Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kuczyński: Kilka uwag na temat listu dziesięciu Drukuj
Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion   
04.01.2010
Niedawno w prasie ukazał się „list dziesięciu”  czyli sygnowany przez dziesięć znanych ekonomistów manifest , w którym oceniając sytuację finansów publicznych (zadłużenie i deficyt) jako bardzo niebezpieczną dla Polski domagali się określonych reform. Szkoda tylko, że list ukazał się przed świętami, co może znacznie ograniczyć jego oddziaływania. Jak rozumiem było to zaproszenie do dyskusji, w której może uczestniczyć również analityk. Dlatego też postanowiłem się odnieść do kilku propozycji z tego listu i dodać swoje trzy grosze.

Autorzy uważają, że należy dążyć do ujednolicenie systemu emerytalnego dla wszystkich Polaków. Generalnie się z tym zgadzam, ale takie ostre postawienie sprawy prowadzi natychmiast do stwierdzenia: to jest niemożliwe. Oczywiście trzeba zreformować KRUS, ale zawsze będą (a przynajmniej powinny być) jakieś minimalne emerytury dla rolników, którzy w swoich rodzinnych gospodarstwach praktycznie nie osiągają zysku. Dyskusyjne jest też założenie, że nie będzie żadnych wcześniejszych emerytur, a jedynie „emerytury pomostowe przyznawane według niezależnej oceny ekspertów”. Nasuwa się pytanie: dla grup zawodowych, czy dla pojedynczych osób tak jak renty? Dla osób byłoby niesensowne (każda baletnica z osobna starałaby się o emeryturę), a dla grup to byłoby przecież tak samo jak w systemie wcześniejszych emerytur.

W ten postulat wpisać można też wydłużenie i zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. To jest rzeczywiście bezdyskusyjnie konieczne, bo żyjemy coraz dłużej. Mam jednak pytanie: jak zapewnić miejsca pracy dla tych starych już ludzi? Miejsc pracy może być coraz mniej (choćby ze względu na postęp technologiczny i wzrost wydajności pracy). Co zrobimy z tymi starszymi osobami, które pracy nie będą miały? Program 50+ niczego na razie nie załatwił i wątpię, żeby załatwił. W celu wygenerowania popytu na pracę należałoby zacząć inwestować w naukę, w badania i generalnie w myśl techniczną. W końcu, czym Polska jest gorsza od na przykład Finlandii? Pora skończyć z montowniami i zabrać się za coś bardziej ambitnego. Tyle tylko, że nasi politycy tworzą wspaniałe programy, których nawet nie próbuję realizować.

Postulat poprawy funkcjonowania systemu ochrony zdrowia jest czymś, co ja stawiałbym na pierwszym miejscu. To, co w tej chwili mamy w Polsce to prawdziwa katastrofa - prawdziwy kryzys. Mówienie (jak ostatnio premier), że środki przeznaczone na ten cel rosną, że w ciągu 2 lat w system wpompowano o 10 mld złotych więcej jest nieporozumieniem. Pieniądze to poszły głownie na płace wcześniej bardzo źle wynagradzanych lekarzy. W mniejszym stopniu na płace pielęgniarek. Pacjenci nic na tym nie zyskali, a to, co zapowiada się na 2010 rok podnosi włosy na głowie.

Pani minister Ewa Kopacz powiedziała ostatnio w radiu TOK FM w rozmowie z Janiną Paradowską, że nowe pomysły (potrzeba skierowania od specjalisty w celu przeprowadzenia poważnych badań) przyśpieszą diagnozę i są korzystne dla pacjentów. To jest oczywista nieprawda. Jeśli lekarz pierwszego kontaktu zleci takie badanie i wyjdzie w nim coś groźnego (przecież jest w nim opis!) to albo szybciej dostanę się do specjalisty albo wydam pieniądze na prywatną wizytę. Przejście przez specjalistę wydłuża czas nawet o kilka miesięcy, co w przypadku wielu chorób może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Nowa procedura jest tylko i wyłącznie oszczędzaniem pieniędzy kosztem pacjentów.

Położenie nacisku na współpłacenie oraz na dobrowolne, uzupełniające, prywatne ubezpieczenia zdrowotne systemu nie uleczy. Owszem, jeśli pojawi się możliwość odliczania sporej części kosztu ubezpieczenia od podatku to bardziej zamożna (i wąska) część społeczeństwa na tym skorzysta, a prywatna służba zdrowia będzie się rozwijała. Jednak od mieszania herbata słodka się nie zrobi. Do systemu trzeba dosypać pieniędzy. Premier 30 grudnia podwyżkę wykluczył - przecież pacjenci nie będą palili opon przed Kancelarią Premiera. Oczywiście trzeba system wpierw uszczelnić. I nie może być tak, że jeśli dyrektor dyscyplinuje lekarzy (np. wprowadza im elektroniczna kontrolę czasu) to pracownicy doprowadzają do jego usunięcia. Lekarze już naprawdę zarabiają nieźle i trzeba doprowadzić, żeby zrezygnowali z zasady: 12 godzin pracy na 3 pełnych etatach, bo to jest po prostu oszustwo.

Jednym z postulatów w „liście dziesięciu” jest prywatyzacja. Na szczęście autorzy nie wpisali do postulowanych obiektów tej prywatyzacji ochrony zdrowia, bo przypomniałbym wszystkim jak to działa w USA, gdzie wydatki są na głowę są dwa razy większe niż w kolejnym państwie na liście, a pozycja na liście Światowej Organizacji Zdrowia jest odległa (czwarta dziesiątka). Jednak i tak mam duże wątpliwości, czy należy pozbywać się na przykład ostatniego dużego polskiego banku. Generalnie uważam, że robienia fetysza z prywatyzacji nie jest rozsądne. Nie jest bowiem prawdą, co zawsze powtarzam, że prywatne jest zawsze lepsze. Gdyby tak było to nie byłoby ani „enronitis” ani obecnego kryzysu. Należy po prostu zachować rozsądek.

W całej rozciągłości popieram postulat, w którym autorzy twierdzą, że „w Polsce transfery socjalne trafiają w ponad 50 proc. do rodzin zamożnych i średniozamożnych, a powinny trafiać wyłącznie do biednych”. Od zawsze uważałem, że ulgi na dzieci i wszelkiego typu becikowe dla ludzi zarabiających po kilkanaście tysięcy miesięcznie, a tym bardziej dla tych zarabiających dużo więcej, jest kompletnym nieporozumień. Złym populizmem - złym, bo moim zdanie może być też dobra jego odmiana. Interesujący jest też pomysł nagradzania urzędników za właściwe zachowania. Problem jednak w tym, że nagradzani mieliby być za „oszczędności przy niepogarszaniu jakości świadczonych usług”, co wprowadza do systemu uznaniowość (ktoś jakość musiałby oceniać) i niezbyt mi się podoba.

Brakuje mi w tym liście jednak jednego: autorzy spojrzeli przede wszystkim na stronę wydatkowo-organizacyjną, a nie spojrzeli na przychodową (może oprócz systemu emerytalnego). Nic dziwnego - bardzo trudno byłoby się chyba im w tej sprawie porozumieć. W Polsce przecież nadal obowiązuje stara, neoliberalna triada „prywatyzować, ciąć podatki, ciąć wydatki socjalne”. Gdzie tu miejsce na to, co niedawno postulował profesor Jerzy Osiatyński, a co ja popieram w całej rozciągłości (zdając sobie sprawę z burzy, która ściągam na swoją głowę)? Zwiększenie dochodów państwa wymagałoby jednak powrotu do starej składki rentowej, do podatku PIT z trzema skalami, do znacznego ograniczenia samozatrudnienia, które jakże często jest zakamuflowanym zatrudnieniem szkodzącym systemowi emerytalnemu i budżetowi państwa oraz do zwiększenia składki zdrowotnej. Poza tym nasze urzędy skarbowe musiałby mieć możliwości takie jak amerykański IRS. Tylko to może zmniejszyć szarą strefę.

Jak widać są to postulaty, które szkodzą przede wszystkim lepiej zarabiającym, a przecież to oni są wyrazicielami opinii publicznej. Politycy w całości mieszczą się w tej grupie. Nie ma więc obaw: postulaty z ostatniego akapitu nie zostaną wcielone w życie. Warto jednak o tym pamiętać wtedy, kiedy zaczniemy narzekać na „zadłużenie, które będą spłacać nasze wnuki”…

Tekst ukazał się na blogu Piotra Kuczyńskiego

Komentarze
Dodaj nowy
Thome  - IRS a’la P.K.   |04.01.2010 07:59:47
"Mam jednak pytanie: jak zapewnić miejsca pracy dla tych starych już ludzi?
Miejsc pracy może być coraz mniej (choćby ze względu na postęp technologiczny i
wzrost wydajności pracy)."

"W celu wygenerowania popytu na pracę
należałoby zacząć inwestować w naukę, w badania i generalnie w myśl
techniczną."

To ten postęp technologiczny pomoże czy
przeszkodzi?

"do znacznego ograniczenia samozatrudnienia, które jakże
często jest zakamuflowanym zatrudnieniem szkodzącym systemowi emerytalnemu i
budżetowi państwa"

Czyli zakazać pracy i powiększyć tzw. "szarą
strefę". To zaś "poprawi" dochody budżetu.

"Poza tym
nasze urzędy skarbowe musiałby mieć możliwości takie jak amerykański IRS. Tylko
to może zmniejszyć szarą strefę."

Już mają. To się zawsze kończy
nazizmem, Panie Piotrze.
step  - Bardzo sensowne uwagi   |04.01.2010 09:42:21
Te Kuczyńskiego, oczywiście, bo Thome specjalizuje się w wyłapywaniu pozornie
sprzecznych fragmencików, które niby mają zdezawuować cały tekst. Postęp
technologiczny bardzo często zagraża zatrudnieniu - ale Kuczyński powołuje się
na Finlandię, gdzie jakoś udało się połączyć postęp technologiczny i społeczny,
inwestycje w naukę z dbałością o ludzi starych, efektywną gospodarkę i socjal.
Nie rozumiem też uwagi o nazizmie - że co, że niby w USA jest podatkowy nazizm?
Czy wypada neoliberałowi mówić takie rzeczy? I że niby ten podatkowy nazizm jest
w Polsce? To już bliżej prawdy, tyle, że to nie nazizm, raczej dzikie
średniowiecze. Inspektor podatkowy jest raczej bandytą, który niszczy mniejsze
firmy, ale większych nie ruszy (poza Kluską, ale to był specyficzny przypadek:
to był trochę większy, ale w rzadki sposób uczciwy przedsiębiorca, więc
bezbronny i zupełnie się go nie bali). A przeważnie skarbuś niszczy mniejszego
na zlecenie większego - bo jest bandytą do wynajęcia (pytanie, czy z Kluską też
tak nie było, czy nie zleciła tej roboty jakaś Klucha od Kluski
większa…)

Najistotniejszy w tekście Kuczyńskiego jest ten fragment:
"Jak widać są to postulaty, które szkodzą przede wszystkim lepiej
zarabiającym, a przecież to oni są wyrazicielami opinii publicznej."

Tu
jest pies pogrzebany. Wychodzi z szydło z worka. Cały gąsior, cały on (itp.
porzekadła). W Polsce niemożliwa jest "demokracja powszechnie
stosowana", niemożliwa jest polityka socjalna, niemożliwa jest nawet, jak to
nazywały komuchy, rozmowa władzy ze społeczeństwem. Bo ogromna większość
społeczeństwa jest ogłupiona i doprowadzona do analfabetyzmu przez:
-
zniszczenie polskiej szkoły (zapaść edukacyjną, za którą dziękujemy głównie panu
ministrowi Handkemu, ale nie tylko)
- komercyjną degenerację mediów
-
katolicką kulturę obłudnego posłuszeństwa, pozornej zgody, unikania myśli i
sporu

Dopóki z tymi czynnikami czegoś się nie zrobi, większość obywateli
będzie bierna albo 100%-owo podatna na najprymitywniejsze manipulacje. A więc
będzie skazana na biedę - nikt się z taką większością nie liczy i każdy jej robi
koło pióra.

Pozdrawiam
step  - No, bo   |04.01.2010 09:48:31
No bo - jakbyś miał wątpliwości, Thome - pyskówka pomiędzy PIS-em a PO ("wy
jesteście ubecy" "wy jesteście oszołomy") to nie żaden spór,
dyskusja, debata, wymiana myśli - tylko bójka, w której zamiast pięści używa się
mordy.

Polecam Ci tekst Bendyka w ostatnim numerze KP, gdzie bardzo dobrze
tłumaczy, dlaczego jesteśmy w dupie gospodarczo-społecznej, niezależnie od
wszystkich światłych programów, konferencji i kongresów ministra Boniego.
Zgadzam się z Bendykiem (poza tym, że on, jako maniak nowoczesności, lansuje
GMO, co ja uważam za odrobinę nieostrożne).
kot  - najpiekniejsze formuły   |04.01.2010 21:13:06
-,,No bo - jakbyś miał wątpliwości, Thome - pyskówka pomiędzy PIS-em a PO (wy
jesteście ubecy wy jesteście oszołomy) to nie żaden spór, dyskusja, debata,
wymiana myśli - tylko bójka, w której zamiast pięści używa się
mordy.,,

-,,Najistotniejszy w tekście Kuczyńskiego jest ten fragment: Jak
widać są to postulaty, które szkodzą przede wszystkim lepiej zarabiającym, a
przecież to oni są wyrazicielami opinii publicznej.,,
Thome  - kto jest bandytą   |06.01.2010 05:12:32
@step

Tak w sumie od środka.

Dlaczego przypisałeś mi łatkę
"neoliberała"? Z powodu krytyki Pana Kuczyńskiego i "bo wtedy
łatwiej uogólnić"?
Tekst P. Kuczyńskiego w cytowanych fragmentach
pokazuje przecież mizerię jego wnioskowań. Prymitywny luddyzm pomieszany z
luźnymi niczym deklaracje rządowe postulatami w stylu "postawmy na
edukację".

"Postęp technologiczny bardzo często zagraża
zatrudnieniu"

Postęp technologiczny (w odróżnieniu od
"społecznego") niczemu nie zagraża. Czy wynalezienie samolotu zagroziło
miejscom pracy w transporcie czy może zwielokrotniło ich ilość? Czy robot
produkujący samochód wyeliminował trwale z procesu produkcji człowieka czy może
uczynił samochód szerzej dostępnym i tańszym? Ktoś musi też wyprodukować roboty.


Problem z "kradzieżą miejsc pracy" występuje zawsze tam, gdzie
państwo go stworzy. Np. poprzez ustalenie ceny minimalnej na pracę (duże
bezrobocie) albo eliminację starszych z rynku (np. poprzez dyskryminację różnymi
programami typu "pierwsza praca"). Wtedy się okazuje, że jednak
pozapłacowe koszty są za wysokie, bo aby zmniejszyć bezrobocie należy je
(koszty)….zmniejszyć (oczywiście dla "młodych" i na jakiś czas pod
nadzorem "służb";). A potem napuszcza się subtelnie jednych na drugich,
bo przecież: "Emeryt zabiera ci pracę!"…..

"Inspektor podatkowy
jest raczej bandytą, który niszczy mniejsze firmy, ale większych nie
ruszy"

Nie inspektor jest tutaj bandytą, ale jego pryncypał. Państwo.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 04.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99594 Seconds