|
Ostolski: Wspomnienie o Grażynie Gęsickiej |
|
|
Adam Ostolski
|
|
11.04.2010 |
Nie znałem Grażyny Gęsickiej, ale mogła być moją koleżanką z zakładu socjologii ogólnej. Osoby, z którymi pracuję, były jej przyjaciółkami.
W 1980 zapisała się do Solidarności, podobno z bardzo lewicowych motywów. W latach 80. brała udział w badaniach nad stosunkiem Polaków do „obcych”. Tyle wiem - ze skrawków opowieści.
Ale wiem też to, co widziałem, co widzieliśmy w ostatnich latach – kobieta, której udało się, dzięki charakterowi i kompetencji, zdobyć znaczącą pozycję w dość konserwatywnej i zdominowanej przez mężczyzn partii. Była ministrem rozwoju regionalnego w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, a ostatnio przewodniczącą Klubu Parlamentarnego PiS. W ostatnich latach była jedną z tych osób, które dawały nadzieję, że w Polsce możliwa jest polityka na poziomie: oparta na kompetencjach, ale zarazem zaangażowana, bez technokracji; zaangażowana, ale bez zacietrzewienia.
Chyba mogła być następczynią Jarosława Kaczyńskiego w partii. Pytania o jej ewentualną kandydaturę w wyborach prezydenckich nie wyglądały jak żart. Dwa tygodnie temu zapytał ją o to dziennikarz: „W tych wyborach nie, a za pięć lat będę już staruszką” - odpowiedziała. Trafiłem teraz na te słowa i zrobiło mi się smutno.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 13.04.2010 )
|
Ciekawostka dla austriaka: w Austrii ...
Dzieciofobiczna postawa propagowana w...