NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kapela: Europejska stolica arogancji Drukuj
Jaś Kapela   
22.06.2011

Znamienne, że o kandydaturze Wrocławia do ESK 2016 prawie się nie mówiło. Chyba żaden ze znanych mi głosów nie typował jego zwycięstwa. Właściwie można było zapomnieć, że jest on jednym z kandydatów. Oczywiście najwięcej wiem o przygotowaniach warszawskich, ale dochodziły do mnie też wieści z Katowic, gdzie np. wydano gazetę w formie komiksu, z Gdańska, który mimo antyspołecznej polityki mieszkaniowej i nie tylko kulturę jednak stara się wspierać, czy z Lublina, gdzie powstała cała masa niewielkich inicjatyw, które pewnie nie zaistniałyby, gdyby nie ten konkurs. A jednak wygrał Wrocław. I to wygrał w strasznie słabym stylu. Trudno nie czuć rozczarowania.


Trudno też nie czuć gniewu. Arogancja ministra kultury, który na kilka dni przed rozstrzygnięciem konkursu o ESK postanawia poinformować opinię publiczną, że Wrocław dostanie 100 mln na de facto rozbudowę infrastruktury kulturalnej, wydaje się oszałamiająca. A jednak stała się faktem. To był zresztą pierwszy moment, gdy cała Polska przypomniała sobie o kandydaturze Wrocławia. Można właściwie podejrzewać, że Zdrojewski musiał wywołać ten skandal, bo inaczej jurorzy przeoczyliby jego alma mater. Fakt, że minister kultury zdecydował się przekazać wyciągniętą z magicznego kapelusza Unii Europejskiej dotację miastu, którego przez dziesięć lat był prezydentem, dodaje jeszcze pikanterii całej sytuacji. Ale przecież jest ministrem kultury, a nie ministrem ds. równego traktowania.


I psu na budę, że raptem miesiąc wcześniej prezes rady ministrów Donald Tusk podpisał Pakt dla kultury, którego jeden z postulatów brzmi: „Wydatkowanie środków publicznych musi odbywać się zgodnie z zasadą powszechnego i równego dostępu do kultury”. A ponieważ psu na budę, to Obywatele Kultury się trochę wkurzyli i napisali list protestacyjny składający się głównie z pytań retorycznych. Obywatele pytają: „Czy minister musiał ogłaszać dokładnie w dniu wizytacji członków europejskiej komisji ds. Europejskiej Stolicy Kultury, że instytucje wrocławskie dostaną dodatkowe 100 mln zł? Czy nie rodzi to, jak twierdzą intelektualiści z Lublina – sygnatariusze listu do Premiera podejrzeń o nieuprawniony lobbing? O nadużywanie uprawnień?”. A ja pozwolę sobie odpowiedzieć. Minister nie musiał i nie powinien. Nie tylko rodzi to podejrzenia, ale jest dowodem na nieuprawniony lobbing i nadużywanie uprawnień. Tym bardziej, że Wrocław na ten tytuł nie zasłużył.


Ośmiomiesięczne badania prowadzone przez zespół DNA Miasta przy wsparciu ekspertów z Centrum Studiów nad Demokracją SWPS „pokazują, że są dwie mocne kandydatury – miasta, dla których ESK nie jest tylko kolejnym konkursem, lecz elementem szerszej wizji strategicznej. Są to Lublin i Gdańsk”. Pewnie dlatego wygrał Wrocław. Dla Lublina zwycięstwo mogłoby nieść prawdziwą zmianę. Dla Wrocławia zmiana polega na tym, że Brave Festiwal będzie się teraz nazywał Europejski Brave Festiwal. Lublin potrzebował takiego wzmocnienia. Dla Wrocławia będzie to jedynie kolejne trofeum. Gorszym wyborem mogłaby być chyba tylko Warszawa, której urzędnicy bardzo się starali, żeby stolica nie miała w konkursie na ESK żadnych szans. Na szczęście to nie urzędnicy robią warszawską kulturę. Nad Wrocławiem znęcają się też Andrzej Zwoliński i Bartosz Wawryszuk. Zresztą nie trzeba się specjalnie znęcać. Wystarczy zacytować fragmenty prezentacji wrocławskiej oferty. Myślę, że dowiadujemy się z niej, dlaczego wygrał. A wygrał, gdyż: „Historyczna polisemiotyczność Wrocławia nieuchronnie rzuca cień enigmatyczności na jego współczesną tożsamość”. Ciekawi pewnie jesteście też, kto we Wrocławiu dyktuje warunki organizacji wydarzeń kulturalnych. Nie są to bynajmniej lokalni politycy, ani nawet centralni. „Na Dolnym Śląsku natura dyktuje warunki organizacji wydarzeń kulturalnych, czy to przez srogie zimy, czy deszczowe i chłodne wiosny, które sprowadzają ze sobą niebezpieczne powodzie”.


Śmiało możemy więc powiedzieć, że oddaliśmy ESK 2016 w ręce przyrody. To chyba pierwszy przypadek w historii tej nagrody, że o kulturze będzie decydować natura. A w zasadzie już zdecydowała. Np. natura Zdrojewskiego, żeby trzeba dać Wrocławi sto milionów bez konkursu. Całe szczęście, że Opera to nie Krytyka Polityczna, bo już dawno Igor Janke by dzwonił, a minister przepraszał. Sto czterdzieści tysięcy w konkursie dla lewackiej gazety wzbudza uzasadnione wątpliwości. Miliony dla Opery, od tak, to żaden powód do dyskusji. Właściwie można by sobie darować cały ten konkurs, skoro natura Wrocławia jest taka, że musiał wygrać, a natura Zdrojewskiego taka, że nie mógł pozwolić Wrocławiowi przegrać. Tylko trochę smutno, że arogancka natura wygrała konkurs na stolicę kultury.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Anonimowy   |22.06.2011 23:15:39
Niestety, jeżeli ktoś myślał, że "kulturę" najlepiej robić za
"państwowe" to jest to własnie dowód jak to działa w praktyce. Proszę
zobaczyć jak działają państwowe teatry, muzea czy domy kultury. I to najlepiej
nie w Warszawie tylko na prowincji. Kolesiostwo, marnotrastwo i bylejakość. Już
tu kiedyś pisałem komentarz o mojej pracy w Powiatowym Centrum Kultury, gdzie
każdy kradł ile mógł. To, że w teorii damy pieniądze na kulturę wcale nie
znaczy, że na kulturę zostanie wydane. Bo państwowe znaczy niczyje.
kot   |23.06.2011 10:02:44
-A kapela pod dyrekcja Jana gra, ze hej.
-A Anonimowy plecie bzdury jak na
mękach.
Boże wybacz mu , boś mu rozum odebrał.
Anonimowy @ kot   |23.06.2011 11:46:41
Większość życia tworzyłem "kulturę", jestem muzykiem, tancerzem,
zagrałem w kilku filmach (drobne role), nagrałem 4 płyty, występowałem na
dziesiątkach festiwali tanecznych i muzycznych. I się napatrzyłem. Na
kolesiostwo, dawanie zarobić swoim, sfingowane konkursy, wystawy podrzędnych
artystów, a kasa do podziału pod stołem. Pracowałem też 7 lat w domu kultury,
nawet pojęcia bladego nie masz jaka to wszystko ściema. "Kultura" to
taki rodzaj aktywności, z którego ciężko rozliczyć, najlepsze ciepłe posadki.
Dlatego państwowe miliardy tylko degenerują artystów. Co z tego, że w Warszawie
jest więcej teatrów niż w Berlinie, skoro większość przedstawień jest na
żenującym poziomie, a nikt nikogo z tego nie rozlicza? Z ostatnich 10 razy w
teatrze nie żałuję może dwóch i ciągle sobie obiecuję, że w końcu w ogóle
przestanę chodzić.
kot   |23.06.2011 12:53:54
-Mówisz jak żołnierz, który ogląda wojnę, na swoim odcinku frontu. I na tej
podstawie wydaje o niej opinie.
Co z tego,że to co mówisz ma miejsce.
sfajros  - hmm   |23.06.2011 14:16:38
Jestem z Wrocławia. My tu nigdy nie słyszeliśmy o kandydaturze Warszawki do ESK.
Słyszeliśmy o Katowicach, Lublinie, a wcześniej o Poznaniu i Szczecinie.


Szanownego Pana Kapelę zapraszamy do Wrocławia, to może zobaczy w jak
"słabym stylu" Wrocław wygrał. Bo jak na razie to czuje się komentarz
czytając wypowiedzi takie ta.

A jeśli chodzi o tą kasę, na Operę, którą niby
dostaliśmy tak nieuczciwie to warto zauważyć, że w tym samym momencie kasę na
różne inwestycje dostały również pozostałe miasta. No ale mówi się tylko o
Wrocławiu.

Zaraz po wojnie wywożono z Wrocławia do Warszawy cegły, kostkę
brukową, a nawet dzieła sztuki. Tych ostatnich do dziś nie możemy się doprosić.
Jak widać takie myślenie nadal obowiązuje w Warszawie.
s   |23.06.2011 14:19:13
oczywiscie, perspektywa panow, prowadzacych wojne nad mapa terenu z ksiazki
fantasy jest lepsza.
dzoni   |23.06.2011 14:21:59
Może gdyby się Pan zdecydował przeczytać aplikację Wrocławia,a nie tylko cytował
z artykułu na money.pl, to dowiedziałbym Pan,że w gruncie rzeczy istotą
wrocławskiej aplikacji jest zwiększenie udziału obywateli miasta w
kulturze.
"Chyba żaden ze znanych mi głosów nie typował jego
zwycięstwa." W tak podziwianej przez pana grupie TTDKN jest to argument
antegdotyczny a odpowiedzią na niego jest "Wszystkie znane mi osoby typowały
jego zwycięstwo".Przy czym sceptyk mówi: "no i co z
tego".
Oczywiście tłumaczenie MKiDN do pana nie trafiają, no ale trudno. W
sumie dobrze, że nie wygrała Warszawa bo do niej trafiło dofinansowanie na 3
projekty.
Gdyby wygrał Gdańsk powiedziałby pan, że to dzięki temu, że premier
jest z Gdańska, albo Warszawa, że prezydent jest ze stolicy?
Pewnie no to i tak
nie doczekam odpowiedzi, bo nie ma Pan w zwyczaju wchodzić w polemikę z
komentującymi.
Smith  - re: Mówisz jak żołnierz   |23.06.2011 15:37:57
kot napisa?:
-Mówisz jak żołnierz, który ogląda wojnę, na swoim odcinku frontu. I na tej
podstawie wydaje o niej opinie.
[/quote]
Aha :
http://www.youtube.com/watch?v=7R4UaJNjAfE
[quot e=kot]
Co z tego,że to co mówisz ma miejsce.

A co z tego, że Ty mówisz co z tego?
Gdanszczanka  - aplikacja wrocławska premier z Gdanska   |23.06.2011 16:23:43
Aplikacja wrocławska jest zlepkiem wtórnych propozycji i ogranych numerów i jest
niezwykle konserwatywna. A "aktywizacja mieszkańców" to nie społeczny
charakter projektu. Aplikacja wrocławska to pięknoduchowskie ubogacanie
maluczkich a nie projekt zmiany społecznej, czym rzekomo miało się zwyciężać w
konkursie. Minister dał przykład wyjątkowej arogancji ręcznie manipulując przy
konkursie. Ośmieszył siebie, miasto i sam konkurs, a wynik jest też dowodem
zwrotu konserwatywnego w Europie. A teraz o Premierze: ktokolwiek obserwował
stosunek premiera Tuska do Gdańska wie doskonale, ze na Gdańsk nie spadły żadne
dodatkowe przywileje finansowe czy preferencje. Niedostateczne dofinansowanie
ECS czy Baltic Areny są tego bardzo dobrym dowodem. Ostatnio też podniesiono
wymaganą ilość punktów w grantach na wydarzenia kulturalne już po zakończeniu
konkursu i dziwnym trafem wśród projektów odrzuconych w związku z ta
nieoczekiwanym zawyżeniem wymagań było wiele projektów gdańskich, które
pierwotnie wymagana ilość punktów uzyskały. dziwnym też przypadkiem wszystkie
miasta, które goszczą wydarzenia Prezydencji to miasta kandydujące z
wyjątkiem… Gdańska, nagle ten zaszczyt padł na sąsiedni Sopot, choć z braku
właściwych kadr na miejscu wszystko musi i tak koordynować instytucja z Gdańska.
to są wszystko profity wynikające z posiadania Premiera z Gdańska, ach,
przepraszam, przecież on jest z Sopotu.
kot   |23.06.2011 17:09:23
-Smith -fajne!
-Anonimowy udowodnił tylko tyle, że jest źle, ale nie to
-dlaczego jest źle.
też gdańszczanka  - niedostateczne?   |23.06.2011 17:18:08
niedostateczne dofinansowanie ECSu? To chyba jakiś żart, przepraszam???
Jaś Kapela   |23.06.2011 23:11:42
>sfajros

Nie słyszeliście, że w Warszawie rozdawano kokosy dla kultury? Nie
uwierzę.

>dzoni

No i co z tego?
Anonimowy @Kot   |24.06.2011 02:08:39
Panie Kocie, moje rodzinne miasto przeznacza na kulturę powiedzmy 100 tys. zł
rocznie. Z czego 40 tys. dostanie Doda lub inne Kombii w ramach dożynek lub
rozpoczęcia/zakończenia lata, kolejne 40 tys. dostanie Feel albo inna Kayah w
ramach koncertu w weekend majowy, reszta pójdzie dla pana Mietka lub Zdziśka za
podłączenie kabli na koncercie. Tak wygląda wydawanie publicznych pieniędzy na
"kulturę" w Polsce powiatowej. Jeżeli w ramach kilkumilionowego budżetu
festiwalu muzycznego lub filmowego 80% przeznacza się na gaże dla zagranicznych
artystów, to ja nie chcę, żeby to były publiczne pieniądze. Jeżeli Pan Marek
Żydowicz chce od miasta Łodzi 1 miliard zł (!) na swój prywatny festiwal, 1/6
budżetu prawie milionowego miasta, to ja mam tylko radę, niech wraca na Marsa. Z
publicznych pieniędzy żyje większość "gwiazd" polskiej kultury, a moim
zdaniem, jak ktoś chce posłuchać Dody to za własne pieniądze. O innych sprawach
chyba nawet nie warto pisać, wystarczy zacytować najnowszy felieton Pana Piątka
- "
Łysy  - wkurzony wrocławianin   |24.06.2011 12:00:30
A mnie krew zalewa (sam jestem wrocławianinem) gdy słyszę, że trzeba oszczędzać
więc nie stać nas na edukację, żłobki, przedszkola czy place zabaw. Jak
podnoszone są wszelkie opłaty miejskie. Za to na jedno nas zawsze stać: na
PR’owskie zachcianki prezydenta Dutkiewicza. Wiadomo - na pierwszą stronę gazety
pójdzie zdjęcie opromienionego sukcesem prezydenta a nie 700 dzieci, dla których
zabrakło miejsć w żłobkach
Piotr 5150  - Wrocławianin   |24.06.2011 22:53:03
Wiem że rock to raczej kultura masowa, ale wrocławianin musi jeżdzić po Polsce
i Europie na koncerty zachodnich zespołów. We Wrocławiu poza PPA, Nowymi
Horyzontami, czy Brave Festival nie ma praktycznie żadnych zachwycających
imprez. Reszta oferty kulturalnej to taki standard dla miast podobnej wielkości.
Koncerty na Wyspie Słodowej to srednia przyjemność -faktycznie to natura
decyduje o być albo nie być imprez.
izak   |26.06.2011 02:05:47
wszystkie komentarze- to jest dopiero kultura, warta stu milionów
megakrolik   |28.06.2011 17:41:33
Masz bardzo marnych znajomych. Było oczywiste, że wygra Wrocław lub Katowice.
Warszawa nie miała najmniejszych szans. Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o ESK
wiedziałbyś od początku.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 23.06.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.85472 Seconds