NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Grecja skacze w przepaść. I dobrze Drukuj
Jakub Majmurek   
02.11.2011

Po tym, gdy Grecja otrzymała 100 miliardów euro pomocy od krajów Unii, a Angela Merkel i Nicolas Sarkozy wynegocjowali w Brukseli układ z europejskimi bankami, przekonując je, by anulowały połowę greckich długów, wydawało się, że sytuacja na Peloponezie została opanowana. Greckim politykom pozostało tylko z wdzięcznością przyjąć przygotowaną dla nich ugodę i zacząć wprowadzać pakiet oszczędnościowy. A to wiązało się między innymi z drastyczną redukcją pensji i etatów w sektorze publicznym.

Pozostawali jeszcze rzecz jasna Grecy protestujący masowo na ulicach, ale ich równania europejskich finansistów i polityków nie uwzględniały.

grecja_120.jpgA jednak Grecy znaleźli się w tych równaniach. Wprowadził ich tam zaskakujący wszystkich, w tym jego własnych sojuszników politycznych, gest premiera Jeorjosa Papandreu – zapowiedział on referendum (pierwsze w Grecji od upadku prawicowej dyktatury pułkowników w 1974 roku) w sprawie przyjęcia oferowanego przez Europę pakietu ratunkowego. Zapowiedź ta wywołała burzę – a raczej całą ich serię. Spadki na giełdach papierów wartościowych od Nowego Jorku po Frankfurt nad Menem, nerwowe ruchy prezydenta Sarkozy’ego („The Guardian” pisze, że klęska planu ratunkowego dla Grecji może kosztować go reelekcję) i hospitalizację greckiego ministra finansów, Evangelosa Venizelosa, który o decyzji w sprawie referendum dowiedział się z mediów. Rząd Papandreu jest na skraju upadku, w piątek parlament będzie głosował nad wotum zaufania dla niego. Jeśli propozycja referendum upadnie razem z rządem, to – z punktu widzenia rynków finansowych – nowe wybory parlamentarne będą równie kłopotliwe, co referendum.

Prasa krytykuje Papandreu za niebezpieczny, nieodpowiedzialny polityczny gambit, nad jego posunięciem rozpaczają greccy i europejscy politycy. Tymczasem grecki premier po prostu wziął za dobrą monetę podstawową zasadę, jaka kieruje liberalną demokracją – nie tylko formą rządu, ale i ideą ustrojową wszystkich krajów Unii Europejskiej: że suwerenem jest lud i to on ma prawo do podejmowania najważniejszych decyzji, czy to sam (w ramach mechanizmów demokracji bezpośredniej), czy przez swoich demokratycznie wybranych przedstawicieli. Tymczasem komentarze towarzyszące decyzji przywódcy greckich socjaldemokratów dają się ostatecznie podsumować: „Lud może i jest suwerenem, ale nie przesadzajmy z tym, w naprawdę ważnych sprawach, w rzeczywiście kryzysowych sytuacjach lepiej ludu o zdanie nie pytać, bo może doprowadzić to do katastrofy”. Jeśli jednak demokracja, jako rzeczywiste rządy ludu, a nie wyłącznie zbiór procedur wyłaniania władzy, ma cokolwiek znaczyć, to lud musi mieć prawo głosu właśnie w wyjątkowych, kryzysowych sytuacjach, gdzie decyzje wiążą się z najbardziej fundamentalnymi stawkami. Jedyne co można w tym świetle zarzucić Papandreu to fakt, że do głosu ludu odwołał się tak późno. Chciałoby się zamknąć całą tą dyskusję twierdzeniem: „Jeśli demokracja jest sprzeczna z racjonalnością ekonomiczną, to tym gorzej dla ekonomii”.

Ale sprawa nie jest taka prosta, demokracja nie istnieje w próżni, ale zawsze w konkretnych warunkach ekonomicznych, nie da się jej budować bez instytucji zdolnych kontrolować rynkowe siły generujące społeczne nierówności i mechanizmy podporządkowania częstokroć silniejsze niż te wytwarzane przez struktury polityczne. Sama Grecja albo jakiekolwiek inne słabe, półperyferyjne państwo nie jest w stanie wytworzyć takich struktur. W tej części świata siłę konieczną do ich wytworzenia i utrzymania ma dziś wyłącznie Unia Europejska (może jeszcze Niemcy i Francja). A to właśnie UE padnie ofiarą greckiego „nie”.

Jeśli Grecy w referendum odrzucą pakiet ratunkowy, czyli wybiorą ogłoszenie bankructwa i powrót do drachmy, dla gospodarek sfery Euro będzie to oznaczać poważne kłopoty. Stracą europejskie banki, które zakręcą przez to kurek z kredytem, spadnie wiarygodność papierów dłużnych (a pewnie i rating) pozostałych gospodarek europejskich, zwłaszcza najciężej zadłużonych krajów europejskiego południa (z Włochami na czele).

Odejście Grecji od wspólnej waluty bardzo „politycznie” osłabiłoby euro, wysyłając niezwykle niebezpieczny sygnał, że „euro nie jest na zawsze”, że może być tylko zjawiskiem przejściowym, że w warunkach kryzysu gospodarki UE będą wracać do walut narodowych. Scenariusz powrotu do drachmy może się wydawać Grekom atrakcyjny. Słaba drachma  dawałaby przewagę konkurencyjną greckiemu eksportowi czy przemysłowi turystycznemu, dawałaby nadzieję na stworzenie nowych miejsc pracy. Choć wiązałaby się z obniżeniem siły nabywczej greckich gospodarstw domowych.

Ale zaproponowany przez liderów UE pakiet ratunkowy też będzie wiązał się  z obniżeniem standardu życia większości obywateli. I wcale znacząco nie pomoże Grecji wyjść z długów. Jeśli Grecja go przyjmie i wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w 2020 roku jej poziom długu publicznego ciągle będzie wynosił 120% PKB – o 20% więcej, niż – jak sądzą eksperci – jest konieczne, by grecka gospodarka mogła się rozwijać podnosząc ekonomiczny standard życia większości Greków.

Jak widzimy jeden scenariusz wydaje się gorszy od drugiego. Być może jednak jest nadzieja. Możliwe, że gambit Papadreu się opłaci i zmusi europejskie banki i klasę polityczną do wypracowania nowej oferty dla Grecji, takiej, która szybciej pozwoli jej wrócić na ścieżkę rozwoju i będzie do zaakceptowania dla większości Greków - nie wiążąc się z koniecznością tak radykalnych cięć w wydatkach publicznych. Nie wiadomo, czy Papadreu uratuje Grecję, czy zniszczy Europę. Ale w tej sytuacji tchórzliwe kunktatorstwo i bierne przyjmowanie rozwiązań wypracowanych przez innych było najgorszym, co można było zrobić. Grecja była jak człowiek zbliżający się do przepaści. Pakiety ratunkowe oferowane przez Europę co najwyżej zwalniały ten kurs, ale go nie zmieniały. Decyzja Papandreu jest jak skok w stronę przepaści: Grecja może znaleźć się po drugiej stronie, może też błyskawicznie spaść. Ale nie można było nie spróbować skoczyć.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
eurypides77   |02.11.2011 10:52:38
Co za idiotyczny felieton. Rozumiem, że zdaniem pana Majmurka "im gorzej tym
lepiej"?

A chwalenie "bezpośredniej demokracji" w takiej
sytuacji uważam za skończoną hipokryzję - gdyby ludziom pozwolono decydować w
referendum, to cała Europa miałaby karę śmierci i z większości krajów
wygonionoby imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu (nb, żadnego z tych pomysłów
nie popieram, ale przeciętny wyborca na pewno jest znacznie lepiej rozeznany w
tych kwestiach niż w tym, czy zawarta w Brukseli ugoda jest dobra czy zła dla
Grecji).

Szczyt populizmu po prostu.
ilpalazzo   |02.11.2011 11:32:51
Robi się ciekawie. Wprowadzenie w Grecji "planu oszczędnościowego"
sprowadziłoby ten kraj do epoki kamienia łupanego, w praktyce oznacza wyprzedaż
całej publicznej infrastruktury za bezcen bankierom. Z punktu widzenia całej EU
może w krótkim terminie korzystne byłoby zapchanie im tych żarłocznych gąb, ale
w długim terminie niewiele by to zmieniło. Może czas już nadchodzi :)
wtret  - ja za Grekami   |02.11.2011 11:36:47
Być może strategia pistoletu przystawionego do własnej skroni jest jedyną, która
zmusi Europę do otrzezwienia, również w jej własnym długofalowym interesie. Co
to za pomoc, która nie pomaga i jeszcze uderza w społeczeństwo. Dosc półsrodków
i zaleczania objawów zamiast choroby. Mi wszystko jedno czy nowy kryzys uderzy
we mnie jutro czy za 3 lata. Czas na albo albo.
airborell   |02.11.2011 11:56:26
Aha, czyli najpierw zaciągam długi, a potem demokratycznie w drodze referendum
decyduję, czy będę je spłacać czy nie. Super.
marek   |02.11.2011 13:40:02
świetna decyzja, ileż można pudrować trupa. Wydaje mi się, że system, który w
2008 r skończył się tragedią teraz skończy się już jakąś farsą(ale ta farsa
chyba też będzie miała katastrofalne skutki). Stan obecnego systemu i niemożność
dokonania jakichkolwiek reform to jedna wielka farsa!
Zobaczcie też reakcję
europejskich rządów na decyzję Papandreu. Pokazuje ona ostatecznie, że dla
dalszego trwania systemu w obecnej formie demokracja jest zbędnym balastem.
lewy.dolny  - Ostra ale mądra gra Papandreu   |02.11.2011 15:45:20
Przy obecnych nastrojach społecznych próba wprowadzenia reform których wymaga
plan pomocowy skończyłaby się w Grecji wojną, a w każdym razie totalną rozwałka
państwa. Jeśli nie w ten, to w jaki inny sposób rząd Papandreu ma zapewnić sobie
mandat do tych bardzo trudnych reform (głównie cięć i odbierania) i jednocześnie
zmusić naród do poważnego namysłu? Prawda jest taka, że to mocna ale jedyna
rozsądna zagrywka.
ilpalazzo   |02.11.2011 18:12:28
@airborell

To już od dawna nie działa w ten sposób.
Poczytaj:

http://michael-hudson.com/2010/07/fro
m-marx-to-goldman-sachs-the-fictions-of-fictitious -capital1/
bakcspace1   |02.11.2011 21:06:42
Otóż to, też mnie rozśmieszyły komentarze polityków polskich, takich jak
Kolarska-Bobińska, że nie po to Unia E. była tworzona, żeby w trudnych czasach
dawać ludziom decydować, co jest dla nich dobre - taki był sens wypowiedzi. W
komentarzu czytającego informacje w radiu padło nawet hasło, że teraz nam grozi
fala referendów w całej Europie!! Normalnie szok.
airborell   |02.11.2011 21:49:00
Nie chce mi się czytać, zwłaszcza że to nie na temat. Istnienie ogromnych
strukturalnych deficytów budżetowych to naprawdę nie jest krecia robota złych
banksterów, tylko skutek takich a nie innych decyzji społeczeństw i rządów.
Gra_ce   |02.11.2011 22:04:03
Respect dla premiera. Świetna konfrontacja z instrumentalnym i fasadowym
traktowaniem demokracji. Ależ odsłaniająca. Czy ktoś, kto ją krytykował może
teraz o sobie powiedzieć, że jest demokratą?
ilpalazzo   |02.11.2011 22:52:29
@airborell

Ignorance is bliss.
Wake up.

Strukturalne deficyty
spowodowane są obowiązującą kulturą finansjeryzacji kapitału, polegającą na
gromadzeniu wartości przez lewarowane pompowanie wyceny aktywów kosztem
produkcji (czyli pracy).
Twórzmy idee, nie CO2   |03.11.2011 01:00:15
Wspaniały ruch Greków!
Zrobili to, co powinno być zrobione już na samym
początku kryzysu, z wszystkimi "za wielkimi, by upaść" bankami i ich
skamlącymi o datki podatników, dyrektorami głównymi i pomagierami. W ten sposób
winni dzisiejszej sytuacji nie tylko wypłacili sobie miliardowe dywidendy, ale
jeszcze sam Obama, który miał ich karać, dał im najwyższe stanowiska w państwie
i uczynił bogami świata, których nawet sądy nie są w stanie ruszyć. Dziś są
absolutnie bezkarni. Nie tylko jest lepiej, niż było, ale jest o wiele gorzej, a
dać znów do ręki bankierom kolejną szansę na bogacenie się kosztem dogorywającej
Grecji to tak, jak dać komornikom dom i firmę, do rozprzedania między sobą.
W
końcu ktoś się obudził i na szczęście zrobili to Grecy, pokazali że u nich jest
początek a kto wie, może i koniec.

@airborell
Ale rządy są na usługach
nikogo innego a właśnie bankierów. Przykład USA jest tego doskonałym dowodem.
3
główne banki USA doprowadziły Islandię, niemal raj na ziemi, do recesji i
totalnego upadku.

@Eurypides
Co za bzdura, że "cała Europa miałaby
karę śmierci". Byłoby właśnie zupełnie odwrotnie.
airborell   |03.11.2011 08:17:22
@ilpalazzo: bla bla. A możesz wyjaśnić własnymi słowami, w jaki sposób owa
"kultura finansjeryzacji kapitału" powoduje te deficyty budżetowe? I
jakim cudem taka Szwecja NIE MA strukturalnego deficytu, podobnie jak nie miały
go USA za prezydentury Clintona? Że wtedy "kultura finansjeryzacji
kapitału" nie obowiązywała?

TSD, KP i cała lewica powinna się zastanowić,
czy bliższy jest jej wzór Szwecji czy Grecji. Bo ja od dłuższego czasu mam
wrażenie, że jednak Grecji.
airborell   |03.11.2011 10:37:24
"Ale rządy są na usługach
nikogo innego a właśnie bankierów. "

A w jaki
sposób to się przekłada na istnienie strukturalnych deficytów budżetowych? Nie
pisz mi o amerykańskim bailoucie, który oczywiście był zupełnym skandalem, ale
naprawdę z tematem, o którym dyskutujemy ma bardzo niewiele wspólnego.

Grecki
deficyt powstał nie dlatego, że grecki rząd rzekomo był na usługach bankierów,
ale dlatego, że greckie społeczeństwo chciało mieć wypasiony socjał i
jednocześnie niskie podatki - a greccy politycy oszukiwali społeczeństwo, że
jest to możliwe.
backspace1   |03.11.2011 13:27:32
@airborell
zacznijmy od tego, że dzisiejsza potęga instytucji finansowych
to dar rządów, które zdejmowały z finansistów kolejne regulacje.
Niech ktoś
pociągnie dalej, nie mam czasu…
airborell   |03.11.2011 14:02:23
"zacznijmy od tego, że dzisiejsza potęga instytucji finansowych
to dar
rządów, które zdejmowały z finansistów kolejne regulacje. "

100% zgody.
Tylko że nie rozmawiamy o "dzisiejszej potędze instytucji finansowych"
tylko o finansach publicznych Grecji.
austriak   |03.11.2011 15:46:18
Czy wszyscy zwolennicy tego referendum obiecują przestrzegać jego wyniku
niezależnie od tego, jaki by on nie był? I czy ci sami ludzie nie powinni
protestować przeciw traktatowi lizbońskiemu? Przecież Irlandczycy jasno
powiedzieli "nie". Ale zdaje się, że referenda są dobre tylko wtedy,
kiedy są po naszej myśli.

Co do deficytów państw sprawa jest prosta. Powstają
wtedy, gdy ktoś wydaje więcej niż ma. I nieważne jest wobec tego, jak
zorganizowane będą rynki finansowe. To, że mają one dziś więcej przywilejów niż
inne podmioty to nie ulega wątpliwości (mam na myśli tu rezerwę cząstkową i
funkcję kreacji pieniądza). Ale nie ma sensu w ten sposób usprawiedliwiać
czyjejś nieodpowiedzialności. To jest inny temat do dyskusji.
republiquedescamarades  - e tam   |03.11.2011 15:48:25
Problem jest bardziej złożony, i duży błąd wszystkich ‘komentatorów’ polega na
gadaniu o Grecji bez zaglądania do Grecji (UE wpada w ten sam kanał btw). Tam
jest jeszcze kilku graczy poza premierem i zirytowanym ludem. Najkrótszy tekst
na temat:

http://www.tvn24.pl/-1,1723004,0,1,klany
-oligarchow-nie-chca-reform-w-grecji,wiadomosc.htm l
backspace1   |03.11.2011 15:49:45
No ale przecież Grecja jest częścią tego systemu. Nie można o jej sytuacji mówić
w oderwaniu od sytuacji na świecie.
Z drugiej strony - zgoda, za swój dług
odpowiadają w dużej części sami. Ale przecież taki (lub podobny) dług ma mnóstwo
państw na świecie. Czy rządy ich wszystkich były nieodpowiedzialne?
kot   |03.11.2011 16:43:24
Co nie co o tym w tymhttp://kot-blogkota.blogspot.com
austriak   |03.11.2011 16:49:00
@republiquedescamarades
Miałem takie przeczucie, że zaraz pojawi się
argument typu "wszystko jest bardziej skomplikowane". To, że jedni
lobbują dziś za takim, a inni za takim rozwiązaniem jest skutkiem zadłużenia, a
nie przyczyną. I nie jest dziwne, bo ludzie starają się zachowywać się
racjonalnie. Działają tak, aby uzyskać jakieś korzyści w danej sytuacji. Ale to,
że "klany oligarchów" mogą dziś argumentować za wyjściem ze strefy euro
jest konsekwencją wcześniejszego już życia ponad stan.

@backspace1
Jeżeli
kraj ma podobny dług jak Grecja i prowadzi to do takich konsekwencji, to owszem,
jest to nieodpowiedzialność. W zasadzie nieodpowiedzialna jest cała polityka
gospodarcza prowadzona w oparciu o zasady keynesizmu, ale co tam. "In the
long run we are all dead".
kot   |03.11.2011 16:49:48
Dedykuję @austriakowi: O Japonii K.Bass:"dług Japonii wynosi 200% PKB.

Można z tym żyć pod warunkiem że
oprocentowanie długu jest
niskie-ok.1%".
Ale jeśli wzrośnie na skutek inflacji.
Japonia wyleci w
powietrze.
Japończycy to przecież lenie!
Gra_ce   |03.11.2011 18:03:23
To w jaki sposób zostanie rozwiązana sytuacja w Grecji wpłynie na warunki życia
w tym kraju na kolejne dziesiąciolecia. Grecy mają prawo się wypowiedzieć, czy
mają ochotę na sterowanie ich gospodarką przez ten czas przez Niemcy czy
Francję. Myślę, że w tym wszystkim Papandreu wygrał jedno: przedefiniował
znaczenie słowa "pomoc" w tej sytuacji. Jaka "pomoc"? Program
dla Grecji to żaden altruistyczny gest, jeśli "darczyńcy" i
"łaskawcy" są aż tak wściekli, że nie jest przyjmowany z podkulonym
ogonem.
airborell   |03.11.2011 20:21:07
Widzisz, jakbym ja Ci pożyczył tysiąc złotych, a potem Ty byś przeprowadził
"referendum" w sprawie, czy mi je oddasz czy nie, to też byłbym
wściekły. Żadni banksterzy nie zmuszali Greków do zadłużania się, to była ich
suwerenna decyzja. Tylko teraz nie mają ochoty, żeby ponieść jej konsekwencje.
Thome  - Skakanka.   |03.11.2011 23:41:49
Fajna ta Grecja. Co poskacze, to poskacze, ale zepsuje humor całej
eurohałastrze:) Tylko czy Cezary Michalski, ten nasz "zmęczony liberał",
nie zapłacze jednak…?
Jest w tym wszystkim jakaś ambiwalencja wśród
lewicowej młodzieży - z jednej strony radość ("dołożyli bankierom!"),
ale z drugiej płacz ("i co teraz z socjalnym projektem?!"). Bo
bankructwo Grecji (ech, od dawna rozpoznane, ale wciąż zaklinane) to w istocie
klęska idei keynesowskiej. W zasadzie całkowity krach idei lewicowej w finansach
publicznych. I nie zmieni tego zaklęcie o "zdejmowaniu z bankierów
regulacji". Ekspansja fiskalna, sztywny rynek pracy, ekspansja monetarna,
sfałszowane statystyki i ratingi obligacji - to musiało się skończyć żałosnym
fikołkiem rozkosznego błazna Papandreu, który nagle poczuł "zew
demokracji". I teraz mu zapłacą niemieccy i francuscy nabywcy obligacji
solidnym kopem. Kto wie - może przeleci wtedy nawet nad tą
"przepaścią"…? ;)
druknepf   |04.11.2011 00:00:06
Grecy są wściekli, że oni okradali swoje państwo tylko trochę w porównaniu do
ziomków zajmujących eksponowane stanowiska urzędnicze. Grecja jest piękna, ale
jej mieszkańcy mają ciężkiego bzika na punkcie swojej greckości i to do tego
stopnia, że mniemają, iż z powodu bycia Grekiem, już im się coś należy gratis.
Polski szowinizm i skrajny nacjonalizm jest dziecinną igraszką w porównaniu do
tego typu wytworów greckich. Oni jako społeczeństwo nigdy nie pogodzą się z
jakimś planem narzuconym z zewnątrz, dlatego jedynym wyjściem jest referendum,
zaproponowane przez było nie było syna Hellady. Proszę sobie przypomnieć, co oni
wyprawiali, gdy nie przyznano im organizacji olimpiady w 2000 roku,
zorganizowali na złość (nie wiadomo komu) "konkurencyjną"
olimpiadę.
Drugą stronę tego samego medalu stanowią banki, które nie bacząc na
ryzyko, wybrały chciwość i pożyczały im na potęgę, bo mniemały, że ktoś te długi
spłaci. Otóż okazało się, że nie spłaci wszystkiego, albo i nic. Starcie
chciwości z rozrzutnością kończy się dla obydwu stron piękną katastrofą cwn (co
wkrótce nastąpi).
backspace1   |04.11.2011 00:03:17
@Gra_ce napisała:
"Myślę, że w tym wszystkim Papandreu wygrał jedno:
przedefiniował
znaczenie słowa "pomoc" w tej sytuacji. Jaka
"pomoc"? Program
dla Grecji to żaden altruistyczny gest, jeśli
"darczyńcy" i
"łaskawcy" są aż tak wściekli, że nie jest
przyjmowany z podkulonym
ogonem’".

Papandreu pokazał w każdym razie
światu, że ta pomoc - czy jak to nazwać - ma swoją drugą stronę, czyli
przykręcanie śruby, czy zaciskanie pasa (w imię wyższych celów). A o tym nie
mówiło się za głośno w naszych wspaniałych mediach, które wolą puścić materiał o
dziewczynach jako ministrantach niż dłuższy materiał o sytuacji na świecie.


@airborell
Pewnie, jakie to wszystko proste. Wszystkie państwowe
programy pomocowe, ratunkowe, czyli bailouty, i inne wydatki państwa służące
ożywieniu gospodarki czy wyciągnięciu jej z zapaści, są wg ciebie bez sensu, bo
tylko zwiększają zadłużenie państwa. Tak nie jest, bo pozwolenie wszystkim
chwiejącym się bankom na bankructwo w sytuacji paniki to by dopiero była
nieodpowiedzialność.
Twórzmy idee, nie CO2  - @ airborell   |04.11.2011 02:20:18
Jakbyś pożyczył komuś tysiąc złotych a wcześniej określił oprocentowanie,
następnie przychodził/przyjmował raty co miesiąc, znając swojego klienta,
miałbyś z pewnością zapłacone. Człowiek z człowiekiem zawsze dojdzie do
porozumienia, o ile ma człowieka przed sobą i łączy ich zarobek czy interes a na
pewno jakiś określony cel (zakładam, że pożyczający ma interes a ten, kto
pożycza liczy na procent, jakkolwiek).

A teraz sytuacja z realu:
Jeśli byś
pożyczył każdemu z komentatorów tysiąc złotych, po czym scedował ściąganie
kredytu od każdego innej firmie, która pobiera sobie z tego procent, ta inna
firma z kolei innej firmie albo firmom, bo jedna nie daje rady (kredytobiorców
jest wielu), która także pobiera z tego procent, a ta druga firma jeszcze
trzeciej firmie (albo 5-ciu innym firmom, bo liczba kredytobiorców rośnie co
miesiąc z szybkością pleśni), i pieniądze od pożyczkobiorców wracałyby do Ciebie
z opóźnieniem przynajmniej od połowy klientów, a Ty byś i tak nic nie robił (a
wręcz tym maruderom pożyczał nadal), bo kredyty, udzielone komentatorom, i tak
byłyby niezłą sumką i wiedząc, że Twój portfel pęcznieje "dawałbyś
wspaniałomyślnie szansę" tym, co nie płacą albo się z opłatami spóźniają, no
więc znów byś pożyczał jeszcze innym komentatorom z innych portali (nie mając,
jako pożyczkodawca, pieniędzy ale zdobywając je, albo i nie, ad hoc na szybkich
transakcjach albo pożyczając na kredyt [stąd: "kredyt za kredyt"]), a
poszczególne firmy zajmujące się ściąganiem rat i oprocentowania znów zleciłyby
to setce innych firm, i znów byś nie reagował, że saldo comiesięczne Ci się nie
zgadza, a jednak i tak znów byś pożyczał komentatorom z wszystkich portali, a
kolejnych pośredników byłby już "milion" (to zdanie można pisać w
nieskończoność)… to gdyby Cię spotkało to, co spotkało Grecję, sam
zaproponowałbyś referendum, bo ani na jotę nie wierzyłbyś tym, których
obowiązkiem było znać sytuację ekonomiczną i zwolnić z pożyczaniem, zakładaniem
kolejnych banków w Polsce, Malezji czy na Węgrzech. Tak jest na Zachodzie (tak
było, bo już nie jest, kryzys zrównał poziom wiedzy i ludzie przestali tak
bardzo ufać "dobrze wykształconym" harvardczykom czy oxfordczykom), że
ufa się ekonomistom i ludziom od finansów, gdy się samemu nie wie. Zrobiłbyś
może nawet dwa referenda, gdybyś znał sytuację na tyle, żeby wiedzieć, że Ci
wszyscy, którzy doprowadzili do tego upadku świadomie w zasadzie, dziś poklepują
się po ramionach a to z Sarkozym, a to z Obamą, a to Merkel.
Bo przyznasz, że
ludzie mogą być nieświadomi, ich zadaniem jest zakładać restauracje i butiki
albo sklepiki, a nie muszą się znać na ekonomii i kursach na Wall Street (bo i
tak się ich oszukuje, żeby odciąć im dostęp do koryta ze złotem, jakie ludzie,
pracujący na Wall Street zarabiają przeliczając na tony), zaś bankierzy powinni
znać sytuację i ich najemnicy zarabiający krocie, także, i szefowie ekonomii
także, i profesorowie Harvardów, zatrudnieni na wysokich stanowiskach w
korporacjach za olbrzymie sumy, i Oxfordów, i Sorbon, także powinni znać
sytuację, i alarmować o tym, co się dzieje, a nie siedzieć cicho bo to się im
samym STRASZNIE opłaci, i gdybyś wiedział, że na pytanie zadane tym ludziom
"co robić?" (o kryzysie było już dobrze wiadomo w 2005 roku, że ta bańka
pęknie), padało hasło: "sprzedawać dalej ten szit" (to wyszło na sprawie
przeciwko szefom AIG), i gdybyś wiedział, że mimo wszystko tych ludzi nie
spotkały żadne konsekwencje, to może jednak zrobiłbyś i trzecie referendum. Bo w
efekcie ci wielcy panowie świata dostając pieniądze od rządów (podatników)
poprzez wymuszenie - "jesteśmy za wielcy, by upaść" - nie przeznaczyli
ich na naprawę systemu ale przede wszystkim wypłacili sobie odszkodowania (np.
150mln dolarów na głowę, szefowie AIG czy kilkudziesięciu innych), co jest
szczytem nie tylko zadufania ale zwyczajnego szkodzenia innym, to powinno dać do
myślenia. No bo jak to nazwać, sytuację, gdy wiesz, że wszystko się wali, a Ty
wypłacasz sobie odszkodowania, których suma, z pierwszej puli 700mld dolarów,
wynosi ponad 100mld dolarów, a ludzie, którzy sobie wypłacili te nagrody, nadal
sprawują władzę?
Rzeczywistość to wielki łańcuszek szczęścia, jaki się utworzył
i każdy żył jako jedno kółko tego łańcuszka, ładując w żyłę. Cała ta sytuacja to
bańka mydlana i jeśli chcesz oceniać Greków, lepiej się zastanów. Sam fakt, że
się ich dziś szachuje "wyrzuceniem z UE, wraz ze wszystkimi tego
konsekwencjami" sprawia, że trudno ufać ludziom, którzy sprawują władzę na
szczycie tego łańcuszka.

Twoja sytuacja to sytuacja z probówki, jeden
bank-jeden klient, czyli tak, jak powinno być.
austriak  - re: backspace1   |04.11.2011 02:39:00
To nie było do mnie, ale pozwolę sobie wtrącić. Jeszcze bardziej
nieodpowiedzialne jest finansowanie z pieniędzy podatników miernot, które nie
potrafią zarządzać swoim przedsiębiorstwem. Dzięki temu uzyskujemy pewność, że
na rynkach finansowych nadal aktywne będą owe miernoty, bo przecież
fantastycznie jest mieć zyski kiedy ma się straty. W ten sposób hodujemy sobie
więcej dziadostwa, którego im więcej, tym większy będziemy mieli kolaps w
przyszłości, kiedy przy okazji któregoś z kolei kryzysu okaże się, że nie ma już
pieniędzy, aby kogokolwiek ratować.
airborell   |04.11.2011 09:30:39
Wszystkie państwowe
programy pomocowe, ratunkowe, czyli bailouty, i inne
wydatki państwa służące
ożywieniu gospodarki czy wyciągnięciu jej z
zapaści, są wg ciebie bez sensu, bo
tylko zwiększają zadłużenie państwa.


Nieprawda. Ja w ogóle uważam teoretyczne założenia keynesizmu za bardzo
mądre. Tyle że żeby to działało, to trzeba dług publiczny
zaciągnięty w czasie recesji (w celu nakręcenia gospodarki) spłacić w
czasie prosperity. Otóż Grecja, podobnie jak Polska za rządów PiS, miała
znaczny deficyt nawet w czasach prosperity. W praktyce
stosowanie rozwiązań keynesowskich prowadzi w większości krajów do
strukturalnego deficytu budżetowego.

W tej chwili Grecji rzeczywiście
przydałby się jakiś pakiet stymulacyjny czy jak go tam zwał.
Jest jeden problem - ktoś na niego musiałby wyłożyć pieniądze. Byłbyś
skłonny pożyczyć swoje pieniądze Grecji? Bo ja nie - mając świadomość, jak
do tej pory Grecy oszukiwali Europę i widząc ich podejście do
oddawania zaciągniętych długów.
airborell   |04.11.2011 12:21:34
Ależ ja nie mam nic przeciwko keynesowskim receptom na kryzys. Pod warunkiem, że
ekspansję fiskalną z czasów kryzysu zrównoważy się nadwyżką budżetową z czasów
prosperity. Grecja tak nie robiła, Polska w latach 2005-2007 tak nie robiła.


"Papandreu pokazał, że pomoc ma drugą stronę, czyli zaciskanie pasa" -
hmm, chyba każdy, kto musiał spłacać znaczne długi zdaje sobie sprawę, że ich
spłacanie wiąże się z obniżką poziomu życia. Co w tym zaskakującego?
ilpalazzo   |04.11.2011 14:13:53
Tu ciekawy komentarz:

http://www.nakedcapitalism.com/2011/
11/michael-hudson-on-the-showdown-in-greece.html
Swojski   |04.11.2011 16:52:30
Wynajme GREKA za 500
backspace1   |04.11.2011 19:36:36
@austriak, airborell
Powiedzmy sobie szczerze, i jedna i druga doktryna:
austriacka i keynesowska mają swoje wady i zalety. Dogmatyzm w tej kwestii jest
skazany na porażkę.
W czasie kryzysu nie każdy kto ma kłopoty jest miernotą, a
więc nie zasługuje na pomoc. Ba, może być nawet tak, że tylko drobna część rynku
jest chora i zasługuje na upadek, a reszta pada ofiarą paniki na rynku, braku
płynności, ogólnej niefuności itd. Pomoc jest potrzebna, ale udzialana tylko
tym, ktorzy na to zasługują, tzn. tym, którzy nie prowadzili lichwiarskiej,
spekulacyjnej działalności obliczonej na osiągnięcie maksymalnych zysków bez
liczenia się z konsekwencjami. Natomiast ci co zasługują na upadek, powinni
upaść. Tu zgoda. Trudno jednak jest zgodzić się z jednostronną interpretacją
wszystkich programów pomocowych. I z tym, że keynesizm jest dobry ale tylko w
teorii. Tak nie jest, co widać na przykładzie wielkiego kryzysu w USA.


@airborell "chyba każdy, kto musiał spłacać znaczne długi zdaje
sobie sprawę, że ich spłacanie wiąże się z obniżką poziomu życia".
Zgoda.
Długi powstały na poczet wydatków socjalnych np., czyli pożyczone pieniądze
zostały przejedzone przez społeczeńśtwo. Być może tak było w Grecji. Choć ile z
tej kasy poszło bokiem, dla wspomnianej powyżej oligarchii tego nie wiadomo.

Jak na razie cięcie wydatków, pensji nie przyniosło w Grecji nawet drgnięcia
gospodarki, wręcz przeciwnie pogłębiło jej zapaść. Czy aby jest to jedyna droga
wyjścia? No i w pewnym sensie błędy elit politycznych w Grecji oraz na pewno
pazerność elit finasowych składa się teraz - bez pytania Greków o zdanie - na
barki społeczeństwa. I jeszcze mówi się o zbawieniu świata (Sarkozy). To jest
bezczelność.
Nik Ramm  - re:   |06.11.2011 00:59:04
airborell napisa?:
Aha, czyli najpierw zaciągam długi, a potem demokratycznie w drodze
referendum decyduję, czy będę je spłacać czy nie. Super.


Ktoś tych kredytów udzielił i ponosi w związku z prowadzoną przez siebie
działalnością, ryzyko, co oznacz,że musi się liczyć z ewentualną stratą
lub mniejszym zyskiem. A, w referendum Grecy nie mieli głosować o tym,
czy będą spłacać długi czy nie - umorzenie ich znacznej części nie jest
Greków decyzją, bo z definicji umorzenia wynika, że może, tego dokonać
wyłącznie, ten kto np. kredytu udzielił…
1234567   |06.11.2011 07:49:05
Kapitalizm - kanibalizm
-A-  - re:   |08.11.2011 01:43:46
decyzji społeczeństw. dobre : )

gdyby społeczeństwa decydowały to panowałby
zdrowy chaos a tak mamy supermarket pod rządami jakiś pseudobogów.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.00029 Seconds