NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kitliński: Zakochajmy się w dojrzałych kobietach Drukuj
Tomek Kitliński*   
04.03.2011
iinglis_120.jpgKrytykować kobietę na Manifie? Tak, bo kobiety u władzy czasem przejmują najgorsze wzory męskie. Tekst Tomka Kitlińskiego z okazji 8 marca.

Wszelką wiedzę czerpię od kobiet 60+, często 80+. I to w nich dostrzegam piękno. Pośród brutalności postkomunizmu i banalności postmodernizmu czy jestem odmieńcem? Tak pewnie osądziłaby mnie posłanka i wykładowczyni z mojego miasta, która – idąc posłusznie za „usamczeniem polskiej mowy ” –  zwie samą siebie posłem i wykładowcą. I pogardza trzecim wiekiem, gdyż jest młoda i (podobno) atrakcyjna. W partyjnym piśmie „POgłos” zadaje według niej retoryczne, a według mnie nieetyczne pytanie: „Tylko jaki jest sens wykonywania takiej operacji (biodra) u 85-latka, który nie chodzi i nie będzie chodzić, bo się nie zrehabilituje”. Dr Mucha tłumaczy się później, że tę wypowiedź autoryzowała pospiesznie, ale jednocześnie oświadcza Adamowi Leszczyńskiemu w „Gazecie Wyborczej”: „są tacy pacjenci, o których wiemy, że się nie wyrehabilitują”.


Joanna Mucha wie dobrze, kto „się nie wyrehabilituje” (jej uroczy barbaryzm językowy) w neoliberalizmie: ten, kto nie zapłaci! Obroniła pracę doktorską-pochwałę komercjalizacji ochrony medycznej: Racjonalizacja publicznej służby zdrowia w Polsce poprzez system dopłat pacjentów do usług medycznych. Nasza przedstawicielka w Sejmie nie kiwnęła palcem, gdy władze Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie chciały zwolnić czterystu pracowników, w większości panie w starszym wieku. Krytykować kobietę na Manifie? Tak, bo kobiety u władzy czasem przejmują najgorsze wzory męskie.


Wypowiedź posłanki degradująca seniorki i seniorów kontrastuje, jak przystało na wykładowczynię Katolickiego Uniwersytetu, z dziełem Simone de Beauvoir. W traktacie Druga płeć filozofka paryska twierdzi, że kobiety traktowane są jako Inne, a w wydanym u Gallimarda 600-stronicowym studium Starość dodaje, iż za owych Innych, za pariasów, uważa się także starszych. Beauvoir nazywa skandalem powszechne izolowanie, odrzucanie i poniżanie osób w zawansowanym wieku. Diagnozuje społeczne odczłowieczanie starości. Naszą zdehumanizowaną postawę wobec seniorów przemilczamy – głosi myślicielka i postuluje, by „to milczenie rozbić”.
Starszy wiek jak soczewka skupia wszystkie problemy społeczne – pisze Simone de Beauvoir. Po polsku na wzór angielskiego określenia na dyskryminację ze względu na wiek „ageism” ukuto rzeczownik „wiekizm”.  Moim zdaniem, obecnie w Polsce wiekizm jest silny i łączy się z uprzedzeniami wobec kobiet, gejów, osób transgender, mniejszości etnicznych, wykluczonych ekonomicznie. W kapitalizmie kasyna czy neoliberalizmie pozornych oszczędności dyskryminacja starszych polega na odcinaniu od kultury i finansów, ostracyzmie, skazywaniu na wegetację.


Współczesne filozofki feministyczne rozwijają myśl przeciw stygmatyzacji osób w zaawansowanym wieku. „Największa pisarka języka francuskiego”, Helene Cixous pisze często o swojej stuletniej teraz matce, którą pielęgnuje na co dzień. Laureatka nagród Holberga, Arendt i Havla, psychoanalityczka Julia Kristeva w żałobie po śmierci ojca stworzyła powieść Stary Człowiek i wilki (fragment przełożyłem dla „Krytyki Politycznej”), gdzie Stary Człowiek to jedyny sprawiedliwy ocalały z inwazji ludzi zamienionych w wilki. To kryminał o polityce, gdzie rozgrywa się zło: Stary Człowiek zostaje odłączony od respiratora. Akcja rozgrywa się gdzieś między naszą Europą Wschodnią a Kalifornią, w groteskowej Santa Barbarze. Julia Kristeva komentuje – „Przeczytajcie Państwo książkę Stary Człowiek i wilki; Santa Barbara to tam, gdzie właśnie jesteśmy”.


W najnowszych esejach Julia Kristeva postuluje, aby do ideałów republikańskich dodać „ranliwość” i aby uwrażliwiać, informować i formować o osobach wykluczonych, o osobach z niepełnosprawnością. Także feministka-historyczka sztuki Griselda Pollock przytacza opowieść o pięknej matce Sigmunda Freuda, Amalii. Kiedy miała dziewięćdziesiąt lat, otrzymała w darze szal. Odmówiła przyjęcia, gdyż, jak rzekła, postarzałby ją. Konwencjonalnie opowiada się tę anegdotę jako dowcip o szaleństwie starszej pani. Tymczasem – argumentuje Pollock – „mało jest zrozumienia dla przeżywanego przez starszą osobę konfliktu między niezmienną wewnętrzną tożsamością a wizerunkiem starzejących się ciał ukazywanych światu, którego opinia zawsze podąża raczej za wskazówkami zdradzieckiego ciała niż pozostając wiernym niestarzejącej się osobowości umieszczonej w ciele”.


W Polsce zapanowały fałszywe wartości rozrodczości, młodego wieku i sukcesu finansowego. Posłanka Mucha często raczy nas opowieściami o mądrości swych małoletnich synów; dla mnie zaś odwrotnie: autorytetami są dojrzałe kobiety. By nie ulec kultowi młodości, rynku wizerunków i komercjalizacji, pilnie potrzebujemy w Lublinie feminizmu.  Dlatego w dniach 6 – 15 maja organizujemy tu w ramach Festiwalu Transeuropa panele o prawach i twórczości kobiet m.in. z córką Cixous i kontynuatorką jej twórczości, Anne-Emmanuelle Berger (Uniwersytet Paryski 8), i z Agnieszką Grzybek (Zieloni 2004), wystawę lgbt Pawła Leszkowicza „Sztuka=Aktywizm: Miłość to miłość” i ekspozycję wywrotowych przedstawień Madonny autorstwa malarki Katarzyny Hołdy.


*Dr Tomek Kitliński jest autorem książki o feminizmie Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej i współautorem (z Pawłem Leszkowiczem) studium lgbt Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce. Wykładowca i związkowiec UMCS w Lublinie, wchodzi w skład Zespołu Krytyki Politycznej i Zielonych 2004. Był autorem petycji o prawa kobiet w 1993 roku, podpisanej przez Marię Janion, Barbarę Stanosz, Jacques’a Derridę i Helene Cixous.
Tekst ukazuje się w „Zielonych Wiadomościach” , marzec 2011, red. Beata Nowak i Adam Ostolski, red. numeru: Agnieszka Grzybek, współpraca: Aleksandra Kretkowska

Komentarze
Dodaj nowy
Nikodem   |07.03.2011 03:24:45
Drogi Tomku.

Rozumiem, że lewicową duszę mogą boleć słowa dotykające tak
banalnej, przyziemnej i wręcz wulgarnej kwestii jak pieniądze.

Pani
Mucha (dalibóg nie mam najbledszego pojęcia kto to jest) w brutalny
sposób zwerbalizowała problem nie tyle etyczno-filozoficzny, co ekonomiczny.

Pewnie - można podpierać się frazesami w duchu "ludzkie życie jest
bezcenne". One zawsze bardzo fajnie brzmią i nikt, bez narażania się
na odsądzenie od czci i wiary, nie zarzuci im jednego dość istotnego
mankamentu - fałszu.

Ludzkie życie (ale także zdrowie) jak najbardziej ma cenę - jest nią
życie innego człowieka. Niestety, ale państwo biorąc na siebie odpowiedzialność za
dostarczanie opieki medycznej wzięło też odpowiedzialność za podział kto i w jakim przypadku będzie leczony.

Bo warto sobie
uświadomić, że operowanie owego przykładowego 85-latka musi oznaczać brak operacji dla np. 45-latka.

Bo potrzeby zawsze są większe niż możliwości. I nawet gdybyśmy wpompowali w system służby
zdrowia 100 razy więcej pieniędzy to problemy z nim związane wcale
nie znikną. Po prostu przejdziemy na "nowy poziom abstrakcji",
a co za tym idzie nowy poziom wydatków.

No bo dlaczego np. leczyć
z wykorzystaniem "przestarzałych" (czytaj: tanich) metod, a
nie ultra-hiper-nowoczesnych (czytaj: cholernie drogich)?
Producenci medykamentów i metod leczniczych będą tym
bardziej innowacyjni im więcej pieniędzy będą mogli "wyrwać"
dla siebie. W końcu oni robią to dla zysku.

Jeżeli nie będziemy się liczyć z kosztami, to dostaniemy niesamowicie
skuteczne leki (no może nie skuteczne, ale na pewno nowe) i
rewolucyjne metody leczenia. Problem tylko w tym, że po
drodze zbankrutujemy.

Alternatywą jest ustanowienie jakiejś granicy.
Tyle, że wtedy pojawia się właśnie problem ograniczoności środków.

To
nie stygmatyzacja, lecz po prostu konieczność. No wszystkich nie damy rady uratować. Dlatego ktoś musi wybrać kogo
ratujemy.

Zresztą z ograniczoności zasobów też wzięło się to
samcze zawezwanie "najpierw kobiety i dzieci". To takie (afe)
niskie, zwierzęce i niecywilizowanie obrażające kobiety wezwanie, mające
zastosowanie w sytuacjach kryzysowych, jest przecież
straszliwym atawizmem!

Jak sobie czytam tutejsze teksty to dochodzę
do wniosku, że powinien zostać ustalony parytet, a uczestnictwo w liście
tych, którzy mogą skorzystać z ograniczonego zasobu powinno
podlegać demokratycznym wyborom.

Dzięki takiemu rozwiązaniu taki
Titanic by zatonął bez opuszczenia choć jednej szalupy.

A przecież
w końcu dla stada utrata nawet 95% populacji męskiej nie musi oznaczać
wyginięcia. Jest to cios w pulę genową, ale nie musi być to cios
śmiertelny. Co innego jest z utratą 95% populacji żeńskiej.
Takie zdarzenie oznacza, że nieodwołalnie w ciągu pokolenia populacja
się skurczy dramatycznie, a istnieje spore prawdopodobieństwo, że w
ciągu kilku pokoleń w ogóle przestanie istnieć, lub ulegnie poważnym
deformacjom (chów wsobny nie jest najzdrowszy).

I to jest niestety
właśnie fundament "systemu patriarchalnego". Niechęć do
kobiet, ich marginalizacja, lekceważenie, czy wręcz traktowanie jak rzecz
to późniejsze naleciałości wynikające z wielowiekowego "stanu
wyjątkowego". Wystarczy przejrzeć karty historii - im czasy
były cięższe tym pozycja kobiet była gorsza, a wraz ze wzrostem
dobrobytu zyskiwały one praw (aby je utracić wraz z nim).

Walka o równe
traktowanie poprzez parytety, czy inne regulacje prawne
jest antyskuteczna. Nie dość, że regulacje takie są seksistowskie z definicji (co jest skandalem samym w sobie, bo prawo nie powinno znać
pojęcia płci), to jeszcze powodują, że istnieje ogromne
prawdopodobieństwo, że kobiety zaczną być postrzegane en masse
jako "ułomne".

Przecież dokładnie to samo dało się
zaobserwować po "Akcji Afirmatywnej" w USA! Nie lepiej uczyć się na
cudzych błędach?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.87543 Seconds