|
Policja cieszy się w polsce sporym zaufaniem. Tak zwanym społecznym. W społeczeństwie, w którym zaufanie jest raczej w solidnym niedoborze, brakuje go, nie występuje w przyrodzie, ot, uczucie okresowe, na które przyszła susza. A policję ten niedobór omija. Ufam tobie, policjo, mógłby wyglądać plakat reklamujący nabór…
Jakiś czas wcześniej bez specjalnego powodu policjanci z tej samej grupy zatrzymali pewnego mężczyznę. Kiedy transportowali w kajdankach obywatela do aresztu (następnego dnia oczywiście go zwolniono, bo nie było żadnych podstaw do zatrzymania), dialogowali sobie: – Że też, kurwa, zajmujemy się takim tu, byśmy podjechali na stadion… – Za czarnymi pobiegać? – No… – Pogoniłbyś za czarnym? – No, a co miałbym nie pogonić, he, he… – Każdy to albo nielegał, albo handluje czymś… – Tylko trzeba się ruszyć.
I chyba właśnie dlatego należy się policji przyglądać, żądać wyjaśnień, nie odpuszczać, dopytywać, wiercić dziurę w brzuchu, po prostu kontrolować. Czy zostanie wyjaśniona dziwna śmierć na gruzach stadionowego miniglobu handlowego? Czy zostanie wyjaśniona forma interwencji oddziału prewencji, który wyłapywał osoby do zatrzymania, kierując się kolorem skóry? Czy polska policja przechodzi jakiekolwiek szkolenia antyrasistowskie? Czy ten oddział przechodził takie szkolenie? Czy policjanci w cywilu z wydziału przestępczości gospodarczej, którzy zastrzelili osobę handlującą skarpetkami…
Oczywiście, można postawić krzywdzącą tezę, że wystarczyłoby przestępców, recydywę, podejrzanych, wcześniej skazanych, tych z poprawczaków pomalować na jakiś kolor rozpoznawalny przez większość policjantów. Mogłyby to być różne kolory, wtedy na przykład byłby dzień łapania różowych, beżowych, żółtych lub czerwonych…
To by ułatwiało robotę policyjną. W nocy niech fluorescencjują. Niech noszą specjalne czapki odblaskowe, kurtki, buty. Niech się odróżniają, niech będą widoczni jak Nigeryjczycy o 10 rano na stadionie. W ostatnich miesiącach słyszeliśmy o atakach na funkcjonariuszy policji, kilku zginęło, inni zostali pobici. Nie strzelali do agresorów… Wisi w powietrzu pytanie… Bo byli biali? Bo mówili polską polszczyzną? A gdyby mieli inny kolor skóry?
Tak na poważnie jednak pojawiają się dość oczywiste tezy, że wśród policjantów można spotkać niekryjących się z tym zwolenników skrajnie prawicowych, faszyzujących ugrupowań. Że zdarza się, iż te kręgi przecinają się towarzysko. Może dobrze to wiedzieć. Zanim kolejny – Dominikańczyk, Ugandyjczyk czy Korsykanin zostanie ujęty po błyskotliwym pościgu.
Policji należą się brawa, kiedy się należą. Kiedy się nie należą – to musimy dopytywać. Dopytujemy zatem. Bo możemy przeoczyć coś naprawdę groźnego.
Felieton ukazał się w „Przekroju” z 21 czerwca 2010.
Na podobny temat
|
A jakie to ma znaczenie, czy dane dzi...
Postaram się. To będzie wymagało chwi...