NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kubisa: Minister na czasy Oburzonych? Drukuj
Julia Kubisa*   
18.11.2011

Informację o tym, że Władysław Kosiniak-Kamysz zostanie ministrem pracy i polityki społecznej przyjęłam z pewnym zaskoczeniem. Wydawało się, że na tym stanowisku zostanie Jolanta Fedak, bo choć nie zasiądzie w ławach sejmowych w tej kadencji, to przecież kilka zainicjowanych przez nią projektów wymaga sprawnej kontynuacji.

dziecisca_svenska_cellulosa_aktiebolaget.jpgMinister Fedak zmieniła się w ciągu czterech lat – od osoby sceptycznie podchodzącej do idei etnobusu aż do jednej z organizatorek Kongresu Kobiet. W ciągu ostatniego roku minister Fedak włożyła kij w mrowisko polskiego systemu OFE, czym wywołała potężną dyskusję ukazującą, jak w sumie niewiele wiemy na temat przyszłości naszych emerytur i przeszłości obowiązującego systemu. Zaczęliśmy się zastanawiać nad powiązaniami między niezależnymi ekspertami od systemu emerytalnego i posadami w Otwartych Funduszach Emerytalnych, pojawiły się artykuły i wystąpienia prof. Leokadii Oręziak z SGH – dyskurs się trochę zatrząsł, i dobrze. Kilka miesięcy temu weszła w życie ustawa żłobkowa, której celem było zapewnienie większej liczby miejsc w żłobkach publicznych oraz ograniczenie szarej strefy w opiece nad dziećmi. Znowu plus.

  

Tyle że w tym samym czasie planowaną na przyszły rok wysokość płacy minimalnej minister Fedak ogłaszała na konferencji prasowej, a nie podczas spoktania z partnerami społecznymi w Trójstronnej Komisji. Wynegocjowany i przyjęty w 2009 r. Pakiet Działań Antykryzysowych został zrealizowany zupełnie wybiórczo – punkt o płacy minimalnej na poziomie 50 procent średniej krajowej (zalecenie Międzynarodowej Organizacji Pracy) zupełnie zignorowano. Fundusz Pracy, dzięki któremu możliwe jest tworzenie nowych miejsc pracy i zdobywanie nowych kwalifikacji przez pracowników, został zagarnięty przez ministra finansów. Gdzieś zapodziały się oszczędności, które przyniosła reforma OFE, a które miały wspomóc finansowanie pomocy społecznej – progi dochodowe uprawniające do zasiłków nie były weryfikowane od lat i są czasem niższe od minimum egzystencji. Wreszcie okazało się, że do żłobków, oprócz dobrych chęci zapisanych w ustawie, potrzebne są również duże pieniądze – 50 procent dofinansowania inwestycji z państwowego programu „Maluch” to za mało, jeśli samorządy nie dysponują drugą połową kwoty.

Dobrze się czytało wywiady z minister Fedak. Trafnie diagnozowała rzeczywistość, podkreślała niezwykle wysoki poziom ubóstwa w Polsce, fajnie opowiadała o potrzebie społecznego solidaryzmu, który został podważony przez obowiązujący system emerytalny. Było to przyjemniejsze w odbiorze od prawie-że-ponowoczesnych opowieści ministra Boniego na temat przyszłości świata i społeczeństwa, opierających się na takich pojęciach jak innowacyjność i „srebrna” gospodarka, rodem z opracowań dla Komisji Europejskiej. U Boniego przyszłość była dynamiczna, elastyczna i skoncentrowana na rynku, do którego trzeba się przystosować. U Fedak było więcej swojskiej niepewności jutra, wynikającej z koszmarnie niskich zarobków i żenująco niskich emerytur, sprzeciw wobec potęgi międzynarodowego kapitału uosabianej przez OFE.

Ale od ministra oprócz diagnoz oczekujemy również działań. W kampanii wyborczej Fedak postawiła na emeryturę obywatelską, znowu trafnie diagnozując społeczne lęki i potrzeby. A teraz w jej buty ma wejść 30-letni lekarz, syn i bratanek ministrów w poprzednich rządach, pracujący w szpitalu, gdzie ordynatorem jest jego ojciec. Z medialnych informacji wynika, że już cztery lata temu był kandydatem na rządową posadę, zatem możemy się domyślać, że mamy do czynienienia z genialnym dzieckiem PSL-u. Ojcowizną są ministerialne stołki. Ministerstwo z ojca krwią spada dziedzictwem na syna. I tak dalej.

Nie oszukujmy się, nie będzie to ani pierwszy, ani ostatni minister, który posadę uzyskał z uwagi na koalicyjną matematykę, a nie wieloletnie doświadczenie. Niemniej jednak coś w tej nominacji uwiera. Sytuacja trochę podobna do tej, kiedy córka ministra Rostowskiego dostała pracę u ministra Sikorskiego. Dlaczego? Bo dobrze znała angielski. Proste.

W kontekście ruchu Oburzonych, głębokiej frustracji młodych wchodzących na rynek pracy po tych wszystkich studiach i kursach językowych, którzy mają do wyboru mniej lub bardziej śmieciową umowę – minister, który dostaje nominację z powodów bliżej nieokreślonych, a zdecydowanie mało merytorycznych, to po prostu arogancki ruch premiera i wicepremiera. A może koalicjanci właśnie uznali, że Kosiniak-Kamysz będzie rzecznikiem swojego pokolenia? Jest młody, więc rozumie młodych? Ten stres związany z horrendalnymi kredytami mieszkaniowymi, wysokimi opłatami za przedszkola, brakiem macierzyńskiego i ojcowskiego na śmieciówkach?

Na tym stanowisku potrzeba osoby charyzmatycznej, która będzie umiała przekonać resztę rządu, z ministrem finansów na czele, że polityka społeczna to inwestycja, a nie koszty, że Polski nie stać na biedę i że trzeba tworzyć miejsca pracy, a nie tylko w nieskończoność uelastyczniać formy zatrudnienia. Osoby, która w Komisji Trójstronnej będzie potrafiła prowadzić sensowny i konstruktywny dialog, a nie tylko konstruowała makietę. Osoby z dużą dozą społecznej wrażliwości i zrozumienia dla społecznych przemian: rosnącej aktywizacji zawodowej kobiet, żądania równej płacy za równą pracę i za pracę tej samej wartości, potrzeb i problemów „kanapkowego pokolenia”, które pracuje, a zarazem opiekuje się pokoleniem młodszym i starszym.

Nie można tego robić na pięćdziesiąt procent, tylko w końcu na sto.

*Julia Kubisa – doktor socjologii, współpracuje z Instytutem Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego i z OPZZ.

Komentarze
Dodaj nowy
artym666  - szkoda   |18.11.2011 07:34:03
Także żałuję, że nie będzie Fedakowej.
Komentarz równie ciekawy i merytoryczny,
jak smutno nastrajający. Co najmniej połowa nominacji bez związku z meritum. Nie
tak miało być…
Kosa  - Lobbyści OFE na razie górą   |18.11.2011 12:40:06
Ich pierwszy sukces - zablokowanie kandydatury Min. Fedak. Inne instrumenty
oddziaływania na polskie państwo - jak szantaż dotyczący obniżenia ratingu
Polski do poziomu śmieciowego w przypadku próby całkowitej likwidacji OFE,
pewnie też są rozważane (zastosowano w odniesieniu do Węgier). Żelazne kleszcze
międzynarodowej finansjery z zewnątrz, a wewnątrz urabianie umysłów Polaków, że
OFE zapewnią im prawdziwą emeryturę. Biedny kraj!
kot   |18.11.2011 14:17:30
Fedek przyszłym premierem!
Szkoda,że mało prawdopodobne.
aa  - minister fedak   |19.11.2011 00:30:05
była zdecydowanie nie doskonała i generalnie szału niema (lewicową na=zwać ja
przecież jednak nie można), ale i tak była najlepszą minister w poprzednim
rządzie a teraz nawet jej niema. co to mówi o obecnym? dla mnie kicha.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.11.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.02874 Seconds