Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kubisa: Kiedy przyjdą zabrać ci dziecko Drukuj
Julia Kubisa, Fundacja MaMa   
06.08.2009
Kiedy przyjdą zabrać ci dziecko, to co możesz zrobić? I tak jesteś skazana na porażkę, matko z biednego domu, matko która nie uprzątnęłaś okruchów ze stołu.

Na forach internetowych już można wyczytać opinie, że zabranie małej Różyczki to „ustawka na noworodka” – padają podejrzenia, że komuś zależało by dostać pod opiekę maleńkie dziecko, sprawna pani kurator to ułatwiła. To mocne słowa ale jednak dają do myślenia. Jak to się dzieje, że ubogiej ale kochającej się rodzinie, gdzie starsze dzieci są zadbane i uczą się dobrze, nagle zabiera się nowonarodzone dziecko, a matce podaje się lekarstwa na zatrzymanie laktacji wbrew jej woli? Co to za państwo? Co to za system? Czy pani kurator, opierając się na anonimie i okruszkach na stole, nie rozumie, że swoim okrutnym i niehumanitarnym działaniem niszczy nie tylko rodzinę, ale też społeczne zaufanie do państwowych instytucji?

Fundacja MaMa jest wstrząśnięta tą historią. Mamy cały czas nadzieję, że mała Różyczka szybko wróci do swojej mamy, choć dzięki sprawnej akcji kuratorki i sędzi karmienie naturalne już nie dla nich. Niepokojące jest to, że Róża to kolejne dziecko odbierane rodzicom w trybie ekspresowym przez kuratorów. Czternastolatka z Łęczycy, której to kurator zabrał dziecko uznając, że nie jest w stanie się nim zajmować – mimo że położne i pielęgniarki ze szpitala zgodnie podkreślały, że dawno nie widziały tak zaangażowanej młodej mamy. Ojciec chory na schizofrenię, który musiał walczyć przez dwa miesiące o oddanie mu kilkumiesięcznego synka – w Warszawie.

Jest w tym pewien wzór – ten wzór to klasa społecznie wykluczonych. Wykluczenie przez biedę, przez chorobę, przez mieszkanie w niewłaściwej dzielnicy sprawia, że pracownicy opieki społecznej mogą szybko decydować o życiu, zdrowiu i szczęściu innych, nie biorąc pod uwagę zdania samych zainteresowanych. W przypadku ludzi biednych łatwo jest podejmować decyzje za nich, bo bieda i wieś czy zła dzielnica jakoś dziwnie łatwo wiążą się ze słowem patologia, a to z kolei usprawiedliwia wszystkie czyny dokonywane przez opiekę społeczną i sądowych kuratorów.

W przypadku małej Róży dodatkowym argumentem był zbyt zaawansowany wiek ojca i upośledzenie matki – to sygnał dla wszystkich panów, którzy miłość znaleźli w wieku starszym. Ciekawe gdzie przebiega dolna granica? Czy aktor Henryk Gołębiewski znany z filmu „Edi”, rocznik 1956 i ojciec rocznej (również) Róży powinien zacząć się niepokoić? Jako aktor na pewno nie, ale gdyby stał się jedną z odgrywanych przez siebie postaci filmowych… Czy opinia pani kurator ma sprawić, że wszystkie chorujące na depresję poporodową kobiety powinny sobie podwiązać jajniki żeby już nigdy nie mieć dzieci? Oczywiście nie, jeśli zarabiają wystarczająco dużo, czy mieszkają w odpowiednio dobrej dzielnicy, żeby przynależeć do klasy średniej. Dla nich przeznaczone są porady w kolorowych czasopismach parentingowych, są otoczone opieką i wsparciem. Mówi się im „po urodzeniu dziecka staraj się nie przejmować nieporządkiem w domu, najważniejszy jest odpoczynek i kontakt z maleństwem”. Matki i ojców z biednych dzielnic, matki i ojców dostających grosze z pomocy społecznej rozlicza się z okruszków na stole. Rozliczy się ich z ropiejącego oczka noworodka (jedna z najczęstszych przypadłości noworodków), nieporządku w kuchni, problemów z karmieniem piersią. Gdy mama z klasy średniej ma noworodka niejadka, który traci na wadze, dostaje mnóstwo porad, wsparcia, kontakt z poradnią laktacyjną, gdzie na dodatek wypożyczy się jej laktator. Gdy mama z ubogiej rodziny chce karmić noworodka, dostanie lekarstwo na zahamowanie laktacji i zabandażują jej piersi, a dziecko powędruje do rodziny zastępczej.

Kwestia pielęgnacji dziecka to zresztą kolejny ciekawy temat. Nawet tak bogatemu miastu, jak Warszawa już brakuje pieniędzy (i to nie pierwszy raz) na bezpłatne szkoły rodzenia. I znowu, mama z klasy średniej zapłaci, mama uboższa, mając do wyboru szkołę za 400 zł i wózek w tej samej cenie, wybierze pewnie ten ostatni, a dzięki polityce samorządu po raz kolejny zostanie odcięta od istotnych informacji, dotyczących przebiegu ciąży, porodu i pielęgnacji dziecka oraz emocji z tym wszystkim związanych. Mamy z klasy średniej mają głowy pełne informacji o pielęgnacji pępka, skazie białkowej i baby blues i przekonanie o tym, że mają prawo do bycia „wystarczająco dobrą mamą”. Mamy z biednych domów rozlicza się z każdego potknięcia, ale w przeciwieństwie do mam z klasy średniej, karą nie będzie oznaczała jedynie symbolicznej łatki „matki wyrodnej” – karą jest zabranie dziecka. A pani kurator wtedy – na urlop.

Swoją drogą ciekawe jest, że o ile pracownicy sektora prywatnego sprzedający jogurty czy spinacze, muszą znosić wymóg telefonicznej dyspozycyjności nawet na wakacjach, o tyle kuratorka, w której rękach ważą się losy całej rodziny, zdrowie i przyszłe życie małego dziecka, może wyjechać na urlop tak skutecznie, że nie ma z nią żadnego kontaktu. Ciekawe czy na tym urlopie pomyślała, że noworodki zabierane matkom są znacznie bardziej narażone na śmierć łóżeczkową.

Można podejrzewać, że kuratorzy jak również pracownicy opieki społecznej kierują się dobrem dziecka. Wystarczy wstukać hasło dziecko w wyszukiwarce którejkolwiek gazety codziennej, żeby zobaczyć jaki horror potrafią zgotować dzieciom właśni rodzice – alkohol, bicie, zaniedbanie, wykorzystywanie, śmierć. Na pewno wielu z tych strasznych sytuacji udałoby się uniknąć, gdyby pracownicy obu instytucji byli bardziej aktywni. Jednak prewencja też musi mieć swoje ograniczenia – nie można odbierać dziecka ludziom, którzy po prostu są ubodzy. Ludziom w każdej sytuacji materialnej należy się wsparcie i pomoc, a nie zabieranie dziecka i szprycowanie lekarstwami. Rodzice małej Róży taką pomoc zaczęli otrzymywać – od lokalnej społeczności, MOPSu, proboszcza. Bałagan, który zastała kuratorka został uprzątnięty dzięki pracownicy opieki społecznej. Zauważmy od razu, że bałagan panujący w domach rodzin z klasy średniej bardzo często jest ogarniany przez wynajęte do pracy kobiety z Ukrainy. Klasa średnia też nie sprząta, ale dzieci im nikt nie zabiera. Wracając do rodziców Róży – pracownica MOPSu zauważyła poprawę w ich domostwie, powolną ale postępującą. Kuratorka tej poprawy widzieć nie chciała, bo rodzinę zaklasyfikowała sobie już dawno – brud, starość, upośledzenie, bieda.

Na forach internetowych padają pytanie o odpowiedzialność kuratora za swoje decyzje. Czy jeśli Róża wróci do rodziców, to ktoś zrekompensuje im tę niehumanitarną rozłąkę? Czy w przyszłości ich starsze dzieci będą miały zaufanie do państwowych instytucji, będą wierzyły w sprawiedliwość i niezawisłość sądów? Będą wierzyły, że w tym państwie w ogóle coś mogą? Że prawo je chroni, jeśli są praworządnymi obywatelami? Kto odpowiada za ewentualny nawrót depresji u mamy Róży? Pewnie nikt. Zawsze oczywiście zostaje Strasburg, gdzie Polska jest jednym z przodowników, jeśli chodzi o skargi obywateli na państwo.
Komentarze
Dodaj nowy
glekaktabeton   |07.08.2009 03:54:01
Wszystko mozna rozpatrywac jako problem klasowy, tak jak wszystko mozna
rozpatrywac jako problem neurologiczny. Albo genderowy. Albo narodowosciowy. To
jednak nie znaczy, ze ten problem jest taki. Znaczy tylko tyle, ze autor ma taki
filtr. Ani artykul w Wyborczej ani tekst tutaj nie wyjasniaja na przyklad co tam
w ogole robil kurator. Kto go przydzielil i dlaczego? Zwykle nie robi sie tego
bez powodu.
julia   |07.08.2009 14:51:44
kto przydzielil kuratora:

"Kuratorzy interesują się rodziną z Błot od
2004 r. Wtedy dostali anonim, że dzieci Woźnej i Szwaka mieszkają w złych
warunkach. Kurator, który to sprawdzał, napisał: w gospodarstwie panuje
nieporządek, zwierzęta biegają po podwórzu, a w domu jest brud.Sąd w Szamotułach
zdecydował, że dzieci należy umieścić w placówce opiekuńczej. Ale tam nie
trafiły. Kuratorka Januszak: - Pan Szwak w 2004 r. stanął w progu drzwi i
zagroził, że się zabije, jeśli odbierzemy dzieci. Nie zabraliśmy, by nie
powodować u nich większego stresu.

Po tym zdarzeniu sąd uznał, że rodzice
mają kilka tygodni, by poprawić warunki w domu.

Wtedy w opiekę zaangażował
się miejscowy ośrodek pomocy społecznej, proboszcz i wójt. Ale Januszak
twierdzi, że poprawiło się na krótko: - Potem znów do domu wrócił
nieporządek.

- Cały czas pomagamy rodzinie, ludzie ze wsi pomagają. To małe
kroki, ale widzę poprawę -podkreśla z kolei Leśniewska z ośrodka pomocy, która
zajmuje się rodziną od kilku miesięcy."

zrodlo:

http://wyborcza.pl/1,75478,6898978,Sad_zabral_dz iecko__Ludzie_pomoga.html
glekaktabeton   |11.08.2009 10:01:42
A dzis na portalu Wyborczej nowe informacje o danych, ktore mial sad ale ktorych
nie mieli oceniajacy ten sad dziennikarze. Otoz pani o ktorej tu mowa miala
jeszcze czworo innych dzieci, do ktorych wczesniej stracila prawa i z ktorymi
nie utrzymywala zadnych kontaktow, bo one tego nie chcialy. Tu jest
artykul:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci
/1,80273,6916756,Kobieta__ktorej_odebrano_noworodk
a__ma_4_innych_dzieci_.html

Mam tez uwage generalna. Wielokrotnie stykam sie
z utyskiwaniem na patriarchalne i stronnicze klasowo instytucje sądow i policji,
ktore rzekomo nie bronia kobiet przed przemoca domowa, bo zamiast im w czambul
uwierzyc na sto procent uniewinniaja sprawcow, zabieraja dzieci ubogim ludziom
ktorzy maja w domu syf z nie swojej winy, nie wierza w zgwalcenie i nawet
posuwaja sie do tego, ze skazuja kobiety ktore morduja meza na wieloletnie
wiezienia, choc one same twierdza, ze byla przemoc w domu od lat. Ludzie
utyskujacy na prace tych instytucji opieraja sie na jednym zrodle wiedzy -
relacji samej zainteresowanej. Tak bylo w wypadku slynnej konferencji medialnej
z udzialem kobiet nozowniczek. Zwykle jednak jest tak, ze z relacji takiej osoby
wylania sie calkiem inny obraz niz ten, ktory powstaje jak sie poslucha
policjantow z okolicy, ktorzy znaja rodzine od lat, kuratorow, nauczycieli,
ksiedza (fuj.. no ale on tez spowiada od lat te rodzine przeciez, wiec tez cos
wie o niej i moze sledzic jej rozwoj na przestrzeni pokolen), sasiadow, czlonkow
rodziny.. Naprawde prosze panstwa nie jest tak, ze kuratorzy, policjanci i
sedziowie to jest banda niekompetentnych kretynow zyjacych tylko stereotypami.
julia   |17.08.2009 08:49:41
z informacji wynika, ze pani Wioletta trafila do szpitala po smierci meza - to
naprawde wystarczajacy powod do zalamania nerwowego. sad ograniczyl prawa
rodzicielskie - bo tak sie robi, gdy rodzic jest np przewlekle chory i nie moze
sie zajmowac dziecmi
po wyjsciu ze szpitala dzieci nie chcialy sie z nia
kontaktowac
ciekawe, czy mialo to jakikolwiek zwiazek z tym ze w miedzyczasie
sie dowiedzialy ze ich matka to wariatka

o przemocy domowej proponuje troche
wiecej poczytac, tak samo o postawach policji i prokuratury wobec ofiar gwaltow
- wystarczy, ze jeszcze w latach 90 wielu policjantow i prokuratorow uznawalo,
ze skoro kobieta zgodzila sie wejsc do mieszkania mezczyzny to oznaczalo ze
zgadza sie na wszystko, co on chcial z nia zrobic
glekaktabeton   |17.08.2009 11:35:34
>pani Wioletta trafila do szpitala po smierci meza - to naprawde wystarczajacy
powod do zalamania nerwowego.

pewnie tak. Ale juz to co dalej piszesz jest
stanowczo naciagane:

>sad ograniczyl prawa rodzicielskie - bo tak sie robi,
gdy rodzic jest np przewlekle chory i nie moze sie zajmowac dziecmi
po wyjsciu
ze szpitala dzieci nie chcialy sie z nia kontaktowac
ciekawe, czy mialo to
jakikolwiek zwiazek z tym ze w miedzyczasie sie dowiedzialy ze ich matka to
wariatka

pierwszy straszny sąd zabral prawa rodzicielskie - nie wyznaczyl
tymczasowych opiekunow, tylko totalnie i bezzwrotnie prawa odebral, w
miedzyczasie straszny szpital uniemozliwil kontaktowanie sie z dziecmi biednej
kobiecie w depresji, tymczasem straszni tymczasowi opiekunowie powiedzieli
dzieciom, ze ich matka to wariatka, nastepnie kiedy ona wyszla ze szpitala ci
straszni opiekunowie konsekwentnie to powtarzali i uniemozliwiali jej kontakty z
tymi dziecmi, w miedzyczasie ten straszny sąd konsekwentnie w ogole nie
rozpatrywal jej wnioskow o przywrocenie praw, a nastepnie kolejny straszny sąd
zabral kolejne dzieci.

Wiesz co ja mysle? Ze sprawa jest duzo prostsza. Jest
to pani, ktora po prostu zachodzi w kolejne ciaze i pozostawia za soba kolejne
dzieci po czym o nich zapomina, poniewaz funkcjonuje w perspektywie najblizszych
pietnastu minut. Bo tak ma. Wiele kobiet produkuje i porzuca dzieci w ten
sposob.
julia   |17.08.2009 16:26:03
twoja teoria rowniez naciagana, jesli mamy juz uzywac takich epitetow. tyle ze
ja mam w rekawie pomysluy samego RPO w sprawie osob ktore mialy w zyciorysie
epizod choroby psychicznej
glekaktabeton   |17.08.2009 17:15:11
Nie znam pomyslow obecnego RPO odnosnie choroby psychicznej. Ogolnie uwazam, ze
nie jest to najlepszy RPO, ale to nie ma nic do rzeczy. Istniejace procedury
sadowe i kuratorskie dotyczace przyznawania opieki nad dziecmi znam nie
najgorzej. Podobnie, jak problematyke przemocy domowej. Sad rodzinny moze opieke
nad dzieckiem czasowo ograniczyc, moze ja ograniczyc w jakiejs formie, moze
kierowac do rodziny zastepczej z wyznaczeniem roznych warunkow itd. Poza tym
wyroki tego rodzaju nie sa na wiecznosc. Mozna wystepowac o przywrocenie praw.
Widzialem mnostwo takich spraw, w ktorych kobiety tracace prawa rodzicielskie z
powodu totalnej wychowawczej niewydolnosci (dzieci zebrzace, dzieci w wieku 8
lat nie umiejace myc zebow, dzieci katowane przez matki do krwi, gdzie matki
absolutnie nie sa skarzone o przemoc domowa, tylko po prostu odbiera im sie
prawa itd.) przysiegaly z placzem, ze zrobia wszystko zeby tylko te prawa
odzyskac, po czym okazywalo sie, ze nawet trzech kolejnych spotkan z terapeutka
nie potrafily pod rzad zaliczyc w osrodku dwa przystanki od ich domu. Jedyne, co
zawsze umialy znalezc, to droge do OPSu po zasilek. Widzialem naprawde sporo
kobiet ktore zostawialy za soba dzieci i kompletnie o nich zapominaly rodzac
kolejne. Widzialem tez sporo bardzo zaangazowanych, dobrodusznych ludzi, ktorzy
probowali tym kobietom pomagac sluchajac wylacznie ich wersji, po czym
wychodzili na idiotow kiedy nic z tego nie potwierdzalo sie skonfrontowane z
wersjami otoczenia. Psychopatia istnieje nie tylko wsrod mezczyzn. Jest u nich
tylko czesciej diagnozowana.
julia   |17.08.2009 17:23:54
czyli ty jestes zgorzknialy a ja naiwna, zatem dyskusja nie ma sensu. cenie
twoje doswiadczenie, niemniej jednak uwazam, ze nawet jesli sad i kuratorka
mialy powazne podstawy by odebrac dziecko to forma tego odebrania jest po prostu
nieludzka i tyle
glekaktabeton   |17.08.2009 17:40:38
Zgorzknialy sie nie czuje. Doswiadczony po prostu. Kiedys bylem zdania, ze
pokrzywdzonymi sa zwykle kobiety, a oprawcami mezczyzni. I (troche mniej ale
jednak) ze pokrzywdzonymi sa biedni a oprawcami bogaci. Serio. Pozniej
zobaczylem troche rzeczywistosci namacalnej i jest ona taka, ze bycie ofiara
albo sprawca ni cholery nie ma nic wspolnego z plcia ani z stanem majatkowym.
Czego dowiedzialem sie tez w realu? Ze policjanci nie zawsze sa kretynami.
Czasem to oni maja racje, a psycholog sie myli. Czasem nie, ale znow - to nie
zalezy od zawodu ani plci. Takie historie zeby o nich sensownie gadac, to
naprawde trzeba samemu tam pojechac i zobaczyc wszystko na miejscu. Z ta czworka
zostawiona tez sie spotkac.. Nie zdziwilbym sie, jakby to nie byla tylko ta
czworka i jakby ten facet tez jeszcze gdzies tam mial jakies latorosle po drodze
zapomniane. Czesto tak bywa.
krzysia  - skandaliczny sposób postępowania   |18.08.2009 02:27:58
Postępowanie instytucji, które mają swiadczyc pomoc osobom niewydolnym
społecznie często jest niewystarczające, bywa niewłaściwe, a w opisywanej
sytuacji było skandaliczne.
Zabranie matce karmiącej 5-dniowego noworodka (
nawet biorac pod uwagę wspomniane okoliczności) było czynem obrzydliwym i
skandalicznym.
julia   |18.08.2009 03:03:56
jakos w tych rozwazaniach umknelo ze pani wioletta ma oprocz rozy troje dzieci
ktorymi sie zajmuje, chodza do szkoly, sa zadbane itp
glekaktabeton   |18.08.2009 03:28:49
>Postępowanie instytucji, które mają swiadczyc pomoc osobom niewydolnym
społecznie często jest niewystarczające, bywa niewłaściwe

postepowanie takich
instytucji jest jak praca syzyfa. Gdybys raz i drugi popatrzyla sobie jak 20 i
wiecej osob - policjanci, pracownicy OPSów, szkolni pedagodzy, kuratorzy,
psycholodzy srodowiskowi, ksiadz i grom wie kto jeszcze siedza i debatuja ktoras
z kolei godzine co zrobic z rodzina X, z ktora ni diabla nic nie daje sie zrobic
od lat, myslalabys o tym inaczej. Nie zrozumie sie, z czym takie instytucje maja
do czynienia jak sie tego na wlasne oczy nie zobaczy.
julia   |18.08.2009 03:44:50
akurat w tym przypadku takiej debaty nie bylo poniewaz kuratorka nie wziela pod
uwage ani opinii MGOPSu, ani proboszcza ani soltysa - ci natomiast aktywnie
pomagaja opisywanej rodzinie
glekaktabeton   |18.08.2009 04:19:04
Wiesz o co mi chodzi tak naprawde? W ogole nie o ten konkretny przypadek. Bo w
gruncie rzeczy ja nie mam zadnej szansy wiedziec jak z tym bylo. Tez jej nie
masz. Tu by trzeba jechac i wszystko sprawdzic osobiscie, bo przeciez w momencie
powstawania pierwszego tekstu na Krytyce nie bylo wiadomo o tych zostawionych
poprzednich dzieciakach. Takich rzeczy swiadczacych o tym lub tamtym moze byc
jeszcze w sprawie bardzo wiele. Osobiscie nie wierze w debilne sądy bardziej niz
w debilne matki. Chodzi mi o cos innego - o uzywanie konkretnych spraw jako
symboli pewnej ogolnej, w gruncie rzeczy slabo udowodnionej tezy. Bo teza tekstu
jest taka:

 —  —  —  —  —  —  —  —  —  — -
Jest w tym pewien wzór  ten wzór to klasa
społecznie wykluczonych. Wykluczenie przez biedę, przez chorobę, przez
mieszkanie w niewłaściwej dzielnicy sprawia, że pracownicy opieki społecznej
mogą szybko decydować o życiu, zdrowiu i szczęściu innych, nie biorąc pod uwagę
zdania samych zainteresowanych. W przypadku ludzi biednych łatwo jest podejmować
decyzje za nich, bo bieda i wieś czy zła dzielnica jakoś dziwnie łatwo wiążą się
ze słowem patologia, a to z kolei usprawiedliwia wszystkie czyny dokonywane
przez opiekę społeczną i sądowych kuratorów.
 —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  — 

i ja
sie z ta teza nie zgadzam. Pracownicy opieki spolecznej, kuratorzy itd.
faktycznie w wiekszosci przypadkow pracuja w srodowisku ludzi biednych. Ale to
nie dlatego, ze to sie "dziwnie laczy" ze slowem patologia, tylko
dlatego, ze to sie rzeczywiscie bardzo czesto laczy - jest cale mnostwo ludzi,
ktorzy klientami kuratorow i opieki spolecznej sa od pokolen, albo przez wieksza
czesc swojego zycia. Nie jest to kwestia winy, po prostu tacy juz są. Obracaja
sie w takim srodowisku, takie maja normy, takie maja wyobrazenia na temat
swojego miejsca w swiecie i takich dobieraja sobie zyciowych partnerow. I beda
to robic niezaleznie od tego, ile pieniedzy przeznaczysz na instytucje pomocowe
dla nich i jakich reform nie dokonasz. To wykluczenie nie idzie od zewnatrz. I
nie chodzi mi o te konkretna kobiete. Chodzi o regule zgodnie z ktora kogos w
jej sytuacji uznaje sie z definicji za ofiare systemu i mamy kolejna porcje
znaczkow z napisem wierze Anecie Krawczyk. Chcesz oceniac prace kuratorow - idz
i pogadaj z kuratorami. Przejdz sie do ludzi z ktorymi oni pracuja i wtedy ocen.
Inaczej po prostu zastepuje sie jedne stereotypy innymi.
julia   |18.08.2009 07:43:30
mam wrazenie, ze nasze rozumowanie idzie zupelnie innymi torami i sie nie
przetnie - w moim tekscie jest glownie o tym, ze w przypadku biednych ludzi
latwiej podejmowac drastyczne i niehumanitarne decyzje niz w przypadku osob
zamozniejszych - odebranie dziecka, w tak ekspresowym tempie i na podstawie nie
do konca jasnych przeslanek wlasnie tym jest, szczegolnie jesli mowimy o
5dniowym dziecku i oderwaniu od piersi
z kuratorka rozmawialam - z ta wlasnie
kuratorka, powiedziala mi ze z ta sprawa nie miala nic wspolnego
- moge juz
sobie wyrobic choc troche ocene? plis

nie mam w glowie stereotypu ze wszyscy
biedni sa krzywdzeni przez system a dziecko powinno byc zawsze przy matce. Nie
uwazam, ze rodzina jest najwyzsza swietoscia, ale jesli mama chce zajmowac sie
dzieckiem to trzeba jej dac szanse, wsparcie i tyle.

Sa matki ktore
ewidentnie krzywdza swoje dzieci i zreszta o tym tez pisze i pewnie rodzicow
krzywdzacych swoje dzieci mozna nazwac patologia,
ale to nie stosuje sie w
przypadkach, na ktore sie powoluje. Za to jest pewien zestaw cech - bieda, wiek,
choroba, ktory sprawia, ze laduje sie w tej kategorii niezaleznie od swoich
poczynan.

Akurat w tym przypadku moim zdaniem bardzo wazne jest, ze sa
instytucje gotowe pomagac w sposob systematyczny tej rodzinie - co wiecej, sa to
instytucje akurat do tego powolane, po to sa utrzymywane z publicznych pieniedzy
zeby sluzyc pomoca - bardzo dziwi mnie, ze tego nie wzieto pod
uwage

kuratorka powiedziala mi, ze tej rodzinie juz kiedys usilowano pomoc i
rozeszlo sie to po kosciach po jakims czasie a rodzina wrocila do starych
przyzwyczajen - niemniej jednak to caly czas nie jest koronny argument za tym,
zeby w taki sposob odebrac dziecko - wiadomo, ze osobom ktore po prostu maja
problem z prowadzeniem domu, zarzadzaniem swoimi pieniedzmi pomagac jest trudno
bo czesto maja wrecz dziedziczone nawyki - ale po to sa te instytucje, zeby im
pomagac.

Tak naprawde zadne z nas nie wie jak to bylo z pierwsza czworka
dzieci - czy kobieta po wyjsciu ze szpitala psychiatrycznego, bez mieszkania i
pracy, nie stwierdzila ze lepiej dla dzieci bedzie jesli wychowa je ktos inny bo
ona nie jest w stanie im nic zaoferowac - to moja hipoteza, li i
jedynie

Natomiast teraz ma dzieci ktorymi sie zajmuje jak umie - zatem nie
kwalifikuje sie do kategorii tych matek o ktorych piszesz, a ktore lekka reka
porzucaja dzieci - byl u nich kurator bo dzieci chodzily za lekko ubrane zima -
taki kurator przychodzi jak chociazby jak dziecko wagaruje - teraz kwestia tego,
jak ten dom zapamietal - a biedny dom latwo zapamietac zle. Mam wrazenie, ze o
ile ja "trzymam strone matek" to ty idealizujesz kuratorow - a ja ze
swojego i znajomych doswiadczenia moge powiedziec, ze ich wizyty sa czesto
powierzchnowne i sluza do odfajkowania a nie zapoznania sie z problemem, ze beda
osoba wyksztalcona i wygadana mozna zaprezentowac siebie, rodzine i dom znacznie
lepiej niz jest w rzeczywistosci - i na odwrot
krzysia  - tak, julia   |18.08.2009 07:55:10
Całkowicie zgadzam się z Twoją argumentacją.
A poza tym podziwiam Cię za
cierpliwość w tłumaczeniu tej sprawy.
Pozdrawiam
glekaktabeton   |18.08.2009 11:00:48
>kuratorka powiedziala mi, ze tej rodzinie juz kiedys usilowano pomoc i rozeszlo
sie to po kosciach po jakims czasie a rodzina wrocila do starych
przyzwyczajen

do jakich?
julia   |18.08.2009 12:56:06
no do balaganu. okruszkow rzeczonych
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.99328 Seconds