NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Witajcie w niebezpiecznych czasach Drukuj
Cezary Michalski   
13.04.2010
Gdybym chciał pomyśleć, w czasie, w którym nie wolno myśleć; jeśli spróbowałbym analizy politycznej w czasie, w którym nie wolno jej uprawiać, wyglądałaby ona następująco.

W najbliższych miesiącach czeka nas wojna. Nasza mała apokalipsa, oby jak najmniejsza. Armageddon (Piątek mnie zrozumie). Polityka śmierci kontra polityka życia. Polityka życia, jak to zwykle w Polsce, niezbyt ładna, przeciętna, mała, hazardowa. Polityka śmierci, patetyczna, Wawelska.

Jeśli jest jakikolwiek moment, żeby nie ulec szantażowi naszych rodziców, więcej, naszych przodków, ten moment właśnie nadszedł. Zjednoczyliśmy się wokół czego? Czy się zjednoczyliśmy? Nie sądzę. Pod hasłem wydarzenia, które ponoć przekracza wszelką politykę, będzie uprawiana polityka bezwzględna. Rozegra się walka o władzę. Brutalna. Może jej ofiarą paść nawet subtelna gra, jaka rozpoczęła się w polityce polsko-rosyjskiej, od czasu, kiedy Rosjanie, zamiast opiewać Stalina w rocznicę 9 maja, postanowili jednak się od niego zdystansować, wykorzystując do tego Katyń i wykorzystując własne zdystansowanie się wobec Stalina do realnej ofensywy w stosunkach polsko-rosyjskich, które są dla nich jednym z frontów trwającej już od jakiegoś czasu ofensywy w stosunkach z Zachodem. Nie możemy sobie pozwolić na klęskę w tej grze, na pomieszanie naszej polityki zagranicznej z naszym wewnętrznym konfliktem. Rosjanie pokazali już w telewizji film o Katyniu, a Polacy nadal wietrzą spisek? Putin dwoił się i troił pomiędzy Smoleńskiem i Moskwą, a Polakom jeszcze mało? Przecież Polacy żądają w polityce wyłącznie symboli i emocji, a Kreml zarówno symboli jak i emocji dostarczył im teraz z nadwyżką, więc czemu Polacy, choćby ich istotna część, ciągle są niezadowoleni, wciąż nie lubią Rosjan? Jeśli subtelna gra, jaka toczy się w stosunkach Rosji i Polski zostanie użyta w naszym wewnętrznym politycznym konflikcie, w kampanii prezydenckiej, każdego niemieckiego, francuskiego, angielskiego i amerykańskiego komentatora i polityka łatwo będzie przekonać, że od czasów Konfederacji Barskiej nie staliśmy się krajem zdrowszym ani normalniejszym.

Śmierć i Bóg nie powinny obsługiwać partyjnej polityki. Jednak w Polsce obsługują ją szczególnie często. W ciągu najbliższych dni i miesięcy będą ją obsługiwać z wyjątkową intensywnością.

Jarosław Kaczyński, który nie zasługiwał na większość epitetów, jakie były formułowane pod jego adresem w latach 2005-2007, który jest jednym z najciekawszych i najmocniejszych polskich polityków, jeśli wytrzyma psychicznie sobotnią tragedię, nic go nie powstrzyma przed startem w wyborach. Wystąpi jako mściciel, obrońca spuścizny, jedyny legalny kontynuator. Znowu stanie się politykiem skutecznym.

Praktycznie jedynym interesującym pytaniem w polskiej polityce jest teraz pytanie o to, czy Kaczyński wytrzyma. Moim zdaniem tak. „Umarł” już przecież parę razy: kiedy będąc „żoliborskim konserwatystą” został wepchnięty, dał się wepchnąć, a w końcu zaczął z tego wepchnięcia czerpać siłę i zawziętość, do jednego narożnika z Rydzykiem, Giertychem, „antyinteligenckim ciemnogrodem”. Nauczył się nosić gębę antyinteligenckiego demona, on, którego największym marzeniem było to, żeby pokonać Michnika, Mazowieckiego, Kuronia, Geremka… i stać się autorytetem dla polskiej inteligencji, politykiem przez polską inteligencję rozumianym. Podwójnie wygrał wybory, a jednak kwestionowano jego prawo do rządzenia, a z kolei on sam nie potrafił zgromadzić siły politycznej do rządzenia wystarczającej.

Ponieważ potrafił przetrwać wtedy, dlatego sądzę, że potrafi przetrwać również dzisiaj. A jeśli powróci, znajdzie się naprzeciw słabego kandydata Bronisława Komorowskiego, który w dodatku będzie się zachowywał niezgrabnie, już się tak zachowuje. Jako człowiek PO będzie obsadzał stanowiska, które nie do PO należą, robiąc wszystko w zgodzie z Konstytucją, będzie jednak prowokował łatwe ataki. Bo stanowiska w Kancelarii Prezydenta (i nie tylko tam) albo powinny pozostać p.o., albo powinny być obsadzone w konsultacji ze wszystkimi siłami politycznymi. Konstytucja tego nie wymaga, wymaga tego sytuacja. Nawet jeśli PO, PiS, SLD i PSL nie potrafiłyby ze sobą współpracować, nawet gdyby się przy tej okazji pożarły, Komorowski byłby osłonięty. Ogłaszając pierwsze nominacje w Kancelarii Prezydenta, zapowiadając kolejne, popełnia błąd, który zostanie przeciwko niemu wykorzystany w kampanii wyborczej przez Jarosława Kaczyńskiego. Chcąc nie chcąc, Komorowski zamienia fatum w partyjny pucz. Powtarzam, łatwo mógłby się z tego wywinąć, wciągając PiS, SLD, PSL… do współpracy i współodpowiedzialności. Choćby deklarując, tworząc nieformalne ciało konsultacyjne. Działające do momentu wyborów prezydenckich. Opóźniające zmianę, ale czyniące ją bardziej legalną.

Jeśli zatem Jarosław Kaczyński wytrzyma emocjonalnie, a sądzę, że wytrzyma, zostanie kandydatem prezydenckim. W najgorszym – z punktu widzenia PiS – razie, otrzyma więcej głosów niż sondaże dawały tej formacji przed sobotnią tragedią, zarówno w wyborach prezydenckich, jak też prowadząc swoją partię w wyborach parlamentarnych. W najlepszym - z punktu widzenia PiS – wygra wybory prezydenckie i wybory parlamentarne. Przyłożą się do tego także „liberalne media”, które dzisiejszym patosem – obiektywnie pracującym politycznie dla PiS-u – pokrywają własne złe sumienie wynikające z ich wcześniejszej anty-PiS-owskiej stronniczości. Nawet jeśli ta fałszywa jedność skończy się wraz z końcem żałoby, będzie za późno, bo „masa bezkrytyczna” na rzecz polityki śmierci, na rzecz patosu śmierci, została uruchomiona.

Pojawia się w tym miejscu pytanie, na które taka a nie inna odpowiedź sprawiła, że kiedyś zdefiniowałem się jako zwolennik „konserwatywnej modernizacji”, a nie rewolucji w Polsce, kraju skrajnie zachowawczym (nawet jeśli nigdy nie miałem nerwów, żeby naprawdę być konserwatystą). To pytanie, czy drażnić, czy też wyciszać emocje, których nie da się spacyfikować? Przestrzeganie obecnej żałoby tak, jak została ona zdefiniowana, jest nakręcaniem polityki śmierci. Łamanie jej, jest mobilizowaniem drugiej strony. Nie wiem, czy politycznie rozsądniej zachowuje się Monika Olejnik nie potrafiąca ukryć swojego wzruszenia, czy autorzy KP, łącznie ze mną, którzy swoje wzruszenie potrafimy ukryć.
Nie wiem też, co zrobi lewica. Cimoszewicz, po przemyśleniu tego, jak będzie wyglądać kampania wyborcza, która może się okazać najbrutalniejszą w historii III RP, może znów nie wystartować. Zresztą jeśli nawet wystartuje, nie odbierze głosów Kaczyńskiemu ale Komorowskiemu.

Zastanawiam się, w jaki sposób można zatrzymać i zmienić logikę nadciągającego politycznego konfliktu. I nie widzę sposobu. Jeśli Jarosław Kaczyński zostanie powstrzymany, też będzie to zrobione w sposób brutalny. Młodzieżowa manifestacja przeciwko złożeniu prezydenckiej pary na Wawelu to tylko przedsmak, pierwszy łagodny podmuch nadchodzącej burzy. Po tej manifestacji muszą przecież przyjść kontrmanifestacje, takie czy inne.

Potrzebna jest koalicja środowisk, instytucji, głosów, tekstów… które nie dadzą się zwariować. Które będą umiały oddać hołd Lechowi Kaczyńskiemu, jednocześnie będą w stanie powiedzieć, że nie był to przywódca miary Wawelskiej, nawet jeśli na Wawelu będzie spoczywał. Które nie wierząc  w wyzwiska pod adresem Jarosława Kaczyńskiego - które powrócą i znowu będą nietrafione, tak jak były nietrafione w 2006 czy 2007 roku - jednocześnie nie dadzą się zaszantażować atmosferą żałoby i nie oddadzą władzy w jego ręce.
Tak czy inaczej, do kolejnej fazy politycznego konfliktu w Polsce muszą się przygotować wszyscy. Witajcie w niebezpiecznych czasach.
Komentarze
Dodaj nowy
karl.luna   |13.04.2010 18:34:59
No i po raz kolejny nie wypada mi się z Panem nie zgodzić. Zastanawiam się tylko
kto pierwszy spróbuje wykorzystać tę tragedię w niedalekiej kampanii wyborczej i
przy okazji zadaję sobie pytanie, czy aby przypadkiem to się już nie stało przy
okazji decydowania o miejscu pochówku zmarłego przydenta?
Osobiście wolałbym
by decyzja o pochowaniu prezydenta i jego małżonki na Wawelu była jedynie
przejawem rodzinnej magalomanii, a nie początkiem kampani wyborczej.
Notak  - Nie lubicie się z Zarembą?   |13.04.2010 19:05:47
http://www.kurierlubelski.pl/opinie/felietony/2437
95,moja-katynska-lista-nieobecnych-klaniam-sie-wam
-wszystkim,id,t.html#material_5
Notak  - Na Wawelu spoczywa nieudolny król Korybu   |13.04.2010 19:26:22
i nieznany z wybitności August II Mocny oraz książątka których ważność
sprowadzała się do rodzinnej przynależności.

Spoczywa też Piłsudski, postać
kontrowersyjna, która nie wahała się stosować przemocy wobec przeciwników
politycznych.

Jeśli Kaczyński był nieudolny, to jego miejsce jest na Wawelu
obok Korybuta i Sasa. Jeśli spoczywanie obok dyktatora jest uwłaczające, to
Wawel nie dla niego. A jeśli ktoś ruszy głową, to zobaczy, że na Wawelu nie ma
żadnego klucza - spoczywają wielcy (Mickiewicz et al.), mali (Korybut),
kontrowersyjni (Piłsudski), niemający żadnego znaczenia (np. "Olbracht
Jagiellończyk, ostatni syn Bony i Zygmunta I Starego, zm. w czasie wypadku w
lesie"). Kaczyńskiego będzie można sobie zaliczyć do kategorii dowolnej.
zbyleon   |13.04.2010 22:52:54
A może :
subtelnie budowane przez stronę rosyjską pojednanie z Polską jest wynikiem poważnego
traktowania informacji o złożach gazu łupkowego?
Cytat:

Praktycznie jedynym interesującym pytaniem w polskiej polityce jest teraz
pytanie o to, czy Kaczyński wytrzyma.

Wytrzyma i podobnie jak Tusk powalczy o urząd premiera.
rafky   |14.04.2010 02:21:37
Cóż, możliwa, rysująca się polaryzacja jest jeszcze mglista, ale właśnie
dlatego, że tytułowy niebezpieczny czas jest bardzo możliwym scenariuszem należy
o tym głośno mówić. Choćby po to, żeby nie zapędzić się w taki róg, z którego za
chwilę nie sposób będzie się wydostać.
Zgadzam się, że paradoksalnie - wbrew
komentarzom o klarownej, politycznej sytuacji PO po katastrofie - to właśnie
partia Tuska stoi przed najtrudniejszym, czyli przed brutalnym niestety
powstrzymaniem zapędów polityków PiS-u. Takim przedsmakiem niech będzie
wczorajsza wypowiedź Kurskiego, który w TVN-ie zapowiedział rozliczenie winnych
sobotniej tragedii. Kto jest winny? Kto spierał się o obchody, dlaczego
prezydent musiał w sobotę lecieć do Smoleńska? Itd.
heninsyn  - … lekko obocznie !   |14.04.2010 02:22:53
Cieszy mnie nie tylko Pana obecność ( z racji pokoleniowej - raczej
współistnienie ) w " Dzienniku " drukowanym KP, jak i na internetowych


O " polityce śmierci/trumiennej " pomyślałem w sobotę, 69 sekund
po pierwszych informacjach ze Smoleńska !
uzid   |14.04.2010 05:53:09
"Które nie wierząc w wyzwiska pod adresem Jarosława Kaczyńskiego - które
powrócą i znowu będą nietrafione, tak jak były nietrafione w 2006 czy 2007 roku
- jednocześnie nie dadzą się zaszantażować atmosferą żałoby i nie oddadzą władzy
w jego ręce."

Za to opowieści Jarosława o usytuowaniu ZOMO i inne takie
były trafione. Poopowiadajmy więcej o zaszczuciu Kaczyńskich nietrafionymi
epitetami, to na pewno wygrają. Już nawet dzieci się spowiadają przed kamerami
za nieszanowanie prezydenta. Rosjanie też się spowiadają. I mi ich najbardziej
żal, że przepraszają i płaczą po emisji filmu w telewizji, nie za swoje grzechy,
jak dzieci, które winę biorą na siebie, a polscy politycy po pańsku dumnie
podrastają. Mam nadzieje, ze chociaż skończy się to tym, że o swoje katynie się
upomną.
Bogus Law  - trafne - strasznie   |14.04.2010 07:09:31
Dziękuję za mądry komentarz - zwłaszcza ocenę tzw. mediów liberalnych (wolałbym:
komercyjnych). Nadzwyczaj trafna. Nie po raz pierwszy widać, że tam, gdzie nie
ma ideowych zasad, tam łatwo stracić niezbędny dystans i popłynąć z nurtem
zbiorowych emocji. Przygnębiające
adres   |14.04.2010 08:05:00
Chcąc nie chcąc, Komorowski zamienia fatum w partyjny pucz. Powtarzam,
łatwo mógłby się z tego wywinąć, wciągając PiS, SLD, PSL& do współpracy
i współodpowiedzialności.


Ładnie wygląda, słuszne to i sprawiedliwe. Tyle, że PiS wyślizguje się
od jakiejkolwiek współpracy, uchyla od współudziału w decyzjach.
Na wszystko "teraz nie czas", "uszanujmy", "się
pochylmy". Przed końcem żałoby - w ogóle nic, ma nie być
żadnego ruchu. Posiedzenie Sejmu w przyszłym tygodniu - niestosowne,
bo tragicznie zmarli posłowie niepogrzebani. Termin wyborów - zastanowimy
się później. Na razie cisza i tylko cisza.
W oczywisty sposób chcą
sprowokować Komorowskiego do błędu. Jeżeli będzie czekał, aż oni
"otrząsną się z szoku", zarzucą mu później bezczynność i brak
charakteru, jeżeli zacznie działać - uzurpację. A jeżeli jeszcze
przypadkiem spadłoby PiS-owi z nieba uchybienie jakiejś
procedurze prawnej, zawalenie jakiegoś terminu etc, ogłosiliby, że PO
dokonuje zamachu na ład konstytucyjny.

PO powinna pilnować tego,
co musi być zrobione, dokładnie sprawdzać umocowanie prawne każdego
kroku (i każdego zaniechania). I jechać swoje. Wózek nie może stanąć.
adres   |14.04.2010 08:08:02
Co jest złego w polityce śmierci? Jest sexy i skuteczna jak rzadko która.
Rylew   |14.04.2010 09:03:36
Dziennikarzy w dalszym ciągu interesuje głównie jak i o co, a nie z czym. Tak
jakby było już przesądzone, że z niczym i nawet jeśli z czymś to to i tak nie
będzie miało znaczenia.
A jednak ważne jest co mógłby zaoferować Polakom J.K.
Jeśli kontyuację polityki historycznej to nie wróżę skcesu. Zdaje sie, że
właśnie ta ostatnia katastrofa, to nieszczęście narodowe będzie odbierane jako
przestroga niebios przed tego typu polityką.
Polacy oczekują raczej pojednania
i daleko idącej współpracy gospodarczej i kulturalnej z sąsiadami.
Oczekują
cudu gospodarczego i odnowy w życiu politycznym.
Zatem ostra walka wyborcza z
użyciem środków masowego gnojenia przez media bardzo ryzykowna, przynajmniej w
tej kampanii. Sukcesu PISu w kazdym razie nie spodziewam się, przede wszystkim
ze względu na poniesione straty.
Tutaj i Wawel nie pomoże.
uzid  - To Jaroslaw zabil swego brata   |14.04.2010 09:26:57
ten cyniczny, zimny polityk Jaroslaw Kaczynski juz prowadzi kampanie wyborcza,
bo pochowek swego brata to wlasnie pierwszy akt tej tragicznej komedi, czy
rodacy kupia bilet na to przestawienie. Na roznych forach wrze, moze wrescie
poczucie obywatelskie zaiskrzy. Spoleczesntwo zauwazylo, ze nie moze liczyc ani
na politykow ani na media, musi sie samo bronic przed hipokryzja. Czy zdalo, to
bedzie nasza lekcja demokratyczna.
uzid   |14.04.2010 09:41:23
kiedyś, chcąc komuś źle życzyć mawiało się: obyś żył w ciekawych czasach. choc
nasze czasy ogólnie mało ciekawe, to teraz z pewnością mamy ciekawy sam moment
(szczególnie w kontekście relacji polsko-rosyjskich i ich przyszłości). dlatego
mniej się obawiam tego, ze nadciągają, ba, już się rozpoczęły "czasy
niebezpieczne", jak to Pan redaktor ujął. Dość, że są ciekawe. Niestety
wszystko wskazuje na to, że ten moment, tę szansę stracimy, że przegramy coś
bardzo ważnego, bo znów wszyscy zajmą się symbolami i narracjami historycznymi,
zamiast robić konkretną konsekwentną politykę wschodnią, korzystając z dobrej
chwili. Jarosław Kaczyński wybierając Wawel, wskazał już w którą stronę zapewne
pójdzie polityka PISu - ku przeszłości i ku polityce historycznej. Szkoda.
Ma
Pan niewątpliwie słuszność zestawiając ze sobą politykę śmierci i życia. W
szerszym ujęciu na naszych oczach mamy przykład władzy wręcz absolutnej
biopolityki, w któej obie one maja swoją rolę i się ze sobą zazębiają. Tu są
mozliwe tylko czarne scenarjusze. Szczególnie w Polsce.
Pomimo tego, że
życzyłbym sobie czegoś odwrotnego, to jestem niemal pewien, że Polska zajmie się
sobą i swoimi zaściankowymi utarczkami, a sprawy istotne (np. relacje z Rosją)
zostaną zaprzepaszczone.
mrufcyn   |14.04.2010 09:54:34
Podobno w sobotę upadł jakiś samolot.
Oberwał, ktoś, ktoś urwał i była to
pewnie ala.
Urwał Alicja. To nas jednak nie interesuje.
Nie interesują nas
przyczyny, ani skutki,
interesuje nas przebieg.
Było tak, że oni się bardzo
kochali,
bo ta opowieść jak każda była o miłości.
Siedzieli w samolocie i
on, ten trzeci
nie chciał spadać. Ten trzeci nie mógł
się pogodzić, że jest
drugi i że do tej onej
żadnego dostępu nie ma.
I wymyślił spisek, no i się
stało,
że zostanie pewnie nowym/starym prezydentem
wszystkich Polaków, bo mu
się znudziło życie,
prestiż mu się umiarkowany znudził.
Teraz wyciąga dłonie
po wszystko,
a wszystko poda mu te dłonie,
bo jest głupie i naiwne.
A film
dodałem, żebyście nie głosowali na Jarosława.
Schowajcie Jarosławowi dowód. Bo
on jest tylko
ruską mistyfikacją. Złudzeniem oraz marzeniem
Waszym o jednym
człowieku w ciele dwóch bliźniaków.
Elo, elo,

http://www.youtube.com/watch?v=7l4NuZtiAHQ
uzid   |14.04.2010 10:15:09
Trumny się przydają w polskiej polityce, ale jeszcze bardziej uzyteczne sa
taśmy. Moze sie dowiemy jakie ostatnie slowa byly Lecha i wawel zamieni sie w
wolke.
w.i.l  - Deprecjacja Wawelu   |15.04.2010 10:58:28
W sierpniu 2008 r. , kilka dni po wybuchu walk w Gruzji, prezydent Lech
Kaczyński udawał się do tego kraju z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem
Łotwy. Samolot poleciał przez Ukrainę do Azerbejdżanu, skąd delegacja udała się
do stolicy Gruzji w kolumnie samochodów. Po międzylądowaniu w Symferopolu na
Ukrainie, gdzie na pokład wsiadł prezydent Ukrainy, L. Kaczyński chciał, by
samolot nie leciał do Gandżi w Azerbejdżanie, lecz od razu do Tbilisi.

Pilot
samolotu kpt. Grzegorz Pietruczuk odmówił ze względów bezpieczeństwa.

Po
wylądowaniu w Azerbejdżanie prezydent zapowiadał, że "po powrocie do kraju
wprowadzimy porządek w tej sprawie", a podczas lotu powiedział o dowódcy
załogi, że "oficer powinien być mniej lękliwy".

Zawiadomienie o
popełnieniu przestępstwa przez pilota kpt. Grzegorza Pietruczuka złożył poseł
PiS Karol Karski z art. w zakresie odmowy wykonania polecenia dotyczącego
prowadzenia statku powietrznego.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w końcu 1
października 2008 odmówiła wszczęcia śledztwa.

Kapitan Grzegorz Pietruczuk
był prześladowany przez Lecha Kaczyńskiego nie tylko w ten sposób.

23
września 2008 r. poseł PiS Przemysław Gosiewski (również zabity w katastrofie
10.04.2010) zgłosił zapytanie nr 2496 do ministra obrony, w którym protestował
przeciw odznaczeniu kpt. Grzegorz Pietruczuk srebrnym krzyżem zasługi dla
obronności za ścisłe przestrzeganie procedur lotniczych w czasie lotu do
Azerbejdżanu.

Pytał m. in.: 

1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania
rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?

2. Czy odznaczenie pilota za de facto
zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z
obowiązującymi procedurami?

3. Czy Minister, podejmując decyzję o
odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki
niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?


http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D 9

Drugim pilotem w załodze
kapitana Grzegorza Pietruczuka, obecnym w czasie incydentu nad Azerbejdżanem,
był wówczas kapitan Arkadiusz Protasiuk.

Kapitan Arkadiusz Protasiuk dnia
10.04.2008 był pierwszym pilotem samolotu Tu-154, który rozbił podczas
nieudanego lądowania w Smoleńsku zabijając siebie i 95 osób.

Ten pilot
wiedział, że w razie odmowy lądowania w Smoleńsku grozi mu zapewne dochodzenie
prokuratorskie i koniec kariery tak jak jego dawnemu dowódcy z 2008 r.




To podłość, niekompetencja, kacykostwo i arogancja panująca w PiS
Kaczyńskich przyczyniły się do tragicznego wypadku.

To oni stworzyli
atmosferę gdzie haniebnie prześladowało się niezależnych fachowców odmawiających
wykonania rozkazów wydanych przez ignorantów i arogantów.

To oni stworzyli
atmosferę gdzie każdy uczciwy człowiek i fachowiec odmawiający wykonania
absurdalnych poleceń czuł się zagrożony nawet zanim zgłosił swój ewentualny
sprzeciw.

To oni stworzyli atmosferę negatywnego nacisku na kadry, w tym we
własnym Specjalnym Pułku Lotniczym.

Tak stworzona atmosfera, przy fatalnym
zbiegu okoliczności (mgła i obawa przed spóźnieniem na uroczystości propagandowe
w Katyniu), obróciła się przeciw jej samemu autorowi.

Zginęło przy tym 96
osób.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97330 Seconds