NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Marzec: Opatrzność spadła nam z nieba |
|
|
Wiktor Marzec
|
|
16.04.2010 |
Ktoś obliczył, że między 11 listopada 1918 i 17 września 1939 upłynęło tyle samo dni, ile między wyborami czerwcowymi 1989, a dniem smoleńskiej katastrofy. O czym rozmawiał były oficer FSB z wnukiem żołnierza Wehrmachtu na sopockim molo i czy to czasem nie nowy pakt Ribbentrop-Mołotow, moskiewsko-platformerski szósty (?) rozbiór? Jeśli świadkowie widzieli kołujący samolot, to znaczy, że mgła nie była tak silna by uniemożliwić lądowanie, coś innego spowodowało katastrofę. Na pokładzie lecieli i zginęli duchowni katoliccy, prawosławni i ewangeliccy. Rabin przezornie poleciał jednak z Tuskiem. Polski Prezydent zginął w Katyniu!
Magia języka ma swoje nieubłagalne prawa. Kołowrót narodowego mitu, spiskowego czarnoksięstwa i martyrologicznej obsesji ruszył i nic nie wskazuje na to by szybko miał się zatrzymać. Czekał przyczajony przez lata, a polska dusza narodowa nie mogła dać upustu swoim pragnieniom. Teraz nareszcie może to zrobić, powrócić do wyczekiwanego dziejowego cierpiętnictwa, wreszcie wrócić na ofiarniczy piedestał. Nie ma już konfliktu w Kirgistanie, islandzkiego trzęsienia ziemi, znów jesteśmy w Centrum świata. Ten podejrzliwy, węszący, pansemiotyczny dyskurs nie jest już tylko językiem magla i warzywnego straganu. Wkrada się niepostrzeżenie, w mniej lub bardziej wyrafinowanych postaciach, na salony: te spontaniczne spotkania towarzyskie i te 24. Łatwo się tu ześlizgnąć w zamglone rejony. Przyznanie, że Ci, którym pamięć Katynia była najcenniejsza, nie mogli przysłużyć się lepiej tej sprawie to retrospektywne usensawianie tragedii. Niemal tak samo nieodzowne, jak roztrząsanie niezamierzonych konsekwencji wszystkich składowych decyzji przybliżających do przerażającej kulminacji. Ale to nie jest tylko nadzieją na benjaminowskie podjęcie intencji tych wyrzuconych z historii, to też mityczne wpisywanie okrutnego przypadku w opatrznościowy plan. W tej magmie fantazmatu nie ma też specjalnie pola manewru, wyjście ku horyzontowi spraw publicznych i rzeczywistych politycznych konsekwencji tych zdarzeń zatarasowane jest żałobną wzniosłością i kneblem upamiętnienia.
Przyjdzie jeszcze czas na ocenę prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Opadną emocję tych, którzy nadrabiają miną nie zawsze sensowne zarzuty, jakie stawiali jej w przeszłości. Pochówek tu czy tam nie odwróci historii, nie uczyni tej prezydentury bardziej dopasowaną do wyzwań współczesności, mniej zamkniętej w kręgu problemów właściwych czasom minionym: umacnianiu tożsamości narodowej czy rozliczeniowej pamiętliwości. Nie zmieni sensu polityki uprawianej przez tego Prezydenta na ukierunkowany na rozwiązywanie wspólnych problemów, choćby Europy. Będzie to już zawsze polityka rozumiana strategicznie w duchu Machiavellego czy Clausewitza, prowadzona „wojennie” by podejść drugą stronę. Nadszedł złowrogi epilog, tylko tak można usensownić „bojowe” strategiczno-polityczne warunki w jakich stery samolotu przejmuje „zwierzchnik sił zbrojnych”. Nie nad Smoleńskiem, to nad Tbilisi. Zaś sama tragiczna śmierć nie może zmieniać oceny czynów podejmowanych za życia. Anulowałoby to prawomocność jakiejkolwiek etyki.
Symbolika Wawelu, choć złożona, sprowadza się jednak do podobnego symbolicznego uniwersum w jakim obracała się polityka Prezydenta. Właściwie skórka warta jest wyprawki i można co najwyżej ubolewać nad tym, że nie dorobiliśmy się narodowego panteonu o bardziej świeckim charakterze, a pochówki głów państwa przyzwyczaiły już nas do swoistych sporów o inwestyturę. Pochówek Marii Kaczyńskiej w wawelskiej krypcie przełamie zaś męski monopol, co może jest jej najważniejszym osiągnięciem w kwestii praw kobiet, o które jeśli walczyła, to przeciw własnemu szwagrowi. Nie wiem wprawdzie czy Krypta Srebrnych Dzwonów godnie upamiętni również inne ofiary, niekiedy poległe w imię nieswojej sprawy. Teraz dziwnym sposobem żal i żałoba jest całościowo organizowana wokół postaci prezydenckiej pary, na każdy gest solidarności nadpisywany jest żal za Głową Państwa.
Właściwie dobrze się stało, że zapadła decyzja o pochówku na Wawelu. Obiektywnie może to wyjść tylko na dobre. Obiektywnie w sensie niemal leninowskim. Gdyby na miejsce spoczynku wybrano by miejsce mniej problematyczne, jeszcze długo nie moglibyśmy wyplątać się z symbolicznych sieci hagiografii. Nie prędko o zmarłych mówiono by nie tylko dobrze, a wokół prezydenta-symbolu narastałyby coraz to nowe warstwy „narodowej jedności”. Niezależnie od tego, jak oceniamy niekiedy niezręczny krakowski protest, to jest on symptomem istotnego przesunięcia. Jeśli kilkaset osób spontanicznie w deszczowy wieczór wyszło na ulicę w tak problematycznej i delikatnej sprawie to jest to niechybnie oznaka odblokowania możliwości zaistnienia dyskusji, sporu, agonu. To zawsze lepiej.
Zwłaszcza biorąc pod uwagę nieuniknioną kampanię wyborczą. Z narodową jednością i symboliką bożej opatrzności niepodobna dyskutować. Zaraz po katastrofie byłem pewien, że Jarosław Kaczyński w cuglach zostanie nowym prezydentem, symboliczną substytucją utraconego brata, nowym ojcem narodu w sam raz na trudne czasy. Teraz nie mam już takiej pewności. Ale nie wiem czy to dobrze. Lech Kaczyński nie był prezydentem dobrym, ale stanowił realną alternatywę dla technokratycznego, PO-politycznego liberalizmu absolutnego, nie powstrzymywanego już wetem z Pałacu Prezydenckiego. Spustoszenia, jakie może poczynić w samym rozumieniu polityczności i zakresie zadań podejmowanych przez państwo, byłyby trudne do odwrócenia, reelekcja byłaby więc może mniejszym złem formy przetrwalnikowej. Jarosław natomiast z pewnością będzie prezydentem złym i zabsolutyzuje właśnie te cechy, które psuły prezydenturę Lecha. I tak źle i tak nie dobrze.
Już teraz dzieją się rzeczy śmieszne i straszne. Zaraz pojawią się głosy, by w imię pamięci Lecha Kaczyńskiego odwołać nieprawomyślną wystawę w Zachęcie czy zakazać lipcową Euro Pride. Symboliczna doktryna szoku zacznie zbierać swe żniwo. Poczucie tragizmu sytuacji, niepomiernego wyzwania, wyczekiwania na opatrznościowego męża zręcznie replikują głównonurtowe media. Poważny, ponadpartyjny, jednoczący kandydat, który wyprowadzi zranioną Polskę z opresji poszukiwany. Próbką smakowitych majstersztyków może być tekst Katarzyny Kolendy-Zalewskiej. Na horyzoncie widać tylko jednego kandydata. Pasuje on do opisu ponadpartyjnego przywódcy wyłonionego w imię jedności narodowej: „osoba spoza politycznego sporu, która godnie będzie reprezentować kraj i da mu szansę na wyjście z wielkiej traumy (…), ostatecznie dla państwa, dla demokracji [sic!], dla jakości życia publicznego mogłoby [to] okazać się zbawienne”. Gdy w imię pamięci Lecha Kaczyńskiego i jego zasług wszyscy kandydaci zrezygnują z ubiegania się o prezydencki fotel, można będzie wreszcie zrealizować dziejowe marzenie polskiej Prawicy. Oficjalnie intronizować Chrystusa na króla Polski.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.04.2010 )
|
|
7. Berlin Biennale
Marsz Równości w Krakowie
Zaproszenia i Kluby KP
-
Poznań, 27 maja: Sprawa Operacyjnego Rozpoznania
-
Cieszyn, 28 maja: Przewodnik po Żmiijewskim. Spotkanie wokół książki
-
Łódź, 29 maja: Desperate Housewives - prawdziwa historia
-
Łódź, 28 maja: Grecja, Polska, dług publiczny
-
Łódź, 25 maja: "Z daleka widok jest piękny"
-
Kraków, 26 maja: Berman i Walzer na 10 urodzinach KP
-
Trójmiasto, 31 maja: Współczesna teoria praw zwierząt. Regan, Francione i inni
-
Trójmiasto, 29 maja: Tęczowe Kino Zaangażowane. Braterstwo
-
Trójmiasto, 28 maja: (Po)kryzysowa ekonomia. Etyczne zarządzanie budżetem
-
Trójmiasto, 26 maja: WARYŃSKI FEST
-
Trójmiasto, 25 maja: 10 urodziny KP. Afterparty: TRZASKA/ZRALEX
-
Trójmiasto, 25 maja: 10 urodziny KP. Minimum socjalne, maksimum moralne
-
29 maja, Warszawa: Polityka społeczna po 1989 roku
-
Kraków, 24 maja: Koniec publicznych szkół i stołówek?
-
Toruń, 29 maja: Berman na 10. urodzinach KP
Czytaj, co znajomi polecają
|
|
Nie ze wszystkim się zgadzam, ale pój...
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...