|
Molęda-Zdziech: Ma Pan śliczny krawat, Panie Premierze |
|
|
Małgorzata Molęda-Zdziech*
|
|
02.06.2011 |
Lubię – a może lubiłam – konferencje prasowe polityków. Tym ciekawiej zapowiadała się dla mnie ta na miesiąc przed prezydencją Polski w Radzie Unii Europejskiej, z udziałem premiera.
Donald Tusk, pytany przez dziennikarkę Polskiego Radia, czy wszystko jest już zapięte na ostatni guzik, odpowiedział: „Guziki wszystkie zapięte na pewno… Trochę taki jestem… Patrzę na letni strój pani redaktor i dlatego nie kojarzy mi się z tym… z dopięciem wszystkiego na ostatni guzik. To nie przygana, wręcz przeciwnie. Bardzo lubię… lato – dodał szef rządu (cytat za PAP). I zaczęło się.
Jako „skandaliczną i niedopuszczalną” określiła wypowiedź premiera Partia Kobiet. SLD dopuszcza złożenie wniosku do Komisji Etyki Poselskiej o ukaranie Tuska. A sam premier dyplomatycznie „przeprasza, jeśli kogoś uraził”.
W komentarzach widać podział: jedni uważają tę wypowiedź za seksistowską, inni wręcz przeciwnie – dopatrują się w całym zdarzeniu braku poczucia humoru dziennikarzy, którzy sprawę nagłośnili. Niestosowność tej wypowiedzi nie wymaga uzasadniania. Czy podobny komentarz byłby możliwy w drugą stronę w zawodowej relacji kobieta – mężczyzna? Rozważmy to na przykładzie: ot codzienna, konferencyjna sytuacja, jakich wiele w życiu naukowym. Wyobraźmy sobie, że po zadanym mi przez doktora, profesora czy innego „męskiego” uczestnika konferencji merytorycznego pytania odpowiadam mu: „Dziękuję za pytanie, ale ten śliczny różowy krawat pana profesora, doktora etc. zupełnie mnie powalił… Nie mogę zebrać myśli… To nie przygana, wręcz przeciwnie. Bardzo lubię… ten kolor”. Zakładam co najmniej konsternację, a może nawet gwałtowny sprzeciw, bo zlekceważyłam pytanie. Albo jeśli go nie zlekceważyłam, to najzwyczajniej w świecie minął czas na odpowiedź merytoryczną. Co najwyżej zrobiło się miło, śmiesznie, lekko – podobnie jak na konferencji z panem premierem.
Wśród komentarzy, poza oskarżeniami o seksizm, nie zauważyłam żadnego, który zwracałby uwagę na strategię unieważniania pytań, problemów stawianych w przestrzeni publicznej przez kobiety. Konferencja z premierem była tego doskonałym przykładem. Ile czasu poświęcono w mediach na relacje z tego jej fragmentu? Wszystkie programy informacyjne wspomniały o tym, portale internetowe również. I tylko o tym. A czy ktoś pamięta, jak brzmiało pytanie? Zatem ad rem: jak wygląda stan naszych przygotowań do prezydencji, Panie Premierze?
Czytaj też komentarz Małgorzaty Molędy-Zdziech w „Gazecie Wyborczej” z 5 czerwca: W obronie standardów, czyli dlaczego Panu Premierowi wypada mniej?
*dr Małgorzata Molęda-Zdziech – socjolożka, zajmuje się zagadnieniami lobbingu, wywierania wpływu oraz mediatyzacji życia publicznego. Pracuje w ISM SGH.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 09.06.2011 )
|
Nie ze wszystkim się zgadzam, ale pój...
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...