NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Machalica: Wytępić całe to bydło Drukuj
Bartosz Machalica   
06.05.2011
Bydgoszcz – porażka ruchu kibicowskiego

Finał piłkarskiego Pucharu Polski w Bydgoszczy zakończył się poważną porażką ruchu kibicowskiego. Zaczęło się obiecująco. Kibice Legii i Lecha opuścili trybuny, na których pozostawili transparenty krytykujące stosunek rządu i mediów do kibiców. Wydawało się, że komunikat pójdzie w świat. Po zakończeniu meczu w świat poszedł jednak zupełnie inny komunikat. To nie antyrządowe transparenty, lecz zupełnie inne obrazki zdominowały przekaz medialny. A miało być inaczej: po powrocie na trybuny kibice Legii i Lecha mieli zaprezentować wzorowy doping, dopełniający obraz cywilizowanych, choć niepokornych kibiców. Gdy wykonano ostatni rzut karny, okazało się jednak, że kibicowskie stowarzyszenia nie mają pełnej kontroli nad młodymi chłopakami z Bródna czy Jeżyc. Zgodnie z ustaleniami między Stowarzyszeniem Kibiców Legii Warszawa a Wiarą Lecha kibice mieli nie wbiegać na boisko. Ale nikt nie był w stanie tego wyegzekwować. To poważny cios dla ruchu kibicowskiego.

Tusk cudotwórca

futbolbronsky_beat.jpgTę obserwację, widoczną raczej tylko dla wtajemniczonych, przykrył pierwszy cud Donalda Tuska: premier w ciągu jednej nocy najbezpieczniejszy stadion w Polsce, czyli stadion Legii, zamienił w najniebezpieczniejszy. Potem był cud drugi, jeszcze potężniejszy: niebezpieczny okazał się także jeden ze stadionów, na których będą rozgrywane mecze na Euro, co jest skądinąd informacją o wymiarze międzynarodowym. Jeszcze w środę poznańska policja uważała, że mecz Lecha z Górnikiem nie zagraża niczyjemu bezpieczeństwu, ale już w czwartek stadion przy Bułgarskiej stał się niebezpieczny. Jest to jednak tylko cud tymczasowy, bo stadion będzie niebezpieczny do soboty. W niedzielę, gdy pojawią się na nim sympatycy poznańskiej Warty, znów stanie się bezpieczny. Uff… Może to kibice Lecha czynią ten obiekt niebezpiecznym? Ale to pod warunkiem, że pobiją się sami ze sobą. Obecnie bowiem w związku z remontem (remont nowego stadionu to zresztą osobny temat), nie są nań wpuszczani kibice przyjezdnych. Tak więc kibice Lecha są niebezpieczni sami dla siebie.

Pora zejść na ziemię. Cudowności w działaniach Donalda Tuska jest niewiele, sporo zaś starej dobrej odpowiedzialności zbiorowej. Na Lecha i Legię chodzi przeciętnie w sumie 35 tys. osób tygodniowo. Karty kibica ma kilkaset tysięcy. W Bydgoszczy rozrabiało góra 200 osób. To promil rzeszy sympatyków obu klubów. Karę poniosą wszyscy. Dlaczego? Ponieważ Donald Tusk to twardziel. Szeryf, który bez mrugnięcia okiem walczy z patologiami. Nieważne, czy chodzi o dopalacze, pedofilów czy kibiców. Medialna burza musi być. Większość społeczeństwa, która stadiony widuje co najwyżej w telewizji, działania rządu kupi. A to cel nadrzędny. Nikt nie nagłośni informacji, że z roku na rok liczba incydentów na stadionach piłkarskich spada, co przyznaje policja. Tendencja jest wyraźna, a porównania z pełnymi agresji latami 90. są nie na miejscu. Mamy więc do czynienia z paradoksem – im bezpieczniej na stadionach, tym ostrzejsza walka z „kibolstwem”.
Tusk straszy opinię publiczną „kompromitacją” podczas Euro 2012, żerując na niewiedzy większości społeczeństwa. Szansa, że 100 bojówkarzy wylosuje bilety na jeden i ten sam mecz Euro jest mniej więcej taka jak to, że Ryszard Kalisz (wszak zapalony tenisista) wygra Wimbledon. Zresztą, powiedzmy szczerze: większość tego towarzystwa mecze piłkarskiego Euro interesują równie mocno, co Puchar Świata w saneczkarstwie. Jeśli problem się pojawi, to nie na stadionach, lecz w strefach kibica. Tam jednak problemem mogą być chuligani w ogóle, a nie mityczni „kibole”.

Zapomniał Donald, jak „kibolem” był

Donald Tusk ma osobisty powód, aby nie lubić kibiców. Co prawda sam był w latach 70. prominentnym kibicem, czy – jak by powiedziały dzisiejsze media – kibolem Lechii Gdańsk. Znając relacje Tomasza Wołka o sławnych wyczynach premiera, można by go nawet nazwać, jak jedna z redaktorek stacji TVN24, pseudokibolem (sic!). Widać z kibicowskiej solidarności pozostało niewiele. Liczy się polityka. A tej wiosny kibice zaczęli Tuskowi na tym polu bruździć. Transparentów o treści „Miały być drogi. Jest drogi cukier”, takich „szmat” (cytując dziennikarzy działu sportowego „Gazety Wyborczej”), na oczach blisko stutysięcznej widowni ligowej kolejki wywieszać nie wolno. Komisja Ligi każdemu klubowi przysoliła po tysiąc złotych kary za „transparenty niezwiązane z meczem”. W odpowiedzi zawisły kolejne transparenty niezwiązane z meczem: „Witamy w Tuskolandii. 1000 zł kary za krytykę rządu”.

Against Modern Football

I w tym miejscu dochodzimy do istotnego sporu o charakter piłkarskich stadionów. Czy mają być one miejscem, gdzie widzowie (bo już nie kibice) podziwiają występy wirtuozów piłki kopanej? Czy może miejscem artykulacji społecznych nastrojów i społecznego gniewu – niezależnie od politycznych kolorów? To jedna ze stawek dzisiejszego konfliktu kibiców z rządem i częścią mediów.

Cały spór ma jednak znacznie szerszy wymiar. Zajął się nim w jednym ze swoich filmów Ken Loach. Bohaterowie Szukając Erica to w większości fanatyczni kibice Manchesteru United. Jeżdżą na wyjazdowe mecze za swoją ukochaną drużyną po całej Anglii. Wiernie meldują się w miejscowym pubie, gdy tylko United wybiega na zieloną murawę – żaden z nich od dziesięciu lat nie pojawił się natomiast na stadionie swojego ukochanego klubu. Old Trafford, stadion zwany „Teatrem Marzeń”, jest dla nich niedostępny. Dlaczego? „Wymiana publiczności”. Jeszcze w latach 80. futbol w Anglii był sportem klasy robotniczej i to jej przedstawiciele zapełniali trybuny. Dzisiaj stadiony piłkarskie zasiedlają przedstawiciele klasy średniej, ze wskazaniem na jej wyższą część. Przyczyna? Stopniowa podwyżka cen biletów. Rok po roku. Funt po funcie. Dzisiaj średnia cena biletu na mecz angielskiej Premiership jest cztery razy wyższa niż na mecz niemieckiej Bundesligi. Starym kibicom i ich potomkom pozostało oglądanie meczów w telewizji i wspominanie starych dobrych czasów. Jak pokazuje film Loacha, dla młodego przedstawiciela working class jedyną szansą na zdobycie biletu na mecz ukochanej drużyny jest… wstąpienie do lokalnej grupy przestępczej, której boss hojnie nagradza swoich kompanów wejściówkami. Kibicom Manchesteru United taki stan rzeczy nie odpowiada. Dlatego, tak jak wielu fanów innych angielskich drużyn, prowadzą walkę z nowymi właścicielami klubu (podobnie jak swego czasu sympatycy Legii Warszawa). Zakładają także własny klub piłkarski. Zasady jego działania nie pozwalają utożsamiać klubu piłkarskiego z nastawionym na zysk przedsiębiorstwem. Są częścią ruchu „Against Modern Football”.

Ten konflikt toczy się również w polskich warunkach. Czy kluby mają być przedsiębiorstwami zapewniającymi rozrywkę, colę i hamburgera przedstawicielom klasy średniej? Czy miejscem skupiającym kibiców, których często trudno nazwać wygranymi transformacji, a którzy jednak kochają swój klub miłością przez duże M i lubią na stadionie wykrzyczeć, co im leży na wątrobie?

W Polsce ostrość tego sporu zaciemnia obraz chuligana w kominiarce i klubowym szaliku. Z chuligaństwem walczyć należy. Najlepiej jednak u społecznych źródeł tego typu postaw. Podobnie jak należy walczyć z przestępczością zorganizowaną, działającą niekiedy pod przykryciem klubowego szalika. Pamiętajmy jednak, że nawet ostatnie nagłośnione zatrzymania kibiców pokazują, że zorganizowana przestępczość nie dotyczy wszystkich grup kibicowskich, tylko pojedynczych ekip. Jest to jednak rak, który należy usuwać, tak jak walczy się z przestępczością zorganizowaną. Zamykanie stadionów dla dziesiątków tysięcy kibiców to nie najlepszy sposób.

Ziobryzm stosowany

Jakie narzędzia walki z chuliganami proponuje rząd ? 1. Zakazy wejścia na wszystkie mecze piłkarskie w Polsce. Proszę bardzo, sądy mogą zresztą o takich zakazach orzekać już dzisiaj. 2. Zamykanie stadionów? Dlaczego to najgorszy z możliwych sposobów, już trochę pisaliśmy. 3. Sądy na stadionach? Pachnie ziobryzmem w czystej postaci. Zdaniem ekspertów szykuje się jeszcze większa kompromitacja niż w przypadku sądów 24-godzinnych. 4. Zakazać wyjazdów. Ten patent testują obecnie Grecy. Niedawno oni również rozgrywali finał krajowego pucharu, AEK Ateny kontra Atromitos Ateny. Skończyło się taką zadymą, że grający w Atromitosie byli reprezentanci Polski Marcin Baszczyński i Marek Saganowski już pakują walizki i marzą o powrocie na bezpieczne polskie stadiony.

Jakich stadionów chcemy?

Grecję pozostawmy miłośnikom mocnych wrażeń. Anglię traktujmy jako przestrogę. Rzućmy jednak okiem za zachodnią granicę – pełne stadiony, chóralne śpiewy, klubowe flagi i bilety już od kilku euro. Zamiast więc razem z rządzącymi i częścią mediów zastanawiać się, jak „wytępić całe to bydło”, zastanówmy się, jak przybliżyć się do Bundesligi.
Komentarze
Dodaj nowy
kibic   |06.05.2011 15:35:52
podpisuje się pod tym tekstem rękmi i nogami
Kuba   |06.05.2011 16:32:45
Przed wszystkim kibic nie może czuć się bezkarny i anonimowy na stadionie. Po
drugie, kibic, a raczej stowarzyszenia kibicowskie w stylu "Wiary Lecha"
nie mogą być panami stadionów. Ponadto prawo musi być skutecznie egzekwowane.
Zakazy muszą obowiązywać na wszystkie rozgrywki. Przykład "Starucha"
jest pouczający. Pomysły z zaostrzaniem kar są bezsensowne. Jak wiadomo,
ostrzejsze kary nie są odstraszające, tylko skuteczność i szybkość prawa (to
właśnie tłucze się studentom prawa od początku studiów).
tbgmbx  - A ja…   |06.05.2011 21:41:16
A ja, jako obywatel płacący podatki i który nigdy nie chodzi na mecze
piłkarskie, a stadion w dniu meczu obchodzi dalekim łukiem, przeczytałem ten
tekst z zażenowaniem, jak by go napisał jeden z tych szalikowych kiboli, który
co prawda nie pobiegł za tłuszczą na boisko, ale mu się to bardzo podobało, bo
ochroniarzom i policji szczęki opadły i nic nie mogli poradzić. Autorze, ja za
tę policję (i ty też) zapłaciłem!
MM   |07.05.2011 00:29:34
Niezły tytuł… Tej frazy użył Kurtz w "Jądrze ciemności" Conrada. Sven
Linqvist poświęcił temu książkę http://www.wab.com.pl/?ECProduct=850 - pod tym
hasłem wymordowano miliony Afrykańczyków w czasach kolonialnych. Od początku
wiedziałem, jaki "sen" śni Krytyka Polityczna…
Boyszewik   |07.05.2011 02:19:00
Prof. Monika Płatek (karnistka) o
kibicach:http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,
80708,9543775,Prof__Platek_o_zamykaniu_stadionow__ _Wladza_chce_stwarzac.html
Swiety Jeny   |07.05.2011 09:56:09
@MM

Ale artykulu przeczytac to sie juz nie chcialo?
fan L   |07.05.2011 10:31:04
Rzetelny tekst, odsłaniający kulisy konfliktu. Zamykanie stadionów to wylewanie
dziecka z kąpielą.
pikador  - Naprawdę Tusk wszystkiemu winien?   |07.05.2011 13:19:01
Brawo, Drogi Autorze, gratulacje za rewolucyjną czujność i jednoznaczne
wskazanie wroga, czyli tego okropnego Tuska.

A może by tak ktoś wreszcie
zaczął dotkliwie i konsekwentnie [powtarzam - KONSEKWENTNIE] karać kiboli
rozpoznanych dzięki monitoringowi? Bo jak na razie to sama policja [sic!]
zaprasza głównego rozrabiakę na stadion.
Może PZPN przestało by być świętą
krową, która płaci sobie gigantyczne premie, ale za nic nie odpowiada? Bo to na
głowie związku jest zapewnienie ochrony i bezpieczeństwa meczów.
Może czas
przyjrzeć się bliżej często szemranej współpracy klubów z grupami kiboli, którzy
zwyczajnie te kluby szantażują? Bo oberkibol potrafi na przykład zejść do szatni
i dać zawodnikowi po buzi, a ten twierdzi, że nic się nie stało. Dla mnie to był
szok.

Tu nie przede wszystkim Tusk powinien odpowiadać za ten stan rzeczy,
choć i on nie jest bez winy [swoją drogą Tusk stał się ostatnio modnym chłopcem
do bicia, co Autora artykułu wyraźnie rajcuje], to cała nasza liga jest
zdemoralizowana i chora.

Ale to przecież wiadomo od lat, po co to znowu
powtarzać, prawda?
Spokojny   |07.05.2011 14:44:41
W latach trzydziestych marksistom nie udało się wyjaśnić, dlaczego bezrobotni
mężczyźni wolą czerpać satysfakcję ze skopania Żyda i podpalenia mu sklepu, niż
przyłączyć się do budowania nowego wspaniałego świata pełnego równości.
Współcześnie autorzy z Krytyki też widać nie mogą pojąć dlaczego pozbawieni
perspektyw mężczyźni wolą drzeć się na meczu i bić pod stadionem, niż buntować
się przeciw tym którzy ich pozbawili pracy. Że nie umieją wyjaśnić, to jedno,
ale widzę, że jest jeszcze gorzej bo w dodatku nie mogąc wyjaśnić starają się
nie widzieć wręcz utożsamiając stadionowe burdy ze społecznym buntem i
idealizując je. To już w latach trzydziestych było.
Kłopot marksistów ze
zrozumieniem tego problemu wynika z faktu, że marksizm ignoruje instynktowną,
emocjonalną stronę człowieka zajmując się tylko stroną materialną. Skupia się na
potrzebach ale ignoruje pragnienia. Polecam autorowi tekstu Masową psychologię
faszyzmu Reicha. Autor po napisaniu tej pracy wyleciał zarówno z grona
psychoanalityków, jak i z grona marksistów. Czyli zobaczył coś, czego jedni i
drudzy widzieć nie chcieli. Odpowiedź na pytanie o kiboli jest właśnie w tej
książce.
Boyszewik   |08.05.2011 01:19:28
Pierwszy akapit tekstu trudno uznać za idealizację "stadionowych
burd".

Przy całym braku sympatii do stadionowych burd porównywanie ich do
antysemickich zamieszek to jednak gruba przesada.
Zenon   |08.05.2011 02:03:06
Uważasz przyjacielu, że to "pozbawieni
perspektyw mężczyźni"?
Zdziwiłbyś, znaczna część jest lepiej sytuowana od Ciebie
kici   |08.05.2011 08:31:43
200 z 35 000 to nie promil a ponad 3 pro mille !
r.r.  - Smutne…   |08.05.2011 10:43:31
Smutne wynurzenia nieadekwatne do sytuacji. Szukanie filozofii na siłę.
szczur_wedrowny   |08.05.2011 11:06:52
Też uważam, że działania rządu są złe. Ale z zupełnie innego powodu, niż autor
tekstu. Na stadiony nie chodzę i bezpieczeństwo na stadionach wisi mi kalafiorem
- jak tzw. kibice chcą się mordować między sobą, to jest to ich prywatna sprawa,
nie moja. Natomiast zależy mi na tym, żeby tzw. kibice nie rozrabiali poza
stadionami: nie darli mordy po nocach, nie rzucali butelkami, nie demolowali
autobusów i tramwajów i tak dalej. I dlatego uważam, że:
a) zakazy stadionowe są
szkodliwe, ponieważ trzymają agresywnych tzw. kibiców poza stadionem, na którym
mogliby zagrozić głównie innym tzw. kibicom, a więc przestałby to być problem
nie-kibiców;
b) większe siły policji powinny być wysłane do pilnowania tzw.
kibiców na mieście, a na stadionie siły porządkowe powinny się skupić na obronie
piłkarzy przed tzw. kibicami, a nie na rozdzielaniu chuliganów.
Lingaard   |10.05.2011 01:19:30
Ja kompletnie sie z tym artykułem nie zgadzam! Uważam że zamknięcie stadionów to
ruch w dobrym kierunku ! Ponadto mowa o odpowiedzialności zbiorowej jest
kompletnie bezsensowna. Rozumiem że policja po zatrzymaniu autokaru na drodze
musi zezwolić na jego dalszą jazdę nawet jeśli kierowca jest pijany a hamulce są
niesprawne. No bo przecież w innym przypadku ukarani byliby biedni pasażerowie.
Zamorano   |11.05.2011 00:41:03
Lingaard głupie analogie są głupie. I piszę Ci to jako fan dowodzenia przez
analogię.
zambrota  - Wirus GP zaatakował KP   |12.05.2011 04:23:42
No proszę, Krytyka Polityczna w sojuszu z Gazetą Polską. Dziś Staruch w GP
pozował na wielkiego opozycjonistę, zabrakło jedynie oskarżenia Tuska o pobicie
Rzeźniczaka i zdemolowanie stadionu.
airborell   |13.05.2011 15:25:24
Jak rząd się wydurnia, to co w tym dziwnego, że go krytykują z różnych stron?
mirello  - jedno ale   |16.05.2011 01:11:22
generalnie ok, jasne, i pełna zgoda, z drugiej strony - jak już tak o Anglii
ciągle - jest też ryzyko skopiowania błędów brytyjskich studiów kulturowych i
uromantycznienia kibiców jako tych biednych wykluczonych, którzy wbiegając na
murawę kontestują kapitalizm.
a w komercjalizacji futbolu są też drobne plusy -
dziś Wisła pojechała Cracovię i były to pierwsze derby w historii, w których
trybuny nie skandowały antysemickich tekstów. dlaczego? bo liderem Wisły jest
Żyd z Izraela i od tygodnia na forach kibiców są nawoływania, żeby uważać, bo
urazimy Maora. gdyby po murawie biegało 11 Patryków Małeckich, byłoby inaczej.
i
mam też wrażenie, że trwa festiwal młodych intelektualistów, którzy chcą
pokazać, że są kumaci i rozumieją, co się dzieje na trybunach. tylko to
zrozumienie płynie z dziwnej fascynacji z patrzenia z boku.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.13398 Seconds