Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Majmurek: Smoleńsk albo odpowiedź Realnego Drukuj
Jakub Majmurek   
12.04.2010
Gerhard Gnauck w artykule w „Die Welt” analizującym polską żałobę po katastrofie w Smoleńsku napisał, że była to tragedia, „jakiej nie wymyśliłby lepiej żaden poeta: przywódcy państwa wlatują w mgłę, by rozbić się na ziemi katyńskiej i wypełnić polskie losy”. Ten język przywodzi na myśl język polityki historycznej naszej prawicy, która organizowała narodową pamięć i polską wspólnotę polityczną przede wszystkim wokół tych wszystkich miejsc i wydarzeń, w których podobny sposób „wypełniały się polskie losy”: Powstania Warszawskiego, Katynia. Smoleńsk staje się kolejnym takim miejscem. Wbrew temu, co z Paryża widzi Jérôme Heurtaux, w Polsce nikt nie ma poczucia farsy. Prezydent umiera w pobliżu miejsca narodowej tragedii, tuż przed wyborami, w których wyborcy osądziliby go raczej dość surowo. Z polityka zmierzającego do smutnej wyborczej klęski zmienia się w symbol z narodowego panteonu, z osoby wyśmiewanej i brutalnie atakowanej - w postać prawdziwie tragiczną. Za każdym razem, gdy wydawało się, że obóz braci Kaczyńskich ma wszystko - wszystko tracił. Tak jakby jego przywódcy bali się wygrywać, jakby bali się odpowiedzialności, jaką za rzeczywistość muszą zawsze wziąć zwycięzcy, przekładając nad zwycięstwa mit szlachetnej, romantycznej klęski. W tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego prawica otrzymuje potężny mit, który prawdopodobnie nic nie zmieni politycznie (od soboty żyjemy w zasadzie w państwie jednopartyjnym), ale na pewno stanie się potężnym, integrującym ją symbolem.

Kiedy patrzy się na katastrofę, trudno uciec od makabrycznego wrażenia, że była ona swoistą odpowiedzią Realnego na pragnienie, które przenikało całą politykę historyczną prawicy, również obozu tragicznie zmarłego prezydenta. Piotr Semka twierdzi w „Rzeczpospolitej”, że prezydent pragnął przede wszystkim „sprostać legendzie II Rzeczypospolitej”. Czy rzeczywiście? Czy polityka obozu prezydenckiego (i większej części polskiej prawicy) rzeczywiście odwoływała się do „legendy II Rzeczpospolitej”, czy raczej do legendy jej klęski? Czy skupiała nas wokół takich symboli jak konstytucja marcowa, udane powstania (śląskie, wielkopolskie) czy choćby Centralny Okręg Przemysłowy? Czy raczej wokół Powstania Warszawskiego i Katynia, symboli tragizmu polskiego losu, związanych z nimi sytuacji granicznych, w której każdy musi potwierdzić swoją wierność ojczyźnie, nawet za cenę życia? To tej legendzie, w imieniu całej naszej wspólnoty politycznej, zaprzysięgła wierność polska prawica. Tylko że tragiczna legenda w posttragicznych i postpolitycznych czasach brzmiała w dużej mierze jak farsa. Nie odrzucam mitu Powstania Warszawskiego, uważam, że mimo wszystko jest w nim pewien emancypacyjny, rewolucyjny potencjał. Był to poniekąd wspaniały bunt wobec przemocy zasady rzeczywistości. Jednak z autentycznej tragedii zostało dziś tylko symulakrum jego muzeum.

I nagle wydarza się katastrofa, która przywraca naszej wspólnocie politycznej tragedię, a polskiej historii – po raz pierwszy od czasów stanu wojennego – tragiczny wymiar. A obozowi politycznemu, który buduje wspólnotę wokół pamiątek (czy właściwie symulakrów) narodowej martyrologii, przywraca prawdziwego męczennika. I nie można się pozbyć niesamowitego wrażenia, że spadający samolot to jakby odpowiedź samej rzeczywistości na zapewnienia polityków o wierności ofiarom Powstania czy Katynia („oczodoły ich przestrzelonych czaszek czekają”, jak wyraził się w Katyniu premier Donald Tusk). Wierności ich widmom, z którymi nasza wspólnota zostaje, bo nie umie odżałować swoich ofiar, nie pozwala im odejść i spoczywać w pokoju. Gdy patrzyłem na zdjęcie wraku samolotu, miałem wrażenie, że same te widma powiedziały „sprawdzam”. A przy tym zakładnikami tych widm jesteśmy wszyscy. Także ci, którzy nie zawierali z nimi paktu, którzy nie chcieli „sprostać ich legendzie”, „dać im świadectwa”, jak cała załoga samolotu, jak ludzie tak odlegli od takiego „paktu z umarłymi” jak Izabela Jaruga-Nowacka. Jednocześnie ta śmierć polskich polityków we wraku płonącego samolotu jest naprawdę absurdalna, nie świadczy sama przez się o niczym, poza swoim własnym nonsensem (jak większość ludzkich śmierci).

A jednak, wbrew temu, co twierdzi Heurtaux, nic nie wskazuje na to, by wydarzenie to miało ostatecznie wywrócić wizję wspólnoty zbudowanej wokół ofiary i „wierności ofiarom”, by pomogło zrewidować naszą „tanatyczną ekonomię pragnienia”. Wręcz przeciwnie, wzmocni ją jeszcze, dostarczając jej kolejnej tragicznej narracji i kolejnego potężnego symbolu. Tragedia, choć powtarza się po raz kolejny, nie chce się zmienić w farsę, za to już zmienia się w mit.
Komentarze
Dodaj nowy
Anita83   |13.04.2010 01:11:44
Mit-chyba jego karykatura.
Na Zachodzie nowe pójdzie powiedzenie: ,,głupi jak
Polak,,.
kot   |13.04.2010 01:14:45
Anito To nie Ty.Błąd też nie Twój.
Nowe- pójdzie na
Zachodzie-powiedzenie:
,,głupi jak Polak,,
Thome  - Żałobne pomieszanie.   |13.04.2010 01:24:23
"czy choćby Centralny Okręg Przemysłowy; czy też raczej wokół takich symboli
jak wspomniane Powstanie Warszawskie i Katyń?"

Autor miesza ze sobą
zupełnie nieprzystające symbole.
Powstanie Warszawskie - było splotem
głupoty, błędnej kalkulacji i chorych ambicji. W zasadzie zbrodnią i
równocześnie tragiczną ofiarą, którą należy traktować jako przestrogę.
Katyń
to z kolei bezprzykładne bestialstwo, przy popełnianiu którego wpływ tragicznych
uczestników/ofiar był zerowy.
COP z kolei to przykład zabobonu ekonomicznego
i ówczesnej mody, egzotyka gospodarcza, która kosztem potwornych wydatków
zubożyła społeczeństwo nigdy nie spełniając swojej roli (nie tylko ze względu na
wybuch wojny). Dlaczego więc podawany w opozycji do Powstania Warszawskiego?

Jeżeli symbol - to Katyń. Jeżeli antysymbole/przestrogi - to Powstanie
Warszawskie oraz COP.
Spokojny   |13.04.2010 08:39:10
A coś się w ogóle udało po Grunwaldzie? Wjazd Sokołem na Kasprowy? Lot
Hermaszewskiego? Co?
rms   |13.04.2010 09:19:00
To chyba najlepszy artykuł w tym temacie.
malgo   |13.04.2010 10:10:44
Udalo sie!
Przeciez, Prezydent tak bardzo chcial przycmic spotkanie Tuska z
Putinem w Katyniu swoim wystapieniem, swoim wejsciem i oredziem. To On mial byc
Panem ceremoni.
Faktycznie udalo mu sie, caly Swiat mowi o Nim. Ma swoje piec
minut w eterze.
Czy spoleczesntwo to kupi, bedzie pielegnowalo glupote,
tragedie, hipokryzje, bo jak dlugo musimy wystawiac na oltarz nasze pseudo
meczenstwo?
amen.
Miakaro   |13.04.2010 19:27:34
To uderzenie realnego nigdy nie podda się symbolizacji i mitologizacji; gdyby
zginął sam prezydent i jego kancelaria  taki efekt nowego/starego mitu
prawicy byłby osiągalny  bo byłoby to coś, co można wpisać do zasobu naszych
wyobrażeń  głowy państwa już dawno oswoiły nas ze swoimi hucznymi odejściami.
Tutaj natomiast zginęła cała masa ludzie nie związanych, przez wielu nazwanych
zakładnikami albo ofiarami pewnego rodzaju racjonalności czy praktyki
politycznej; zresztą gdyby zginął sam Kaczyński i jego świta  większość
powiedziałaby, że się im należy, w ramach jakiejś wykrzywionej logiki
konsekwencji., ale w sobotnim wydarzeniu jest luka i ta luka powoduje, ze nie
będzie tak prostej drogi do jej kolonizacji, no bo niby jak, mit byłby popsuty
 popsuty przez tych, którzy stanowili pozostałą cześć feralnej delegacji; takie
zresztą obawy przed umitycznieniem wywołują wywołujące zresztą mdłości reakcje w
stylu pana Michalskiego  jeśli jednym się należy to innych pozostaje żałować
etc. Tym bardziej nie na miejscu, im bardziej jasny jest egzystencjalny wymiar
katastrofy TU 154M.
Trudno cokolwiek powiedzieć, jeśli popsuł się język i
słownikowe zasoby ideologiczne różnych stron miotają się w nieudolnym
ustosunkowaniu się wobec.

Tak na marginesie w sobotę popsuła się religia
(co dla mnie osobiści jest dość zaskakujące, bo jak popsuć się może coś co nie
działa ;)) a przez popsucie stała się dla mnie paradoksalnie jasna jej funkcja 
jak ludzie nie rozumieją to zaczynają się modlić etc; natomiast mdłości nie
wywołuje już masowy spazm narodu ale krytyka tego spazmu, w ustach
middleclasowego dystansu na opak&
co najbardziej szokujące popsuli się również
wszelkiego rodzaju kapłani, zwykle użyteczni jako dyżurni tłumacze
rzeczywistości bezsensownej teraz zamilkli w nieadekwatności języka -zastanawiam
się ilu nowych ateistów narodziło się tego masakrycznego poranka (sobotnie
wydarzenie nie jest porównywalne, jak wielu już mówiło, z wielce teatralną
śmiercią Karola W.  to było z cyniczną programowością polityczne, sobota nie
była)  bo rzeczywiście przerażający jest bezsens tego wszystkiego, bezsens
tego, ze pojechali ci, którzy pojechali, że być może w ogóle pojechali wszyscy,
że pilot mógł a nie zrobił, że była mgła  której wcześniej nie było i nie było
jej już potem;

jeśli sobotnie wydarzenie ma wymiar realnego, to nie tylko w
ramach suponowanego krwiożerczego pragnienia prawicy, ale równie
krwiożerczego pragnienia udomowionej lewicy, która pod pozorem obrony
agonistycznego społeczeństwa, nie jest w stanie znieść generowanego
zróżnicowaniem ideologicznym politycznego konfliktu, przedmiotem konfliktu nie
mają być przecież sprawy passe, no bo Katyń jest niemodny, tak jak niemodne jest
Powstanie Warszawskie etc. Jeden ze współczesnych powiedział, napisał  nie
pamiętam, że najbardziej przerażające jest spełnione pragnienie (nie takie
naprawdę spełnione  bo takowe de jure nie jest możliwe ;) ), bo nie spełnia się
nigdy dokładnie tak jakbyśmy chcieli, albo spełnia się dokładnie tak jakbyśmy
chcieli, ale problem polega na tym że nie wiemy czego tak naprawdę chcemy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80873 Seconds