Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Mościcki: Biografie kontra idee |
|
|
Paweł Mościcki
|
|
07.04.2010 |
Cezary Michalski „dając
świadectwo prawdzie”
o swym kontakcie z papieżem za młodu, reprodukuje schemat zachwytu
nad Wojtyłą-człowiekiem. Tak jakby zapomniał, że Wojtyła po
wybraniu go na papieża, po namaszczeniu przez Polaków na nowego
Chrystusa, człowiekiem przecież pozostał. Dlatego próba
oddzielenia bałwochwalczego stosunku do JPII różnych Karłowiczów
i Terlikowskich od zdrowego szacunku dla człowieka, którego
spotkało się kiedyś w dawnych czasach, jest jałowa. Bo właśnie
na takim schemacie opiera się polski kult Jana Pawła. Czym bowiem
jest ta nieustanna ekscytacja jego kwiatkami, gestami, cudami,
słowami, jeśli nie próbą oderwania ich od instytucjonalnego
kontekstu? Próbą ukrycia faktu, że Wojtyła to nie był jakiś
jurodiwy z polskiej prowincji tylko zwierzchnik jednej z najbardziej
wpływowych organizacji na świecie? Która w dodatku głosi jakieś
poglądy, i to czasami zupełnie niedorzeczne. Michalski chce
uratować uczciwość swojego świadectwa, zapominając, że
najczęściej właśnie w tych najbardziej szczerych momentach
powtarzamy wyświechtane klisze i ideologiczne schematy. Każdy ma
takiego swojego absolutnie prywatnego Wojtyłę, szkoda tylko, że
najczęściej tworząc sobie jego portret, posiłkuje się tymi
samymi albumami i filmami na DVD, co inni.
I tu dochodzimy do drugiej
kwestii, która pokazuje dlaczego, jak stwierdza Michalski, prawica
nawet najgłupsza jest w Polsce wciąż bardziej atrakcyjna niż
mądra lewica. Dlaczego Wojtyła jako bożek voodoo ciągle
elektryzuje miliony Polaków a Krytyka Polityczna nie? Myślę, że
odpowiedź jest bardzo prosta. KP wygrała w konkursie lokal na rogu
Nowego Światu i Świętokrzyskiej, uważając to (słusznie) za
ogromny sukces. Ale nie ma jeszcze lokalu na każdym rogu ulicy,
gdzie co niedziela karnie idą miliony owieczek, żeby słuchać
wykładów o krytyce kapitalistycznej gospodarki. KP nie prowadzi w
każdej szkole zajęć pod nazwą „myśl krytyczna w Polsce” i
nie ściąga co roku takich pieniędzy na tacę (również z budżetu)
jak miłościwie nam panujący. „Kościół jest silniejszy od KP,
bo wciąż są przy nim ludzie”. Racja, dodajmy tylko, że są to
ludzie wpływowi. I nie zmieni się to dopóki zamiast rzetelnego
sporu na argumenty czołowi dziennikarze w tym kraju kochać się
będą w potyczkach na miny, biografie, autorytety i bon moty.
Hasło „poglądy to są głupie
małpy” też nie brzmi dla mnie jakoś szczególnie wywrotowo,
podobnie jak postulat, żeby zamiast idei poszukiwać ich genealogii,
źródeł w osobistym doświadczeniu. Dlaczego? Bo to jest ogólna
zasada prowadzenia dziś sporów politycznych w mediach. Zamiast idei
wymienia się swoje doświadczenia, dobre lub złe karty opozycyjne,
rodzinne koneksje, żonę, dzieci, dwa miesiące w więzieniu albo
kilka lat studiów za granicą. Politycy zamienili się już bez
reszty we własne biografie i wizerunki, podobnie jak papież zmienił
się w swoje urocze gesty wobec dzieci witających go kwiatami na
lotnisku. Przypadłość ta dosięgła nawet co poniektórych
profesorów, gotowych zająć się pisaniem własnych autobiografii
zamiast prac naukowych. Im bardziej postępuje ten proces, tym
trudniej mówić o ideach, tym bardziej są one nieważne. I
publicyści, którzy domagają się nieustannie „więcej biografii”
w polityce, dokładają do tej sytuacji swoje trzy grosze. Niech się
potem nie dziwią, że w kraju panuje kult jednostki, a nie ożywiona
dyskusja.
Genealogiczne podejście pozwala
Michalskiemu po raz kolejny zachować pozycję kogoś zaangażowanego,
ale bez przesady. Przesadą jest posiadanie jednych poglądów i
nieposiadanie innych. Można objechać Karłowicza za kult JPII, ale
dla równowagi, na drugą nóżkę, trzeba przypomnieć też o
antyklerykalnym szaleństwie Senyszyn. Jeśli zajmujemy się tym,
dlaczego ona nie lubi Kościoła, a on uwielbia, to oczywiście nie
musimy odpowiadać na pytanie, jak oceniamy miejsce tej instytucji w
życiu publicznym i jego wpływ na losy wielu ludzi. Jednym słowem:
za czym się opowiadamy. Tylko dzięki temu biografie stają się
naprawdę ciekawe.
Dlatego trudno mi uniknąć
wrażenia, że fascynacja „seksualnym życiem idei” w gruncie
rzeczy dotyka głównie tych, których same idee już nie uwodzą.
Wolą spierać się z biografiami niż argumentami, opowiadać
ciekawostki o własnym życiu, zamiast krytykować zastaną
rzeczywistość. Ta antyintelektualna postawa jest dziś pierwszym
przykazaniem zarówno w telewizji śniadaniowej, jak i w publicystyce
politycznej. A przekonanie, że mówienie w pierwszej osobie jest
uczciwe, szczere i bardziej świadome różnych uwikłań dyskursu
jest tak samo naiwne, jak wiara w autentyzm hasła „bądź sobą,
wybierz Pepsi”. Dodajmy gwoli ścisłości, że wywiedzione od
mistrzów podejrzeń zainteresowanie genealogią występuje u
Michalskiego w wersji pop. Niby ideami rządzą biografie i różne
stłumione popędy, a Michalski mimo wszystko oczekuje, że ukrytą
prawdę usłyszy od samych zainteresowanych. Otóż z definicji o
genealogii poglądów Karłowicza na pewno nie dowiemy się od niego
samego. Chyba że chodzi nam o taką genealogię, którą sprzeda nam
każdy uczciwy obywatel, gdy tylko uda mu się zawiesić te wszystkie
bezsensowne ideowe spory. Ale wtedy nie należy nawoływać do
tworzenia biografii tylko profili na Facebooku.
Na przykład ja chętnie bym się
wreszcie dowiedział nie o tym, co Michalski robił na ulicy w latach
osiemdziesiątych, co na emigracji, jak go pałowało ZOMO, a potem
Adam Michnik. Nie chcę już słuchać eposów o jego pokoleniu.
Chciałbym, żeby Michalski powiedział, co myśli o różnych
sprawach tu i teraz, i wziął za to odpowiedzialność. Stanął
przez chwilę na jednej nóżce, ryzykując, że może się
przewrócić. Bo w Polsce na dwóch nóżkach można dziś tylko stać
w miejscu.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.04.2010 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...