|
Tradycje nacjonalizmu, narodowego radykalizmu i faszyzmu należą do tych
najbardziej hańbiących w historii Polski – historii idei, ruchów
społecznych i formacji politycznych. W roku 1905 środowiska prawicowe
aktywnie zwalczały ruch na rzecz emancypacji narodowej i społecznej
szerokich mas, znany jako rewolucja roku 1905. Ideolodzy narodowej
demokracji głosili idee narodowego egoizmu i etnicznej formuły narodu,
wykluczającej ze wspólnoty mieszkających wśród Polaków Ukraińców,
Białorusinów, Litwinów a zwłaszcza mniejszość żydowską. Tuż po
odzyskaniu niepodległości w roku 1918, wytworzona przez środowiska
endeckie atmosfera ksenofobii, etnonacjonalizmu i wrogości wobec
mniejszości narodowych doprowadziła do zamordowania pierwszego
prezydenta II RP rękami prawicowego fanatyka. Przez cały okres
międzywojenny dochodziło w Polsce do wielu aktów brutalnej przemocy, w
tym zabójstw, na tle rasowym i etnicznym, inspirowanych i dokonywanych
przez członków i sympatyków takich organizacji jak Stronnictwo Narodowe,
Obóz Wielkiej Polski, Młodzież Wszechpolska, Obóz Narodowo-Radykalny
„ABC” czy Ruch Narodowo-Radykalny (tzw. „Falanga”). Obok bezpośrednich
ataków i nagonki prasowej, w drugiej połowie lat 30. wprowadzono
formalne i nieformalne ograniczenia dla osób pochodzenia żydowskiego w
urzędach, państwowych instytucjach, ze szkolnictwem wyższym i armią na
czele – w wielu sytuacjach analogiczne do rozwiązań stosowanych w
nazistowskich Niemczech, faszystowskich Włoszech czy innych reżimach
autorytarnych. Polskie środowiska narodowe, z Romanem Dmowskim na czele,
nie kryły fascynacji Włochami Mussoliniego, a nawet praktykami
antyżydowskimi III Rzeszy, co jeden z ideologów ONR „ABC” podsumował
formułą: „walczymy z Niemcami, nie walczymy z hitleryzmem”. Okres II
wojny światowej, obok licznych aktów heroicznej obrony ludności
żydowskiej przed Zagładą, przyniósł też grabieże, pogromy, zbiorowe
zabójstwa, a nawet zorganizowaną współpracę z okupantem. Ważną przyczyną
tych zjawisk była ideologia wykluczająca osoby innego wyznania czy
pochodzenia etnicznego z polskiej wspólnoty narodowej a w skrajnych
przypadkach traktująca je jako zagrożenie dla polskiego bytu narodowego.
Obok działań spontanicznych, miały również miejsce planowane akcje
antyżydowskie prowadzone przez jednostki podziemia nacjonalistycznego
(zwłaszcza tzw. Narodowych Sił Zbrojnych) w okresie okupacji
hitlerowskiej oraz po roku 1945.
Ideologia nacjonalizmu, choć
znacznie straciła na znaczeniu po roku 1945, dawała o sobie znać w
kryzysowych momentach historii, a nawet stawała się częścią ideologii
państwowej PRL, Czesław Miłosz pisał, że „jest spadkobiercą ONR-u
partia”. Charyzmatyczny lider przedwojennych faszystów, Bolesław
Piasecki nawiązał bliską współpracę z reżimem stalinowskim, w okresie
przemian październikowych roku 1956 stając po stronie tzw. betonu
partyjnego. Do ideologii nacjonalistycznej i antysemickiej odwoływali
się członkowie frakcji „partyzantów” pod przywództwem generała Moczara
oraz inni aktywni uczestnicy antyżydowskiej nagonki prasowej i represji z
okresu Marca 1968. Antysemityzm i zwulgaryzowany wariant ideologii
narodowej wystąpił – choć w skali marginalnej – nawet w trakcie I Zjazdu
NSZZ „Solidarność” w lecie roku 1981, kiedy to frakcja tzw. prawdziwych
Polaków dezawuowała zasługi Komitetu Obrony Robotników dla opozycji
demokratycznej w Polsce, zarzucając członkom KOR „niepolskie”
pochodzenie i służebność obcym narodowi interesom. Mimo niewątpliwych
zasług części członków i stronników obozu nacjonalistycznego dla
odzyskania niepodległości Polski, wkładu pracy dla kraju w okresie
międzywojennym, ofiar poniesionych w czasie wojny a także uczestnictwa w
różnych odłamach opozycji demokratycznej i ruchu „Solidarności” w
okresie PRL – bilans dorobku narodowej demokracji, polskich
nacjonalistów i faszystów traktujemy jako jednoznacznie ujemny. W III
Rzeczpospolitej dokonał się duży postęp, jeśli chodzi o wyparcie
dyskursu antysemickiego, ksenofobicznego i nacjonalistycznego z
przestrzeni publicznej. Było to zasługą aktywności wielu środowisk,
stowarzyszeń i organizacji antyfaszystowskich, antyrasistowskich (np.
Nigdy Więcej), anarchistycznych, lewicowych i liberalnych, środowisk
intelektualnych, akademickich i medialnych wielu opcji politycznych, od
skrajnej lewicy po centroprawicę. W głównym nurcie debaty w Polsce nie
akceptuje się już argumentów antysemickich, choć wciąż niestety
dopuszczalne są wypowiedzi i działania dyskryminujące innego rodzaju
grupy, w szczególności mniejszości seksualne, a także kobiety.
Argumentacja nacjonalistyczna i ksenofobiczna, wsparta ideologią
fundamentalistycznego katolicyzmu, znalazła niestety drogę do instytucji
publicznych i mediów w okresie rządów koalicji PiS-LPR-Samoobrony,
której symbolicznym reprezentantem był skrajnie prawicowy minister
edukacji, Roman Giertych. Ruchy faszystowskie, neopogańskie czy
nacjonalistyczne w najbardziej skrajnym wydaniu zostały wyparte z
oficjalnego życia publicznego i traktowane w kategoriach „folkloru” – symbolem tej sytuacji była sporadyczna obecność w mediach takich postaci
tragikomicznych jak Leszek Bubel, Janusz Bryczkowski czy Bolesław
(właśc. Bernard) Tejkowski. Grupy skinheadów, na pograniczu działalności
politycznej i kryminalnej, dokonywały jednak licznych napaści, głównie
na tle rasistowskim, ofiarą padali również członkowie organizacji
antyfaszystowskich. Działania te spotykały się nieraz z niewystarczającą
reakcją organów ścigania i sądów powszechnych. Obecność skrajnej
prawicy nieraz przesuwa granice tego, co dopuszczalne w głównym nurcie
polityki. Argumenty ksenofobiczne, w przefiltrowanej, „ucywilizowanej”
formie, znajdują dzięki niej drogę na polityczne salony. Wszystkie te
czynniki, a także fakt narastania w ostatnich latach nastrojów
ksenofobicznych i rasistowskich w całej Europie, w wariancie najbardziej
skrajnym w Rosji, na Węgrzech, Słowacji, ale także w Niemczech i
Szwecji, każą z wielkim niepokojem spoglądać na kolejną już
zorganizowaną manifestację środowisk radykalnej prawicy. Organizacje
takie, jak NOP, ONR czy Młodzież Wszechpolska, grupy
fundamentalistycznych katolików i neopogan, piewcy białej rasy i
wspólnoty słowiańskiej – wprost odwołują się do tradycji i ideologii
odpowiedzialnych za rasizm i antysemityzm, ksenofobię i szerzenie
nienawiści do wszystkich, którzy nie odpowiadają ich wąskiej definicji
„polskości”. Nawet jeśli niektóre z nich oficjalnie odcinają się od
treści niezgodnych z polskim prawem, to liczne wypadki dowodzą, że takie
postępowanie ma charakter wyłącznie taktyczny. Przemarsze środowisk
nacjonalistycznych, z których niektóre podzielają również założenia
ideologii faszystowskich, stanowią nie tylko problem prawny – choć
doświadczenia z poprzednich lat i podobnych demonstracji dają wyraźne
przesłanki do stwierdzenia, że będzie w ich trakcie łamane prawo. Dużo
ważniejszy jest problem obywatelski. Jak istotna – niezależnie od
podjętych decyzji administracyjnych – jest wola polityczna i obywatelska
aktywność społeczeństwa, pokazały nie tak dawne wydarzenia w Niemczech.
Zapowiedziane na 1 Maja marsze skrajnej prawicy odbyły się w
kilku miastach, ale poniosły wyraźną porażkę. W Schweinfurcie i
Würzburgu przeciwko kilkuset neonazistom protestowało kilkanaście
tysięcy kontrdemonstrantów, w Hoyerswerda zablokowano linię kolejową
tak, że część członków NPD w ogóle nie wjechała do miasta, w Erfurcie i
Rostocku neonaziści musieli skrócić przemarsz z powodu blokad.
Spontanicznie zawiązane stowarzyszenia i akcje (1. Mai – Nazifrei! -
Pierwszy Maja bez nazistów), żywe łańcuchy i siedzące protesty na trasie
manifestacji NPD skutecznie pokrzyżowały jej plany. Najgłośniejszy
protest odbył się w Berlinie – w siedzącej blokadzie wzięli udział m.in.
liderzy najważniejszych partii lewicowych, z wiceprzewodniczącym
Bundestagu, Wolfgangiem Thierse na czele. Ponad dwustu „brunatnych”
aresztowano po tym, jak próbowali uruchomić spontaniczną demonstrację w
innym niż zaplanowane miejscu – siedzący protest lewicy okazał się nad
wyraz skuteczny. Choć prowadzony był na granicy prawa, zmusił NPD do
jego otwartego naruszenia. Skinheadów na szczęście aresztowano
sprawnie – kontrdemonstrantów policja usuwała z ulic niezbyt gorliwie.
Podobnie – kilka miesięcy wcześniej w Dreźnie. Około pięciu tysięcy
faszystów nie zdołało w rocznicę alianckich nalotów dywanowych przedrzeć
się do centrum miasta. Na rynku głównym mieszkańcy miasta utworzyli
żywy łańcuch blokujący do niego dostęp, a liczne grupy
kontrdemonstrantów, pokojowo blokujących drogi wokół dworca Neustadt,
praktycznie uniemożliwiły przemarsz. Policja – po raz pierwszy od bardzo
dawna – stanęła po stronie protestującej lewicy: blokując demonstrację,
argumentowała, że „nie może zagwarantować jej bezpieczeństwa”, w
związku z czym przemarsz musi zamienić się w… pikietę pod dworcem.
Skinheadzi wznosili wrogie policji okrzyki, oskarżając władze miasta o…
faszyzm, i domagając się „wolnej przestrzeni dla niemieckiej młodzieży”.
Późnym popołudniem większość z nich rozjechała się z powrotem do domów.
Przykłady z Niemiec wskazują na wartość społecznej mobilizacji przy
prawnej bezsilności państwa.
Ideologii nienawiści, wykluczenia,
segregacji i grupowego egoizmu należy powiedzieć NIE! Temu NIE! winny
sprzyjać władze, administracja, policja – jeśli nie potrafią własnymi
środkami powstrzymać zwyrodniałych tendencji politycznych. Powstrzymanie
faszystowskiego marszu to wyzwanie dla obywateli – nie tylko z lewicy,
ale dla tych wszystkich, którzy pragną debaty publicznej bez dogodnych
wrogów, pozornych konfliktów i zastępczych emocji. Głos skrajnej prawicy
nie wnosi argumentów do debaty – wnosi chory resentyment i napięcia,
które odwracają uwagę od realnych problemów i ich źródeł. Ten głos nie
przejdzie! Podobnie jak ten marsz. W interesie nas wszystkich.
—
„Koalicja 11 listopada”
zaprasza na dyskusje, koncerty, pokazy filmów. Tydzień Antyfaszyzmu
zakończy demonstracja i blokada marszu narodowców z ONR-u i Młodzieży
Wszechpolskiej.
4-11 listopada, Tydzień Antyfaszyzmu. Zobacz: szczegółowy program
Informacja o miejscu blokady pojawi się rano 11 listopada na tej stronie: www.11listopada.org
Zapraszamy też na spektakl Leo Kantora Tam, gdzie rosną porzeczki,
m.in. o marcu ‘68. W 2008 roku Leo Kantor otrzymał główną nagrodę
Federacji Artystów Szwedzkich za obronę praw człowieka i działania antyfaszystowskie.
12 listopada, godz. 19.30, Nowy Wspaniały Świat, Nowy Świat 63, Warszawa
Na podobny temat
|
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...