Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Ost: W Polsce jest miejsce na prawdziwą socjaldemokrację |
|
|
David Ost*
|
|
09.07.2010 |
Dobrze się stało, że Bronisław Komorowski zwyciężył w wyborach prezydenckich. Nie tylko dlatego, że za rządzenie będzie odpowiedzialna jedna partia, ale też dlatego, że może ona rządzić bez nieustannej wewnątrzpaństwowej walki między dwoma konstytucyjnymi organami (rząd – prezydent). Gdyby konflikt trwał (Kaczyński, mimo niedawnej „transformacji”, musi jeszcze udowodnić, że umie unikać ciągłych potyczek z przeciwnikami), PO nadal miałaby powód do narzekań, że jej projekty są blokowane. Lewica z kolei nie miałaby szans na zrobienie ważnego kroku w przód. Przez ostatnie trzy lata polska lewica – nie tylko SLD, lub inaczej - nie tyle SLD co lewica rozumiana szerzej, bardziej współczesna, jednocześnie socjalna i obyczajowa - była zniewolona przez widmo Kaczyńskiego. Robiła wszystko, by nie dopuścić do władzy jego i wspierającej go agresywnej nacjonalistyczno-religijnej prawicy. Teraz nastąpi chwila oddechu, lewica dostała czas nie tylko na doprecyzowanie swojej intelektualnej krytyki Platformy, lecz również na organizację niezależnych przedsięwzięć. Dobry wynik Napieralskiego pozwolił lewicy wyjść z cienia. Czy wykorzysta możliwości, które niespodziewanie otworzyły się przed nią?
Jednym z najciekawszych zjawisk okresu wyborów było to, że obie największe partie walczyły o głosy wyborców lewicowych. Komorowski zaczął mówić o kwestiach ważnych dla wyborców o poglądach liberalno-lewicowych, takich jak parytety, in vitro czy prywatyzacja służby zdrowia. W międzyczasie Kaczyński najpierw wskrzesił retorykę „Polski solidarnej”, następnie zaczął z szacunkiem mówić o polskiej lewicy, by na koniec zdobyć sympatię starszych lewicowych wyborców, rehabilitując Gierka. Większość komentatorów odebrała to jako zagranie mające na celu zdobycie dodatkowych głosów. I tak w istocie jest. Jednak ta strategia tylko potwierdza, że w polskim społeczeństwie podobne zachowania są powszechne, akceptowane i pomocne, gdy chce się wygrać wybory.
Z perspektywy prawicowych polityków zarówno w programie PO, jak i PiS są lewicowe elementy. PiS zawsze posługiwał się społeczno-populistyczną retoryką i sprzyjał związkom zawodowym; bywało - jak w przypadku kilku wet Lecha Kaczyńskiego – że słowa popierał realnymi działaniami. Tymczasem PO została przesunięta w lewo za sprawą wyborców, którzy wybrali ją ze strachu przed autorytatnymi zapędami PiS-u i rządami radykalnej prawicy. Wsparcie dla PO płynie obecnie nie tylko od zamożniejszej części społeczeństwa, która jest fundamentem tej partii, ale także od wyborców pragnących pokoju społecznego i ograniczenia roli Kościoła. Retoryka IV RP i lustracji, znamienna dla PO jeszcze parę lat temu, obecnie prawie całkowicie zniknęła.
Wszystkie te zjawiska sugerują, że nowoczesna, zachodnia socjaldemokracja nie jest aż tak obca polskiemu elektoratowi. W 2001 roku wierzyły w to wszystkie partie prawicowe, obserwując, jak SLD zmierza do największego zwycięstwa wyborczego w III RP. Będąc u władzy, SLD zaczął dbać o interesy swoich członków i skutecznie przeprowadził wejście Polski do Unii Europejskiej. Nie miał jednak żadnego lewicowego programu i nie uczynił nic, ani w teorii, ani w praktyce, by zapewnić lewicy przetrwanie w przyszłości. Liderzy SLD często usprawiedliwiali się, mówiąc, że po prostu robili to, co większość zachodnioeuropejskich partii socjaldemokratycznych. Różnica jest taka, że tamte partie miały już ugruntowaną pozycję partii lewicowych w społeczeństwach kapitalistycznych i z czasem stworzyły społeczną bazę, której nie zniszczą krótkotrwałe kompromisy.
Polska mainstreamowa lewica zdaje się nie rozumieć, że jej zadaniem jest zbudować lewicę, a nie ją utrzymać. Od 1989 roku głównym dowodem na to, że SLD reprezentuje lewicę, był jej własny opis. Wydaje się, że Napieralski chce to zmienić. Nie tylko dwie największe partie przesunęły się bowiem w lewo podczas tych wyborów. SLD również. A Napieralskiemu, kiedy zaczął zdecydowanie bronić społecznie wykluczonycyh, znacznie wzrosło poparcie.
Podsumowując, te wybory pokazują, że jest w Polsce elektorat otwarty na politykę socjaldemokratyczną. Chyba nawet Kościół nie jest przeszkodą nie do przezwyciężenia, choć często tak się mówi. Czy w 2001 roku Kościół rzeczywiście był mniej wpływowy niż dziś? Czy był mniej wpływowy w latach 70., gdy opozycja demokratyczna, której działacze uważali się wowczas za lewicę, byli w stanie zdobyć tak wielkie poparcie, że zostali potem naturalnymi przywódcami Solidarności? Dzisiejsza lewica, jak każda partia czy odnoszący sukcesy ruch społeczny, musi nauczyć się podobać wyborcom takim, jakimi są, a nie jakimi chcieliby ich widzieć partyjni działacze. Ostatnie wybory pokazują, że jest to możliwe. Aby osiągnąć sukces, potrzeba dużo więcej niż samego Napieralskiego, dużo więcej niż SLD. Potrzeba zaangażowania obywateli i ruchów społecznych, a także aktywistów i intelektualistów, którzy będą tworzyć nowe idee i projekty, a potem z determinacją wprowadzać je w życie.
przeł. Agata Tomaszewska
*prof. David Ost – amerykański socjolog i politolog. Skupia się głównie na polskiej transformacji ustrojowej i fenomenie „Solidarności”. Wykłada na Hobart and William Smith Colleges. Jego książka Klęska Solidarności została wyróżniona nagrodą Ed Hewett Book Prize przyznawaną przez American Association for the Advancement of Slavic Studies.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 09.07.2010 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...