|
Ostolski: Drzewa i ludzie |
|
|
Adam Ostolski
|
|
28.02.2007 |
W Rospudzie protestują ekolodzy, broniący doliny przed
zniszczeniem. W Augustowie protestują zdesperowani mieszkańcy, którzy chcą
uwolnić się od uciążliwego ruchu tirów przez miasto. Premier zapowiada
referendum w tej sprawie. W gruncie rzeczy oznacza to tyle, że rząd idzie w
zaparte. Oznacza to dalsze ignorowanie możliwych rozwiązań, które godziłyby
zwaśnione strony. Premier nie zauważa ani alternatywnych projektów przebiegu
trasy, ani możliwości przeniesienia transportu towarowego na kolej. Zamiast
tego powiela ideologiczne frazesy o „ludziach” i „drzewach”. Przeciwstawienie,
które w istocie maskuje rzeczywisty przedmiot sporu - sporu o kierunek, kształt
i koszty modernizacji.
Konflikty wokół inwestycji drogowych nie są w Polsce niczym
nowym. Projektowanie dróg w taki sposób, że każdy wariant jest dla kogoś nie do
przyjęcia, to częsta praktyka. Czasem powstają na tym tle konflikty
między mieszkańcami zagrożonymi przez różne warianty, czasem konflikty
mieszkańców z ekologami. Urzędnicy stroją się w szaty bezstronnych arbitrów,
robiąc wrażenie, jakby raz ważniejsi byli „ludzie”, innym razem „drzewa”. Ale
naprawdę liczą się tylko inwestorzy.
Scenariusz ten nie zawsze się sprawdza - zdarza się, że
ekolodzy i mieszkańcy wspólnie protestują przeciw nieprzemyślanym inwestycjom.
Tym razem jednak częściowo zadziałał. Tylko częściowo, bo i w Augustowie są
mieszkańcy wspierający obrońców Rospudy. Lecz to nie na nich skupia się uwaga
mediów. Zamiast dyskusji o państwie prawa i miejscu Polski w Europie, a przede
wszystkim - zamiast debaty o społecznych i ekologicznych kosztach generowanych
przez gospodarkę rynkową mamy frazesy o „panowaniu człowieka nad przyrodą”.
Ale takie myślenie jest zwodnicze. Prawdziwy konflikt nie
przebiega między ludźmi a drzewami, lecz między dwiema wizjami rozwoju. Jedna z
nich to kierowana logiką zysku ideologia „rozwoju” za wszelką cenę, bez
liczenia się ze społecznymi i ekologicznymi kosztami realizowanych inwestycji.
Druga to głoszona przez ekologów wizja „zielonej modernizacji”, w której
uwzględnia się konieczność podporządkowania rozwoju potrzebom ludzi. Polityka
zielonej modernizacji obejmuje troskę o minimalizację kosztów rozwoju. Ta sama
ślepa logika zysku powoduje szkody w życiu ludzi i nieodwracalne zniszczenia w
przyrodzie. Ta sama logika, która dyktowała łamanie prawa pracy w kopalni
„Halemba”, dziś każe łamać prawo w Rospudzie. Ta sama motywacja, stojąca za
łamaniem przepisów bhp i kodeksu pracy, teraz podszeptuje, że można lekceważyć prawo
o ochronie środowiska. Koszty ekologiczne i społeczne powstają tak samo i w
podobny sposób trzeba im zapobiegać.
Jest też inny powód, dla którego ludzie i drzewa są sobie
bliżsi, niż może się wydawać. Problemy ekologiczne nie sytuują się „na
zewnątrz” społeczeństwa. Zniszczenie przyrody ma bezpośrednie społeczne skutki.
Kiedy zaczyna brakować wody, w lepszym położeniu są ci, którzy mogą ją sobie
kupić. Kiedy zaczyna brakować czystego powietrza, lepiej mają ci, których stać
na zbudowanie domu w lepszej okolicy. Kiedy zasoby planety kurczą się, rośnie
przepaść między tymi, którzy mogą zapłacić więcej a rzeszą pozostałych. To
nieprawda, że niszczenie przyrody służy ludziom. A jeśli nawet, to tylko
nielicznym i do czasu.
Jest w całej tej sprawie jeszcze jeden element. Mieszkańcy Augustowa
grożą zablokowaniem przejazdu tirów przez ich miasto. Zasługują pod tym
względem na pełne poparcie ekologów. Jest rzeczą gorszącą, że przez tyle lat
żaden polski rząd nie zdobył się na realizację programu wykorzystania sieci
kolejowej do transportu towarowego. Postulat ten zieloni zgłaszają od wielu
lat. Obwodnica jest potrzebna, ale stanowi tylko częściowe rozwiązanie. Już dziś
musimy myśleć nie tylko o ochronie drzew i bezpieczeństwie drogowym, lecz także
o zmianach klimatycznych i wyczerpujących się zasobach ropy. Także pod tym
względem interes Rospudy i Augustowa jest wspólny.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 01.03.2007 )
|
A jakie to ma znaczenie, czy dane dzi...
Postaram się. To będzie wymagało chwi...