Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kowalik: Cięciobsesja Drukuj
Tadeusz Kowalik*   
19.08.2010

fot. agoosa.com Stary Człowiek Hemingwaya był rybakiem - virtuoso. Jeśli ujawnił słabość, to w niedocenieniu przemożnej siły destrukcyjnej rekinów. (P.Baran).

  

Krzyżem i deficytem

  

Ekonomiści rzadko mogą się cieszyć ze skutków kampanii wyborczych. Nawet jeżeli wymuszają one zmiany pożądane, to z reguły są źle przygotowane, obudowane wątpliwą, przesadną, jednostronną argumentacją. Przecież to głównie wtedy władcy przypominają sobie o utytułowanych doradcach. Tyle że potrzebują ich jak pijany latarni: nie dla światła, lecz oparcia. Tym razem, w Polsce stało się inaczej. Prawie wszystkie kraje Unii Europejskiej od wielu miesięcy przeżywają kolejną cięciomanię. Nawet ultrakonserwatywny „Wall Street Journal Europe” (28.05.10) już wiosną ironizował na temat ostatniej „europejskiej mody”: Nobody wants to miss the cutting (Nikt nie chce stracić okazji do cięć).

  

Polski rząd natomiast postępuje ostrożnie. Władze polskie, choćby chciały uczestniczyć w europejskim chórze mody, nie mogły sobie pozwolić, by przed głównymi starciami wyborczymi skonfliktować różne grupy społeczne. Nawet zapowiedziana podwyżka VAT nie jest krokiem radykalnym, choć można się zastanawiać czy już teraz potrzebnym. Gdy prasa donosi, że: „USA i Euroland dostają zadyszki” („Gazeta Wyborcza”, 13.08.10), lub podobnie: „Globalna gospodarka zamiast rosnąć, zaczyna hamować” („Dziennik Gazeta Prawna”13-15.08.10), a i gospodarka polska daje sygnały różne, to powstaje pytanie, czy to dobry czas na ograniczanie popytu krajowego. Podwyżka VAT-u broniłaby się, gdyby gospodarki zachodnie i polska znalazły się na linii niezagrożonego wzrostu. Jest jednak inaczej. A jeśli już zdecydowano się na ten nieortodoksyjny krok we wczesnej fazie niepewnego ożywienia, to  należało go zrównoważyć przynajmniej symbolicznymi sygnałami stymulującymi wzrost. Na przykład, nieco podnosząc skandalicznie niskie nakłady na badania i rozwój.

  

Ogólnie, byłoby oczywiście lepiej, gdyby, choćby powoli, zaczęto przywracać progresywny podatek dochodowy, prawie zlikwidowany przez do cna zakłamaną „IV Rzeczpospolitą”. Gdyby ograniczono korzystanie wolnych zawodów i samozatrudnionych z 19% stawki. Dobrze jednak, że zdjęto choć część anatemy z podnoszenia podatków.

  

Władza znajduje się w trudnej sytuacji. Być może najpoważniejszym problemem gospodarczym Polski jest obsesja mediów, które prowadzą zmasowany atak na władzę, domagając się radykalnej reformy finansów publicznych, a przede wszystkim strasząc syndromem greckim, mieczem Damoklesa długów. Nawet prasa lewicująca nie wyłamała się z tej obsesji. We władze bije się nie tylko krzyżem, lecz także deficytem i długiem. Ekonomię, wiedzę fachową, reprezentują głównie rzecznicy prasowi banków-córek. Jeśli gazety odwołują się do „wiedzy ekonomistów”, to ich właśnie mają na myśli. A żeby głos ich brzmiał donośniej, nazywa się ich głównymi ekonomistami. Nie dziwię się, że podenerwowany premier połajał tych właśnie ekonomistów. Ale i nie współczuję mu, gdyż ekonomicznym działaniom rządu brak transparentności. Dawniej, pewnym forum dla publicznie dostępnych analiz i debat były kolejne rady ekonomiczne, działające z zasady przy otwartej kurtynie. Tymczasem obecnie nic takiego nie istnieje. Rząd Tuska nie powołał niczego na miejsce uśmierconej przez rząd Kazimierza Marcinkiewicza Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów.

  

Neoliberalne państwo opiekuńcze

  

Wspiera tych ekonomistów Forum Rozwoju Obywatelskiego z Leszkiem Balcerowiczem, który staje się uciążliwym sojusznikiem bardziej pragmatycznych liberałów. Bo tylko on, ze straceńczą odwagą, mówi wyraźnie, co rozumie przez reformę finansów publicznych: cięcia wydatków socjalnych. Zauważmy, że od lat Polska ma jeden z najniższych w UE udziałów w PKB wydatków na (poza emerytalno-rentowym) zabezpieczenie społeczne - na tradycyjną pomoc socjalną, na świadczenia dla dzieci, na zasiłki dla bezrobotnych, na pomoc mieszkaniową. Chyba przez całe dwa dziesięciolecia miała najniższy udział wydatków na aktywną politykę walki z bezrobociem. Na te niechlubne rekordy Polski wskazuje jeden z najlepszych naszych specjalistów od zabezpieczenia społecznego, długoletni pracownik Międzynarodowego Biura Pracy, Krzysztof Hagemejer.

  

Powstaje pytanie, skąd zatem biorą się przekonania, że w Polsce państwo opiekuńcze jest nadmiernie rozbudowane? Leszek Balcerowicz powiedział w odczycie dla Polskiej Rady Biznesu, że „jeżeli spojrzymy na Polskę, to zauważymy, że wskutek zablokowania wielu reform – mamy obciążenia dużo większe niż Szwecja, Dania, Niemcy, Francja, wówczas, gdy osiągały zbliżony do naszego poziom dochodu na mieszkańca (…) Rozbudowane państwo socjalne jest wynikiem złej i niemoralnej polityki. Jego zwolennicy i twórcy nie mają prawa do okazywania moralnej wyższości wobec tych, którzy się im przeciwstawiają. Przeciwnie, zasługują na moralne potępienie”.

  

Nawet wtedy, gdy Balcerowicz nie mija się z faktami, manipuluje nimi. Udział wydatków państwa w PKB na zabezpieczenie społeczne jest w Polsce rzeczywiście w okolicach średniej współczesnej Unii Europejskiej. Dzieje się tak dlatego, że, po pierwsze, udział wydatków na emerytury i renty jest bardzo wysoki, ponieważ obie te pozycje skrywają licznych bezrobotnych. A była to świadoma polityka rządu, gdy gospodarką kierował Leszek Balcerowicz. I dlatego głównie - to po drugie - liczba osób żyjących z kasy państwowej jest bardzo duża. Jest to po prostu odwrotna strona faktu, że mamy stopę zatrudnienia najniższą w Unii Europejskiej. Reszta jest na garnuszku państwa. To właśnie nazwaliśmy razem z Mieczysławem Kabajem w sporze z („dawnym”) Jeffreyem Sachsem „neoliberalnym państwem opiekuńczym”. Fałszywym tropem zmierzano do minimalnego państwa. Skutek był odwrotny do zamierzonego.

  

Warto tu zauważyć, że bezrefleksyjne odwoływanie się Balcerowicza do poziomu wydatków krajów wysoko rozwiniętych z lat 50. i 60. jest także z innych względów wątpliwe. Bo dopiero w ciągu ostatnich paru dziesięcioleci kapitał ludzki stał się decydującym czynnikiem wzrostu gospodarki. A wówczas nawet samego pojęcia jeszcze nie znano. Szkoda zatem, że to nie ten czynnik – duże inwestycje w kapitał ludzki  –  sprawił, iż w Polsce udział transferów społecznych jest względnie wysoki. Na miejscu Balcerowicza byłbym ostrożny z zadawaniem pytania: kto zasługuje „na potępienie moralne”. Wystarczy bowiem przypomnieć następujący fakt. W Ministerstwie Finansów, którym kierował autor tych słów, opracowano na początku 1990 r. scenariusz rozwoju gospodarki polskiej zakładający, że jeszcze u progu bieżącego stulecia (a więc przez całe dziesięciolecie) stopa bezrobocia miała wynosić 16%. Nie zablokowanie więc reform, jak twierdzi Balcerowicz, lecz dość dokładne ich wykonanie stworzyło podwaliny pod to, co teraz wywołuje oburzenie Balcerowicza.

 ________________

*Tadeusz Kowalik (ur. 1926) – ekonomista i działacz społeczny. Profesor nauk humanistycznych i ekonomicznych w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN oraz Wyższej Szkole Społeczno-Ekonomicznej w Warszawie.

  

Całość tekstu Tadeusza Kowalika ukaże się na łamach „Krytyki Politycznej” nr 23.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 00:23:44
Dlaczego w tym tekście daty są o 20 lat wcześniejsze?

O reszcie się nie
wypowiem, bo nie pojmuję o zzzo chozzzi

Tj. czy obok armii rencistów i
emerytów trzeba teraz wystawić nową armię "socjalowców" i wtedy będzie
fajnie. Czy też raczej armię emerytów i rencistów należy zdemobilizować, czy
raczej zmobilizować i zagonić do roboty przy budowie prawidłowego państwa
opiekuńczego.

Oba rozwiązania wydają mi się jak ze snu, ale może to dlatego,
że już późno i pora spać.
antenka_beretowa   |20.08.2010 02:13:12
Chodzi o kretaywną statystykę, Gnębon oraz o to ,że Balcerek ufundował
decyzjami sprzed 20 lat neoliberalne państwo kosztujące socjalnie tyle co
Szwecja, bo nie przewidział,że bezrobotnego nie da się zagazować i w dodatku
tenże ma głos wyborczy, mimo szczerego, moralnego oburzenia Balcerka na fakty.
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 11:34:53
neoliberalne państwo kosztujące

Tyle to mię się też objawiło. Ale co dalej? Dokładamy od razu jeszcze
pół nowej Szwecji, czy też najpierw rozwiązujemy tę starą
Szwecję socjalrentierską, w której upchnęło się część bezrobotnych?
ilpalazzo   |20.08.2010 12:28:22
No dobrze, ale co z bezrobotnymi (którzy, przypomnę, celowo zostali poupychani
przez Balcerka po rentach i emeryturach po tym jak zlikwidowano potężną ilość
miejsc pracy)? Gazujemy?
uzid   |20.08.2010 12:43:44
nic dalej stoimi w miejscu. panie rencistki sprzatacyki na czarno beda pucowac
biurowce i hipermarkety
kot_w_golebniku   |20.08.2010 13:36:46
Halo. Przekaz z planety Ziemia do autora.
Tu w Polsce nie ma żadnych cięć i
dawno nie było. Co więcej liczba urzędników rośnie o kilkanaście procent
rocznie, a władze zamiast cięć wyłącznie podnoszą podatki (ostatnio VAT i akcyza
żeby wymienić tylko te większe).
A tymczasem autor nadal walczy z rzekomo
wszechotaczającym liberalizmem, którego de facto w Polsce widzą… chyba tylko
redaktorzy KP.
Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać czytając takie teksty.
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 14:15:05
Co więcej liczba urzędników

Przeca urzędnicy to są fajne chłopaki: posłuszne, niekłopotliwe.
Widział kto u nas demonstrację urzędników? Ponieważ
koncepcja upychania bezrobotnych na rentach jest już passe, teraz
upycha się bezrobotnych po urzędach. Widocznie ktoś uznał, że tak będzie
bardziej po europejsku.
uzid   |20.08.2010 14:29:23
no dobrze. upychanie jest strasznie niefektywne i absurdalne. tylko pytanie
zostaje czy do pieca ich wsadzic? pytanie w duchu felietonu pana piatka o
katechizmie rewolucjonisty. choc niejedno pytanie jego nie bylo w jego wlasnym
duchu, bo zakladalo, ze pewne lewicowe rozwiazania musza byc konieczne jak
konieczne jest jedzenie, a tak nie jest . to akurat ze istnienie tych ludzi jest
problemem jest oczywiste.
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 15:03:29
czy do pieca ich wsadzic?

Dlaczego zaraz do pieca? Ja nie jestem urzędnikiem, nie jestem
rencistą, grosza od państwa nie dostaję, nie mam zusu, krusu,
no niczego, czysty kononowicz albo - jak kto woli - łaska Boża.

A
mimo to w piecu nie siedzę i nawet podatki płacić mi się
zdarza.

Owszem, zgadzam się, że moja koncepcja życiowa
jest osobliwa i trudna do zapisania w ustawach. Nawet dziecko od
zawsze mi w twarz mówiło, że nasza rodzina jest dziwna. No ale nie wierzę,
że jest to koncepcja jedyna.

Istnienie tych ludzi jest może
problemem metafizycznym, ale nie jest problemem społecznym. Byliby
problemem społecznym, gdyby byli w stanie jedynie leżeć w szpitalu
albo kucać pod kościołem. Od każdego według jego możliwości…
Dlaczego z góry tych ludzi skreślać i zakładać, że oni nie mają ŻADNYCH
możliwości?
antenka_beretowa   |20.08.2010 17:05:24
Mają mozliwość zostania prezydentem , o czym mówi konstytucja.Mają też mozliwość
popełnienienia samobójstwa, o czym nie mówi konstytucja, ale co nie zabronione
to dozwolone.Więc pewne spektrum opcji jednak jest.
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 17:46:29
Chcesz powiedzieć, że oni nic nie umieją, nic im się nie chce, niczego nie
wymyślą, nikomu się nie przydadzą…?

Okrutna jesteś, antenko.
antenka_beretowa   |20.08.2010 19:02:22
Balcerek orzekł,że tylko jeden typ umiejętności jest przydatny
:ekstrawertycznych panów w białych skarpetkach/jeśli pamiętasz ten trend
ówczesny/.Reszta umiejętności, talentów, energii została zmarnowana, bo akurat
nie miała cech w.w panów.Dlatego dzisiaj została spoleczna , najogólniej,
pustynia.Z tym tylko,że dawni panowie w białych skarpetkach, jak mieli wielkie
szczęście - pracują dla panów w jeszcze lepszych skrpaetkach, w wiekszości nigdy
ich nie widząc na oczy bo są hen, hen , panie albo jeszcze dalej…Bardzo
symplifikuję ale tak to z grubsza…
Gnębon Puczymorda   |21.08.2010 19:48:12
Balcerek orzekł,że tylko jeden typ umiejętności

No patrz, miła antenko, jakie to ludzie mogą mieć odmienne
wspomnienia!

Ja z tamtych czasów pamiętam z kolei wieczorne pogadanki
Pana Od Zupy, który zapewniał, że rząd nikomu nie da zginąć,
że osłoni, przytuli, nakarmi, więc żeby się ludziska nie martwili i
nie kombinowali, bo on już dniami i nocami dla nich kombinuje.

W
niedługi czas potem miałem okazję, sprawdzić, co takiego
zostało wykombinowane, ale to doświadczenie już opisywałem.

Dodam,
że w kolejkowych rozmówkach nie padały sformułowania "a może by
tak" albo "a ja to bym spróbował", ale "ile mi się
należy", "czy dostanę", "jak przedłużyć", "znam
lekarza, który…" itp.

Też symplifikuję, ale wydaje mi się,
że więcej talentów i energii roztrwoniono w ramach
"solidarności społecznej" niż jakiegoś
"społecznego darwinizmu". Teraz to już nawet jest na
to fachowa nazwa "wyuczona bezradność".
uzid   |21.08.2010 22:37:23
hehe znam nienajgorszych cwaniakow ktorzy niezle sobie radza korzystania z
solidarnosci spolecznej, i tych z wyuczona co dryfuja poza wszelka
solidarnoscia.

wolny rynek pewnie lepiej je wykorzysta, bo od tego jest zeby
wykorzystac. problem w tym czy wszyscy maja jakies talenty i w tym ze zawsze
bedzie jakis margines poza rynkiem. a kwestia wyuczonej to chyba nie kwestia
systemu, a jesli juz to tego ze coraz bardziej skomplikowany ten system z coraz
wieksza iloscia zakazow. ale nie wrocimy do zycia w naturze.

kiedys zyta
gilowska mowila, chwile przed odpadnieciem z partii, ze czlowiek jest z natury
zaradny, nastawiony na dzialanie. prosze spojrzec na dziecko ktore sie
garnie.

no tak, tylko te dziecko idzie do szkoly, ktora go tresuje, rodzina
musi go ciagle zatrzymywac, bo to pod tramwaj wbiegnie, to prad go kopnie.
pobiegac nie moze, bo czyjas dzialka prywatna i go pogonia. swiat wolnosci
wolnego rynku, to swiat upychania i ograniczania poszczegolnych wolnosci. to te
haslo : jesli boga nie ma to wszystko zakazane, a nacjonalista moze wszystko
nawet zabijac. ten sam system ktory wolnosc chwali, ciagle ja musi ograniczac.
jak juz wejdziemy na rynek to nie jestesmy tymi radosnymi dziecmi. tylko
okrojonymi. pani na kasie musi sie caly czas usmiechac, a nie wtedy jak ma
ochote.

i zbym kurwa nie mogl sobie sam roweru naprawic, bo musze dokupiwac sto
piedziesiat kluczy do prostego roweru. kiedys jeden starczyl. tylko do serwisow
chodzic. ciagle trzeba do serwisow. ciagle ktos cos za nas musi.
Gnębon Puczymorda   |21.08.2010 22:36:39
problem w tym czy wszyscy maja jakies talenty i w tym ze zawsze
bedzie
jakis margines poza rynkiem


No będzie. Zawsze też będą ludzie chorzy na tak straszne choroby, że
przeciętny człowiek przez całe życie nie zarobi kasy potrzebnej
na wyleczenie się z takiej choroby.

Ale chyba dobrze byłoby na
początek, gdyby ludzie chorujący na zwyczajne choroby mogli się zwyczajnie
leczyć za swoją kasę, a nie przymusowo gdzieś tę kasę wpłacać, a potem
stać po prośbie -albo ciułać dodatkowo na łapówkę. Nawet przebogata Szwecja
z tym staniem po prośbie nie potrafi
się uporać:

http://www.krytykapolityczna.pl/Serwis- szwedzki/W-Szwe
cji-placi-sie-za-lekarza/menu-id-30 7.html


Podobnie z talentami.
Społeczeństwo powinno by urządzane pod kątem tych 80-90% ludzi, którzy
mają jakieś tam talenty, a nie zaczynać od rozwiązywania problemu "jak
wkluczyć 10% wykluczonych".

Niestety, lewica zazwyczaj lubuje
się w drastycznych, widowiskowych, skrajnych, ale jak wszystko skrajne
- MNIEJSZOŚCIOWYCH przypadkach.

Nie interesują jej przeciętni
uczniowie, ona troszczy się jak nie zaprzepaścić "Janka Muzykanta"
- najlepiej z patologicznej rodziny i chorego na
stwardnienie rozsiane.

Jest kwestia cierpiących chorych
i eutanazji, to naturalnie pokazuje się od razu sparaliżowanego po
szyję, który od 20 lat robi pod siebie i mruga lewą powieką. Tymczasem
90 procentom cierpiących i umierających może pomóc przyzwoicie
wyposażone hospicjum. Ale jak podciągnąć hospicjum pod "walkę o
emancypację człowieka"?
uzid   |21.08.2010 22:41:32
gnebon. ale ja ci przyklasne. ja wcale nie mam lewicowych pogladow, patrze
raczej co lewica dzisiaj tu ma do zaoferowania. ale tez zadaje pytanie co z tym
marginesem? czy do pieca go wsadziac? a margines okazuje sie spory bardziej u
nas niz te 10 procent.
Gnębon Puczymorda   |21.08.2010 23:14:21
margines okazuje sie spory

Bo się go hoduje. Ze mnie też Urząd Pracy próbował przez rok wyhodować
margines dając mi do zrozumienia, że do niczego się nie nadaję i żyję
z jego łaski. Niezapomniane przeżycie!

Być może gdyby nie
obowiązki wobec rodziny i to że od dziecka nie byłem podatny na presję
społeczną, mogłoby się mu udać.
uzid   |21.08.2010 23:25:37
tego nie wiem czy dlatego. choc tez to przezycie podzielam. kiedys poszedlem.
nawet nie bo swiadczenia, bo nie mam jakos smialosci do takich spraw, ale po
informacje ogolna porade. pani wbila mnie w ziemie jak robaka. obrzydzilo mi te
instytucje doszczetnie.

konserwatysta mowi bylo tak dobrze, w miare dobrze,
znosnie i raptem lewica w imie raju pieklo zaczela robic. mam pytanie do
konserwatystow sniacych za rajem utraconym. jak bylo tak znosnie pod wzgledem
moralnym, wolnosci gospodarczej, tak ze spoleczenstwo kwitnac moglo, dlaczego
komunisci zaczeli zbierac fanow, dlaczego faszyzm zaczal zbierac fanow. to ten
swiat wyprodukowal te totalitaryzmy. wojne jedna i druga. jak sam powiedziales,
zauwazajac ze nie wszyscy glosowali za obaleniem komuny, ze czlowiek woli nieraz
znosna biede niz nieznana lepsza przyszlosc. ale jednak wybrali. moze jest tak
ze nie pieknoduchy zaczely reformy robic, ale pojawila sie koniecznosc po
prostu.
uzid   |21.08.2010 23:03:15
a co do leczenia. to pamietaj gnebon ze genom rozszyfrowany. juz sie tak u
prywatnego ubezpieczyciela nie ubezpieczysz. a noz ci powie ze pana nie
bierzemy. serio tak kazy sobie zarobi na cos wiecej niz pigulki na grype?
Gnębon Puczymorda   |21.08.2010 23:30:40
genom rozszyfrowany. juz sie tak u
prywatnego ubezpieczyciela nie
ubezpieczysz


A to niby dlaczego? Czy ten, który lubi skakać na bungee, też się nie
ubezpieczy? Nie ubezpieczy się na tych samych warunkach, co ten, który
lubi układać pasjanse. Tak samo nie ubezpieczysz na tych samych
warunkach kurnika i willi itp. 

Oczywiście, ubezpieczyciel
jest zainteresowany, żebyś nie ukrywał informacji o stanie zdrowia,
nawykach, stylu życia itp. Ty z kolei jesteś zainteresowany oszukaniem
go: sprawieniem wrażania, że jesteś zdrowszy, rozsądniejszy itp. i w
ogóle MNIEJ ryzykowny. Bo wtedy policzy Ci mniej.

Jeśli takie
ukrywanie jest trudniejsze, to po prostu masz mniejsze szanse na
"dodatkową premię" za oszustwo.

Tak więc od strony
ubezpieczającego wygląda to tak, że gra będzie uczciwsza.
Bo ubezpieczyciel wcale nie jest zainteresowany ubezpieczaniem
WYŁĄCZNIE zdrowych i spokojnych. Jest zainteresowany ubezpieczaniem
KAŻDEGO, ale stosownie do realnego ryzyka.
uzid   |21.08.2010 23:43:25
czy po dokladnym rozszyfrowaniu, myslisz ze ryzyko choroby bedzie takie jak
wypadku na bungee? zbyt czesto to oni sie nie zabijaja na tych linach.

to czemu
tylu ludzi chetnych w stanach z kwitkiem odchodzilo, a jakie kary za oszustwo i
czemu najbardziej na ubezpiecznie w tym wolnorynkowym kraju, nie bylo stac
wlasnie takich osob co w male wlasne firemki maja, sami sobie prace organizuja.
uzid   |20.08.2010 17:45:38
gnebon. naprawde ci gratuluje. szczerze. wpadles w kanal urzedu pracy na rok, a
pozniej dalo ci do myslenia i okazalo sie ze jestes lwem wolnego rynku. jestes
inteligentny, pewnie masz spoleczenstwu cos do zaoferowania na wymiane. ale
istnieja szaraki, nie dostali od walesy stu mionow, a nawet jakby dostali nie
wiedzieliby jak biznes rozkrecic, wiek juz nie ten zeby byc mlodym zdolnym z
komputerem i angielskim i dostac kierownicze stanowisko. nic innego ten rzad z
balcerowiczem im nie mial do zaoferowania niz skromna rencinke. na ktorej tez
zasuwaja, bo to nie jest tak ze ci na rentach nic nie robia, robia zeby ta
polowke sredniej krajowej wyciagnac.

ja nie skreslam tych ludzi, chcialem tylko
zeby bylo uznane ze wolny rynek nie rozwiazuje wszelkich problemow
spolecznych.

to ze gnebon byl w urzedzie pracy to jest problem metafizyczny.
ale sa tez tacy co sa problemem spolecznym
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 17:56:59
okazalo sie ze jestes lwem wolnego rynku

Ależ żaden ze mnie lew! Raczej mysz, która zawsze jakoś tam się pożywi.
Coś tam umiem, więc czasem jakiś grosz kapnie. Wszystkiego
nie przepijam, więc czasem jakiś grosz uda się oszczędzić i
zainwestować. W sumie ta strona mego życia to nudy na pudy.

wolny rynek nie rozwiazuje wszelkich problemow spolecznych

Wolny rynek nie rozwiązuje nie tylko "wszelkich" problemów
społecznych - on nie rozwiązuje ŻADNYCH problemów.

Daje
tylko szansę na pojawienie się takich rozwiązań: cząstkowych, ułomnych
i tymczasowych.

Tworzy jedynie przestrzeń komunikacji. Jest jak język: którym można się dogadać, ale
którym też można sobie nawrzucać.

Z tym, że jeśli założymy, że
ludzie powinni trzymać gęby na kłódkę, to już na pewno się nie dogadają.
uzid   |20.08.2010 18:05:19
zgoda. ja tez nie chce zeby na sztywno socjalizm rozwiazywal wszystko, bo to juz
bylo i marnie sie skonczylo. ale zeby jednak i wladza dokladala sie do
czastkowych, ulomnych i tymczasowych rozwiazan.
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 18:24:17
zeby jednak i wladza dokladala sie

To znaczy? Bo ja miej więcej wiem, co to znaczy, że władza komuś dokłada, ale nie bardzo chwytam, co to znaczy, że władza dokłada się.
uzid   |20.08.2010 19:12:58
to znaczy ze nie kazdy jest tak wspanialy zeby znalezsc bogata zone. ze czasem
komus raczke oderwie a roboty przy ugniataniu kapusty w beczkach juz nie ma.
kogos tatus nie zadba o edukacje.


zycie to nie uporzadkowana sprawnie
dzialajaca efektywna kapitalistyczna fabryka. ludzie musza sie wpasowac w
system. ale moga tez sie nie wpasowac. dobrze by bylo zeby nie musieli wtedy
klasc glowy na torach. jest tez tak ze jak ktos pierwszy na ziemi sie znajdzie
ten mowi ze jego. ale nastepni plyna i co z nimi? maja zawisnac w powietrzu?
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 20:24:49
Ja bym znowu zaczął od drugiego końca: żeby władza na początek nie
przeszkadzała ruszać rączkami tym, którzy rączki mają. Wtedy jest szansa,
by lepiej zadbać o tę garstkę pechowców bez rączki.

Banalny
przykład: handel przydrożny i przygodny. Sporo ubogich ludzi może w ten
sposób sobie dorobić i tylko w skrajnych przypadkach bywa to
uciążliwe. Tymczasem komisja "Przyjazne państwo" - cytuję - "chce dodać przepisy pozwalające nałożyć grzywnę za prowadzenie handlu
poza miejscami do tego wyznaczonymi, a nawet - przepadek mienia, jeśli
sprzedający nie będą chcieli zastosować się do przepisów".
uzid   |20.08.2010 20:34:24
widac strach przed wozem drzymaly. ale moge sie zgodzic. tylko zastanawiam sie
czy to krytyczniaki takie przepisy by daly czy moze wlasciciele sklepow juz
usadowionych na tym rynku. bo tak juz jest ze liberalom brzuchy rosna i z czasem
zostaja liberalami-konserwatywnymi.
Gnębon Puczymorda   |20.08.2010 20:57:24
Wiadomo, że wielkimi przeciwnikami wolnego rynku są także ci, którzy już się na
tym rynku mocno usadowili i teraz kombinują, jakby tu rozmaitymi przepisami,
koncesjami, regulacjami (zazwyczaj "dla dobra konsumentów") ten rynek
zamknąć dla konkurencji. Bo wolny rynek to jest przede wszystkim taki rynek, na
który każdemu wolno wejść i zaproponować swój towar. Tymczasem bez problemów
wpuszcza się tam tylko dwie kategorie: tych, którzy przynoszą wyłącznie swoje
pieniądze (czyli konsumentów) i tych, którzy przynoszę wyłącznie swoją nagą siłę
roboczą, czyli niewykwalifikowanych gołodupców, których najłatwiej dymać i
postawić na kropkę.
Józef K   |23.08.2010 21:34:44
Banalny
przykład: handel przydrożny i przygodny. Sporo ubogich ludzi może w
ten
sposób sobie dorobić i tylko w skrajnych przypadkach
bywa to
uciążliwe.


To mnie właśnie zastanawia w Polsce. Jak można ludziom, którzy w ogóle
chcą (bo na przykład w Szwecji, skoro często pojawia się jako przykład,
w ogóle nikomu się nie chce) coś robić, podcinać tak skrzydła.
We
Francji, bogatej bądź co bądź, raz na miesiąc każdy ma prawo wyjść na ulicę
przed dom, albo na ulicę i sprzedać: meble, książki, komiksy, kolekcje
dziadków, rupiecie, stare kasety i wszystko. Nikt się do nikogo nie
dopieprza, a każdy może kupić co chce. Sam za 70eu kupiłem cybuch z
Chin z XVIII w. do palenia opium, w lace i srebra, śliczny jak cholera. I
tak dalej. To jest wszystko prostsze. Jak słyszę, że chcą Kleparz w
Krakowie zlikwidować, to mnie zalewa. Przecież Ci ludzie tam zapieprzają.
Po co likwidować świeżą marchewkę babć i jajka kaczek, po co
likwidować chleb, ktory waży 7kg i smakuje naprawdę super. No po co?
Cercamon   |24.08.2010 23:46:48
Przepraszam, bo jestem nie w temacie trochę a nie mam siły czytać całości ale
zainteresowała mnie sprawa handlu ulicznego. W Turcji, konkretnie w Istambule
kupowałem na ulicy świeże kanapeczki z koszyka od jakiegoś pana turka za
równowartość 2zł (a ogólnie ceny żywności są zbliżone do naszych). Zastanawiałem
się więc - dlaczego u nas nie można kupić na ulicy świeżych kanapek za 2zł?
Odpowiedź jest prosta - bo u nas ten pan ‘nielegalnie’ sprzedający kanapki
zaraz miałby na głowie urząd skarbowy, straż miejską, sanepid i inne instytucje
które tak usilnie dbają o nasze wspólne dobro! Efekt tego dbania byłby taki, że
ten pan musiałby przestać sprzedawać swoje kanapki i zamiast uczciwie zarabiać
pieniądze poszedłby na zasiłek albo zaczął kraść a ja nie dość, że nie mógłbym
kupić świetnego żarcia za 2zł to jeszcze musiałbym go utrzymywać ze swoich
podatków. Ale to wszystko dla naszego dobra oczywiście!
kot_w_golebniku   |20.08.2010 13:37:46
"Gdyby ograniczono korzystanie wolnych zawodów i samozatrudnionych z 19%
stawki."

Jeszcze czego. Gospodarka w PL padła by już zupełnie a emigracja
znów wzrosła dwukrotnie. Ktoś musi pracować na wasz kochany socjalizm.
alienjr  - http://www.facebook.com/pages/Software-Developers-   |20.08.2010 18:52:28
http://www.facebook.com/pages/Software-Developers-
Journal/137258686311108?ref=ts&v=wall#!/centrumada masmitha?ref=ts

Centrum im.
Adama Smitha: "Nie widzimy powodu dla którego mielibyśmy komentować
sprzeczne z doświadczeniem życiowym czyjeś wierzenia w wyższość redystrybucji i
tym podobne ideologiczne miazmaty."
uzid   |20.08.2010 19:00:41
to bardzo interesujace jak liberalowie stali sie marksistami naszych czasow. jak
druga strona tej samej monety. tez przynosza postep, naukowosc, tez odwoluja sie
do "falszywej swiadomosci" lewackich ideologii. tez walcza z
wyzyskiwaczem - panstwem socjalnym
Bektasz10   |20.08.2010 21:04:26
Wreszcie tekst z okolic ekonomii! Czy mozna prosic wiecej???
ilpalazzo   |20.08.2010 22:02:09
Popieram apel kolegi. Dał nam przykład Marks, że dopóki się człowiek nie
przyjrzy obiegowi wysokich finansów, dopóty szczerze przejęty jest tym liberalno
- demokratycznym bulszitem.
wlochaty   |21.08.2010 11:42:31
Wzrost urzednikow to w duzej mierze (chyba okolo 90% nie mam teraz
czasu
szukac
zrodla) samorzadowcy, w wiekszosci do obslugi funduszy
z UE, zgoda
ich
zatrudnianie kosztuje, ale ile by kosztowalo nie
korzystanie z
unijnych
pieniedzy?

Centrum im.
Adama Smitha: "Nie widzimy powodu dla którego mielibyśmy
komentować
sprzeczne z doświadczeniem życiowym czyjeś wierzenia
w wyższość redystrybucji i
tym podobne ideologiczne miazmaty."


Rozkoszne, moze panowie boja sie ze nie wyjdzie im po ich mysli, moze
jednak jest korelacja miedzy rozsadna polityka spoleczna, a miejscem w
rankingu HDI?


to bardzo interesujace jak liberalowie stali sie marksistami naszych
czasow. jak
druga strona tej samej monety. tez przynosza postep, naukowosc,
tez odwoluja sie
do "falszywej swiadomosci" lewackich
ideologii. tez walcza z
wyzyskiwaczem - panstwem socjalnym


o to to-dodalbym, ze zadziwiajaca czesto  najwiekszymi
"wolnosciowcami" sa ci ktorzy dosc bezrefleksyjnie korzystaja z
panstwowych uslug, z mojego podworka to lekko oczytani studenci
lapiacy sie na populizm dla inteligencji JKM’a

"Gdyby ograniczono korzystanie wolnych zawodów i samozatrudnionych z
19%
stawki."

Jeszcze czego. Gospodarka w PL padła by już zupełnie
a emigracja
znów wzrosła dwukrotnie. Ktoś musi pracować na wasz
kochany socjalizm.


I powiedz mi gdzie musieli by dac dyle te "biedaki" bo wydaje mi
sie ze wszedzie dostali by podobna jesli nie wyzsza stawke.


Wiadomo, że wielkimi przeciwnikami wolnego rynku są także ci, którzy już
się na
tym rynku mocno usadowili i teraz kombinują, jakby tu
rozmaitymi przepisami,
koncesjami, regulacjami (zazwyczaj "dla
dobra konsumentów") ten rynek
zamknąć dla konkurencji. Bo wolny rynek
to jest przede wszystkim taki rynek, na
który każdemu wolno wejść i
zaproponować swój towar. Tymczasem bez problemów
wpuszcza się tam tylko
dwie kategorie: tych, którzy przynoszą wyłącznie
swoje
pieniądze (czyli konsumentów) i tych, którzy przynoszę wyłącznie
swoją nagą siłę
roboczą, czyli niewykwalifikowanych gołodupców,
których najłatwiej dymać i
postawić na kropkę.


Dodal bym jeszcze, ze jeli sie da to ci najwieksi na rynku nie
przestrzegaja (legalnie lub nielegalnie) regulacji ktore sami wspoltworzyli
w celu stworzenia bariery "na wejsciu"-ot caly "wolny
rynek"


Popieram apel kolegi. Dał nam przykład Marks, że dopóki się człowiek
nie
przyjrzy obiegowi wysokich finansów, dopóty szczerze przejęty jest
tym liberalno
- demokratycznym bulszitem.

Popieram apel kolegow
mergiel   |22.08.2010 22:07:22
Ja rozumiem troskę o biednych i niezaradnych, tylko jak wytłumaczyć
racjonalność pomagania wszystkim bez względu na status
materialny: becikowe dla wszystkich, "bezpłatna" edukacja dla
wszystkich, "bezpłatna" ochrona zdrowia dla wszystkich, a teraz
postulat ZNP - "bezpłatne przedszkola dla wszystkich?
"Wzrost urzednikow to w duzej mierze (chyba okolo 90% nie mam
teraz
czasu
szukac
zrodla) samorzadowcy, w wiekszosci do obslugi
funduszy
z UE, "

Mam rozumieć, że jak "obsługa" tych funduszy się skończy to
zostaną oni zwolnieni?? Nie rozśmieszaj mnie.
Bronicie etatyzmu, a
nie nieprzystosowanych.
Pozdrowienia Mergiel
KrzysztofMazur   |23.08.2010 20:19:26
Autor zapomniał, że Balcerowicz już raz zrobił reformę i została ona
cofnięta:
2001 L.Miller przywrócił emerytury mundurowe dla 35-latków
2005
M.Belka z sejmem (SLD, PS, PSL) przywrócił emerytury górnicze 3 razy większe od
zwykłych.
Jeżeli są pieniądze na 35-letnich mundurowych pracujących dalej, to
siłą rzeczy musi ich zabraknąć na "aktywne zwalczanie bezrobocia" albo
cokolwiek innego.
Myślcie tak dalej, a przegracie kolejne wybory.
Miller zyskał
głosy części mundurowych i górników i wybory przegrał.

A co do wzrostu liczby
urzędników vide:
rybinski.eu
KrzysztofMazur   |23.08.2010 20:25:43
Czy nie można stworzyć PIT linowy obejmujący też składkę ZUS, identyczny dla
wszystkich, z dużą kwotą wolną od podatku, bez ulg i jedną wyższą stawką dla
wszystkich niezależnie od formy zatrudnienia?

Rząd boi się podejmować trudne
decyzje przed wyborami, i słusznie, więc powinien przyspieszyć wybory, np. na
wiosnę, a potem podjąć jakieś poważniejsze decyzje.
Podwyżka VATu starczy nie na
długo, ale jest na razie OK.
k110   |24.08.2010 22:21:37
widac strach przed wozem drzymaly. ale moge sie zgodzic. tylko zastanawiam
sie
czy to krytyczniaki takie przepisy by daly czy moze
wlasciciele sklepow juz
usadowionych na tym rynku. bo tak juz jest ze
liberalom brzuchy rosna i z czasem
zostaja liberalami-konserwatywnymi.


fajna dyskusja z gnębonem uzid;)
moim zdaniem punkt dla ciebie;)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.08.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.20794 Seconds