Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ost: W Polsce jest miejsce na prawdziwą socjaldemokrację Drukuj
David Ost*   
09.07.2010
Dobrze się stało, że Bronisław Komorowski zwyciężył w wyborach prezydenckich. Nie tylko dlatego, że za rządzenie będzie odpowiedzialna jedna partia, ale też dlatego, że może ona rządzić bez nieustannej wewnątrzpaństwowej walki między dwoma konstytucyjnymi organami (rząd – prezydent). Gdyby konflikt trwał (Kaczyński, mimo niedawnej „transformacji”, musi jeszcze udowodnić, że umie unikać ciągłych potyczek z przeciwnikami), PO nadal miałaby powód do narzekań, że jej projekty są blokowane. Lewica z kolei nie miałaby szans na zrobienie ważnego kroku w przód. Przez ostatnie trzy lata polska lewica – nie tylko SLD, lub inaczej - nie tyle SLD co lewica rozumiana szerzej, bardziej współczesna, jednocześnie socjalna i obyczajowa - była zniewolona przez widmo Kaczyńskiego. Robiła wszystko, by nie dopuścić do władzy jego i wspierającej go agresywnej nacjonalistyczno-religijnej prawicy. Teraz nastąpi chwila oddechu, lewica dostała czas nie tylko na doprecyzowanie swojej intelektualnej krytyki Platformy, lecz również na organizację niezależnych przedsięwzięć. Dobry wynik Napieralskiego pozwolił lewicy wyjść z cienia. Czy wykorzysta możliwości, które niespodziewanie otworzyły się przed nią?
Jednym z najciekawszych zjawisk okresu wyborów było to, że obie największe partie walczyły o głosy wyborców lewicowych. Komorowski zaczął mówić o kwestiach ważnych dla wyborców o poglądach liberalno-lewicowych, takich jak parytety, in vitro czy prywatyzacja służby zdrowia. W międzyczasie Kaczyński najpierw wskrzesił retorykę „Polski solidarnej”, następnie zaczął z szacunkiem mówić o polskiej lewicy, by na koniec zdobyć sympatię starszych lewicowych wyborców, rehabilitując Gierka. Większość komentatorów odebrała to jako zagranie mające na celu zdobycie dodatkowych głosów. I tak w istocie jest. Jednak ta strategia tylko potwierdza, że w polskim społeczeństwie podobne zachowania są powszechne, akceptowane i pomocne, gdy chce się wygrać wybory.
Z perspektywy prawicowych polityków zarówno w programie PO, jak i PiS są lewicowe elementy. PiS zawsze posługiwał się społeczno-populistyczną retoryką i sprzyjał związkom zawodowym; bywało - jak w przypadku kilku wet Lecha Kaczyńskiego – że słowa popierał realnymi działaniami. Tymczasem PO została przesunięta w lewo za sprawą wyborców, którzy wybrali ją ze strachu przed autorytatnymi zapędami PiS-u i rządami radykalnej prawicy. Wsparcie dla PO płynie obecnie nie tylko od zamożniejszej części społeczeństwa, która jest fundamentem tej partii, ale także od wyborców pragnących pokoju społecznego i ograniczenia roli Kościoła. Retoryka IV RP i lustracji, znamienna dla PO jeszcze parę lat temu, obecnie prawie całkowicie zniknęła. 
Wszystkie te zjawiska sugerują, że nowoczesna, zachodnia socjaldemokracja nie jest aż tak obca polskiemu elektoratowi. W 2001 roku wierzyły w to wszystkie partie prawicowe, obserwując, jak SLD zmierza do największego zwycięstwa wyborczego w III RP. Będąc u władzy, SLD zaczął dbać o interesy swoich członków i skutecznie przeprowadził wejście Polski do Unii Europejskiej. Nie miał jednak żadnego lewicowego programu i nie uczynił nic, ani w teorii, ani w praktyce, by zapewnić lewicy przetrwanie w przyszłości. Liderzy SLD często usprawiedliwiali się, mówiąc, że po prostu robili to, co większość zachodnioeuropejskich partii socjaldemokratycznych. Różnica jest taka, że tamte partie miały już ugruntowaną pozycję partii lewicowych w społeczeństwach kapitalistycznych i z czasem stworzyły społeczną bazę, której nie zniszczą krótkotrwałe kompromisy.
Polska mainstreamowa lewica zdaje się nie rozumieć, że jej zadaniem jest zbudować lewicę, a nie ją utrzymać. Od 1989 roku głównym dowodem na to, że SLD reprezentuje lewicę, był jej własny opis. Wydaje się, że Napieralski chce to zmienić. Nie tylko dwie największe partie przesunęły się bowiem w lewo podczas tych wyborów. SLD również. A Napieralskiemu, kiedy zaczął zdecydowanie bronić społecznie wykluczonycyh, znacznie wzrosło poparcie. 
Podsumowując, te wybory pokazują, że jest w Polsce elektorat otwarty na politykę socjaldemokratyczną. Chyba nawet Kościół nie jest przeszkodą nie do przezwyciężenia, choć często tak się mówi. Czy w 2001 roku Kościół rzeczywiście był mniej wpływowy niż dziś? Czy był mniej wpływowy w latach 70., gdy opozycja demokratyczna, której działacze uważali się wowczas za lewicę, byli w stanie zdobyć tak wielkie poparcie, że zostali potem naturalnymi przywódcami Solidarności? Dzisiejsza lewica, jak każda partia czy odnoszący sukcesy ruch społeczny, musi nauczyć się podobać wyborcom takim, jakimi są, a nie jakimi chcieliby ich widzieć partyjni działacze. Ostatnie wybory pokazują, że jest to możliwe. Aby osiągnąć sukces, potrzeba dużo więcej niż samego Napieralskiego, dużo więcej niż SLD. Potrzeba zaangażowania obywateli i ruchów społecznych, a także aktywistów i intelektualistów, którzy będą tworzyć nowe idee i projekty, a potem z determinacją wprowadzać je w życie.  
przeł. Agata Tomaszewska
*prof. David Ost  –  amerykański socjolog i politolog. Skupia się głównie na polskiej transformacji ustrojowej i fenomenie „Solidarności”. Wykłada na Hobart and William Smith Colleges. Jego książka Klęska Solidarności została wyróżniona nagrodą Ed Hewett Book Prize przyznawaną przez American Association for the Advancement of Slavic Studies. 
Komentarze
Dodaj nowy
Rylew   |09.07.2010 15:05:06
Dawid Ost nie używa kategorii zła mniejszego, ale z jego tekstu to
wynika.
Mogło być gorzej gdyby wygrał Kaczyński i owszem, ale Komorowski nie
jest kandydatem marzeń dla lewicy. Ost pisze, że lewica szeroko rozumiana
*Robiła wszystko, by nie dopuścić do władzy jego (Kaczyńskiego dop. mój) i
wspierającej go agresywnej nacjonalistyczno-religijnej prawicy.* To jednak się
niezupełnie zgadza. Gdyby tak było Kaczyński nie miałby żadnych szans w wyborach
prezydenckich. Problem polega jednak na tym, że część lewicowego elektoratu jest
nacjonalistyczno religijna, której Kaczyński jawi się jako obrońca narodu i
kultury solidaryzmu społecznego. Z tej warstwy społecznej Kaczyński sięgał
swoimi hasłami i czerpał swoje poparcie. Na ile jest to zagranie pod publiczkę,
a na ile szczere każdy może się tylko domyślać wg. swojej wiedzy i
doświadczenia.
Innym problemem jest zaufanie do socjaldemokracji zachodniej,
które w latach 70 do 89 było prawie pełne, a po okresie trzech farbowanych lisów
w Europie (Schroeder, Blair, Miller) zmalało do skali mikro. Skutkiem tego w
Niemczech powstała die Linke, a w Polsce Samoobrona, którą udało się prawicy
zniwelować.
W tym pejzażu politycznym w Polsce nie widać już lewicy, są
centrowe partie wladzy o mniej lub bardziej narodowym odcieniu, nie
reprezentujące interesu społecznego. Lewica egzystuje w metaplityce jak mówi
Sierakowski i próbuje tworzyć bazę. Czy Napieralskiemu uda się stworzyć uczciwą
partię socjaldemokratyczną ? Chcę w to wierzyć.
Poltiser  - Vacum   |10.07.2010 08:06:39
Swoista próżnia "na lewo od Krzyża" wypełnia się sama. A że u nas
wszystko kręci się wokół religii to też prawda. Szkoda, że podziały i
klasyfikacja wyborców są nadal "ważniejsze" dla polityków niż wyborców
faktyczna władza. Oni tę władzę czują wyłącznie w trakcie wyborów. Państwowe
pieniądze na partie polityczne odbierają wyborcom codzienny nadzór nad
politykami i zaczyna się "sielanka" jak to kiedyś Bryl pisał "sługi
sług"…
Po druzgocącej klęsce PRLu i SLD, lewicę trzeba stworzyć od nowa i
tu się z Profesorem zgadzam. Czy zrobi to Napieralski - zobaczymy. Potrzebna
jest praca u podstaw i wspólna wizja przyszłości a nie analizy kto ma jaki
odcień czerwieni… w cieniu Krzyża.
tomeczek   |09.07.2010 22:46:48
Profesorze, to chyba metody zapożyczone od Wałęsy (przypominam Wałęsa oszacował
wysokość procentową poparcia dla kandydatów na prezydenta w ostatnich wyborach z
piekielną dokładnością) pozwalają ukuć stwierdzenie takie, że właśnie wtedy,
kiedy Napieralski mówił o tych, którym się gorzej powodzi, zaczęło rosnąć mu
poparcie. Osobiście nie zwróciłem uwagi, kiedy to kandydat lewicy mówił o
wykluczeniu społecznym, i czy było to pod fabryką w Tychach, gdzie rozdawał
jabłka czy na wałach powodziowych, gdy opowiadał różne frazesy, że trzeba i że
koniecznie, że owszem i tak jest i będzie - ale być może to moja kiepska
spostrzegawczość i dajmy na to, że rzeczywiście mógł coś palnąć o rozwarstwieniu
czy innych tego typy sprawach. Jednak równie dobrze mogło rosnąć mu poparcie ze
względu na to, że był jedynym młodym kandydatem i był wówczas odnotowywany
podczas wystąpień tu i ówdzie w telewizji, a nie dlatego, że mu się coś
wymsknęło w toku kampanii wyborczej. Pan profesor uważa chyba ludzi za głupich?
Nie wiem również co chce zmienić Napieralski i czy też być może brak znajomości
metody Wałęsy nie pozwala mi tutaj widzieć rzeczy oczywistej, czy też może tutaj
po prostu nic nie widać. Natomiast najśmieszniejsze jest stwierdzenie takie
właśnie, że ostatnie wybory pokazują, że jest miejsce na polskiej scenie
politycznej dla partii socjaldemokratycznych. Ostatnie wybory pokazują, że nie
ma takiego miejsca, że więcej Polacy doskonale czują się z reprezentantami dwóch
partii prawicowych, z czego jedna jest mocno reprezentatywna dla uboższych, a
druga dla bogatszych, i wspierających odpowiednie interesy tych grup, a także
wśród reprezentantów lewicy skupionych w różnych, pozapolitycznych najlepiej
kołach, stowarzyszeniach i redakcjach.
kot   |10.07.2010 10:45:14
Bywa,że między tym co ludzie aktualnie mówią, myślą, a rzeczywistością w
której aktywnie działają, powstaje luka.
Coś takiego miało miejsce gdy
Polska wchodziła w okres gwałtownych i radykalnych przemian ustrojowych pod
koniec lat osiemdziesiątych. Demokracja powojenna w Europie, właśnie,
do początku lat osiemdziesiątych, była praktykowana, nie tylko jako
równość polityczna ( kartka wyborcza zdolna zmienić rząd), ale
także jako równość ekonomiczna (zwaną państwem opiekuńczym
wyrównującym nierówności). W latach osiemdziesiątych akurat w sferze słów (
ładniej mówiąc, w sferze symbolicznej) wszystko zaczęło się
zmieniać.

Właśnie wtedy- u nas- zaczęła się transformacja. Tyle- że tam-
miedzy słowami, a praktyką była luka, zapełniona przez
materię praktyki, różniącą się od słów. A u nas słowa wtedy tam
wypowiadane, traktowano jako odwzorowanie tamtej rzeczywistości.
W istocie
 były, tylko, zapowiedzią tworzenia się nowego świata -
pogłębiających się podziałów.
http://kot-blogkota.blogspot.com/2010/06/do-ost…
Rylew  - tomeczek   |10.07.2010 13:21:59
>Natomiast najśmieszniejsze jest stwierdzenie takie właśnie, że ostatnie wybory
pokazują, że jest miejsce na polskiej scenie
politycznej dla partii
socjaldemokratycznych. >

Czyżby ?
Chyba nie mniej śmieszne od
stwierdzenia
> Polacy doskonale czują się z reprezentantami dwóch
partii
prawicowych, z czego jedna jest mocno reprezentatywna dla uboższych, a
druga
dla bogatszych, i wspierających odpowiednie interesy tych grup>

Znasz
tomeczku przysłowie: jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma
?
*Doskonałe samopoczucie* wyraziło się w słabej frekwencji 55% i pewnie tym,
że znaczna część tych co poszli do wyborów w II turze głosowała na jedngo tylko
dlatego żeby ten drugi nie wygrał nie mówiąc już o tych którzy oddali kartki
przekreślając obydwu kandydatów.
tomeczek   |10.07.2010 22:33:47
Polacy - gdyby tylko mogli - zagłosowali by na Jezusa Chrystusa, chociaż nie
jestem przekonany, czy ten byłby chętnie kandydował i swoją drogą nie wiem czy
wie o tym Dawid Ost. Póki co, z powodzeniem głosują na dwóch prawicowych
kandydatów w wyborach prezydenckich, a i przepraszam Grzesiu zebrał trochę
głosów za nie wiadomo co, za to, że po prostu jest. Frekwencja jest podobna do
tej z wyborów, kiedy pokazywał się w nich Kwaśniewski. Przekreśleń dwóch
kandydatów i buntów wyborczych też jest tyle, że ciężko wyciągać stad wniosek
taki, że ludzie czują się upodleni ubóstwem wyboru. Opinia D. Osta, mam
wrażenie, została wyrażona w oparciu o dobrą wolę (70%) i wróżby z fusów (30%).
wejder1   |10.07.2010 15:28:21
Nie wydaje mi się, żeby Kościół był takim problemem. Ta instytucja ma
umiejętność do dostosowywania się do sytuacji w danym społeczeństwie. Więc
bezpośrednia atak na Kościół nie ma sensu, wtedy zwierają się szeregi, ludzie
się mobilizują, odbierają to przez pryzmat wiary, bezpośredni atak na siebie i
swoje przekonania - niezależnie od tego jak bardzo odchodzą od ortodoksji
kościoła, w końcu mimo katolickiego kraju prezerwatywy jakoś schodzą i względnie
mają się dobrze. Zmieni się społeczeństwo, zmieni się kościół. (w końcu Jezus w
Afryce jest czarny)
Józef K   |11.07.2010 02:57:16
Podnieta KR-u na ten quasi-wielki-sukces Napieralskiego, przypomina podnietę
lekko niedorozwiniętego nastolatka, który na myśl o tym - usłyszanym wszak tyle
razy od kumpli i wyczytanym w Bravo - ‘pierwszym razie’ opowiada sobie przed
lustrem, jak to będzie, gdy już to, co chyba już już… jutro nastąpi,
faktycznie nastąpi… Napieralski to, Napieralski tamto, trzymajcie mnie, bo się
zerwę i zacznę biec, jak to czytam, to już już… próbuję uwierzyć, a też jakoś
nie mogę… A idźże gamoniu jeden bo dostałeś 14% i to cudem a normalnie jakbyś
co najmniej K. obu pokonał… I chyba za 5 lat nic innego nie zdobędziesz.
Niczym się KP nie różni od innych gazet, wszędzie ten sarkazm, albo ta nadzieja
że już już, ten dystans, ten warszawiacki dryg… Jak u Gombrowicza, mina, bo
mina, bo mina, więc mina, więc miną, więc mina da capo, zróbcie sobie zdjęcie
zbiorowe z papierosem w zębach i pokażcie jak niegrzeczni jesteście wszyscy,
będzie to lepiej, bo bardziej straceńczo, wyglądać.
Rylew  - tomeczek   |11.07.2010 13:50:59
Polacy są w większości mało świadomi politycznie - zgoda.
Ponadto na scenie
politycznej panuje totalna *sciema* w której nawet i ktoś nieźle zorientowany w
polityce może się pogubić ( może i D. Ost po części :).
Dlatego nie potępiam
tych, którzy nie idą głosować, ci przynajmniej nie popełniają błędu.

Zdarza
się, że ludzie głosują wbrew logice wyboru. Widziałem jak niezamożni ludzie
pracy najemnej głosowali na PO. No ale na kogo mieli głosować. PSL to nie ich
działka, Samoobrona, została skompromitowana, podobnie jak PIS, który według
uczonych w piśmie wprowadzi faszyzm, a SLD utożsamiana z przez wielu z
socjaldemkracją uległa własnym słabościom kompromitując się zdecydowanie.

Ale
właśnie tutaj można dostrzec tęsknotę za socjaldemokracją, która przywabiła
ludzi w latach 70 i 80, potem jeszcze w 1993 i 2001, a ostatnie wybory i
zwycięstwo kandydata PO partii najbliższej socjaldemokracji oraz 14 %
Napieralskiego wskazuje na należne jej miejsce na scenie
politycznej.

Frekwencja wyborcza w społeczeństwach o utwalonych mechanizmach
demokratycznych jest dość wysoka (w Niemczech np sięga 80%) powinna i w Polsce
rosnąć, tymczasem od wyborów prezydenckich 1995 kiedy wynosiła prawie 70%
ciągle spada ( w 2005 r była już poniżej 50%). Pewien wzrost do 55% w tym roku
można potraktować jako osobliwość.
Nieważne głosy oddało 1,2% wyborców co
wydaje się dość dużo, ale w wiadomości społecznej nie będzie zauważone.
tomeczek   |11.07.2010 15:09:01
Czy poseł Nowak ma socjaldemokratyczną twarz ? Prawdopodobnie w takim samym
stopniu jak Napieralski. Nie słyszałem by politycy - łącznie z 14 % wywarem z
człowieka - Napieralskim - wspominali w mediach o podstawowych ideach
socjaldemokratycznych związanych z redystrybucją dochodu narodowego i o dążeniu
do egalitaryzmu, więcej, ich wyrazy twarzy świadczą o tym, że te problemy są dla
nich bardzo egzotyczne, i tym samym, można by powiedzieć, sprawę znają w
stopniu, w którym zna ją były premier Miller.

Do tego mieliśmy wybory
prezydenckie, a nie parlamentarne i popierano ludzi, nie tylko ze względu na
prawdopodobną orientację polityczną, i być może kryjące się w ich głowach
poglądy. Wybierano w sumie człowieka, który. np. ma znacznie mniej niż 60 lat,
mówi w miarę składnie, i nie zacina się, a także garnitur pasuje na nim bardziej
niż na Lepperze. Trudno mi się zgodzić, że w tych atrybutach mieści się coś
związanego z socjaldemokracją.
Rylew   |12.07.2010 11:30:14
Ostrożnie z twarzami, można się pomylić. Czytałem niedawno materiał programowy
SLD i nawet napisałem na tym forum, że gdybym był pewny, że zrealizują go w 20%
to mógłbym na nich zagłosować. Problem w tym, że SLD ma przechlapane po znanych
aferach i występach jego grabarzy, neoliberalnych przegięciach Millera oraz
innych występach ludzi z SLD. Odzyskać zaufanie jest bardzo trudno, a
Napieralski ma jeszcze do tego jak się zdaje poważne problemy ze starym bagażem
personalnym.

Na obydwu panów K głosowano raczej w oparciu o orientację
partyjną.
Co do pierwszej tury i Napieralskiego to dostał te 14% bo wydał się
ludziom bardziej wiarygodny od innych to prawda, ale pewnie jeszcze jako nośnik
pewnej nadziei na uczciwą socjaldemokrację
szaman   |13.07.2010 12:07:25
W Polsce jest miejsce na socjaldemokrację, ale niekoniecznie pod przewodnictwem
obecnej SLD. Widzę raczej konieczność powstania nowej liberalnej partii
socjaldemokratycznej, skupiającej wszystki obecne ugrupowania "na lewo od
krzyża", łącznie z Partią Kobiet, "Borowikami", Racją itd. Ważnym
punktem programu takiej partii byłyby działania w kierunku przywrócenie
świeckości państwa, renegocjacji konkordatu i zlikwidowanie przywilejów KK. To
tak na początek, ale jest także szereg innych problemów, których SLD nie
dostrzegał będąc u władzy.
tomeczek   |13.07.2010 19:22:46
Czyli taka partia nie zrobiła by nic nadzwyczajnego. Bawiła by się symbolami.
Myślałem, że to ekonomia jest ważna, zwłaszcza jak to ostatnio pokazał Tadeusz
Kowalik,w kraju Solidarności mamy np. najniższe zasiłki dla bezrobotnych w
Europie i ciągle spore bezrobocie, niedawno ogromne, na które godzili się ludzie
byłej S, sporą i wciąż rosnącą elitaryzację i "intelektualistyczne"
przyzwolenie na barbarzyństwo ekonomiczne w wykonaniu różnych przebierańców.
Formacja, która zajmie się renegocjacją konkordatu będzie grzała miejsca na
kanapie. Nikogo nie obchodzą podobne głupoty.
szaman  - re:   |14.07.2010 07:32:22
tomeczek napisa?:
Czyli taka partia nie zrobiła by nic nadzwyczajnego. Bawiła by się
symbolami. Myślałem, że to ekonomia jest ważna, zwłaszcza jak
to ostatnio pokazał Tadeusz Kowalik,w kraju Solidarności mamy np.
najniższe zasiłki dla bezrobotnych w Europie i ciągle spore
bezrobocie, niedawno ogromne, na które godzili się ludzie byłej S,
sporą i wciąż rosnącą elitaryzację i "intelektualistyczne"
przyzwolenie na barbarzyństwo ekonomiczne w wykonaniu
różnych przebierańców. Formacja, która zajmie się renegocjacją
konkordatu będzie grzała miejsca na kanapie. Nikogo nie obchodzą podobne
głupoty.

Może dla Ciebie kwestia klerykalizacji kraju, nadmierne uprzywilejowanie
Kościoła i saralizacja prawa to głupoty. Ale nie wypowiadaj się
za wszystkich twierdząc, że "nikogo to nie obchodzi". Nie
wszyscy są katolikami i nie wszystkim podoba się idea państwa wyznaniowego.
A skoro mowa o ekonomii - sytuację budżetu można poprawić obcinając
finansowanie KrK. Lewica traci głosy wyborców m.in właśnie przez
odchodzenie od idei państwa świeckigo.
tomeczek   |14.07.2010 11:13:28
A co to jest sakralizacja prawa i jak się przejawia w konkretnych wypadkach ?
Podobne kwestie jak podałeś przytaczała część posłów i zwłaszcza posłanek SLD.
Nie widziałem specjalnego zainteresowania taką gadaniną, poparcie dla SLD jest
maluteńkie, partia się zmarginalizowała i nic jej już nie pomoże, nawet to, że w
tej chwili ma monopol na reprezentowanie lewicowych wyborców, kimkolwiek dzisiaj
są. Stąd wniosek, że nikogo to nie obchodzi. Błędny ? Bardzo wątpliwe. Lewica to
nie tylko państwo świeckie jak się czasami wydaje. To po prostu państwo
redystrybucyjne i skłonne wspomagać biedniejszych kosztem uprzywilejowanych i
takie, które pokazuje dlaczego warto to robić. Jeżeli taka np. nowa lewica oprze
pomysł na ekonomię na :obcinaniu finansowania KrK" to tym bardziej będzie
anachroniczna i kanapowa.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.07.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97124 Seconds