NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Katastrofy smoleńskiej nie było Drukuj
Jakub Majmurek   
10.04.2011

Mija właśnie rok od katastrofy w Smoleńsku. Czy jednak wydarzyła się ona gdziekolwiek indziej poza telewizją? Po tym roku mam coraz mniej pewności. Oglądane na żywo, w czasie rzeczywistym obrazy zlewają się z setkami telewizyjnych transmisji, reportaży i filmów. Żałoba, „ciało króla” wiezione przez miasto, rozpaczające na ulicach tłumy – to wszystko wygląda jak kolejna powtórka melodramatu, który widzieliśmy już po śmierci Diany Windsor, papieża, Stalina. Jak pisał Baudrillard: „[…] mamy wrażenie, że nigdy tak naprawdę nie było nam dane zapoznać się z oryginałem. Źli aktorzy, źli dublerzy, zły striptiz”.

samolocik_120.jpgŚmierć Lecha Kaczyńskiego – wbrew nadziejom prawicowych publicystów – nie stała się prawdziwym politycznym wydarzeniem. Nie wyznaczyła żadnych nowych podziałów, nie unieważniła dotychczasowych sporów. Wręcz przeciwnie, zakonserwowała stare: „oświecenie” kontra „ciemnogród”, „normalni” kontra „oszołomy”, na nowo zamykając polską wspólnotę w chocholim tańcu. Od roku obserwujemy powrót widm. Marsze z pochodniami cementują lęk nieprawicowej inteligencji przed „faszyzmem”; okrzyki „krzyż to skandal!” cementują lęki „prawicowego ludu” przed zapaterystowską bolszewią.

Smoleńskie zapadlisko


Wydarzenie nie istnieje samo w sobie. Istnieje wyłącznie dzięki działaniom podmiotu, który uznaje je za swoje i zrywa z dotychczasowym sposobem myślenia i działania. Wydarzenie faktycznie zachodzi dopiero za sprawą czyjejś decyzji, jest konstytuowane retrospektywnie. W tym sensie Smoleńsk nie jest wydarzeniem. Nie pojawił się żaden polityczny podmiot, który uznałby prawdę „wawelskiej skały” za swoją i radykalnie zmienił współrzędne politycznych sporów w Polsce. Oglądane przez nas wszystkich obrazy smoleńskiej katastrofy i żałoby nie nabrały jakichkolwiek sensów, tak by mogły stać się wydarzeniem. Rozegrały się tylko w sferze wirtualnej, jako transmitowane na żywo telewizyjne symulakrum.

Smoleńsk okazał się zapadliskiem. Wydarzenie historyczne niesione jest zawsze pewną wizją świata i utopią: taka była rewolucja przemysłowa, Komuna Paryska, rewolucja październikowa. Zapadlisko jest natomiast osunięciem się gruntu historyczności pod stopami, zjawiskiem „pozostawiającym po sobie […] wrażenie bezwydarzeniowości”, wobec którego „żadna władza nie może dowieść swojej skuteczności”. Taka była właśnie katastrofa smoleńska, podobnie jak masakra w Timişoarze, pucz Janajewa czy wojna z terrorem.

Zakładnicy

Podstawową figurą polityki kształtowanej wokół wydarzenia jest bojownik. To podmiot wydarzenia, który przysięga mu wierność i wciela je w życie, gotowy poświęcić dla niego swoje pojedyncze istnienie. Śmierć bojownika wynika z świadomej decyzji, jest autonomicznym aktem.

Figurą polityki kształtowanej wokół zapadliska jest zakładnik. Zakładnik nie staje się nim w wyniku świadomej decyzji, ale za sprawą przypadkowego trafu. Czas zakładnika to ciągle teraźniejszym czas transmisji na żywo. Jego zagrożone życie ma jedynie na krótką chwilę skupić uwagę telewizyjnej publiczności.

Czy największy błąd polityki historycznej polskiej prawicy nie polega na pomieszaniu figury zakładnika i bojownika? Żołnierze pomordowani w Katyniu funkcjonują jako martwi zakładnicy, których trupy (czy choćby ich guziki) ciągle podrzuca się Rosjanom i światu, by akumulować polską „wartość ofiarniczą”, wzbudzać wyrzuty sumienia. Dokładnie w tej samej roli zostali obsadzenia pasażerowie tupolewa. Wyniesienie jednego z nich na „wawelską skałę” miało sprawić, że z martwego zakładnika stanie się świadkiem wydarzenia, nie jest to jednak możliwe. Lech Kaczyński stał się więc dla swoich zwolenników jednocześnie zakładnikiem i bojownikiem: przypadkową ofiarą i kimś, kto swoim życiem i śmiercią dał wyraz heroicznym cnotom i służbie ojczyźnie. Ta sprzeczność paraliżuje wszystkie „ruchy 10 kwietnia”.

Poza zasadą rzeczywistości


„Informacja w czasie rzeczywistym zatraca się w całkowitej nierzeczywistej przestrzeni, dostarczając ostatecznie jedynie czystych, bezużytecznych i błyskawicznych obrazów telewizyjnych, ujawniając swą pierwotną funkcję polegającą na wypełnianiu próżni, zatykaniu dziury ziejącej w samym środku ekranu, przez którą wycieka substancja wydarzeń”. Ideologia kryje się po stronie form, a nie po stronie wypełniających je treści. Ideologią naszej narodowej żałoby okazał się ostatecznie nie żaden „faszyzm PiS” – ale funeralna ekstaza komunikacji fabrykowana przez współczesne media. Przybiera ona na całym świecie dokładnie takie same formy, niezależnie od tego, czy umierają gwiazdy muzyki, sportu, „przywódcy narodu” czy głowy Kościołów.

Być może wszyscy na lewicy przeceniliśmy rolę Kościoła w smoleńskiej żałobie. Jej reguł nie ustalał wcale Kościół, tylko telewizje; jej generatorem i transmiterem były nie ambony, tylko całodobowe kanały informacyjne. Wierni byli widoczni w przestrzeni zorganizowanej przez Kościół tylko o tyle, o ile przestrzeń ta została wcześniej włączona w telewizyjną symulację.

Nadprodukcja znaczeń przez środowiska prawicowe, które usiłowały wpisać tę śmierć w porządek narodowej teodycei, była z góry skazaną na klęskę. „Poezja obywatelska” czy Jan Pietrzak wyśpiewujący na YouTube, że „po Katyniu pierwszym przyszedł Katyń drugi”, nie mogli wygrać z hegemonią transmisji telewizyjnej w czasie rzeczywistym. Działania prawicy miały w sobie coś z alergicznej reakcji, nie były w stanie nadać sensu i kształtu smoleńskiej katastrofie.

Ofiarą medialnej maszynki padła jednak nie tylko prawicowa praca sensotwórcza czy oparty na niej projekt politycznej mobilizacji (co akurat cieszy), ale także sama zasada rzeczywistości. Znikł efekt prawdy, podważone zostały wszelkie gwarantujące go mechanizmy. Czy smoleńskie teorie spiskowe nie są tego symptomem? Czego tak właściwie żądają od Rosji czytelnicy „Gazety Polskiej” czy widzowie Mgły? Jakie „wyjaśnienie sprawy” by ich zadowoliło, rozwiało wszelkie wątpliwości? Cała ta obscena spisku wyrasta z tęsknoty za zasadą rzeczywistości, tyle że w efekcie jeszcze bardziej tę rzeczywistość podważa.

***
Takie wydarzenia/nie-wydarzenia jak Smoleńsk pokazują, jak wiele musi się zdarzyć – na żywo, w czasie rzeczywistym, na wszystkich kanałach – by nic się nie wydarzyło.


Katastrofy smoleńskiej nie było. Jak wszystkie telewizyjne hity i ten się wkrótce starzeje, zatrze pomału w naszej pamięci.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
łukasz zaremba  - ?   |10.04.2011 19:03:49
gdybym nie znał innych tekstów autora, zastanawiałbym się, czy ten tekst jest
napisany na serio?? :D bo jeżeli byłby to żart, to świetny, ale niestety, chyba
jest na serio. to dosyć straszne nieporozumienie czytelnicze (czy autor jest
pewien, że rozumie książki, które czyta w stopniu wystarczającym do ich
przywoływania?) i autorskie (jako miks potocznej wiedzy o poststrukturalnych
wizjach obiegu informacji).
konrad   |11.04.2011 00:48:11
abstrahując od treści politycznej (czy ona prawdziwa czy nie trudno twierdzić,
na przekładania Baudrillarda na grunt polskiej polityki trochę za wcześnie),
zastanawia mnie rzecz inna.

chciałem zapytać, czy autor posiada taką
wydrukowaną na przeźroczystej folii tabelkę (lub jest ona w posiadaniu prawie
wszystkich felietonistów KP), na której wypisane są wszystkie bon moty
humanistyki dwudziestego wieku i którą można przykładać do dowolnego problemu
społecznego/politycznego/obyczajowego? bo ja bym taką tabelką był
zainteresowany?
K.   |11.04.2011 08:25:11
smoleńsk inc
siafok   |11.04.2011 11:29:28
Bon moty bon motami, ale dobrze dobrane i ocena trafna.
Czy coś się zmieniło po
Smoleńsku? Zapadlisko to jest świetne określenie tego nie-wydarzenia.
Michał S.  - re:   |11.04.2011 13:31:58
Tabelkę mamy, ale stanowi ona druk ścisłego zarachowania, do użytku WYŁĄCZNIE
wewnątrzpartyjnego.
Przykro mi.
momo  - re:   |13.04.2011 16:37:03
konrad napisa?:
abstrahując od treści politycznej (czy ona prawdziwa czy nie trudno
twierdzić, na przekładania Baudrillarda na grunt polskiej polityki
trochę za wcześnie), zastanawia mnie rzecz inna.

chciałem zapytać, czy
autor posiada taką wydrukowaną na przeźroczystej folii tabelkę (lub
jest ona w posiadaniu prawie wszystkich felietonistów KP), na której
wypisane są wszystkie bon moty humanistyki dwudziestego wieku i
którą można przykładać do dowolnego
problemu społecznego/politycznego/obyczajowego? bo ja bym taką tabelką
był zainteresowany?


Ja też, ja też! to może mnie gdzieś zatrudnią wreszcie!
u   |22.04.2011 00:08:22
Bardzo fajny tekst i ilustracja doń.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.04976 Seconds