|
Kozak: Umiarkowany optymizm |
|
|
Piotr Kozak
|
|
08.06.2009 |
W Niemczech chadecja wciąż wygrywa, ale i tak jej zwycięstwo jest o kilka procent mniejsze niż pięć lat temu. CDU/CSU w Bawarii zdobyło łącznie 48% głosów, czyli o 9% mniej niż w 2004 roku. W całych Niemczech poparcie dla CDU spadło o około 6% w porównaniu do poprzednich eurowyborów. Z drugiej strony 38-procentowy wynik jest wciąż bardzo wysoki i podobny, do tego z lokalnych wyborów w Hesji w styczniu br. Na pewno jednak nastroje są inne. Jeszcze na początku tego roku CDU chwaliła się, że we wrześniowych wyborach do Bundestagu osiągnie rekordowe zwycięstwo. Obecnie jej działacze twierdzą, że jeszcze nie pokazali na co ich stać. Czy pokażą? Póki trwa kryzys mogą nie mieć co.
Z kolei SPD przyzwyczaiła nas już do porażek. Socjaldemokraci najwyraźniej utknęli na bezdrożach „trzeciej drogi”. Wciąż są drugą co do wielkości siłą polityczną w Niemczech. Najprawdopodobniej jednak jeszcze długo będą sukcesywnie tracić poparcie na rzecz swojego największego rywala i najwierniejszego koalicjanta – CDU.
W Niemczech najciekawiej jest jednak na dole tabeli. Co prawda solą w oku jest wzrost sympatii Niemców do neoliberałów z FDP, ale warto też zwrócić uwagę na stabilne poparcie, a nawet jego wzrost, dla partii Zielonych. Sukcesywnie wzrasta też poparcie dla Lewicy pod przewodnictwem Lafontaine’a. Jeszcze kilka lat temu nikt nie wróżył jej przekroczenia progu wyborczego, a być może to właśnie Lewica będzie największym wygranym „roku superwyborów” w Niemczech.
Innymi słowy, gdy duże ugrupowania tracą, małe zyskują na sile. Jeżeli pominąć wzrost poparcia dla FDP, można byłoby być nawet umiarkowanym optymistą.
Na podobny temat
|
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...