|
Krzywonos: Wspomnienie o Annie Walentynowicz i Marii i Lechu Kaczyńskich |
|
|
Henryka Krzywonos
|
|
11.04.2010 |
Nie znajduję słów, by wyrazić to, co czuję po katastrofie w Smoleńsku. Anna Walentynowicz była bardzo bliską mi osobą i na zawsze zostanie w moim sercu. Wiele razem przeżyłyśmy. Była starsza, pozwalałam jej mówić różne rzeczy – uważałam, że ma do tego prawo. Zawsze stałam za nią murem. Będę ją pamiętać za strajki w ‘80 roku, za tamtą walkę, przede wszystkim jednak za to, jaką była osobą. Mało kto wie, że Ania pomagała chorym, nosiła im na przykład obiady do domów.
Lech i Maria Kaczyńscy również byli moimi znajomymi. Spotykaliśmy się przy różnych okazjach, jeszcze przed prezydenturą Leszka i w jej trakcie. Marię widziałam ostatni raz w czerwcu w zeszłym roku na Kongresie Kobiet. Miałam też zaproszenie na opłatek z okazji ostatnich świat Bożego Narodzenia, lecz ze względu na pogodę nie dojechałam. Rozmawialiśmy potem telefonicznie. Zastanawiam się teraz: może gdybym dojechała na ten opłatek, to bym siedziała z nimi w tym samolocie?
Z Leszkiem rozmawialiśmy na różne tematy. Był fantastycznym facetem: dowcipnym, wesołym, można się było z nim dogadać. Byli z Marią wspaniałym małżeństwem.
To najsmutniejszy dzień w moim życiu.
not. JS
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 13.04.2010 )
|
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...