NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Narzucone przez Kaczyńskiego podziały zastępują dyskusję o Śląsku Drukuj
Jakub Majmurek   
08.04.2011

slask_autonomia.jpgWitek Mrozek wzywa lewicę do przemyślenia jej stosunku do Śląska i odebrania monopolu na reprezentowanie Ślązaków Ruchowi Autonomii Śląska. Tekst ten będzie próbą podjęcia takiej dyskusji. Sam, w przeciwieństwie do Witka, nie jestem Ślązakiem, choć wychowałem się w województwie śląskim (wcześniej katowickim). Moje rodzinne miasto, Jaworzno, znajduje się na obrzeżach konurbacji śląskiej i jest z nią całkowicie zintegrowane ekonomicznie, choć kulturowo nigdy Śląskiem nie było. Zawsze znajdowało się na historycznej granicy między Małopolską a Śląskiem, należąc do tej pierwszej. Stanowiło zachodnią granicę Rzeczpospolitej Szlacheckiej, ordynacji księstwa biskupstwa krakowskiego (klucza sławkowskiego), po trzecim zaborze trafiło do Austrii, po Kongresie Wiedeńskim wyznaczało granicę Rzeczpospolitej Krakowskiej, w 1846 razem z nią ponownie trafiło pod panowanie Habsburgów, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości stało się częścią województwa krakowskiego, a do katowickiego zostało przyłączone dopiero w wyniku gierkowskiej reformy administracyjnej. Przemawiały za tym względy gospodarcze – Jaworzno, podobnie jak miasta Górnego Śląska, rozwijało się dzięki wydobyciu węgla kamiennego (kopalnie zlikwidowały dopiero reformy Buzka) oraz przemysłowi energetycznemu i, w mniejszym stopniu, chemicznemu.

Jestem kimś, komu Śląsk jest jednocześnie bardzo bliski – i daleki. Katowice były dla mnie w okresie licealnym najbliżej położonym dużym miastem. Znajdowało się tam choćby tak ważne dla mojej kinofilskiej formacji studyjne kino Światowid, gdzie jako nastolatek spędzałem prawie każdy weekend. Do dziś mam wielki sentyment do Katowic i naprawdę lubię to miasto, z jego pięknymi, lecz zdewastowanymi secesyjnymi kamienicami, unikalną w Polsce modernistyczną architekturą, monumentalną zabudową placu Sejmu Śląskiego i innymi wspaniałymi miejscami. Z drugiej strony jednak familoków, śląskiego dialektu czy filmów Kutza nigdy nie mogłem uznać za swoje, zawsze miałem poczucie odrębności śląskiego świata.

Jako Polak patrzący przez pierwsze kilkanaście lat życia na Śląsk z bardzo bliska, zawsze uważałem poczucie kulturowej, regionalnej czy nawet narodowej odrębności Ślązaków za dość oczywiste. Ślązacy mają inną kulturę, historię, etos i język. Jeśli uważają, że te odrębności są na tyle istotne, że pozwalają im określić się jako naród, nikt nie ma prawa im tego bronić i robić z nich na siłę Polaków. Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, o „zakamuflowanej opcji niemieckiej” jest oczywiście głęboko skandaliczna. Wpisuje się przy tym w szersze podejście prezesa PiS do historii Polski, w którym jedyną prawomocną narracją jest ta reprezentująca doświadczenie szlachecko-inteligenckiej warstwy mieszkańców Kongresówki. Nie ma tu miejsca ani dla śląskiego proletariatu, ani dla ewangelików ze Śląska Cieszyńskiego, Kaszubów, niezasymilowanych Żydów, kogoś, kto miał „dziadka w Wehrmachcie” lub babcię w KPP.

Zdecydowanie należałoby więc poprzeć żądania Ślązaków do określenia się jako mniejszość narodowa, ze wszystkimi tego konsekwencjami: prawem do własnego języka w szkole i urzędzie, stowarzyszeń narodowych, historycznej narracji, pełnej autonomii kulturowej czy posłów w Sejmie. Takie określenie się Ślązaków pomoże także polskiej (nieśląskiej) kulturze, otworzy ją na inną (niż „inteligencko-kongresówkowa”) narrację o niej samej, nie tylko pod względem narodowym, ale i klasowym. Historia Ślązaków jest bowiem historią proletariacką. Podmiotem narracji nie są tu elity, a przedmiotem nie są wyłącznie wielkie historyczne wydarzenia. Historia Śląska widzianego oczami Ślązaków (a nie piastowskich, austriackich czy pruskich elit) musi być z konieczności historią pisaną z dołu, historią klas podporządkowanych walczących o zachowanie językowej i kulturowej tożsamości wobec hegemonicznych kultur niemieckiej i polskiej oraz o własne ekonomiczne interesy. Historia Śląska nie może być pisana z perspektywy dworku ani nawet eklektycznego pałacyku pana fabrykanta (jak pokazał Filip Bajon w Magnacie: jeśli tak się dzieje, to tylko na zasadzie ekscentrycznego, marginalnego głosu), ale z perspektywy familoka, kolonii robotniczej, gierkowskiego blokowiska Z punktu widzenia ludzi, którzy nie posiadają nic poza swoją własną zdolności do pracy, dla których walka polityczna (jak powstania śląskie) jest jednocześnie walką o większą kontrolę nad ich własną pracą (stanowiącą dla nich podstawowe źródło dumy), walką z tymi, którzy posiadają środki produkcji („królami kopalń, fabryk, hut”).

Może tak zdefiniowana śląskość pomogłaby nam przepisać historię Polski z punktu widzenia klas ludowych? Zamiast palić IPN (poseł Arłukowicz zorganizował kiedyś podobnie niemądry happening), lewica powinna raczej – jak proponował kiedyś lewicowy historyk młodego pokolenia Dawid Jakubowski – założyć jakiś Instytut Pamięci Ludowej. Śląska narracja historyczna na pewno by pomogła w tym dziele.

Jednak środowiska skupione wokół RAŚ zgłaszają nie tylko postulaty autonomii kulturowej (zasługujące na bezwarunkowe poparcie), ale także szerokiej autonomii regionalnej, dającej regionowi śląskiemu większą możliwość prowadzenia polityki społecznej i ekonomicznej i pozostawienia w śląskiej kasie więcej wypracowanych na Śląsku pieniędzy. Te postulaty z lewicowego punktu widzenia nie są już takie oczywiste.

Jaki właściwie miałby być obszar autonomicznego Śląska? Na pewno nie pokrywałby się z granicami województwa śląskiego, obejmującego przecież tereny zachodniej Małopolski, Zagłębia Dąbrowskiego, Podbeskidzia. Ale nawet historyczny Górny Śląsk nie jest zamieszkany tylko przez Ślązaków. Nawet jeśli, jak liczy RAŚ, pół miliona osób zadeklaruje się w spisie powszechnym jako Ślązacy, to i tak jest to mniejszość w liczącej około 2,5 miliona osób konurbacji śląskiej. W okresie PRL-u na Śląsk napłynęło wiele ludzi z innych regionów Polski, gdyż rozwijający się przemysł potrzebował rąk do pracy. Śląsk nie jest już dziś wyłącznie ojczyzną Ślązaków. Jak śląska mniejszość mogłaby przekonać nieśląską większość do autonomii? Jak sądzę – tylko odwołując się do egoizmu ekonomicznego. Śląsk jest ciągle jednym z bogatszych regionów; postulat zostawienia śląskich pieniędzy na Śląsku może znaleźć posłuch u ludzi, których rodziny sprowadziły się w latach 70. na katowickie Osiedle Tysiąclecia gdzieś spod Bochni.

Taki „separatyzm bogatych” (na wzór włoskiej Ligi Północnej) nie może uzyskać poparcia lewicy. Śląska odrębność kulturowa i narodowa nie znaczy, że możemy się godzić na to, by śląskie pieniądze nie trafiały do bardziej potrzebujących regionów Polski (czy nawet całej Unii Europejskiej), by zostały wyłączone z międzyregionalnych transferów socjalnych. Zrealizowanie postulatu śląskiej autonomii pociągnie za sobą żądania innych bogatych regionów i miast, które także nie będę chciały „płacić” na obszary uboższe – od Warszawy sprzeciwiającej się „janosikowemu” poczynając. W sporze o model rozwoju Polski lewica powinna zdecydowanie domagać się wyrównywania przepaści między Polską A i B, a nie inwestowania w kilka kluczowych miast czy regionów mających stanowić wizytówkę naszej nowoczesności i sukcesu nadwiślańskiego kapitalizmu. Dyskusja o Śląsku musi obejmować problem relacji poszczególnych regionów i transferów socjalnych między nimi. Dzisiaj niestety zastępują ją spory o to, czy Ślązacy są Niemcami w przebraniu.

 — 
Czytaj też:
Witold Mrozek, Co należy się Ślązakom?

Joanna Wowrzeczka-Warczok, Kaczyński zrobił ze mnie Ślązaczkę

  

Komentarze
Dodaj nowy
trolej   |08.04.2011 13:22:12
Bardzo mądry artykuł, podzielam poglądy autora, z jednym małym zastrzeżeniem -
wszyscy rozważają czy uznać narodowość śląską, jednak nikt nie mówi, nie pisze o
tym, że kwestia narodowości nie jest deklaratywną (w rozumieniu prawnym), ale
jest zawarta w prawie międzynarodowym i nie trzeba samemu wymyślać jej
kryteriów. Wg prawa i zwyczajów międzynarodowych, aby dana grupa społeczna
została uznana za narodowość musi spełnić następujące kryteria: posiadać własny
język - "język śląski" nie istnieje, Ślązacy posługują się gwarą, tak
jak Kurpie czy mieszkańcy Podhala (jedyny wyjątek w Polsce to Kaszubi), kulturę
- jeżeli naciągniemy ten termin, przymkniemy lewe oko to ewentualnie ;),
pochodzenie etniczne - Ślązacy etnicznie niczym szczególnym się w Polsce nie
wyróżniają, Polacy to z grubsza mieszanka genów słowiańskich, germańskich
(nordyckich), żydowskich i tatarskich, religia - tu znowu żadnej różnicy nie ma.
I najważniejsze kryterium narodowości - mniejszość narodowa w odróżnieniu od
mniejszości etnicznej posiada lub posiadała własne państwo. O sprawie
wypowiedział się już Strasburg, Ślązacy nie spełniają praktycznie żadnego
kryterium narodowościowego, więc moim zdaniem powielanie poglądów RAŚ jest
niebezpieczne. W mediach i wśród inteligencji nastąpiło święte oburzenie słowami
Kaczyńskiego, ale w małych miastach, m.in. moim, większość mówi "Kaczyński
ma rację!" Moim zdaniem chyba za mało problemów mamy w Polsce, brakowało
jeszcze tylko narodowościowego, więc jest!
airborell   |08.04.2011 16:17:51
>Wg prawa i zwyczajów międzynarodowych, aby dana grupa społeczna
została uznana
za narodowość musi spełnić następujące kryteria: posiadać własny język

Właśnie
skasowałeś narody: szwajcarski, amerykański, australijski, austriacki, o
Bośniakach już nie mówiąc.

>I najważniejsze kryterium narodowości - mniejszość
narodowa w odróżnieniu od
mniejszości etnicznej posiada lub posiadała własne
państwo.

Czyli rację mieli Węgrzy przed 1918 twierdząc, że nie ma w ich
państwie żadnej słowackiej mniejszości narodowej.

Co za bzdury.
mill   |08.04.2011 23:38:41
Skąd to przekonanie, że autonomiczny Górny Śląsk będzie egoistyczny i zapatrzony
w siebie?
Idę o zakład, że będzie dokładnie na odwrót.
Górny Śląsk, rządzący
się na sposób autonomiczny, nie odgrodzi się murem obojętności od biedy. Jak
znam tutejszą mentalność, szczodrze będziewspierać tych, którzy potrzebują
pomocy. Dla Ślązaka nieść pomoc, to sprawa honorowa. Pomoc płynąca bezpośrednio
z autonomicznego G.Śl. pewnie będzie większa niż obecnie, bo dawana od serca, z
rozmysłem i nie położy na niej łapy warszawska biurokracja. Tylko ta ostatnia
może się obawiać autonomii.
Lewico, nie widzisz, że autonomia to więcej
demokracji i samorządności? Czy nie o to chodzi lewicy?
Poza tym mądry i
krzepiący artykuł. Zwłaszcza dla "lewaka" z RAŚ :)
laikon   |09.04.2011 15:04:13
Ad. airborell - co do kryteriów prawnych to trolej ma rację, to są wszystko oficjalne, zawarte w prawie międzynarodowym
kryteria mniejszości narodowych, z których przynajmniej część
powinna być spełniona. Kryteria te zostały w prawie międzynarodowym
sformułowane dopiero po 1945 roku (a w Polsce po 1989, wcześniej w prawie
nie stosowano pojęcia mniejszość narodowa), dlatego też odnoszą się do
sytuacji po tym roku (a wymienione przez Ciebie państwa powstały
dużo wcześniej). Jeżeli chodzi o kryterium:
"mniejszość narodowa w odróżnieniu od
mniejszości etnicznej posiada lub
posiadała własne państwo"
to jest to jedyne kryterium, które w polskiej konstytucji odróżnia mniejszość narodową
od etnicznej(!)
, więc tu znowu nie masz racji, a przykład Słowaków i Węgrów z przed 100
lat nie jest miarodajny.

Ad. mill - opowiadanie o jakichś nadzwyczajnych przymiotach jednej grupy społecznej
to faszyzm, nie wydaje mi się, żeby Ślązacy byli lepszymi ludźmi, o
lepszych cechach niż mieszkańcy innych regionów. Żeby to potwierdzić mogę
przytoczyć anegdotę z mojego pobytu w pracy w Danii, gdzie od razu po
przyjeździe zapytano mnie czy jestem ze Śląska. Odpowiedziałem zgodnie z
prawdą, że nie i tu rozmówca odetchnął z ulgą, ponieważ
Ślązacy, którzy pracowali w tym miejscu (wśród setki Polaków z różnych
stron kraju) mieli jak najgorszą opinię donosicieli, podjudzaczy i
agresywnych typów.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.21132 Seconds