|
Machalica: Good bye, Miller! |
|
|
Bartosz Machalica
|
|
16.09.2007 |
Leszek Miller stał się jednym z symboli SLD. Doprowadził tę partię do wielkiego sukcesu i jeszcze większej klęski. W roku 2001 roku prosocjalny program koalicji SLD-UP był dla 40 proc. wyborców nadzieją na sprawiedliwsze jutro po 4 latach mroku rządów, funkcjonującego wówczas pod szyldem AWS, PO-PiS-u.
Jednak Miller nawrócony na neoliberalizm nie zamierzał realizować programu, który zapewnił mu wyborcze zwycięstwo. Stało się to przyczyną jego klęski. Z 40 proc. zostały marne ochłapy. Millerowi udała się sztuka wydawałoby się niewykonalna. Skruszył nawet mityczny żelazny elektorat SLD.
Złotousty kanclerz nigdy nie zrozumiał przyczyny swojej klęski, czego dał wyraz w swoich naiwnych artykułach publikowanych na łamach tygodnika „Wprost”. Musiał za to zapłacić przymusową polityczną emeryturą. Trzeba mieć nadzieję, że na śmietniku historii, prócz Leszka Millera wyląduje również wyznawana przez niego idea „trzeciej drogi”, która w Polsce okazała się być drogą do IV RP.
Jeśli SLD chce wrócić kiedyś na pozycję głównego rozgrywającego polskiej polityki, to musi uczciwie odrobić lekcję z przyczyn swojej klęski z lat 2001-2005. A te są dużo głębsze niż wydaje się wielu dzisiejszym liderom LiD-u.
Tekst ukazał się na portalu lewica.pl 15 września 2007.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.09.2007 )
|
A jakie to ma znaczenie, czy dane dzi...
Postaram się. To będzie wymagało chwi...