NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Machalica: Wspomnienie o Jerzym Szmajdzińskim Drukuj
Bartosz Machalica   
11.04.2010
W katastrofie pod Smoleńskiem śmiercią tragiczną zginęło troje posłów lewicy: Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz i Jerzy Szmajdziński. Młoda lewica miała do nich zróżnicowany stosunek. Od niemal powszechnego uznawania Jarugi-Nowackiej „za swoją”, poprzez neutralny stosunek do Szymanek-Deresz, po rezerwę, dystans czy nawet niechęć wobec Szmajdzińskiego.

Znałem wszystkie te osoby, wszystkie darzyłem szacunkiem i sympatią. O Izabeli Jarudze-Nowackiej pięknie napisała Magdalena Środa. O Jolancie Szymanek-Deresz z pewnością niejedno wspomnienie napisze ktoś z kręgów feministycznych i prawniczych. O Szmajdzińskim, którego znałem z tej trójki najlepiej, napiszę ja.

We wspomnieniach o Lechu Kaczyńskim przewija się jedna opinia: przed kamerami sztywny, za to gdy gasła czerwona kontrolka, zamieniał w ciepłego, sympatycznego człowieka. Nigdy nie poznałem tragicznie zmarłego prezydenta, doskonale wiem jednak, o co chodzi. Mam podobne doświadczenia z relacji ze Szmajdzińskim, chociaż zamiast wylewności Kaczyńskiego mieliśmy tu raczej do czynienia z oszczędnością formy i „angielskim” dowcipem.

Gdy spotkałem Szmajdzińskiego pierwszy raz, patrzyłem na niego jak na faceta, który „wysłał wojska do Iraku”. Do końca uważał, że była to decyzja słuszna. Ja również nie zmieniłem swojego jednoznacznie negatywnego stanowiska wobec irackiej awantury. Mogliśmy spisać protokół rozbieżności. Co ciekawe, po stronie antywojennej znalazłoby się wiele podpisów osób z jego otoczenia. Akceptował to.

Nie będę pisał politycznej apologii Szmajdzińskiego. Na pewno nie w tych okolicznościach. Jego doświadczenie i charakter sprawiły, że umiarkowanie było jego drugą naturą. Nie zaakceptuję jednak pośmiertnego wypychania go z pola centrolewicy. Szczególnie że sam definiował ją pluralistycznie. Widział w niej również młodych, z którymi dzieliło go bardzo wiele. Jeśli jednak po roku 2005 zaczęły się pojawiać nici porozumienia między SLD a młodą lewicą intelektualną, to dla każdego, kto znał stosunki wewnątrz Sojuszu, musiało być jasne, że nie działo się to bez wiedzy i akceptacji Szmajdzińskiego.

Od kilku tygodni pytany, w jakich sytuacjach wetowałby ustawy, nie opowiadał nic o „zagrożeniach dla budżetu”. Odpowiadał, że po weto sięgałby wówczas, gdy nowe prawo uderzałoby w mniejszości i osoby wykluczone – w najsłabszych. Bardzo chciałbym, aby przyszły prezydent kierował się właśnie tą zasadą.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84939 Seconds