NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Maślanka: Co wolno profesorowi Drukuj
Łukasz Maślanka, KP Wrocław   
02.09.2010

fot. trampolina-akcjarewitalizacja.blogspot.comMieszkańcy Wrocławia zyskali kolejny powód do dumy. Okazuje się, że stolica Dolnego Śląska ma nie tylko jeden z największych debetów budżetowych w Polsce i największe kłopoty z budową stadionu na Euro 2012. Na uniwersytecie wykłada intelektualista, który głosi, że ubogim wrocławianom należy pomagać, usuwając ich sprzed oczu bogatych.

  

O kim mowa? O prof. Michaelu Fleischerze, wykładowcy w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, mającym też w dorobku pracę na uczelniach niemieckich. Kilka dni temu prof. Fleischer wziął udział w cyklicznej dyskusji pt. Śniadanie mistrzów, organizowanej przez redakcję jednego z wrocławskich internetowych portali kulturalnych. W rozmowie towarzyszyli mu architekci i urbaniści, a debatowano o pomysłach na rewitalizację wrocławskiego Nadodrza.

  

To, że Nadodrze wymaga pilnej modernizacji, widać już po kilku chwilach spędzonych w tej części Wrocławia. Składa się ono z szeregu pięknych, przedwojennych kamienic, przed wojną tworzących jedną z najpiękniejszych części Wrocławia. Dziś jednak stan większości z nich woła o szybkie zmiłowanie. Podwórka przypominają XIX-wieczne pobojowiska rodem z Ziemi obiecanej. Fasady niektórych kamienic wywołują zaś u spacerowiczów nieprzyjemny dreszcz strachu, że na głowach może nagle wylądować im kawał balkonu, czy płaty tynku z elewacji. Nadodrze wymaga też troski społecznej, bo nie jest to najbogatsze osiedle miasta.

  

Mieszkańcom potrzebne jest zatem szerokie wsparcie. Nadodrze tę potrzebną pomoc otrzymuje, mało tego - płynie ona coraz szerszym strumieniem. W najbliższym czasie ruszy wart 70 mln zł (z czego 40 mln pochodzi ze środków Unii Europejskiej) projekt remontu wielu okolicznych kamienic. Nowe, wspaniałe oblicze, zyskają przy tym miejscowe skwery i parki, remont przejdzie też okoliczny komisariat policji. Infrastruktura to jednak nie wszystko. Wiele organizacji pozarządowych realizuje liczne projekty adresowane do mieszkańców osiedla. W tym Stowarzyszenie Trampolina, które niedawno przyozdobiło ściany kamienic przy ul. Ptasiej efektownym muralem. Przy jego malowaniu pomagały okoliczne dzieci. W sercu Nadodrza od wielu lat pracuje Centrum Reanimacji Kultury z ul. Jagiellończyka, które ma na koncie mnóstwo ciekawych projektów społecznych, adresowanych do mieszkańców.

  

Prof. Michael Fleischer aktywność społeczną zbywa jednak nonszalanckim machnięciem ręki. Wykładowca ma inny pomysł na to, jak przywrócić Nadodrzu jego świetność, którym imponowało w latach przedwojennych. Jaki? Zdradził go podczas wspomnianej wyżej dyskusji: - Procedura powinna być brutalna, czyli taka jak wszędzie. Wszystkie kamienice na Nadodrzu trzeba sprzedać. Ustalić ich własność albo aktem państwowym wywłaszczyć. Tak, jak to zrobiono w Berlinie, gdy zawaliła się NRD. Struktury własności nie da się zrekonstruować, bo to trwa setki lat. W związku z tym sprzedano wszystko. Ci, których nie stać na kupno mieszkań, wyprowadzą się. Nie ma innego wyjścia, jak tylko przez wysokie ceny mieszkań.

  

Po uporządkowaniu problemu z „niewłaściwymi” mieszkańcami Nadodrza, można będzie przystąpić do kolejnego etapu rewitalizacji wg prof. Fleischera. Oddajmy mu głos raz jeszcze: - Tak komfortowe mieszkania kupią ludzie, na których nam w mieście zależy, czyli wschodzący przedsiębiorcy. Ludzie, którzy mają świadomość, że chcą mieszkania, które ma czety metry. Przeciętny wrocławianin myśli tylko, że to oznacza drogie ogrzewanie i że trzeba te sufity obniżyć. Żeby usunąć taką mentalność, trzeba po prostu brutalnie oczyścić dzielnicę z ludzi, których w niej nie chcemy. Nie mam nic przeciwko nim, to są tacy sami ludzie, jak ja, ale oni się nie nadają do kultywowania takich miejsc jak Nadodrze. Dlatego, że ich na to nie stać, po drugie, dlatego że zdewastują te miejsca wcześniej czy później. Na całym świecie się tak robi. Taką dzielnicę, ogłasza się jako tak zwaną „lepszą dzielnicę” i ściąga do niej kreatywnych i młode przedsiębiorstwa.

  

Gdy już młodzi przedstawiciele klasy średniej tłumnie stawią się na Nadodrzu, osiedlając się w kupionych za słone kwoty apartamentach, pozostanie tylko postawić kropkę nad „i”: - Za nimi pojawiają się knajpy, sklepy, w których można kupić francuskie sery i wina. Oni napędzają rozwój całego kwartału. Tak trzeba zrobić, nie dlatego, że taka jest moja recepta, tylko dlatego, że tak się to wszędzie robi, a my prochu nie wymyślimy.

  

I sprawa będzie załatwiona. Niepożądaną ludność „się przeniesie”, choć prof. Fleischer nie był łaskaw określić, dokąd. Być może na przedmieścia Wrocławia, gdzie będzie ona mogła stworzyć getto biedy. Nadodrze stanie się zaś dzielnicą typowo burżuazyjną, gdzie przedstawiciele „zdrowej” części społeczeństwa będą mogli oddawać się konsumpcji serów i win. I to bez obaw, że zza rogu kamienicy najdzie ich żebrak, bandyta czy po prostu ktoś gorzej od nich sytuowany materialnie i ubrany w kiepskie ciuchy.

  

Dlaczego jest to tak ważne, by Nadodrzu zafundować rzekomo „zdrową” strukturę społeczną? Bo, jak tłumaczy prof. Fleischer: - Dowcip polega na tym, że to, co tutaj mieszka [podkr. aut.] zaczyna dominować w całej dzielnicy. Ja też mieszkam w takim miejscu – na Hubach (wrocławskie osiedle bloków mieszkalnych – przyp. aut.), czyli Bronxie. Jak się tam wprowadzałem, obowiązywała jeszcze jakaś równowaga. Teraz dresiarze przejęli władzę i psują wszystko, co się da. To nie jest zjawisko polskie, na całym świecie tak to działa. W związku z tym trzeba ich usunąć z tych dzielnic.

  

Nad taką wypowiedzią można by bez wahania przejść obojętnie. W polskim dyskursie publicznym od lat funkcjonuje Janusz Korwin-Mikke, który święcie wierzy w tego rodzaju  rozwiązania. On jednak już dawno, na własne życzenie, zamknął się w celi śmiechu. Gdy  podobne idee wprowadza do publicznej debaty profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, milczeć nie wolno.

  

Dlaczego? Bo, wykładając kawę na ławę, prof. Fleischer proponuje powstawanie gett dla ludzi z niższych klas społecznych. W jego wizji miasta nie mieszczą się ludzie o niższym niż jego statusie ekonomicznym. Według jego wizji, to osobnicy niegodni, by żyć w centrum miasta pośród „młodych przedsiębiorców”, smakoszy serów i win. To wizja, którą da się opisać w bardzo prosty sposób – ludzie, żyjący z tzw. junk jobs, którym w życiu nie powiodło się tak dobrze, jak profesorowi, mają zniknąć z jego pola widzenia. Niech kiszą się we własnym sosie, najlepiej z dala od rogatek miasta. W ten sposób oddzieli się zdrową tkankę lokalnej społeczności od tej gorszej – mniej obrotnej, gorzej wykształconej, raczej nie bywającej w teatrze.

  

Po 20 latach reform i stałego poganiania Polaków przez ekspertów, intelektualistów i polityków do wysiłku i wyrzeczeń, rozwarstwienie majątkowe czy kulturalne społeczeństwa w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. To fakt wstydliwy dla kraju, którego władze snują wizję potęgi, porywając się na horrendalnie drogie misje zagraniczne wojska czy mirażowe projekty w rodzaju Euro 2012. Prof. Michael Fleischer musi mieć tego świadomość. Tymczasem idzie w poprzek realiów społecznych Polski, mówiąc wprost, że  biedę należy eliminować, ale nie dzięki projektom socjalnym, tylko z pola widzenia przez wymuszanie przeprowadzki.

  

Mieszkańcy Nadodrza zasługują na to, by żyć w godnych warunkach, a nie w rozsypujących się ruderach. Zasługują na to, by władze miasta – wiedząc o kiepskiej sytuacji materialnej wielu z nich – stworzyły z myślą o nich szerokie programy tak socjalne, jak edukacyjne czy kulturalne. Nie da się całej pracy zwalić na środowisko NGO, umywając ręce, że przecież magistrat dotuje ich pracę, więc o Nadodrze się troszczy. Mieszkańcy tej dzielnicy zasługują też, jak każdy inny człowiek, na szacunek i godne traktowanie. Prof. Michael Fleischer w swojej wypowiedzi tego wszystkiego im odmawia, traktując ich jak ludzi gorszego gatunku, zawalidrogów na szczęśliwej ścieżce konsumpcji klasy średniej. Może więc, skoro prof. Fleischer tak bardzo by chciał w spokoju kosztować serów i win, powinien się przenieść do którejś z podwrocławskich miejscowości? A przy okazji zaciemnić okna w willi, ogrodzić ją 5-metrowym płotem i wykopać wokół niej fosę? Wtedy na pewno nie dostrzeże biedy i nie będzie musiał wzdragać się na samą myśl o niej. I będzie mógł w spokoju snuć swoje aspołeczne, neoliberalne wizje. Nikomu przy tym nie szkodząc i nie zatruwając nimi debaty publicznej.

Komentarze
Dodaj nowy
Cecylia   |02.09.2010 10:01:40
Myślenie egalitarne wciąż jednak jest niezwykle popularne.
Jeśli już
znaleźliśmy się w tym neoliberalnym szambie, to powinniśmy przynajmniej próbować
zrozumieć zjawiska jakie mu towarzyszą. Tymczasem wciąż pojawiają się głosy, jak
ten w artykule, zdziwienia, że rany boskie, istnieje rozwarstwienie
społeczeństwa i to coraz bardziej postępujące. Tak jakby autor ocknął się z
wieloletniego snu (zasnął w PRL-u). Warstwy istnieją wszędzie. Normalne też
jest, że każda warstwa separuje się od pozostałych. W Polsce przybiera to
groteskową nieco postać ogrodzonych osiedli, ale wynika to z faktu, że nie
istnieją na dużą skalę(zaczynają istnieć) lepsze i gorsze dzielnice. Na świecie,
jeśli komuś poprawia się sytuacja materialna, wynosi się do lepszej dzielnicy i
nikt nie ma o to pretensji. Nikomu nie przyjdzie natomiast do głowy
resocjalizacja gorszej dzielnicy, lub stawianie wypasionego domu w Bronxie
np.
Próby estetycznego oddziaływania na dresiarzy, czy inny element są, w moim
mniemaniu, stratą czasu i pieniędzy. Zniszczone ławki, ogródki jordanowskie,
całe wspólne mienie, ot tak dla zabawy. Nie uważam, że należy ich w związku z
tym usuwać. Należy ich pozostawić w tym gównie. Natomiast nie należy dziwić się,
że ktoś chce się od niego odseparować.
Osobiście wolę ogrodzić się, założyć
alarm, kupić psa, niż w nieskończoność łożyć na wspólne regularnie niszczone
ławeczki.
Co do mieszkańców Nadodrza. Nie wiem na co zasługują. Pomysł z
wysiedlaniem nie mieści się w egalitarnych standardach, to prawda. Tyle, że
egalitaryzm przestał obowiązywać jakiś czas temu.
mlodywroclaw.pl   |02.09.2010 14:06:33
Oczywiście poglądów prof. Fleischera nie należy traktować jako wykładni
polityki miejskiej. Jest po prostu pracownikiem naukowym, który ma prawo do
swojego spojrzenia na problematykę rewitalizacji. I powinno ono być obecne w
dyskusji, ponieważ jest reprezentatywne dla sporej części wrocławian (i
nadodrzan też).
Nie mieszkam na Nadodrzu, ale ponieważ ze względu na obowiązki
służbowe mam kontakt z tym tematem od ponad dwóch lat, mogę jednoznacznie
powiedzieć, że utożsamianie poglądów prof. Fleischera z polityką miasta jest
nieuprawnione.
Przede wszystkim miasto nikogo nie wysiedla, ani do tego nie
dąży. Postulaty wysiedlenia części mieszkańców Nadodrza pochodzą najczęściej
od… samych mieszkańców. Sam byłem niedawno świadkiem rozmowy pracownika ZZK z
jednym z nich, który domagał się wysiedlenia z jego bramy zdegenerowanej
spłecznie (jak twierdził) rodziny. Po ok. 30 minutach tłumaczeń, że miasto nie
może ot tak ludzi przesiedlać, ani wyrzucać na bruk i jeśli są zdarzenia
kryminalne, należy zgłaszać je na policję, mieszkaniec zwyzywał pracownika ZZK
od komunistów i odszedł zniesmaczony.
Miasto stara się poprawić jakość życia
mieszkańców Nadodrza wydając na to niemałe (nasze) pieniądze, co kończy się
tak:
http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,400-tys-
zl-za-zniszczone-budynki,wia5-3266-3412.html
Słuc hałem już wielu wykładów na
temat rewitalizacji - wiele z nich - np. na ten na niedawnym spotkaniu KP
odnośnie Zielonego Wrocławia - z pozycji osób, które przekonane są, że mają
odpowiedź na pytanie "jak to zrobić".
Prawda natomiast jest taka, że
prostych rozwiązań nie ma. Można wskazać kilka odcinkowych zaleceń i jest wśród
nich sprzedaż mieszkań obecnym lokatorom (jeśli tego chcą); jest na pewno
większa obecność policji oraz stały monitoring; są remonty zmieniające
wizerunek; jest udostępnianie pustostanów na preferencyjnych warunkach podmiotom
gospodarczym i pozarządowym; jest także realizacja projektów
społeczno-edukacyjnych wyrabiających wśród dzieci i młodzieży wrażliwość na
estetykę otoczenia oraz przeciwdziałających wandalizmowi. Większość z tych
rozwiązań jest stosowanych na Nadodrzu (niestety nie wszystkie w stopniu
wystarczającym) i powoli zmienia się oblicze tego osiedla. Ale na cuda nie
liczmy. To będzie długotrwały proces.
Drval  - Rada   |02.09.2010 13:40:57
Proponuję autorowi tekstu spacer mocno wieczorową porą po wrocławskim Nadodrzu.
Strach tam chodzić nawet w dzień. Sam byłem świadkiem jak tzw.
"dresiarz"; wyrwał kobiecie torebkę, pchnął ją na ziemię i potruchtał
(nie biegł!) w głąb dzielnicy… Chociaż wymieniony w artykule profesor
przedstawił to w sposób ekstremalny - jest w tym sporo racji. Czy ktoś jest w
stanie pokazać mi biedotę mieszkającą w kamienicach Wiednia, Berlina czy
jakimkolwiek innego miasta zachodniej Europy? Eksmisje to nie jest rozwiązanie,
ale transfer na blokowiska to nie jest zły pomysł. Czy to jakaś degradacja? Czy
młodzież wpadnie w jeszcze gorsze towarzystwo? Takie rodziny będą w stanie
płacić niższy przyzwoity czynsz i nastąpi (wątpliwa co prawda) szansa wolnego
procesu asymilacji ze średnio zamożną częścią społeczeństwa. Może coś dobrego z
tego wyjdzie.

Pozdrawiam
Drval

P.s.
A spacer na własne ryzyko, jakby co to
uprzedałem…

P.p.s
Nie ma czegoś takiego jak "debet budżetowy"…
wejder1   |02.09.2010 23:39:31
Kapuje, że chciałbys stworzyc ‘Przedmieścia Paryża 2’?
m_v_m   |02.09.2010 14:51:36
Profesor Fleischer jest naukowcem siejącym kontrowersje nie tylko w świecie
naukowym. Znany jest również z tego, że swoimi kontrowersyjnymi wywodami
uwielbia prowokować do debaty i przemyśleń. Nie jestem przekonana, że każdą jego
wypowiedź należy "brać" w 100% na poważnie.
W kwestii Wrocławia
problematyczne jest zapewne działanie bez planu. Trzeba chyba odpowiedzieć na
pytanie: czy chcemy, żeby to miejsce wyglądało pięknie i rewitalizacja ma być
tylko liftingiem, czy też pod uwagę bierzemy także "tkankę
społeczną".
Przede wszystkim miasto musi sobie odpowiedzieć na pytanie czym
ma być Nadodrze po rewitalizacji. Jeśli generatorem przyszłych zysków dla
miasta, to trzeba się zastanowić czy da się to pogodzić z nowatorskimi
działaniami wrażliwymi społecznie.
A poza tym, nie wiem czym Fleischer zalazł
autorowi tekstu za skórę, może jakimś niezaliczonym egzaminem ;), ale wyrywanie
jednej wypowiedzi z szerszego kontekstu dyskusji nie należy do dobrych
praktyk.
Szkoda, że artykuł nie jest konkretną propozycją rozwiązania dla
Wrocławia - to nie jest na pewno łatwe- a tylko wyciągnięciem opinii jednego z
dyskutantów. Nie sądzę, żeby Fleischer był faktycznym problemem we Wrocławiu i
dla Wrocławia… Natomiast problemem jest na pewno ogromny dług, budowanie
wartego prawie miliard złotych stadionu - kolejnego obiektu o charakterze
Disneylandu, fatalna komunikacja miejska i uciekający inwestorzy, brak miejsc
pracy.
Wolałabym zdecydowanie, żeby nie tylko krytykować, ale też proponować.
Konkretnie proponować. Amen.

Chyba, że chodziło raczej o dyskusję nad
odpowiedzialnością słowną osób, których zdanie teoretycznie mogłoby mieć jakieś
znaczenie ;)
mlodywroclaw.pl   |02.09.2010 21:59:44
Miasto nie ma jakiegoś konkretnego planu odnośnie Nadodrza - przynajmniej nie w
sensie: "żeby przynosiło jak najwięcej zysków". Bardziej chodzi o ogólne
podniesienie jego atrakcyjności - jako miejsca mieszkania, pracy,
imprezowania… Po prostu naturalne rozszerzenie starówki. Oczywiście wiąże się
to z większymi przychodami, ale nie jest to na pierwszym miejscu - one i tak
ewentualnie pojawią się za kilkanaście lat, kiedy obecnej ekipy już nie będzie.
Tu cenniejszą walutą są głosy wrzucone do urn.
grzesie2k   |04.09.2010 21:04:55
Czytałem o tej debacie jeszcze przed tym artykułem i myślałem, że MF to jakiś
dziennikarz prasy lokalnej czy inny prosty głupek. Jego tytuł potęguje tylko
niesmak. Próżno spodziewać się jednak reakcji uczelni - jej przedstawiciele albo
nie zrozumieją problemu albo po prostu mają to w dupie.
Spodobał mi się
natomiast komentarz jakiegoś bliponauty - że MF się zaskoczy, kiedy to dresiarze
postanowią wysiedlić gryzipiórków ;-)
mestrebimba   |12.09.2010 21:04:19
Panie Łukaszu, polecam trochę realizmu i pozostawienie tych utopijnych,
egalitarystycznych banialuk.
Mieszkania socjalne muszą gdzieś być, nie ma tu
dyskusji, tylko dlaczego według Pana mają one się znajdować w samym centrum
miasta?
xyz   |28.11.2010 19:19:21
Eee tam. Mieszkałam na Nadodrzu dwa lata, nie było źle. Jest trochę meneli, ale
większość mieszkańców to normalni ludzie*.

*pisząc "normalni ludzie"
nie mam oczywiście na myśli smakoszy win i serów czy innych panów Ą Ę, bo oni
normalni raczej nie są, a jak im się wydaje centrum Wrocławia zbyt mało
prestiżowym, to niech się wyniosą do Paryża czy Londynu, droga wolna.
rest   |20.12.2010 10:34:53
Mieszkam za mostem trzebnickim, bardzo często wracam z rynku nocą na piechotę i
muszę przejść całe Nadodrze… jest to biedna dzielnica, mieszkają tam różni
ludzie… ale jeszcze ani razu nikt mnie tam nie zaczepił, ani tym bardziej
okradł… widziałem pobicia, napaści w okolicach rynku gdzie są setki
kamer.
Gadanie Fleischerowe to specyficzny populizm, koncepcje w stylu teorii
wybitych szyb, prawa i porządku to się wielu ludziom podoba. Na takim ględzeniu
zbija się kapitał polityczny. USUNĄĆ BRUD! WYCZYŚCIĆ ULICE! Łatwiej jest
chrzanić o tym że mamy epokę przestępstw itp a trudniej zabrać się na poważnie
za pomoc obywatelom…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.10548 Seconds