|
Jesteście partią iPhonów i serków Valbonów - otworzył kongres Ruchu Poparcia Palikota „Nowoczesna Polska” Szymon Majewski. - Nikt z was nie zaznał smaku zwykłego serka Tylżyckiego - mówił dalej. I choć nie jest to całkowitą prawdą, bo osobiście bardzo cenię sobie ser Tylżycki, to ciekawe, że od tego właśnie postanowiono zacząć. Czyżby PR-owcom Palikota wydawało się, że jeśli na samym początku sami wyśmieją prawdę, to potem nikt inny już tego nie zrobi? Jeśli tak myśleli, to muszę ich rozczarować.
Zanim poszedłem na kongres, zdążyłem się jeszcze załapać na manifestację zorganizowaną na Pradze przez anarchistów, zachęcającą do podjęcia strajku czynszowego. Sytuacja niektórych lokatorów zreprywatyzowanych mieszkań komunalnych jest naprawdę ciężka. Gdy ma się 1000 złotych emerytury, trudno płacić czynsz o wysokości 900 pln. Podczas przemówień mieszkańców również pojawił się Palikot i jego progresywne postulaty obyczajowe, a dokładnie eutanazja. Mówca zasugerował, że to jest rozwiązanie, jakie proponuje emerytom lider właśnie powstającego ruchu. To była tylko złośliwość, ale znacząca. Rzeczywiście na kongresie nie padło ani słowo o emeryturach, opiece zdrowotnej, gospodarce czy polityce socjalnej. Za co zresztą sfukała Janusza Palikota prof. Magdalena Środa w swoim krótkim wystąpieniu popierającym jego działalność. No, dobra. Trochę przesadzam. O opiece zdrowotnej trochę było, a konkretnie o aborcji i in vitro. O emeryturach w sumie też, a dokładnie o konieczności wprowadzenia kadencyjności na stanowiskach szefów partii politycznych. To był zresztą jeden z szerzej omawianych przez Palikota postulatów. Czyżby biznesmen z Lublina tak bardzo zazdrościł Tuskowi stanowiska, że uważa, że trzeba w tym celu napisać specjalną ustawę? O gospodarce zresztą też trochę mówiono. Najgłośniej mówił ktoś z publiczności, a wręcz krzyczał - gdy Palikot zaprezentował swoje piętnaście kroków ku Polsce naszych marzeń - a co z gospodarką? Gospodarkę zostawiono na potem, bo nie można było mówić o wszystkim, tłumaczył kontrowersyjny polityk. A potem postanowiła szerzej sprawę wyjaśnić Manuela Gretkowska, tłumacząc, że RPP jest podobnie jak Partia Kobiet partią celową, mającą walczyć o konkretne sprawy. A gospodarką i tym podobnymi rzeczami powinny zajmować się prawdziwe partie. To miłe, że Palikot wpuścił na scenę pisarkę, która nie została wytresowana przez partyjny reżim i zdarza się jej palnąć prawdę. Rzeczywiście. Wydaje się, że RPP nie ma programu, a jedynie postulaty świadczące o przemianie polskiej obyczajowości. Być może jest nawet tak, że Ruch Poparcia Palikota wcale nie popiera Palikota, tylko właśnie te przemiany, które postanowił wyartykułować. I chwała mu za to. Teraz jednak przydałaby się prawdziwa partia. Gretkowska dodała też, że Partia Kobiet miała taki sam program. Ktoś złośliwy mógłby zapytać, że skoro była już jedna partia o takim programie i nie przekroczyła progu wyborczego, to po co kolejna. Ja jednak nie jestem złośliwy. I popieram większość postulatów Palikota.
Oczywiście edukacja seksualna w szkołach zamiast religii, rozdział kościoła od państwa, aborcja, in vitro, związki partnerskie, równość kobiet i mężczyzn, darmowy internet, a także zaproponowane usprawnienia biurokracji w rodzaju oświadczenia zamiast zaświadczeń. Ale wypadałoby jednak pamiętać, że żyjemy w kraju, gdzie 76% ludzi przed trzydziestką mieszka z rodzicami, a pół miliona pracuje w Anglii. O tym zresztą mówiono, ale jakoś nie sądzę, żeby wrócili, jeśli zmienimy ustawę aborcyjną. Są przecież w Anglii i mogą sobie robić aborcje na miejscu. Nie muszą w tym celu przyjeżdżać do Polski. Ruch Palikota wyrasta oczywiście z nastrojów antyklerykalnych wywołanych przez sprawę krzyża, ale to trochę za mało, żeby zmienić polską politykę, która to myśl jest mi oczywiście bliska. Oczywiście fajnie, że można na Sali Kongresowej w świetle jupiterów opowiadać o opasłych brzuchach biskupów i kandydacie na prezydenta w stanie niepoczytalności. A jednak zabawne, że aktor prowadzący galę opowiedział anegdotę o tym, że gdy mówił znajomym, że tu wystąpi, pytali się go, czy nie boi się konsekwencji? To naprawdę taki wielki akt odwagi?
Przecież Palikota popiera nawet Arystoteles, jak można się było dowiedzieć z odczytu prof. Agaty Bielik-Robson. Zapewne wkrótce przekonamy się, czy spełnią się nadzieje prof. Środy, że Janusz doprowadzi polską politykę do stanu należytej powagi, a także - jak mówił sam Palikot - czy humor jest większą powagą niż powaga. Tymczasem może się okazać, że Ruch Poparcia Palikota „Nowoczesna Polska” nigdy nie powstanie, bo jak na razie nie został zarejestrowany, a istnieje już w Polsce fundacja o takiej nazwie i nie zamierza się jej zrzec na rzecz biznesmena z Lublina. O sprawie zadecyduje sąd. Byłoby trochę szkoda, gdyby cały ten ruch rozbił się tylko dlatego, że ktoś tego nie sprawdził.
Na podobny temat
|
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...