|
KID: Przytomni nieprzytomni |
|
|
KiD
|
|
15.12.2004 |
W najnowszej „Polityce” możemy przeczytać bardzo pouczający komentarz Adama Szostkiewicza poświęcony Magdalenie Środzie - „Co wolno uczonej, a co pani minister”.
Dowiadujemy się z niego, że opinia Środy na temat pośredniego związku katolicyzmu z przemocą w rodzinie jest „po prostu prawdziwa. Że nikt przytomny nie będzie z nią dyskutował”. Że podziela ją ogromna ilość autorów katolickich, wierzących i praktykujących.
Następnie zaś dowiadujemy się, że jest to pogląd lewicowy oraz ideologiczny i jako taki jest niezgodny z polityką lewicowego rządu. Co pani ministra mogłaby wziąć pod uwagę.
Miło się dowiedzieć, że poglądy ideologiczne i lewicowe są po prostu prawdziwe, uznawane przez wszystkich przytomnych ludzi, wierzących i niewierzących.
Ciekawi nas jednak, ile lat świetlnych dzieli wyalienowaną klasę polityczną od zdrowego rozsądu, skoro tego, co wie każdy przytomny, nie wolno powiedzieć głośno.
Jak się w takim razie sprawy mają ze stanem przytomności umysłu tych wszystkich, którzy Środę krytykują?
Odkąd towarzysz Janik wymyślił znakomity argument, że w polityce mogą istnieć sytuacje, w których zakazane jest głoszenie prawdy oczywistej, a prawo takie przysługuje jedynie naukowcom, wszyscy pobiegli za nim jak za panem ojcem. Stworzono z tego rozsądny argument przytomnych ludzi przeciwko Środzie.
Do nas on nie przemawia. Sfera polityczna, w której powiedzenie, że dwa plus dwa to cztery jest zakazane i może stać się przedmiotem histerycznych ataków, to już tylko teatr absurdu.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 08.10.2006 )
|
Teraz jest już trochę po ptokach, ale...
Banał. Ludzie funkcjonują dobrze dopó...