Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Lublin może być gość-inny, otwarty na wykluczonych, akceptujący odmienność. Czy żyjemy w mieście miłości? To zależy od nas. Potrzeba tu jeszcze wiele starań o prawa mniejszości uczuciowych. Mamy szansę czerpać inspirację z wybitnej literatury lesbijskiej i gejowskiej, związanej z tym miastem: od dziewiętnastowiecznej pisarki, Narcyzy Żmichowskiej, kultywującej w życiu i przedstawiającej w tekstach mocne, namiętne więzi z kobietami poprzez Józefa Czechowicza po tegorocznego zdobywcę nagrody Nike, Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, którzy piszą o Lublinie i homoseksualizmie.
Homoseksualizm to rodzaj miłości. Etymologia nazwy „Lublin” sięga słowiańskiego słowa „ljubit”, które znaczy „kochać”. W mieście miłości nie ma miejsca na dyskryminację. To miasto polskie, żydowskie, romskie, a także - jak mówi się z uznaniem we współczesnej nauce i popkulturze - queer, czyli odmieńcowe. Właśnie wydano cenne opracowanie „HomoWarszawa” (200 stron i 200 zdjęć), ale stolica od zawsze była za duża i zadufana. Teraz zbyt kapitalistyczna - obok konserwatywnego Krakowa. Może dlatego tak wielu nonkonformistów walczących z krzywdą związanych było i jest związanych z przednowoczesnym Lublinem.
Najnamiętniejszy poemat zrodzony z romansu między kobietami
Na przyszłorocznej wystawie o tradycji i współczesności homokultury pomysłu Pawła Leszkowicza w warszawskim Muzeum Narodowym zawiśnie portret lubelskiej rebeliantki literatury i polityki - Narcyzy Żmichowskiej. Pod zaborem Żmichowska prowadziła działalność wolnościową na Lubelszczyźnie, za co uwięziono ją na zamku lubelskim. Ale w Lubelskiem przeżyła także namiętności: bywała często w Kurowie u Pauliny Zbyszewskiej. Owa ekscentryczna słuchaczka Hegla posłużyła za pierwowzór kobiety fatalnej w powieści gotyckiej Żmichowskiej - „Pogance”. Tadeusz Boy-Żeleński, którego matka związana była z pisarką, nazywa „Pogankę” powieścią-poematem: „Najnamiętniejszy poemat zrodził się z romansu między dwiema kobietami. Natchnienie i bohaterka »Poganki «, ta, która dała początek figurze Aspazji, zwała się Paulina Zbyszewska.”
Prof. Maria Woźniakiewicz-Dziadosz z UMCS jest czołową interpretatorką powieści Żmichowskiej: badała strukturę powieści i łączy ją bezpośrednio z polityką, z konspiracyjnymi działaniami Żmichowskiej. Podkreśla także rolę estetyzmu, inspiracji greckiej i kultu indywidualności w „Pogance”. Studia prof. Woźniakiewicz-Dziadosz obficie cytuje brytyjska specjalistka homoliteratury - dr Ursula Phillips. Angielka przełożyła „Pogankę” na język angielski i wydała niedawno książkę „Narcyza Żmichowska: Feminizm i religia”, gdzie ukazuje związki Żmichowskiej z francuskim socjalizmem utopijnym, który dzieli z naukami Miriam, Izajasza, Amosa, Jezusa ideały zerwania z wyzyskiem, podważenia władzy i ustanowienia równości. Ursula Phillips porównała polską autorkę do wielkiej pisarki angielskiej George Eliot, której twórczość także ma swą lubelską specjalistkę w prof. Alinie Szali. W analizie Phillips Żmichowska to Europejka i myślicielka, która antycypuje współczesną filozofię feminizmu francuskiego, zwłaszcza idee Héleny Cixous i Julii Kristevej.
Streśćmy te idee jako postulat wzajemnej pomocy, wspaniałomyślności i altruizmu, pielęgnacji obcości - innych i własnej, uświadomienia i akceptacji powszechnego biseksualizmu. Pomysły tyleż światowe (bo pochodząca z Bułgarii paryżanka Kristeva otrzymała „humanistycznego Nobla” - nagrodę Holberga, a także nagrody Arendt i Havla), co lubelskie (bo głosiła je w dziewiętnastym wieku tutejsza Żmichowska).
Homopoezja i ruch przeciw niesprawiedliwości
Równie globalny i lokalny, czyli glokalny był Józef Czechowicz, gej, tłumacz pozaheteroseksualnych Whitmana i Cwietajewej, poeta i fotografik miasta żydowskiego w Lublinie tuż przed Holocaustem. Jego zdjęcia eksponuje i interpretuje Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN. Czechowicz należy zatem do tzw. odmieńców, a jest jednocześnie - według badacza z Muzeum Historii Żydów Polskich Jacka Leociaka - figurą Zagłady. Jest w poezji Czechowicza przeczucie zniszczenia, hekatomby, nieobecności, wyrwy w Lublinie. Tej zranionej muzyczności można doświadczyć słuchając nagrań wierszy Czechowicza przez Czesława Miłosza i Ewę Lipską na płycie Agaty Koss-Dybały z Radia Lublin (dołączonej do „Gazety Wyborczej Lublin”).
O lubelskim mieście żydowskim pisał Czechowicz, o cmentarzu żydowskim pisze tegoroczny laureat Nike Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki. Jego homopoezja łączy to co semiotyczne, matczyne, muzyczne z tym co symboliczne, religijne, kulturowe. Te zestawienia, teoretyzowane przez Kristevą, prowadzą także do postulowanego przez nią uwznioślenia, sublimacji tego co nieakceptowalne, odrzucone, czyli pomiotu, abiektu. W pracy o poezji Dyckiego, napisanej pod kierunkiem prof. Pawła Próchniaka z KUL-u, Aleksandra Duź dostrzega abiekt w przedstawieniu pokalanego ciała. Ale samo przedstawianie, reprezentacja wprowadza nasz codzienny pomiot do kultury, która każe dostrzec sens nawet w nonsensie obumierania. Obok nadziei na odnowę, ożywienie, twórczość Dyckiego to przypomnienie o bezdomnych, traumatycznie wykluczonych w Lublinie.
W Lublinie przed Holocaustem mocny był ruch przeciw niesprawiedliwości: Bund; liderką ruchu w Lublinie była Bella Szapiro, o której pisze znawca międzywojennego miasta Robert Kuwałek. Spadkobierca Bundu, klub „Krytyki Politycznej” w Lublinie, próbuje przeciwstawiać się wykluczeniom ekonomicznym oraz kulturowym i - jak to sformułował Sławomir Sierakowski przed tygodniem w Lublinie - chciałby dbać o podmiotowość każdego człowieka. W program klubu wpisane jest także przeciwdziałanie dyskryminacji mniejszości. O prawa lesbijek i gejów stara się także w naszym mieście Amnesty International, stowarzyszenie Homo Faber (urządziło Queer Fest w gość-innej Tekturze Przestrzeni Działań Twórczych) i niedawno założony tutejszy oddział Kampanii Przeciw Homofobii. A także sztuka.
Sprzeciw sztuki wobec homofobii
Galeria Biała w Lublinie odkryła talent Mariusza Tarkawiana, który rysuje krytycznie Lublin i postuluje zmianę społeczną. Ten artysta, choć heteroseksualny, rozumie konieczność szacunku dla innych miłości. Specjalnie przygotowane prace Tarkawiana znajdą się na homowystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jej kurator, Paweł Leszkowicz, prezentował już instalacje lublinianki Anny Nawrot na wystawach „Miłość i demokracja” oraz „Vogue” w gdańskim Centrum Sztuki Współczesnej. Żona i matka Anna Nawrot w twórczości wychodzi poza ograniczenia płci.
Instalacja Nawrot w ekspozycji „Miłość i demokracja” to para manekinów kobiecych ubranych w wieczorowe suknie z setek krawatów - oczywiście męskich. To gra z atrybutami seksualnymi, gdy krawaty przekształcają się w zwiewne suknie. Taka ambiwalencja płciowa jest jednak stygmatyzowana w życiu publicznym. Lęk i nienawiść wobec osób niejednoznacznych seksualnie, transfobia i homofobia są silne. Jak wszystkie uprzedzenia, nasilają się w kryzysach gospodarczych.
Ongiś student w Lublinie, a dziś profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, etyk Jan Hartman napisał w „Gazecie Wyborczej”: „To homofobia jest grzechem, zgorszeniem i zagrożeniem, a nie homoseksualizm. To z niej, a nie z homoseksualnej miłości, wypływa strach i krzywda niewinnych Jad pogardy dla gejów i lesbijek sączy się już w szkole, a czasami, niestety, także na uniwersytecie”.
Aby przeciwstawić się homofobii akademickiej, prof. Maria Janion otworzyła kanon nauki polskiej na odmieńców i odmieńczynie. Jej seria „Transgresje” zmienia nadal humanistykę polską, czyni z niej dziedzinę poszukującą i zaangażowaną. Prof. Janion wygłosiła referat na lubelskim seminarium na specjalne zaproszenie prof. Ireny Sławińskiej w roku 1984. Do dziś wiele badaczek i wielu badaczy z Lublina regularnie dojeżdża do Warszawy na seminaria, jak mawia jej wychowanka Kazimiera Szczuka, „profesorki”. Szczuka i Tkaczyszyn-Dycki studiowali w Lublinie.
Niech gość-inność charakteryzuje Lublin
Myśl światowa ceni inność. Na Uniwersytecie Oksfordzkim właśnie powstała formalna grupa wykładowców lesbijskich i gejowskich, by promować równość. Studia lesbijskie i gejowskie nauczane są m.in. na uniwersytetach Yale, w Berkeley i Zurichu, gdzie wykłada pionier badań nad nieheteroseksualnością w literaturze polskiej prof. German Ritz. Na Uniwersytecie La Sapienza w Rzymie dr Alessandro Amenta jest autorem książki o dyskursach w polskiej prozie gejowskiej i tłumaczem na włoski lesbijskiego tomu poetyckiego „Madame Intuita” Izabeli Filipiak. Na Uniwersytecie w Londynie dr Ursula Philips i na Uniwersytecie w Oslo dr Knut Andreas Grimstad opracowali studium o płci w literaturze polskiej, zatytułowane „Gender i seksualność w kontekście etycznym”. Badania lesbijskie i gejowskie prowadzone są także w Polskiej Akademii Nauk, na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Adama Mickiewicza, Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Wrocławskim.
Misja uniwersytetu to formacja i ekspresja niepowtarzalnej osobowości, a przede wszystkim tworzenie nowej wiedzy, a nie powielanie niebezpiecznych stereotypów. Uniwersytet winien działać dla dobra społeczności, nie zaś przekształcać się w przedsiębiorstwo. Studenci (najważniejsi!), wykładowcy, a także pracownicy obsługi (są to często najmniej uprzywilejowane pracownice) tworzą razem społeczeństwo obywatelskie - demokratyczne i wspomagające się wzajemnie.
Kiedy w lubelskim czasopiśmie „Opornik” postulowałem gość-inność w Lublinie, autorzy „HomoWarszawy” przejęli tę ideę dla stolicy. Niedawno rozważał w Lublinie ideę gość-inności filozof prof. Cezary Wodziński, interpretując na zaproszenie alternatywy teatralnej Janusza Opryńskiego poezję żydowską. Owa gość-inność powinna charakteryzować Lublin, miasto pięciu uniwersytetów, miasto różnych kultur i różnych miłości. Od nas zależy pielęgnacja praw człowieka, kobiet, bezdomnych i wyrzucanych z pracy oraz mniejszości narodowych i uczuciowych. Inne i inni w miłości, czy jak mówiono w żydowskim Lublinie: „fejgiełech”, przynoszą odnowę, ożywczą kontrkulturę. Od Safony, Platona („Uczta”!), Montaigne’a do Żmichowskiej, Czechowicza i Tkaczyszyna-Dyckiego - są twórczo odmienni.
— * Dr Tomasz Kitliński, autor książek Obcy jest w nas oraz Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce (rozdział o Czechowiczu). Absolwent filologii angielskiej UMCS, uzyskał także Dyplom Studiów nad Tekstem i Obrazem pod kierunkiem Julii Kristevej na Uniwersytecie Paryskim Diderota. Był stypendystą Fulbrighta w Centrum Badań o Demokracji na nowojorskim uniwersytecie New School. Jest członkiem klubu Klubu Krytyki Politycznej w Lublinie i pisze felietony na wortalu www.homiki.pl.
—
O tym, że temat homoseksualizmu w trakcie lekcji nie musi być tabu, chcą przekonać organizatorzy debaty, która w poniedziałek odbędzie się w Lublinie w Chatce Żaka przy ul. Radziszewskiego. Początek o godz. 18. Pretekstem do rozmowy będzie lubelska promocja książki dla dzieci Z Tango jest nas troje, opowieści o dwóch pingwinach z nowojorskiego zoo, które wspólnie wychowały pisklę. Podczas spotkania odbędzie się projekcja filmu dokumentalnego Moja mama jest lesbijką. Organizatorami debaty są Kampania Przeciw Homofobii oraz Akademickie Centrum Kultury UMCS. Wstęp na debatę jest wolny. [więcej]
Pani Agnieszko, wyrazy współczucia, ...
A te pieniądze, samochody, firmy i wo...