NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kubisa: Żłobki to dopiero początek Drukuj
Julia Kubisa   
23.02.2011

przedszkola.jpgDziś, 23 lutego, prezydent Bronisław Komorowski podpisał tak zwaną ustawę żłobkową. To mały podpis, ale wielki krok ku sensownej polityce rodzinnej. Żłobki przez wiele lat funkcjonowały jako dyżurna urban legend – zaniedbane dzieci wyrodnych rodziców miały w nich rzekomo spędzać długie godziny pozbawione czułej i zindywidualizowanej opieki. Jak wiele miejskich legend, ta też ma swoje uzasadnienie historyczne. W Polsce powojennej najwięcej żłobków budowano w okresie odbudowy, do połowy lat 50. Potrzeba było wielu rąk do pracy – także rąk kobiecych. Państwo zapewniało specyficzną formę work-life balance, budując przedszkola i żłobki, co mimo wszystko w małym stopniu prowadziło do zmiany tradycyjnego podziału obowiązków domowych. Kiedy budowlany impet zaczął spowalniać, kobiety przestały być aż tak niezbędne na rynku pracy. Edward Gierek w latach 70. wprowadził wcześniejsze emerytury dla kobiet, by zamiast pracować, opiekowały się wnukami. W ten sposób uzasadniał brak większych inwestycji w żłobkowo-przedszkolną infrastrukturę. Lata 80. i Solidarność przyniosły płatny urlop wychowawczy. Zatem nic już stało na przeszkodzie, by w latach 90. samorządy zaczęły ochoczo likwidować żłobki, pod hasłami ekonomicznymi („nie stać nas”) i obyczajowymi („dziecko zawsze z matką”). Tymczasem urlop wychowawczy przechodził przeobrażenia – malała grupa kobiet, które miały prawo do pobierania zasiłku wychowawczego. Co prawda w latach 90. do urlopów wychowawczych w końcu dopuszczono mężczyzn, ale jako że urlop wychowawczy stawał się urlopem bezpłatnym, mężczyźni na wychowawczych stanowili (i stanowią) margines.
Z uwagi na wymogi Ministerstwa Zdrowia i kulturowe wyobrażenia o upiornym charakterze placówek przechowujących dzieci, trudno było naprawić szkody, jakie wyrządzono w latach 90., zamykając żłobki i przedszkola.

 

Jednak zmiany na rynku pracy pracy, ambicje zawodowe i potrzeby materialne kobiet wpływają na to, że kobiety chcą a czasem muszą wracać do pracy. Choć tylko 2% dzieci chodzi do żłobków, to pracuje znacznie więcej młodych matek. Przy braku oferty państwa, społeczeństwo zaakceptowało model finansowania opieki na dziećmi z własnej kieszeni, czy to w prywatnych klubikach, w postaci usług płatnych opiekunek, czy wreszcie w formie nieodpłatnej pracy opiekuńczej babć. Ustawa żłobkowa wychodzi naprzeciw tym problemom, ułatwiając zakładanie żłobków (poprzez przeniesienie ich pod opiekę Ministerstwa Pracy) i oferując finansowanie samorządom. Uwzględnia różnorodność form opieki, dlatego też oprócz żłobków w ustawie mamy też dziennych opiekunów oraz możliwość opłacania składek ZUS dla niań. Szkoda tylko, że takie „luksusy” jak urlopy wypoczynkowe czy zwolnienia chorobowe będą dla niań i opiekunów niedostępne, ponieważ gminy podpisują z nimi umowy – zlecenie. Można liczyć na to, że minister pracy Jolanta Fedak, deklarując, iż ustawa zakłada niezbędne minimum i będzie poprawiana wraz z doświadczeniem płynącym z jej funkcjonowania, nada opiekunom i nianiom status prawdziwych pracowników, a nie tylko zleceniobiorców, którym w każdej chwili można wypowiedzieć umowę. Na razie wydaje się, że akurat w tym przypadku mamy do czynienia z połączeniem strategii obniżania kosztów ze społeczną niską wyceną pracy opiekuńczej.

 

Podpisanie ustawy żłobkowej to duże osiągnięcie, jednak na pewno nie zamyka ono tematu polityki rodzinnej w Polsce. A ta nie będzie skuteczna dopóki, dopóty nie będzie kompleksowa i wielowymiarowa.

 

Moim zdaniem kluczowe są jej dwa wymiary – sytuacja na rynku pracy oraz podział ról społecznych ze względu na płeć. Istotą rynku pracy staje się obecnie niepewność. Przechodzenie z umów stałych na umowy czasowe, rosnąca popularność umów-zlecenia i o dzieło (umów cywilnoprawnych) stanowią poważną barierę w podejmowaniu decyzji o posiadaniu dzieci, ponieważ znacznie utrudniają osiągnięcie jakiejkolwiek stabilizacji życiowej oraz poczucia bezpieczeństwa w pracy, stabilności zatrudnienia. Ustawa żłobkowa daje możliwość niedrogiej opieki nad dzieckiem. Jednak w sytuacji, gdy dziecko choruje i trzeba wziąć zwolnienie chorobowe – żaden podpis prezydenta Komorowskiego nie pomoże, jeśli zwolnienia staną się pretekstem do nieprzedłużenia kolejnej umowy czasowej.

 

Wydaje się, że w tej sytuacji kluczowym będzie drugi wymiar, czyli płeć. Tak długo, jak opieka nad dziećmi będzie postrzegana jako domena kobiet, to niezależnie od rozwiązań prawnych będą one poszkodowane na rynku pracy, jako że częściej z niego „wypadają” - czy to na urlop macierzyński, czy zwolnienie chorobowe na dziecko. Wydłużanie czy skracanie urlopu macierzyńskiego w dłuższej perspektywie nie zmieni sytuacji kobiet, bo zawsze albo okres opieki nad dzieckiem będzie za krótki, albo okres przebywania poza rynkiem pracy za długi. Jeśli mechanizm „wciągania” kobiet na rynek pracy, którym przecież jest ustawa żłobkowa, nie zostanie zrównoważony „wciąganiem” mężczyzn do opieki nad dziećmi, nie zmieni się rodzinno-zawodowa presja, jakiej podlegają pracujące matki. Dlatego uważam, że prawdziwa zmiana dokona się tylko wtedy, gdy urlop ojcowski zostanie zdecydowanie bardziej wydłużony. Urlop wychowawczy powinien być krótszy, a zarazem płatny. W Niemczech dopiero wprowadzenie płatnego (i to w wysokości bliskiej ostatniemu wynagrodzeniu) urlopu wychowawczego sprawiło, że ojcowie zainteresowali się tym rozwiązaniem. Natomiast przykład islandzki uczy, iż dzięki systemowi 3+3+3 – trzy miesiące macierzyńskiego, trzy miesiące ojcowskiego, trzy miesiące do podziału – można uzyskać sensowne wskaźniki demograficzne. Zanim wprowadzono ten system wskaźnik dzietności wynosił 1,5 – a teraz 2,3. Jest zatem czym się inspirować.
Skoro, mimo tak negatywnych stereotypów, udało się wywalczyć ustawę żłobkową, teraz czas na nowe wyzwania - zdecydowane zwiększenie urlopu ojcowskiego, tak by docelowo dorównał długością urlopowi macierzyńskiemu. Rozwiązanie to zmniejszy dyskryminację matek na rynku pracy, poprawi podział obowiązków rodzinnych oraz wydłuży okres, w którym dzieckiem zajmują się najbliższe osoby (co jest zwykle argumentem przeciw żłobkom).


Wszystkim zainteresowanym tym rozwiązaniem polecam europejską inicjatywę PLENT czyli Platform for Equal, Non-Transferable and 100% Paid Parental Leave, gromadzącą organizacje pozarządowe, związki zawodowe oraz indywidualne osoby z UE i innych krajów, wspólnie działające na rzecz zrównania urlopu ojcowskiego z macierzyńskim na poziomie UE  i w poszczególnych krajach członkowskich. Skoro możemy mówić o wyrównywaniu i wydłużaniu wieku emerytalnego, myślę, że możemy rozpocząć też dyskusję na temat zrównywania praw i obowiązków w opiece nad dziećmi.

 — 
Julia Kubisa – socjolożka współpracująca z Instytutem Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie niedawno złożyła doktorat. Zajmuje się prawami kobiet i działalnością związków zawodowych.

 

Komentarze
Dodaj nowy
djemba   |24.02.2011 16:08:36
Norwegia teraz eksperymentuje z "3+3+3". Warto wporowadzić prostą
zasade: "brak zebrań po 16:00" - toż to pora odbioru naszych pociech z
nowo założonych żłobków.
Spokojny   |25.02.2011 14:57:19
Czy autorka artykułu zna może jakieś dobrze kontrolowane badania długookresowe
sprawdzajace, czy istnieje związek między wychowaniem w żłobku/przez
babcię/tylko przez matkę a stabilnością więzi, poczuciem bezpieczeństwa czy
ogólnym poczuciem zadowolenia w życiu dorosłym?
W artykule znajduje się teza,
że role kobiet i mężczyzn w wychowywaniu powinny być symetryczne. Czy istnieje
jakiś materiał badawczy który by wskazywał na to, że dla rozwoju dzieci jest
korzystne, gdy te role są symetryczne? Można o takich badaniach gdzieś
przeczytać?
Spokojny   |26.02.2011 14:11:21
Drugie pytanie jakie bym miał do Autorki (pierwsze wysłałem ale się nie ukazało)
dotyczy poprawności metodologicznej łączenia islandzkiego rozwiązania z uzyskaną
dzietnością 2,2. Możemy mówić o współwystąpieniu dwu elementów, ale czy możemy
mówić, że jeden jest przyczyną drugiego? Islandia nie jest jedynym krajem, gdzie
wprowadzono różne ulgi dla kobiet, a dzietność dającą zastępowalność pokoleniową
uzyskano tylko w tym jednym kraju. Tymczasem jest cała masa państw, gdzie
żadnych ulg nie ma, a dzietność jest dużo większa niż w Islandii. Istnieją
przecież w statysyce sprawdzone narzędzia do badania siły wpływu danej zmiennej
niezależnej na zmienną zależną kiedy tych zmiennych niezależnych jest wiele.
Można mierzyć w jakim stopniu za uzyskaną zmianę odpowiada zmiana prawna
opisywana przez Autorkę a w jakim stopniu odpowiadają za to inne czynniki. Można
to badać choćby przez porównywanie z innymi krajami. W ostatnich latach Islandia
była najpoważniej chyba ze wszystkich krajów dotknięta kryzysem ekonomicznym.
Wiele osób straciło poczucie ekonomicznego bezpieczeństwa. W takich wypadkach
ludzie często zwracają się w kierunku rodziny. Być może to ten element odpowiada
za uzyskaną dzietność. Czy ta zmienna była w analizie kontrolowana?
haial   |26.02.2011 15:03:42
Ale mężczyzną MUSIAŁBY przechodzić na ten urlop czy jeśliby go nie wykorzystał
to by go tracił bez możliwości przeniesienia na żonę?
julia   |27.02.2011 15:19:22
tracilby go tak samo jak traci teraz jesli nie wykorzysta - bez mozliwosci
przeniesienia.
Łysy   |28.02.2011 17:05:08
Nie bardzo widzę powodu do radości - państwo po raz kolejny wycofuje się z
obowiązku, tym razem edukacyjnego. No i mamy kolejny powód dla którego nie będą
powstawać gminne (a zatem i tańsze) żłobki bo samorządy nie mają na to pieniędzy
za to jest listek figowy w postaci prywatnych żłobków. Tę samą lekcję
przerabiamy w przypadku przedszkoli…
julia   |28.02.2011 21:57:36
nie wiem kiedy ten komentarz sie ukaze ale sprobuje:
@ Spokojny: prof.
Ingólfur V. Gíslason z Department of Sociology, University of Iceland, od
ktorego uzyskalam te dane, wiaze zmiany w przyroscie z wprowadzeniem rozwiazania
3+3+3 - jeszcze w 2000 roku dzietnosc byla znacznie nizsza. Jesli chodzi o
interpretacje wplywu kryzysu na wyzsza dzietnosc, to bylabym ostrozna, kryzys to
nie zima stulecia ani zamach na WTC, rownie dobrze mozna by bylo powiedziec, ze
kryzys obniza dzietnosc.
Badania dotyczace wplywu wychowania przez matke czy
babcie czy zlobek? Jak podejrzewam - sa i wyniki ich sie zapewne bardzo roznia
bo wplywaja na nie takie czynniki jak jakosc opieki w zlobku albo stopien
odczuwanego wykluczenia spolecznego przez matki na urlopach wychowawczych - wiec
niezaleznie od wynikow bylabym ostrozna w nadinterpretowaniu. Zreszta,
czynnikiem wplywajacym bedzie tez klasa oraz pochodzenie etniczne - kobiety z
mniejszosci etnicznych maja inne doswiadczenia jesli chodzi o "zamkniecie w
domu" z malym dzieckiem niz np biale kobiety z klasy sredniej

@Lysy -
wydaje mi sie, ze istotne w tej ustawie jest to, ze samorzady dostaja dodatkowe
finansowanie od panstwa. Gdyby w calosci finansowanie mialoby byc na plecach
samorzadow to pewnie, ze bez sensu - bo dzieki takiej polityce zamykano
przedszkola w latach 90.
Mergiel   |01.03.2011 00:36:04
Ad Łysy
Prywatyzacja edukacji i opieki w żlobkach na pewno poprawi jej
dostępność i jakość, tak jak to było np. z żywnością
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 27.02.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98806 Seconds