|
KID
|
|
30.11.2005 |
Watykan wydał długo - podobno - oczekiwaną instrukcję, która ogranicza dostęp gejów do święceń duchownych. Co prawda tylko tych, u których homoseksualizm jest „głęboko zakorzeniony”, ale nie wiadomo, jaką miarą głębkość ta będzie mierzona.
Jak się wydaje tym, czy ktoś akceptuje swoją tożsamość, czy też jej się wstydzi.
Nie nasz cyrk, nie nasi klerycy, jednak parę spraw nas zastanawia.
Po pierwsze. Skoro księży obowiązuje celibat, co to za różnica, czy ksiądz nie uprawia stosunków homo czy hetero?
Po drugie. Uzasadnienie. Podobno ksiądz homoseksualny nie będzie w stanie utrzymywać prawidłowych relacji z wiernymi – ani z kobietami, ani z mężczyznami. Jeśli orientacja seksualna jest tu aż tak ważna, to na czym, na Boga, polegają „prawidłowe stosunki z wiernymi”?
Po trzecie. Do święceń mają zostać dopuszczeni ci, którzy zachowali wstrzemięźliwość seksualną przez trzy lata. Rozumiemy, że od heterykówe nikt takich bohaterskich dowodów powołania nie oczekuje?
Po czwarte. Skoro powołanie jest sprawą Ducha Świętego, a dziś okazuje się, że homoseksualiści nie są powołani, czy wszyscy księża o odmiennej orientacji seksualnej, którzy byli i są, są nieważni????!!!! A udzielane przez nich sakramenty?
Po piate. A pedofil może? Pod warunkiem, że lubi dzieweczynki?
Po szóste. Co z zakonnikami, którzy nie są księżmi? Zakon wydaje się – na dłuższą metę – przyjemniejszym miejscem dla geja niż plebania z gospodynią. A zakonnice? Dlaczego zawsze pomija się lesbijki?!
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.10.2006 )
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...