota dostarcza najbardziej
realnego wsparcia dla polskiej gospodarki w obliczu długofalowego światowego
kryzysu. Dla mnie to na dzień dzisiejszy wystarczy, a wprowadzenie oczywistych
oczywistości nurtujących od dawna polskie społeczeństwo (in vitro, związki
partnerskie, rozdział kościoła od państwa itp.) do polityki traktuję jako bonus.
Za cztery lata zapytam się o więcej, znaczy się więcej realnej lewicowości.
malgo   |07.10.2011 10:16:28
a jak by wygladala kampania wyborcza bez Palikota?

z kktorych politykow odwazyl
sie glosno mowic o in vitro, rozdziale kosciola od panstwa, zwiazkach
partnerskich etc, etc..

Palikot, zasial fermet, obudzil swiadomosc obywateli,
uswiadomil ich. I to jest istotne, a co dalej? .. woda sie juz wylala…
Saint-Simon   |07.10.2011 13:55:56
@obserwator
szkoda tylko, że ci zieloni, to chyba jedyna szansa na
sensowną(jeśli o takiej można mówić) lewicowość w polskim parlamencie… inna
sprawa, że z list sld startują…
Łysy   |07.10.2011 17:29:32
W sumie pięknie. Cudny tekst, że Palikot beee, a Zieloni aja. Od lat głosuję na
Zielonych. Od lat Zieloni przedwyborczo kumają się z SLD. Co z tego mają? Co z
tego ma lewica w Polsce? Co z tego mam ja, lewicowy wyborca?
Problem polega
chyba na tym, że o ile pod programem Zielonych mogę się podpisać nogami i
rękami,a pod Palikota- zaledwie w części, to jego poparcie dziś i zamęt jaki
już TEN JEDEN KOLEŚ, odpowiednio formułujący postulaty i dobierający
współpracowników dokonał, jest nieporównywalny z tym,, co przez lata zrobiła
partia Zielonych, moja ukochana i idealna, skrajnie "inteligencka" w
sensie nie tylko swej kanapowatości, ale sposobu i siły przekazu. Zarzut, że
Palikot chce podatku liniowego traci siłę przy jednoczesnej świadomości, że nie
będzie miał dość posłów, by taki podatek przeforsować. Nie podoba mi się też
jego pomysł przywrócenia państwowej odpłatności za drugi kierunek studiów, bo
to, wg mojego pedagogicznego doświadczenia, służyło głównie studentom z rodzin
klasy średniej, a nie zdolnym acz ubogim. I pewnie jeszcze sporo u Palikota
takich pluskiew znajdę. Co nie zmienia faktu, że, choć wielkiej nadziei nie mam,
jakaś szansa ruszenia sejmu jest. Co mam do stracenia? Na pewno nie perspektywę
straty wpływu przez Zielonych:). A jeśli dzięki Palikotowi cholerne SLD nie
wejdzie do sejmu w ogóle (OBY!!!) to tym lepiej dla lewicy. Może to będzie
wreszcie prysznic powodujący jakąś zmianę w tej pseudo-lewicowej bandzie. Z
Millerem, Napieralskim, Kaliszem, Łybacką i tym podobnymi.
Maciek_Cisowski  - @ viking   |07.10.2011 20:20:05
Głosowanie na konkretne rozwiązania byłoby świetną sprawą, ale o ile wiem,
demokracji bezpośredniej nie mamy. Głosując na RPP głosujesz na RPP. Jeśli ze
względu na program - chwała Tobie, ale nie zmienia to faktu, że wysoka
świadomość polityczna powinna też oceniać realne szanse realizacji takiego
programu. Gdyby brać pod uwagę deklaracje programowe, Polacy mają do wyboru
kilka wersji raju na ziemi…
Oczywiście nie uważam, że głosowanie na RPP opiera
się na "ułudzie", bo on na 100% nie zrealizuje swoich postulatów, ale
raczej dla tego, że sporo przemawia za tym, że ich nie zrealizuje (tj. jego
biografia polityczna i pozapolityczna, jego radosna zmienność w poglądach,
kompletny patchwork ideowy na listach RPP, brak struktur i więzi wewnątrz
ruchu…). Ale nawet gdyby zrealizował, byłoby to moim zdaniem ze szkodą dla
spraw, które się w tych postulatach przewijają.
Piszesz też o dwóch ważnych
sprawach: (1) o utopizimie KP w dążeniu do zmiany całościowej i natychmiastowej;
(2) o utopizmie "bratania" się wykluczonych wszelkiego rodzaju.
I ja się
zgadzam, że marzenia Piątka o przemowach działaczy ruchu LGBTQ w fabrykach są
kompletnie od czapy i co więcej, pachną hipokryzją.
Ale co do zmiany
całościowej, czy po prostu znacznie szerszej niż to, o co walczą "ruchy
jednej sprawy", nie byłbym taki sybki w ocenie. Ty chcesz wychowywać ludzi
do tolerancji ustawami, KP chciałaby zmieniać warunki życia ludzi tak, by się z
automatu stali Szwedzkimi socjaldemokratami. Jak dla mnie, KP się tu myli, ale
jest bliżej prawdy niż wychowywanie środkami legalistycznymi. I może lepiej nie
mieć w Sejmie gościa, który TERAZ mówi o ustawach (bo jestem przekonany, że tych
ustaw nie przepchnie, ani przepchnąć nie chce), a za chwilę będzie pogłębiał
swoimi decyzjami rozwarstwienie w kraju, tworząc pożywkę dla konfliktów
społecznych?
Rozumiem wkurzenie i chęć rozwiązania konkretnych problemów. Po
prostu sądzę, że Palikot ich nie rozwiąże, a realne rozwiązanie musi jednak
oprzeć się o szerszy program ideowy.
viking   |07.10.2011 23:02:24
@ Maciej Cisowski

Założenie, iż niski poziom biedy jest wprost
proporcjonalny do wysokiego poziomu tolerancji w społeczeństwie, jest strasznym
uproszczeniem. Gdyby tak było to Włochy byłyby o wiele bardziej laickie i
wyzwolone seksualnie niż Czechy a akurat jest odwrotnie.
Polska jest jednym z
ostatnich krajów, w których nie ma związków partnerskich i miała
"szansę" stać się jedynym z całkowitym zakazem aborcji. Sejm z dużym
udziałem RPP,SLD i w miarę dużą reprezentacją liberalnej części PO może uchwalić
tę pierwszą ustawę i skutecznie zmniejszyć ryzyko, iż niektórym szaleńcom uda
się wprowadzić przepisy wsadzające do więzienia "zabójczynie życia
poczętego".
Z rozdziałem kościoła i państwa nie pójdzie tak łatwo. Ale
dopóki ten temat nie zacznie być dyskutowany w parlamencie, to zmiany nigdy nie
nastąpią.

Polska, ani za sprawą Palikota ani Zielonych ani KP, nie stanie
się krajem laickim w takim rozumieniu jak Szwecja, Czechy czy nawet Francja.

Może się stać czymś na kształt Austrii, Słowenii, Hiszpanii, czyli krajem, w
którym oprócz silnych tendencji konserwatywnych istnieją mocne ośrodki liberalne
i lewicowe, które mają coś do powiedzenia w debacie publicznej na różnych jej
poziomach.
W Polsce, jak już pisałem, wcale nie jest jedynym problemem
konserwatyzm szeroko pojętego "społeczeństwa", tylko także elit.
Ja
myślę, że lewica jest z reguły bardzo biegła w socjologii, ale miewa problemy ze
zrozumieniem psychologii człowieka. Ludzie nie lubią spoglądać w dół, tylko w
górę. I im bardziej sami są w dole, tym bardziej działa ta zależność. Żeby
chcieć oglądać film o biedzie Śląska, trzeba miezkać w bogatej Warszawie lub
pięknym Krakowie i sobie ten film włączyć w wypasionym DVD. Jak się jest na
zasiłku, gdzieś w Dąbrowie Górniczej, to się ogląda kolorowy świat TVN i marzy,
by się stać jego częścią.
Właśnie dlatego "LGBT do fabryk" to nie był
dobry pomysł. Tolerancja wzrasta nie dlatego, że ktoś dostał podwyżkę, tylko
dlatego, że jeden pan z telewizji jest Niemcem a mimo to taki fajny… . Dlatego
liberalizacja, odświeżenie elit to bardzo ważna kwestia.
Jeśli pewne tematy
nie zaistnieją w sferze publicznej, to tam nie wskoczą z powodu lepszego systemu
gospodarczego.
Ja bym chciał, żeby w Polsce oprócz konserwatystów
najróżniejszych barw i odcieni byli także: i liberałowie i socjaldemokraci,
między którymi toczyłby się spór ekonomiczny, ale panowałaby zgoda co do pewnych
wartości obyczajowych.
kot   |08.10.2011 08:16:56
"Świat się kończy"
Forumowicze zaczynają na poważnie ze sobą rozmawiać
kot   |08.10.2011 18:23:55
Lewicowy think tank(?) i Krytyka -jeśli cię to interesuje -zalogujhttp://kot-blogkota.blogspot.com
Tweenk   |11.10.2011 02:54:39
Osobiście - nie obchodzi mnie zupełnie, czy Zieloni stanowią "dobrą
lewicę". Ze względu na ich antynaukowe poglądy w sprawie energii jądrowej i
GMO nigdy na nich nie zagłosuję. Co więcej, nie szkodzą tym jedynie sobie, ale
także szerszej debacie publicznej na temat globalnego ocieplenia - jeśli
ugrupowanie teoretycznie najbardziej troszczące się o dobro środowiska odrzuca
jedyny na pewno działający sposób na znaczną redukcję emisji CO2, sposób który
we Francji pokazał swoją spektakularną skuteczność i niewielki wpływ na
środowisko, i zamiast tego promują sposoby dużo bardziej kosztowne, to ludzie są
bardzo skłonni wrzucić wszystko co mówią Zieloni do jednego wora i uznać
globalne oceplenie za mit.

Niewykluczone zatem, że pod względem ideologicznym
Zieloni są bardziej rozwinięci niż Palikot - ale Palikot przynajmniej nie
wygaduje totalnych bzdur i nie prowadzi kampanii strachu.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.03465 Seconds