Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Janion: Solidarność - wielki zbiorowy obowiązek kobiet |
|
|
prof. Maria Janion
|
|
23.06.2009 |
Przez całe lata uznawałam wyrazisty podział na rzeczy poważne i
niepoważne: w obliczu zniewolenia poważne są dążenia
niepodległościowe, niepoważna zaś walka o prawa kobiet. Prześladowania
polityczne dotyczą działaczy niepodległościowych, natomiast represje i
przemoc wobec kobiet mają być ich sprawą prywatną. Wierzyłam, że
najpierw wywalczona zostanie wolność dla całego społeczeństwa, potem
wspólnie i spokojnie zajmiemy się polepszeniem kondycji kobiet. Ku
mojemu zdumieniu okazało się, że w wolnej Polsce kobieta miała być
„istotą rodzinną”, która zamiast polityką powinna zajmować się domem.
Trochę zatem czasu upłynęło zanim pojęłam, że demokracja w Polsce jest
rodzaju męskiego.
Ocuciła mnie uchwała o ochronie życia poczętego przyjęta w ostatniej
chwili podczas krajowego zjazdu Solidarności w roku 1990. Zapadła wbrew
stanowisku ogromnej większości obecnych na zjeździe działaczek
związkowych; co prawda stanowiły one tylko 10% ogółu delegatów. Krajowa
Komisja Kobiet NSZZ Solidarność, która ukonstytuowała się mniej więcej
w okresie zjazdu, w liście otwartym skrytykowała projekt zakazu
aborcji, jej zdaniem świadczący o tym, że choć polityka jest dziedziną,
która powinna służyć wszystkim, została ona zmonopolizowana przez
mężczyzn i w dalszym ciągu jest traktowana jako narzędzie dominacji. W
liście wzywano do utworzenia niezależnego ruchu kobiet. Na represje nie
trzeba było długo czekać: przewodnicząca komisji została zmuszona do
ustąpienia, jej zastępczynię pozbawiono etatu. Niektórzy działacze, ci
sami, którzy wybrali komisję, uznali, że ma ona „nielegalny
charakter’’.
Wiele kobiet zrozumiało wtedy, że pierwszy ruch nowej władzy polega na
przywróceniu społecznego i religijnego porządku płci. Szybko okazało
się, że nowa władza to nie jesteśmy my. Ani organizacyjnie, ani
politycznie kobiety nie były przygotowane do tego, by się bronić.
Powstało kilka niewielkich organizacji, pojawiało się kilka świetnych
głosów: Agnieszka Graff, Kinga Dunin, Magdalena Środa, Bożena Umińska,
Kazimiera Szczuka, Katarzyna Bratkowska. I tyle.
Ocucenie sprowadza za sobą liczne konsekwencje. Określa przyszłość, ale
i każe inaczej spojrzeć na przeszłość. Osobiście nigdy nie żywiłam
złudzeń co do „równych szans”. Uważam, że dojście do obecnej pozycji
kosztowało mnie znacznie więcej, niż kosztowałoby mężczyznę. I nie
chodzi tu o żaden spisek. Dzieje się tak między innymi dlatego, że tak
zwany uniwersalny wzorzec stworzony został z myślą o rodzaju męskim.
Mężczyźni łatwiej zatem dostosowują się do obowiązujących w akademickim
świecie standardów. Kobieta musi być wielokrotnie lepsza, by ją
doceniono. Są to dla mnie rzeczy oczywiste – dlatego zawsze dziwią mnie
wypowiedzi kobiet, które osiągnąwszy sukces, twierdzą, że po drodze nie
dostrzegły przejawów dyskryminacji.
Feminizm, tak jak ja go widzę, to próba zrozumienia mechanizmów, które
podtrzymują nierówny układ sił. Jest to zarazem droga powrotu do źródeł
twórczości kobiet. Nie chodzi o to, by odciąć się od dorobku kultury
ogólnoludzkiej, lecz o to, by znaleźć język dla kobiecych doświadczeń i
przywrócić ich sens wspólnej kulturze. Ja sama w coraz większym stopniu
uświadamiałam sobie kobiecą barwę tego, co robię; dostrzegłam, jak
ważny był zawsze dla mnie łańcuch kobiecych pokoleń zdobywających
wiedzę.
Zainteresowałam się filozofią różnicy płci. Próba nowego, otwartego i
uniwersalnego zdefiniowania podmiotowości nie prowadzi przez udawanie,
że płeć nie ma znaczenia. Przeciwnie. Od trzydziestu lat nauki
społeczne i humanistyka zajmują się badaniem kulturowo definiowanej
tożsamości płci. W Polsce jednak perspektywa taka napotyka na
trudności, ciągle musi się bronić przed oskarżeniami o „modę” i
„ideologię”. Trudno.
Z perspektywy kulturowych mniejszości, takich jak kobiety, Żydzi i
wszyscy nie-katolicy, a także mniejszości seksualne, można zastanowić
się nad pojęciem kanonu narodowego i jego trwaniem w świecie XXI wieku.
Kanon narodowy w Polsce jest traktowany jako coś nienaruszalnego,
niezmiennego. O pojmowaniu ducha narodu faktycznie ma decydować kościół
katolicki oraz tradycja akowska. Rzadko zastanawiamy na tym, na ile
kultura narodowa może odgrywać rolę emancypacyjną.
Sytuacja jest wszakże trudna. Spojrzenie z perspektywy feministycznej
odsłoni charakter wybitnie męski naszej kultury. W jej obrazie na plan
pierwszy wysuwają się społeczne związki między mężczyznami, więzi
braterstwa i przyjaźni. Szlacheccy panowie bracia; hufce rycerskie;
tajne stowarzyszenia filomatów i filaretów; spiski i konspiracje
niepodległościowe; legioniści Piłsudskiego, uczestnicy licznych ruchów
młodzieżowych w XX wieku. Przykro mi w tym ciągu wymieniać ugrupowania
takie jak Młodzież Wszechpolska, szczycące się seksizmem,
antysemityzmem i homofobią, ale niestety jest to konieczne.
Od paru wieków tworzy się obraz ciągu pokoleń przekazujących sobie
ideał walczącej męskiej wspólnoty – aż do współczesnej Solidarności.
Dominuje tu patriotyzm, wynoszący ponad wszystko braterstwo, wytwarzane
i podtrzymywane podczas zbiorowych działań. Tworzone są heroiczne
narracje o wspólnych bojach. Wszystko pod ciągle ponawiającym się
wezwaniem i hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna. Niepodobna nie docenić
znaczenia form męskiej wspólnoty dla kształtowania się nowożytnego
pojęcia narodu, którego podstawę nieraz określano jako żarliwe
braterstwo. Nowoczesne pojęcie narodu oraz powstający wraz z nim
nacjonalizm łączyły się ze stereotypem męskości, mitologią męskiej
wspólnoty.
W tym narodowym dramacie jedyna przewidziana dla kobiety rola to rola
matki. Dla wszystkich tego rodzaju męskich wspólnot typowy jest
szczególny stosunek do matki. Następuje jej totalne uświęcenie. Według
badaczy kultury Matka to „figura idealnej kobiecości, która zabezpiecza
męskie związki i męską historię.” W świecie kanonu narodowego istnieje
tylko jeden model seksualności - jednoznacznie heteroseksualny i
nastawiony na rozrodczość. Konieczna jest do tego kobieta matka. Ona
właśnie staje się gwarantką narodowej wspólnoty heteroseksualnej, „jej
przyzwoitości i poprawności obyczajowo - politycznej”. Matka panów
braci to matka Polka i matka Ojczyzna. Panująca polska „narracja
publiczna” patronką narodu polskiego czyni najbardziej idealną z matek – Matkę Boską. Za pomocą kulturowego uwznioślenia matki i
macierzyństwa maskulinistyczna kultura polska zapewniła sobie
patriotyczny konsensus.
Matka Polka, której najwyższym symbolicznym uosobieniem jest figura
Polonii, w konieczny sposób została wyposażona w status ofiary. Jest to
dziedzictwo mesjanizmu. Silna w polskim romantyzmie i odznaczająca się
wielką trwałością topika mesjanistyczna posuwała się do porównywania, a
nawet utożsamiania cierpień Polski pod zaborami z cierpieniami
Chrystusa. Polska miała być „Chrystusem narodów”. W widzeniu księdza
Piotra z III cz. „Dziadów”, która ostatnio uznana została za rzecz
należącą bezapelacyjnie do literackiego kanonu narodowego, Mickiewicz
rozbudował dokładną analogię między męczeństwem i śmiercią Chrystusa a
ukrzyżowaniem i skonem narodu polskiego. Nad analogiami podobnymi
medytowano w pobożnym skupieniu. Dzieje Polski wpisywano w schemat
mesjanistyczny: cierpienia będą odkupione, naród zbawiony. W obrębie
mesjanizmu dokonała się sekularyzacja metafory ukrzyżowania – religia
wprzęgnięta została w służbę sprawie narodowej, polityka faktycznie
zapanowała nad religią. Mesjanizm rozkwitał na emigracji po upadku
powstania listopadowego jako stan mentalności „narodu wybranego” . Do
dziś zachował się w Polsce. Obok opowieści heroicznej opowieść
mesjanistyczna określa popularną historiozofię narodową.
W obrzędach patriotycznej religii naród miał swoje wyraziste osobowe
wcielenie. Była nim Polonia, przedstawiana w końcu jako kobieta
cierpiąca na krzyżu. Jej śmierć ofiarniczą uznano za konieczną część
narodowej doktryny zbawienia. W centrum kultury nowożytnej XIX i XX
wieku znajdują się figury kobiet, które poprzez swą śmierć zbawiają
kochanka lub ludzkość. W Polsce jest to zbawienie narodu. Ta ofiara
musi być niewinna jak ofiara Chrystusa. Dlatego Polonię czasem
przedstawiano w białej, powłóczystej, dziewiczej szacie. Polonia-
zbawicielka przelewała niewinną krew ofiarną, była bezbronna i
prześladowana, opuszczona przez zdradzieckich sprzymierzeńców,
napastowana i molestowana. Stan wojenny szczególnie ożywił w wyobraźni
narodowej te obrazy Polonii i Matki-Polki. Samoofiarowanie kobiet
lokuje się w centrum nowożytnej mitologii polskiej. Matka Polka ma być
przede wszystkim bezgraniczną ofiarnicą. Ma się ofiarowywać za rodzinę,
za naród, za ojczyznę. Ciążenie stereotypu romantycznego jest
przemożne, mimo jego pożegnań w kolejnych pokoleniach, wciąż
nieśmiertelną parę polskiej wyobraźni stanowią powstaniec i matka Polka.
Kiedy uświadamiamy sobie wspólnotowy charakter męskich społecznych
wzorów i ofiarniczy charakter wzoru kobiecego, zaczynamy rozumieć, że
kobiety w Polsce nigdy nie uzyskają wpływu na stanowienie prawa, na
formowanie symboli i w ogóle na sferę publiczną, jeśli nie zaczną
tworzyć własnych wspólnotowych więzi. W tym sensie kobieca solidarność-
wciąż obśmiewana i demaskowana jako fikcja – rzeczywiście jest naszym
wspólnym, zbiorowym obowiązkiem.
W roku 1981 podczas Kongresu Kultury Polskiej, przerwanego przez
ogłoszenie stanu wojennego wygłosiłam referat o kulturze pierwszej
Solidarności. Zdanie podsumowujące moje wywody brzmiało: ogromny ruch
emocjonalny musi być teraz przekształcony w ruch intelektualny. I co
zadziwiające, to właśnie ostatnie zdanie – nie wiem z jakich powodów – nie zostało wydrukowane w podziemnym wydawnictwie zawierającym
materiały z kongresu. Postulat od tamtego czasu się nie zmienił,
chociaż emocje wytraciły swoje szlachetne uniesienie. Wzniosłe
pojednanie dawno się skończyło, a ruch intelektualny wciąż nie może się
zacząć.
Czy ma on szansę zacząć się dzisiaj?
Z punktu widzenia historii polskiego życia duchowego najważniejszym
wydarzeniem ostatniego okresu była śmierć Jana Pawła II. Jak pisali
socjologowie, „papież stał się ikoną i gwarantem tożsamości Polaków i
dopóki żył, tożsamość ta mogła manifestować się jedynie poprzez
religijne rytuały”. W ten sposób utwierdzało się mesjanistyczne
utożsamienie polskości z religią. „Ograniczenie narodowej sceny
publicznej do religijnych rytuałów sprzyjało rozwojowi idei narodu
jednoczącej Polaków wokół »moralnej słuszności«, a nie publicznie
negocjowanych interesów.” Dziś konieczne jest tworzenie nowych,
świeckich wspólnot, z których najbardziej liczną, choć zapewne
niejednorodną, powinna być wspólnota kobiet, zdolna do przezwyciężenia
wpływu religii na prawo, system ochrony zdrowia, naukę i edukację.
Konieczne jest przedefiniowanie wspólnotowych symboli, ruch
intelektualny na rzecz pogłębienia rozumienia polskiej tożsamości.
Transformacja ustrojowa, która z jednej strony jest naszą chlubą, z
drugiej zaś – staje nam nieraz kością w gardle, nie może się w pełni
dokonać bez emancypacji wykluczonych tożsamości i bez rzeczywistego
zróżnicowania sceny politycznej. Niewątpliwie potrzebna jest nam
nowoczesna polityka równouprawnienia płci i parytety jako jej
narzędzie. Ale dopełnieniem transformacji ustrojowej musi być także
transformacja symboliczna. Ten kulturowy wysiłek wciąż mamy przed
sobą.
Wykład Marii Janion zainaugurował Kongres Kobiet 20 – 21 czerwca w Warszawie.
Na podobny temat
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...