NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Malko: Letnia wyprzedaż Drukuj
Jędrek Malko   
13.08.2011

Większość komentarzy na temat zajść londyńskich zmieścić można pomiędzy twardym potępianiem wandalizmu i rozbestwienia imigranckiego motłochu a łaskawym pochylaniem się nad trudną dolą wykluczonych. Od lewa do prawa publicyści uderzają w zgrane tony wyjaśniając, że choć wypadki swoją skalą przerastają to co znane, w istocie nie są niczym nowym.

  

londynsmall.jpgOgień rozlewa się po kolejnych dzielnicach, rozpala kolejne miasta, a do jego gaszenia zostały wysłane siły prawie dwukrotnie liczebniejsze od tych, które porządku pilnują teraz w Afganistanie. A my czytamy, że to po prostu chuliganeria się bawi. No, chyba, że ktoś ma serce akurat po lewej stronie, to przeczyta, że to wykluczeni, ofiary ostatnich cięć socjalnych, wołają o pomoc. Za oknem zawierucha, ale my już wiemy co i dlaczego się dzieje. My, cywilizowani, kulturalni, wkluczeni, siedzimy spokojnie czekając na five o’clock, kiedy wszystko wróci do normy.

  

Brytyjskie rozruchy robią się interesujące dopiero gdy przestaniemy je diagnozować, interpretować i katalogować znad filiżanki herbaty. Gdy porzucimy chęć, by zrozumieć je z perspektywy naszych salonów i zastąpimy ją próbą zrozumienia właśnie naszych salonów przez pryzmat płonącej londyńskiej ulicy. Możemy oczywiście potraktować to wszystko jako eksces, wydarzenie na marginesie, rysujące jaskrawą linię oddzielającą nas od tych, którzy nie trafili na naszego fajfa. Jednak czy nie rozumniej będzie zobaczyć w tych płonących, plądrowanych miastach, nie tyle niefortunne produkty uboczne konsumpcjonistycznego kapitalizmu, co konsumpcjonizm par excellence? 

  

Jaka jest różnica między brytyjskimi grabieżami a naszym codziennym rozdrapywaniem świata? Jedno i drugie jest równie spektakularne, równie ostentacyjne. Może przemoc dzisiejszej ulicy londyńskiej odrobinę bardziej rzuca się w oczy. Ale przecież nasz codzienny porządek jest niczym innym jak funkcją przemocy ukrytej, a więc różnica ta jest tylko powierzchniowa. Szaber jest bardziej destrukcyjny? Na co dzień niszczycielski potencjał konsumpcjonizmu realizowany jest w formie rozproszonej i bez rozgłosu. Eksportowany w formie skrajnego wyzysku do krajów peryferyjnych. Wyrzucany z dwutlenkiem węgla przez fabryczne kominy. Demolujący ekosystemy, drzewo po drzewie, gatunek po gatunku. Zarzynający wartości, więzi i instytucje na ołtarzu wzrostu PKB. Przemieniający życie, dzień po dniu, w środek do życia jedynie.

  

Może więc brytyjskie rozruchy po prostu brutalniej, bo pod sam nos podtykając zgliszcza, pokazują nam destrukcję od zawsze z konsumpcjonizmem związaną? Wobec tego, jeśli czegoś powinniśmy się z brytyjskich rozruchów nauczyć, to nie tego, jak wrócić do codzienności i nie dopuszczać już więcej do podobnych ekscesów, lecz tego, że to nasza codzienność jest wielkim ekscesem. Dlatego też brytyjscy komentatorzy mają rację, powtarzając swoją mantrę: „to już było”. W końcu to tylko letnia wyprzedaż.

  

Komentarze
Dodaj nowy
wolf  - Trafny tekst…   |13.08.2011 13:23:38
…tylko co z tego wynika?
Przestaniemy choć na chwilę kupować, produkować,
ścigać się, odgradzać, niszczyć, wysyłać wojska, propagować, liberalizować,
podnosić PKB itd, itp, et caetera?
Wolne żarty. I to właśnie pokazuje w czym
tak naprawdę żyjemy. A przede wszystkim - ile mamy na to COŚ rzeczywistego
wpływu. Tylko że żaden polityk nie powie tego w telewizji, ani tym bardziej nie
będzie próbował cofnąć tę rzekę kijkiem.
Dlatego co kilka lat będziemy mieli
reeplay.
No a poza tym czy ktoś poważnie się zastanawia nad pytaniem - a kiedy
zacznie się u nas? Bo według mnie to tylko kwestia czasu, może właśnie kilku
lat.
Teraz mamy wentyle bezpieczeństwa - półtoramilionową emigrację oraz
strumyk unijnych pieniędzy łagodzący naszą biedę [także tę mentalną].
A co
potem?
kot   |13.08.2011 16:03:56
To już drugi.
-Angielski oddział KP ma interesujących obserwatorów tej
rzeczywistości.
kot   |13.08.2011 16:13:36
-A pytanie -tylko co z tego wynika? -To,
że żyjemy w rzeczywistości, którą
trzeba od nowa zagospodarować.-Niewiele? Jakiż to olbrzymi krok na przód -w
przyrównaniu do "nie ma alternatywy". To oznacza: alternatywa musi się
znaleźć.Szukanie alternatywy -to naprawdę nic niezwykłego -dla naszego gatunku !
Śleper  - Zabije ich chciwość?   |14.08.2011 00:26:51
No właśnie, czym różnią się ci jawni rabusie od tych, którzy grabią sobie
zgodnie z prawem? Przecież hasło na dzisiaj brzmi: zrabuj ile możesz, prawo jest
po twojej stronie. Dzisiejszy kapitalizm nie odpowiada za nic, ratuje go zawsze
państwo, co kiedyś było nie do pomyślenia. Skoro doradca premiera Camerona może
ratować swoje podatki za pośrednictwem swojej byłej żony w Monaco, to
"hołota" ratuje je w sposób mniej wyrafinowany. Przypomina mi to rodzinę
w której tatuś czerpie dochody z przestępstwa, a swoje dzieci poucza jak
uczciwie żyć. Nie, nie kochani, nie jestem zwolennikiem dawania ludziom
pieniędzy za nic, na wszytko trzeba zarobić, ale nie tak jak to robią
współcześni krezusi i przybysze z daleka. Ci pierwsi postanowili dać ochłap tym
drugim, w nadziei spokojnego gromadzenia bogactwa, ale niestety się pomylili, bo
moralność obowiązuje wszystkich albo nikogo. A co by było gdyby znalazł się
jakiś przywódca tej ruchawki i poprowadził ten tłum na dzielnic bogaczy?
Przecież ci ludzie balansują na bardzo wąskiej kładce, z której w każdej chwili
mogą spaść w przepaść. Co ich pcha do takiego życia? Chciwość?
wolf  - To nie takie proste…   |14.08.2011 13:48:36
Szanowny @kocie
TINA [there is no alternative] zawsze była tylko głupawym
frazesem, w który uciekano kiedy ktoś kogoś przyparł zbyt mocno do muru. Tak
naprawdę chodzi raczej o to, o czym powyżej pisze @śleper.
Zgadza się,
można i trzeba zagospodarować to i owo od nowa, na tym chyba zresztą polega to
wszystko [z tak zwaną cywilizacją włącznie] żeby ciągle coś od nowa
zagospodarowywać.
Problem w tym, że nigdy, nigdzie i nikomu nie udało się
przełamać pasma wyzysku, nierówności, niesprawiedliwości, niedoborów i
związanych z tym frustracji. Są tylko lepsze i gorsze, mniej i bardziej
sprawiedliwe sposoby radzenia sobie z tym. Ale nigdy doskonałe.
Wielka
Brytania to akurat jedno z lepiej zorganizowanych miejsc na ziemi, a jednak i
tam zdarza się to co się właśnie zdarzyło, bo nie ma sposobu na to żeby
cyklicznie problem nie wracał. Powtórzy się za lat 3 a może 5, ale się powtórzy.

Dobre pytanie @ślepera - dlaczego pod wodzą jakiegoś watażki nie poszli na
dzielnice bogatych? Może następnym razem watażka się znajdzie i skutki będą
daleko bardziej opłakane niż tym razem, co w niczym nie zmienia istoty sprawy,
że tego problemu przeskoczyć się nie da.
O czym zresztą sami przekonamy się za
kilka lat, tak przynajmniej sądzę.
Co wcale nie zwalnia nas z obowiązku
‘zagospodarowywania’, na co całkiem słusznie zwróciłeś uwagę.

Pozdrówka.
viking   |14.08.2011 14:01:42
Logika tego felietonu jest wprost oszałamiająca.
Świat opiera się na jednym
wielkim złodziejstwie. I dlatego, że się na nim opiera, mniejsze złodziejstwo
nie ma już znaczenia. Ja, jak sobie popatrzę na ilość wciąż toczących się teraz
i w historii, konfliktów zbrojnych, dochodzę do wniosku, że w równym stopniu
opiera się na mordowaniu. Wygląda więc na to, że możemy sobie dać spokój z
dyskusją na temat "drobnych morderców" skoro rządy tego świata zabijają
miliony ludzi z zimną krwią.

Poza tym, w umysłach publicystów KP powstała
jakaś iście dziwaczna konstrukcja myślowa, iż oto "biedni" w pewnym
sensie zabierają sobie to, co kapitalizm wytworzył ich kosztem.
"Protestujący" Brytyjczycy nie wchodzili do fabryk czy hurtowni
słynnych firm. Podpalali i rabowali sklepy uczciwie zarabiających na życie
ludzi.

Publicystów KP łączy z publicystami Rzepy taka opinia, iż po jednej
stronie jest tzw. SYSTEM a po drugiej coś innego, co się da łatwo od tego
SYSTEMU odróżnić.
Tu Komuchy, tam Reszta. Tu Kapitaliści, tam Reszta. Wszystko,
co się dzieje jest walką pomiędzy stroną "K" i stroną "R".
I nie
ważne, że się niszczy komuś życie wyciągając na jaw drobny epizod współpracy z
SB, ponieważ walka z SYSTEMEM ma gdzieś jednostki. Z tego samego powodu nie
trzeba pytać o to, ilu uczciwie zarabiających i często też nie bogatych ludzi,
będzie teraz ponosiło straty w Londynie. Walka z SYSTEMEM uświęca wszelkie
środki.
Nobilior   |14.08.2011 16:25:57
"Gdy porzucimy chęć, by zrozumieć je z perspektywy naszych salonów i
zastąpimy ją próbą zrozumienia właśnie naszych salonów z perspektywy płonącej
londyńskiej ulicy." - doceńmy odwagę Autora, który przebywając w UK
publicznie przyznaje, że brał czynny udział w zamieszkach…
Ależ nie brał,
jasne. Zatem dlaczego uważa, że jego perspektywa jest bliższa "perspektywie
płonącej londyńskiej ulicy" (to ulice płonęły, czy raczej budynki?), choć
też pisze jako obserwator z zewnątrz? Arbitralne uznanie, że jego perspektywa
jest bliższa tej z ulicy? A co tym sądzą ci, którzy faktycznie obserwowali
zamieszki z pozycji obserwacji uczestniczącej?

"Jaka jest różnica między
brytyjskimi grabieżami a naszym codziennym rozdrapywaniem świata? Jedno i drugie
jest równie spektakularne, równie ostentacyjne." - pisze Autor, by za chwilę
nadmienić: "Ale przecież nasz codzienny porządek jest niczym innym jak
funkcją przemocy ukrytej". To jak to jest z "naszym codziennym
rozdrapywaniem świata", jest ono ostentacyjne, czy też ukryte?

Co do
przesłanie tekstu - przypomina nieco hasło Proudhona "własność to
kradzież". Bezlitośnie obśmiane przez Marksa, według którego Proudhon nie
tylko nie przezwyciężył kapitalistycznej własności, ale nawet do jej zrozumienia
nie dojrzał.
kot  - Sz. volf   |14.08.2011 16:53:47
1.TINA jest głupawym frazesem.
-że"była" jest -jeszcze
-nieuprawnione.
TINA, to przez ładnych kilka lat obowiązujący sposób myślenia.
Zauważ neoliberalizm fundamentowany na TINA trzyma się mocno. Nie dajmy się
zwieść
że akurat jesteśmy w Krytyce.
2.Piszesz,że "Problem w tym, że
nigdy, nigdzie i nikomu nie udało się"
Ale między zimno i gorąco jest
jeszcze ciepło. Różnice między państwami, którym się udało bardziej i udało
mniej jest jednak duża.
a.b.b   |14.08.2011 17:19:54
logika jest taka, ze najbardziej oburza ze ktos wzial sobie z hipermarketu i
rozwalal, bo tam wlasnie jest cwiczona wlasnosc prywatna : jak mama wali po
lapach, ze nie mozna brac i rozwalac. a oprogramowanie nielegalne, to juz zbyt
abstrakcyjne. czemu placic za cos co mozna miec za darmo? prosze sie nie
niepokoic sad angielski dziala, niezaleznie od tego ze nie wszyscy obywatele na
swiecie tego dnia wyraza swoje oburzenie.
a.b.b   |14.08.2011 17:21:22
logika jest taka, ze najbardziej oburza ze ktos wzial sobie z hipermarketu i
rozwalal, bo tam wlasnie jest cwiczona wlasnosc prywatna : jak mama wali po
lapach, ze nie mozna brac i rozwalac. a oprogramowanie nielegalne, to juz zbyt
abstrakcyjne. czemu placic za cos co mozna miec za darmo? prosze sie nie
niepokoic sad angielski dziala, niezaleznie od tego ze nie wszyscy obywatele na
swiecie tego dnia wyraza swoje oburzenie.
witan   |15.08.2011 00:23:48
@autor; czy mnie sie tylko wydaje, czy w tym teksciku gra veblen
("konsumpcja ostentacyjna") do spolki z marksem ("zycie jawiace sie
jako srodek do zycia jedynie")? moze juz pozno i doszukuje sie czegos czego
tu nie ma, ale jesli jednak jest, to to sie robi duzo bardziej interesujace.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.09.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96988 Seconds