NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Krytyka wystraszonego rozumu. Odpowiedź Sergiuszowi Kowalskiemu Drukuj
Redakcja "Krytyki Politycznej"   
07.10.2011

Sergiusz Kowalski napisał tekst o tym, że popieramy Jarosława Kaczyńskiego, bo nie chcemy poprzeć „mniejszego zła”, czyli Platformy Obywatelskiej. Napisał, że jesteśmy  „konsekwentni w zwalczaniu PO i oddemonizowywaniu PiS bez względu na konsekwencje”. Jedno i drugie jest nieprawdą, co tłumaczy, dlaczego Kowalski na poparcie swojego ataku nie potrafił znaleźć potwierdzeń w naszych słowach, uciekając się do własnych domysłów, sfałszowanych cytatów i pokrętnej logiki. 

  

Polemizuje się z odmiennymi opiniami. Kowalski natomiast przekroczył granice kłamstwa. Jeśli odpowiadamy, zamiast zażądać serii sprostowań, to tylko dlatego, że tekst został wydrukowany na moment przed ciszą wyborczą. Dziękujemy za coraz bardziej wyrafinowane wysiłki naszych kolegów i koleżanek z „Gazety Wyborczej”, żeby namówić nas na przedwyborczą jedność poglądów, ale ani bezdyskusyjne poparcie dla Platformy Obywatelskiej nie jest jeszcze żadnym poglądem, ani nie są nimi przekręty Kowalskiego. No i nie da się chyba zmusić kogoś do poparcia Platformy, zapisując go do obozu Kaczyńskiego… Choć można się bać Kaczyńskiego i wzmacniać go jednocześnie nami… Ale nie należy. 

  

strach_120_copy.jpgOwszem na przestrzeni lat zdarzały się w naszym, sporym przecież i rozdyskutowanym, środowisku głosy pozytywne na temat Kaczyńskiego, zawsze uzasadniane poczuciem solidarności z jego elektoratem, pełnym ludzi sfrustrowanych i wykluczonych. Ale także w tych i wszystkich pozostałych wypowiedziach stosunek ludzi „Krytyki Politycznej” do działalności obozu Kaczyńskiego był jednoznacznie negatywny. Autor tekstu Sojusznicy z lewej („Gazeta Wyborcza”, 6 października 2011) zauważa wprawdzie, że „nie wszyscy w KP mówią tym samym głosem, bo nie ma tam dyscypliny”, co na jego rozum oznacza „wspólnotę antypatii”. Nie przeszkadza mu to jednak cytować wyłącznie tych fragmentów naszych wypowiedzi i publikacji, które podepnie do swojej tezy o naszej „nienawiści” do liberalizmu, „pogardzie” dla mainstreamu, obojętności wobec patologii rządów PiS i „odrzucaniu liberalnego status quo”. Kowalski wprost manipuluje wypowiedziami – gdy Kazimierze Szczuce przypisuje wypowiedź, która faktycznie była… zadanym jej pytaniem dotyczącym znużenia Polaków duopolem PO-PiS. Kowalski zapisuje Agnieszkę Graff do obozu ignorującego zagrożenie Kaczyńskim, choć przed wyborami prezydenckimi podpisała, razem z innymi członkami naszego środowiska, przedrukowany natychmiast przez „Gazetę Wyborczą” list przestrzegający wyborców przed… zagrożeniem Kaczyńskim.

  

Następnie Kowalski insynuuje najbardziej absurdalne tezy Kindze Dunin, cytując zupełnie bez związku jej tekst o tym, że współczesna demokracja nie radzi sobie z globalnym kapitalizmem, nierównościami i płynącymi z tego problemami społecznymi (zanik więzi, tkanki moralnej, przestępczość, terroryzm). Kowalski twierdzi, że tak naprawdę jest to zawoalowana krytyka Polski pod rządami PO. W związku z tym autor odnosi „przedwyborcze wrażenie, że nie przeszkadzałaby jej zmiana na PiS”. Niezbyt kontrowersyjna diagnoza problemów współczesnej Europy, której częścią jest Polska, okazuje się „obiektywnym” wsparciem Jarosława Kaczyńskiego. Ciekawa to logika u kogoś, kto sam przypisuje nam „próbę heglowsko-marksowskiej dialektyki”. Na marginesie, przypominamy Kowalskiemu, że taktyka rzucania oszczerstw i jednocześnie zarzucania tego innym, to filozofia samego Kaczyńskiego, więc niech się Kowalski lepiej nie ima takich metod, bo łatkę sojusznika Kaczyńskiego, którą przyszykował dla nas, przylepi sobie sam. 

  

Kowalski twierdzi, że KP „ignoruje węgierskie zagrożenie”, tzn. PiS-owskie marzenia o powtórce sukcesu Orbana nad Wisłą. O Węgrach Orbana pisaliśmy jednoznacznie, że tamtejszego projektu nie da się bronić z żadnej strony oraz że część liberalnych publicystów popełnia błąd, przypisując węgierskiemu przywódcy jakikolwiek populistyczny „solidaryzm”. Michał Sutowski napisał niedawno, że największe zagrożenie płynące z miłości Kaczyńsko-węgierskiej to nie tyle sny i marzenia prezesa PiS, co pracowite, systematyczne naśladownictwo – tworzenie własnych mediów, niezależnych kanałów dystrybucji i komunikacji, sieci „społeczeństwa politycznego” pod patronatem lokalnych proboszczów, etc. My nie ignorujemy „zagrożenia węgierskiego”, my twierdzimy że histeryczne moralizowanie i piętnowanie „faszyzmu” wroga nie pomaga, a na pewno nie wystarcza, jeśli ów polityczny wróg zaczyna zdobywać poparcie połowy społeczeństwa.  

  

Sergiusz Kowalski cytuje Monikę Strzępkę, której nie odpowiadało  medialne gnojenie Anny Fotygi, faktycznie przekraczające nieraz granice przyzwoitości. Wyciąganie stąd wniosku, że KP popiera albo chociaż toleruje wizję polityki zagranicznej PiS, to kolejna bzdura w tekście Kowalskiego. Wieńcząca całość wywodu o „obiektywnym” wspieraniu PiS. 

  

Nie trzeba być badaczem dyskursu publicznego, żeby zrozumieć, co w wywiadach dla „Wprost” i „Polski the Times” mówił Sławomir Sierakowski: „PiS przekroczył wszystkie możliwe granice populizmu”, „PiS osiągnęło taki poziom szaleństwa, że nie potrafi już udawać wrażliwości społecznej”.

  

Gdy wszyscy jeszcze klęczeli, na portalu „Krytyki” ukazywały się teksty zebrane potem w książce Żałoba, demaskującej początki szaleństwa posmoleńskiego, za którą niemal cała polska prawica hurtem uznała nas za zdrajców ojczyzny.

  

Objawem naszej ślepej nienawiści do „salonu” nie było chyba otwarte poparcie premiera i rządu we wszystkich możliwych mediach w sprawie najważniejszej z reform, czyli sensownych zmian w OFE („Niech się Rostowski nazywa jak chce, ale kiedy prezentuje rozwiązania, które są socjaldemokratyczne, lewica się nie będzie martwić jego etykietką”, „Nieuczciwie byłoby na moim miejscu udawać, że się tej zmiany w PO nie dostrzega, choć ani nie czyni ona z Platformy partii lewicowej, ani ze mnie wielkiego entuzjasty rządu Donalda Tuska. W stosunkach polsko-rosyjskich, reformie emerytalnej, w niektórych propozycjach dotyczących służby zdrowia – choćby w ograniczeniu wpływów działalności koncernów farmaceutycznych przez zmiany w systemie refundowania leków – rząd podejmuje decyzje, które na jego miejscu podjęłaby ekipa socjaldemokratyczna” - to z rozmowy Sierakowskiego z Igorem Janke dla „Rzeczpospolitej”). Nie wahaliśmy się wziąć udziału w rządowym Europejskim Kongresie Kultury, co posłów Prawa i Sprawiedliwości i publicystów prawicy wprawiło w gorączkę i wywołało wysypkę tekstów w „Rzeczpospolitej”, równie sympatycznych i prawdziwych jak ten Kowalskiego. Tam z kolei robimy za „sojuszników Platformy”…

  

W odróżnieniu od niektórych publicystów „głównego nurtu” (których krytykujemy, ale nimi nie pogardzamy, gdyż od początku zwalczaliśmy ostentacyjną „antysystemowość” jako jałowy i przeciwskuteczny gest) nie uważamy własnych czytelników za kretynów. Jesteśmy przekonani, że nasza działalność wydawnicza, publicystyczna, artystyczna daje naszym odbiorcom i sympatykom czytelny sygnał, co uznajemy za mniejsze zło, większe zło i większe dobro w polityce. Zamiast ograniczać się do moralizowania i histeryzowania na temat polskiego Weimaru i faszystów u bram staramy się zrozumieć, jakie czynniki doprowadzą do sytuacji, w której nie tylko margines katolickich fundamentalistów, ale 30 procent wyborców gotowych jest głosować na Jarosława Kaczyńskiego. Także po to, żeby Sergiusz Kowalski i mądrzejsi od niego nie musieli przed każdymi wyborami wzywać ciągle do tego samego, czyli popierania Platformy ze strachu przed Kaczyńskim. Po tylu latach i sześciu kolejnych wyborach, nieskuteczności tej histerii nie należy nadrabiać, dokładając jedynie oszczerstwa wobec tych, którzy tę nieskuteczność obnażają, ale pójść wreszcie po rozum do głowy i zrobić coś, żeby populiści nie mieli tak łatwego żeru w sporej części społeczeństwa.

  

W dalszym ciągu uważamy, że nic tak nie sprzyja populistom jak letarg społeczny, brak aktywnego uczestnictwa, miałkość nieistotnych konfliktów politycznych zastępująca pluralistyczny spór racji i scedowanie szans wyborczych na ręce niczym nie ograniczonych speców od marketingu. Martwienie się tylko o to, co zrobią Polacy w ostatniej chwili, gdy przychodzi do wrzucenia kartki wyborczej to jak proszenie się o szybszą lub późniejszą porażkę. Obnażanie zła populizmu bez odważnej refleksji na temat jego źródeł, jak widać nie załatwia sprawy, skoro zagrożenie nie znika. W jednym się na pewno i od zawsze możemy zgodzić: dopuszczenie Kaczyńskiego do władzy oznacza w najlepszym razie zmarnowane lata dla Polski, a w najgorszym bezwstydne zawłaszczenie instytucji publicznych przez ludzi  niemądrych i nieodpowiedzialnych. Niech każdy wyciągnie z tego swoje wnioski w czasie wyborów, ale także po nich. Najlepiej takie, żeby nie trzeba było za cztery lata apelować znowu o to samo, czyli jak nie dopuścić Kaczyńskiego do władzy. Jeśli to jest maksimum możliwości polskiej polityki, to szkoda Polski.

  

Redakcja „Krytyki Politycznej”

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
artym666  - GW daje ciala, ale w jakim celu?   |07.10.2011 05:35:20
No zal tego Kowalskiego. Ale sam sobie tej biedy napytal. Zarzuty o bolszewizm
produkowane w bolszewkicki sposob (moze subiektywnie "KP" wydaje sie, ze
nie popiera Kaczynskiego, ale obiektywnie popiera…) to wyjatkowa skucha.

Najpierw Michnik, teraz ten Kowalski, co tej Gazecie tak zalezy na tym, zeby
ludzie z "KP" mysleli jak te stare konie. Stare konie sie nudza czy
zazdroszcza?
Gdyby KP chociaz mogla naprawde wplynac na polowe narodu, ale jej
wplyw jest spory na elity, ale na masy jeszcze nie.
Rzadko Wyborcza sie tak
bardzo podklada. Trudno uwierzyc, zeby liczyli, ze ktos naprawde uwierzy w te
bzdury Kowalskiego. Wiedzieli, ze zostanie rozjechany na miekko. Zagadkowe to
wszystko. Czy ktos wie, o co tu chodzi? Wyglada jak dostarczanie Krytyce
sympatykow, ale w bardzo dziwny sposob.
Notak   |07.10.2011 08:45:19
Co najbardziej komiczne to to, w jaki sposób retoryka Sergiusza Kowalskiego i
spółki z Wyborczej staje się kopią retoryki PiS-owskiej: poparcie dla ulubieńców
partyjnych jest wyrazem racji stanu, właściwie pojmowanego patriotyzmu oraz
zrywem w obronie przed destrukcją państwa.
Sergiuszu, populizm już się rozlał po
całej Polsce: jest w PiS, jest w PO, a teraz bardziej niż kiedykolwiek krzyczy w
publicystyce GW i Twojej. Walka z przeciwnikiem jest już walką z samym sobą. I
to akurat jest dobra wiadomość.
Świtek   |07.10.2011 11:53:13
Najbardziej mnie ujęło następujące zdanie w tym polemicznym artykule:

"My
nie ignorujemy
k.brosz  - zobowiązanie ludzi "rozumnych"   |07.10.2011 12:38:25
Tekst fajny, tylko dlaczego lokajski? Czy wy w KP serio musicie tłumaczyć się
przed GW? Nie rozumiem nie tyle odpowiedzi Kowalskiemu (bo to dla mnie jasne, że
facet siedzący na Czerskiej nie przyjmuje do wiadomości istnienia środowiska
chociaż trochę mniej homogenicznego niż wspólnota nienawiści w jego gazecie) co
tłumaczenia mu się z obowiązkowego negatywnego stosunku do Kaczora. W zasadzie
sens odpowiedzi KP można streścić tak: nie czepiajcie się nas. My jesteśmy
dojrzalsi od was, bo mamy pluralizm (czego wy nie rozumiecie), ale tak samo jak
wy uważamy, że Kaczyński jest zagrożeniem śmiertelnym. Prosimy, uwierzcie nam,
że my tak naprawdę myślimy, tylko jesteśmy młodzi i wolność myśli jest jeszcze
dla nas jakąś wartością więc niektórzy z nas pozwalają sobie na swobodę. Ale to
nie znaczy, że utraciliśmy czujność rewolucyjną. My tylko sobie tak hasamy, ale
jesteśmy przeciw Kaczorowi całym sercem.

gdyby w KP nie następowała odnowa
pokoleniowa (na razie jest na nią za wcześnie) to za 10 lat taki tekst by nie
powstał bo podobnie jak większość redaktorów GW tak i zespół KP zrozumiałby, że
wyższa konieczność dziejowa jaką jest zwycięstwo "rozumnych", "na
poziomie", "toleracyjnych", przedstawicieli "Polski jasnej",
wymaga wszystkich poświęceń, z zaprzeczaniem wolności słowa, zdrowemu
rozsądkowi, prawdzie i własnym przekonaniom włącznie
viking   |07.10.2011 14:25:28
KP jako organizacja chcąca tworzyć socjaldemokrację, jest dla mnie obecnie
zupełnie niewiarygodna. I choć nie mówię tego z satysfakcją, w dużej mierze
zgadzam się z Kowalskim.
Parę lat temu, kiedy podchodziłem do tego projektu z
dużym entuzjazmem, ktoś powiedział mi: jeżeli KP nie zacznie działać politycznie
(w sensie partyjnym), to zacznie tracić kontakt z rzeczywistością i stoczy się w
lewactwo.

Moim zdaniem tak się właśnie stało. Pierwszym etapem było odchodzenie
od założycielskiego dogmatu nowej, nie-postkomunistycznej lewicy i obrona PRL.
Można to było jakoś przełknąć, uznać za asumpt do dyskusji o dziedzictwie
starego systemu, bez przesądów.
To, co tu się działo dalej, stawało się jednak
coraz bardziej żałosne. Fascynacja kibolstwem; zarzuty wobec Pacewicza, iż nie
jest wiarygodny w walce z nietolerancją, bo ma dobry samochód i zegarek;
odnajdywanie rewolucyjnej siły w obrońcach krzyża; wreszcie: Palikot jako
większy wróg niż Kaczyński.
Ostatni artykuł Gduli, bez ogródek mitologizujący
"klasę ludową", jako bardziej moralną od innych,bardzo jasno pokazuje,
co tu się stało.
Zniknęła socjaldemokracja chcąca sprawiedliwszego państwa i
walki z biedą, narodziło się lewactwo uznające biedę za cnotę samą w sobie.
Lewactwo, które nie ma żadnego dobrego pomysłu na eliminację biedy, potrafi
jedynie upajać się swoim antyelitaryzmem i podszytym fałszem współczuciem dla
ludu, w którym jest więcej reakcyjnej chęci buntu wobec nowego zegarka na dłoni
publicysty GW, niż rzeczywistej chęci pomocy komukolwiek.

Sorry, ale
zaczynacie być śmieszni. Zrozumcie wreszcie, że te gesty pseudosolidarności z
ludem są całkowitą utopią, ponieważ dla tego ludu wy jesteście taką samą elitą,
jak ta z TVN24, jeśli nawet nie gorszą, bo bardziej przeintelektualizowaną i tym
samym, bardziej od tego ludu odległą.
Szkoda tylko, że kwestie obyczajowe, były
dla was istotne tylko dopóki wpisywały się w bunt przeciwko mainstreamowi, odkąd
zaczęły do niego wchodzić, zaczynają was nie obchodzić. A niektórzy z
popierających was komentatorów zaczynają już nawet pisać w swych postach słowo
tolerancja w cudzysłowie.
artym666  - viking nie badz kibolem   |07.10.2011 21:11:34
Viking, Ty sie dobrze czujesz? Mowic, ze KP broni PRL, kibolstwa i Kaczynskiego
to robic z siebie idiote, a nie z KP. Skad sie tacy ludzie biora? Albo ten
Orlinski. Czy Wy mu dziewczyne odbiliscie albo czy on jakies inne upokorzenie
przezyl, ze tak Was nienawidzi? To nie jest zly felietonista, ale zeby Wam
dowalic gotow jest porzucic logike, historie, skompromitowac, sie byle dopluc do
Was, tak jak w obronie Kowalskiego. Polecam goraco na stronie Wyborczej. Logika
taka: Obronie Kowalskiego, ale poniewaz nie mam zadnych kontrargumentow, to
pojde w bok i znajde jakis dodatkowe cytaty. Bardzo zabawne, bo nawet te
dodatkowe cytaty nie przekonuja. A jaki to ma zwiazek z linia KP, albo chociaz z
nieudanym atakiem Kowalskiego, nie wiadomo.
Maciek_Cisowski   |07.10.2011 22:18:29
Pod adresem KP można zgłaszać sporo zarzutów. Że popadli w XXI-wieczną
chłopomanię idealizując i związki zawodowe i wykluczonych ekonomicznie i
wreszcie i być może najbardziej żałośnie - kiboli. Można też pytać ich o realne
recepty, o to, co może być "po krytyce" (pytanie powracające od czasów
Adorno i Horkheimera). Pewnie jeszcze trochę by się uzbierało.
Ale tekst
Sergiusza Kowalskiego jest, by użyć języka Wyborczej, haniebny i niegodziwy.
Swego czasu byłem przekonany, że takie "szarże" idiotyzmu zdarzyć się
mogą tylko ze strony co gorszych publicystów prawicowych. Tymczasem GW jest
najwyraźniej w trybie wyborczym i cnoty tolerancji i pluralizmu chwilowo zostały
zawieszone w obowiązywaniu. Jednocześnie, żeby głupi czytelnik nie miał
wątpliwości, dostaje wywiad z Mazowieckim, strofującym tych, którzy nie daj Bóg
nie pójdą odsunąć władzę od Kaczyńskiego. Dalej podoby w wydźwięku wywiad z
Pilchem. Et cetera, et cetera… Pal licho te nieudolnie wybrane i ustawione
cytaty, ale z całego tekstu Kowalskiego wynika, że KP nie może się mylić, może
co najwyżej zdradzić sprawę, sk**wić się w służbie PiS — owi. To samo, w formie
łagodnej u Mazowieckiego - pluralizm i cywiliazacja jest w PO i sorry narodzie,
"innego końca świata nie będzie". Aha, no i kto nie zagłosuje, ten nie
ma prawa krytyki.

Zgadzam się z tym, co napisał powyżej viking, ale to jednak
tekstu Kowalskiego nie ratuje, bo ten nie krytykuje, nie wykazuje błędu, tylko
oskarża o herezję z punktu widzenia ortodoksa. I jest w tym, niestety, równie
odrażająco małostkowy, co PiS-owscy zeloci.
W tej sprawie, mimo zastrzeżeń,
jestem sercem z KP. GW, shame on you.
artym666  - tajne dziala KP   |07.10.2011 23:38:18
Jasne, nawalac w KP za wszystko, nie patrzec w ogole co i ile robi. Przeciez oni
mogliby to wszystko rzucic w cholere i nie uzerac sie, zeby sluchac ciaglych
zarzutow od ludzi gorszych. Porozchodzic sie po redakcjach i unwersytetach,
gdzie zreszta od razu powypieraliby Orlinskich czy Kowalskich.
Wszyscy czegos
chca od KP. Albo ze za bardzo mainstreamowi, albo ze za radykalni. Za malo
socjalni albo swiatopogladowi. Za bardzo polityczni i za malo polityczni. Za
blisko PO i za blisko PiS. Itd.
Wszystko zle, bo wszystko robia dobrze. Nota
bene, tak sie kiedys wszyscy do GW dopieprzali. Zaraz zreszta w ilosci
wywolywanej zawisci i zazdrosci KP dogoni GW.
Sorry, ale wiekszosc zarzutow do
KP maja ludzie, ktorzy nabrali kompleksow, gdy KP sie pojawila i pokazala, ze
jest w stanie dzialac niezaleznie na wielu frontach i dawac rade. Orlinski czy
Kowalski to idealne przyklady tych, co tez probowali ale odpadali od kazdego
wiekszego wysilku intelektualnego czy dzialackiego. Przylepili sie wiec do GW i
wioda spokojny zywot przecietniakow. Nie mowie, ze KP jest idealna, ale tacy
Orlinscy czy Kowalscy zrobia z siebie zaraz regularna "tajna bron KP"
napedzajaca KP sympatykow. Co widac juz dobrze na fejsie.
arte   |08.10.2011 10:43:20
panie artym666

polityka to nie szkola gdzie sie dostaje laurki za uzdolnienia.
tu sie dostaje kopy w tylek i rade daja ci co maja bardzo gruby tylek jak na
przyklad pan Palikot. zreszta liczba kopow jakie wysylaja autorzy krytyki w
swiat nie jest jakas mniejsza i nie wnosi kp pod tym wzgledem nowej jakosci.
robienie z siebie szczegolnej ofiary jest infantylne i malo dostrzegajace swiat
poza wlasnym nosem.

sformulowania "ludzie gorsi", przypisywanie
zazdrosci i zawisci, laczenie poczucia wlasnej wyjatkowosci i ekskluzywnosci, z
deklaratywnym egalitaryzmen, jest tak charakterystyczne dla tego srodowiska i
absurdalne, ze zachodzi podejrzenie ze chodzi tu bardziej o wspolnote mentalna
niz polityczna.
bd  - a   |08.10.2011 12:09:19
@artym666: skoncz z tymi argumentami ad persona,bo tylko sie
kompromitujesz.

Co do samej odpowiedzi KP, pomimo tego ze słusza i uzasadniona,
to zarazem glupia (i zdecydowanie za dluga). Z calego zamieszania (tak ze strony
GW, jak i KP) wynika tylko tyle ze nie powinnismy glosowac na Kaczynskiego. KP
musi sie tlumaczyc, ze nie popiera JK, czyli GW osiagnela to co chciala. I w tym
sensie zgadzam sie z vikingiem, ze odpowiedz jest lokajska.
Artym666  - Uwazajcie na przyjaciol, bo z wrogami sobie radzic   |08.10.2011 21:00:17
Co to za argument, ze polityka w Polsce to kopanina, a wiec KP ma sie
przyzwyczaic do tego?
Albo, ze skoro uwaza tak, jak Wyborcza, ze Kaczynski sie
nie nadaje do rzadzenia, ale z populizmem chce walczyc inaczej, to robi z niej
lokaja GW? Dla Ciebie Viking lokalem GW nie jest Kowalski, a jest KP? KP akurat
wobec Gazety zachowywala sie zawsze niezaleznie, co poznac mozna wlasnie po
takich tekstach jak Michnika czy Kowalskiego.
viking   |08.10.2011 23:10:35
@ Artym666

Nie pisałem nic o żadnym Kowalskim. To ktoś inny. Spory KP z
różnymi publicystami nie interesują mnie jakoś szczególnie i ich nie
śledzę.
Dlatego nie mogę stwierdzić kto ma w nich rację.
Mogę tylko powiedzieć,
że wolałbym, żeby zarówno GW, jak i KP, koncentrowały się na polemikach z Rzepą
czy Gazetą Polską a nie ze sobą nawzajem. To oczywiście nie wyklucza możliwości
sporów w pewnych kwestiach. Jeżeli, jak tu się sugeruje, bywają one
niemerytoryczne, tylko podszyte jakimiś personalnymi sporami, to
niedobrze.
Aczkolwiek muszę też powiedzieć, że w ogóle nie rozumiem tej mody,
która zapanowała w KP. Gdy w prasie pojawia się jakaś polemika czy krytyka jej
działania, czytamy tu jakieś płomienne pisma obronne podpisane przez całą
redakcję. Trochę to śmieszne i trochę przypomina w "klimacie" Czechowa
… .
artym666   |09.10.2011 11:03:42
W porzadku, przyjmuje, choc zauwaz, ze to zazwyczaj nie sa spory wywolywane
przez KP, a przynajmniej nie przez ich redakcje, tylko jakichs dziwnie
"odwroconych fanow"… Dlatego nie ma sie co dziwic, ze nikt nie chce
osobiscie podpisywac odpowiedzi, szczegolnie tych, ktore "nie chca" byc
polemikami, bo polemizuje sie - jak sami pisza - gdy zachodzi roznica pogladow,
a nie ktos sie czepia, bo ma jakis problem ze soba. KP nie jest od leczenia
niczyich kompleksow i to mozna zrozumiec. Trudniej zrozumiec dlaczego tyle
kompleksow wywoluje. Przeciez taki Kowalski czy Orlinski mogliby sie szanowac i
nie podkladac tak latwo. Pol fejsbuka sie z nich smieje na wlasne zyczenie.
viking   |09.10.2011 11:27:06
Sprostowanie:
pomyliłem nazwiska. Nie pisałem o, wspomnianym przez Ciebie,
Orlińskim.
O Kowalskim natomiast pisałem w tym sensie, że odniosłem się do jego
artykułu;)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.28149 Seconds