Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Janion: Solidarność - wielki zbiorowy obowiązek kobiet Drukuj
prof. Maria Janion   
23.06.2009
Przez całe lata uznawałam wyrazisty podział na rzeczy poważne i niepoważne:  w obliczu zniewolenia poważne są dążenia niepodległościowe, niepoważna zaś walka o prawa kobiet. Prześladowania polityczne dotyczą działaczy niepodległościowych, natomiast represje i przemoc wobec kobiet  mają być ich sprawą prywatną. Wierzyłam, że najpierw  wywalczona  zostanie  wolność dla całego społeczeństwa, potem wspólnie i spokojnie zajmiemy się  polepszeniem kondycji kobiet. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że w wolnej Polsce kobieta miała być „istotą rodzinną”, która zamiast polityką powinna zajmować się domem. Trochę zatem czasu upłynęło zanim pojęłam, że demokracja w Polsce jest rodzaju męskiego.

Ocuciła mnie uchwała o ochronie życia poczętego przyjęta w ostatniej chwili podczas krajowego zjazdu Solidarności w roku 1990. Zapadła wbrew stanowisku ogromnej większości obecnych na zjeździe działaczek związkowych; co prawda stanowiły one tylko 10% ogółu delegatów. Krajowa Komisja Kobiet NSZZ Solidarność, która ukonstytuowała się mniej więcej w okresie zjazdu, w liście otwartym skrytykowała projekt zakazu aborcji, jej zdaniem świadczący o tym, że choć polityka jest dziedziną, która powinna służyć wszystkim, została ona zmonopolizowana przez mężczyzn i w dalszym ciągu jest traktowana jako narzędzie dominacji. W liście wzywano do utworzenia niezależnego ruchu kobiet. Na represje nie trzeba było długo czekać: przewodnicząca komisji została zmuszona do ustąpienia, jej zastępczynię pozbawiono etatu.  Niektórzy działacze, ci sami, którzy wybrali komisję, uznali, że ma ona   „nielegalny charakter’’.     

Wiele kobiet zrozumiało wtedy, że pierwszy ruch nowej władzy polega na przywróceniu społecznego i religijnego porządku płci. Szybko okazało się, że nowa władza to nie jesteśmy my. Ani organizacyjnie, ani politycznie kobiety nie były przygotowane do tego, by się bronić. Powstało kilka niewielkich organizacji, pojawiało się kilka świetnych głosów: Agnieszka Graff, Kinga Dunin, Magdalena Środa, Bożena Umińska, Kazimiera Szczuka, Katarzyna Bratkowska. I tyle.

Ocucenie sprowadza za sobą liczne konsekwencje. Określa przyszłość, ale i każe inaczej spojrzeć na  przeszłość. Osobiście nigdy nie żywiłam złudzeń co do „równych szans”. Uważam,  że dojście do obecnej pozycji kosztowało mnie znacznie więcej, niż kosztowałoby mężczyznę. I nie chodzi tu o żaden spisek. Dzieje się tak między innymi dlatego, że tak zwany  uniwersalny wzorzec stworzony został z myślą o rodzaju męskim. Mężczyźni łatwiej zatem dostosowują się do obowiązujących w akademickim świecie standardów. Kobieta musi być wielokrotnie lepsza, by ją doceniono. Są to dla mnie rzeczy oczywiste – dlatego zawsze dziwią mnie wypowiedzi kobiet, które osiągnąwszy sukces, twierdzą, że po drodze nie dostrzegły przejawów dyskryminacji.

Feminizm, tak jak ja go widzę, to próba zrozumienia mechanizmów, które podtrzymują nierówny układ sił. Jest to zarazem droga powrotu do źródeł twórczości kobiet. Nie chodzi o to, by odciąć się od dorobku kultury ogólnoludzkiej, lecz o to, by znaleźć język dla kobiecych doświadczeń i przywrócić ich sens wspólnej kulturze. Ja sama w coraz większym stopniu uświadamiałam sobie kobiecą barwę tego, co robię; dostrzegłam, jak ważny był zawsze dla mnie łańcuch kobiecych pokoleń zdobywających wiedzę.

Zainteresowałam się filozofią różnicy płci. Próba nowego, otwartego i uniwersalnego  zdefiniowania podmiotowości nie prowadzi przez udawanie, że płeć nie ma znaczenia. Przeciwnie. Od trzydziestu lat nauki społeczne i humanistyka zajmują się badaniem kulturowo definiowanej  tożsamości płci. W Polsce jednak perspektywa taka napotyka na trudności, ciągle  musi się bronić przed oskarżeniami  o „modę” i „ideologię”. Trudno.

Z perspektywy kulturowych mniejszości, takich jak kobiety, Żydzi i wszyscy nie-katolicy, a także  mniejszości seksualne, można zastanowić się nad pojęciem kanonu narodowego i jego trwaniem w świecie XXI wieku. Kanon narodowy  w Polsce  jest traktowany jako coś nienaruszalnego, niezmiennego. O pojmowaniu ducha narodu faktycznie ma decydować kościół katolicki oraz tradycja akowska. Rzadko zastanawiamy na tym, na ile kultura narodowa może odgrywać rolę emancypacyjną.

Sytuacja jest wszakże trudna. Spojrzenie z perspektywy feministycznej odsłoni charakter wybitnie męski naszej kultury. W jej obrazie na plan pierwszy wysuwają się społeczne związki  między  mężczyznami, więzi braterstwa i przyjaźni. Szlacheccy panowie bracia; hufce rycerskie;   tajne  stowarzyszenia  filomatów  i filaretów;  spiski i konspiracje niepodległościowe; legioniści Piłsudskiego, uczestnicy licznych ruchów młodzieżowych w XX wieku. Przykro mi w tym ciągu wymieniać ugrupowania takie jak Młodzież Wszechpolska, szczycące się seksizmem, antysemityzmem i homofobią, ale niestety jest to konieczne.  

Od paru wieków tworzy się obraz ciągu pokoleń przekazujących sobie ideał walczącej męskiej wspólnoty – aż do współczesnej Solidarności. Dominuje tu patriotyzm, wynoszący ponad wszystko braterstwo, wytwarzane i podtrzymywane podczas zbiorowych działań. Tworzone są   heroiczne  narracje o wspólnych bojach. Wszystko pod ciągle ponawiającym się wezwaniem i hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna. Niepodobna nie docenić znaczenia form męskiej wspólnoty dla kształtowania się nowożytnego pojęcia narodu, którego podstawę nieraz określano jako    żarliwe braterstwo. Nowoczesne pojęcie narodu oraz powstający wraz z nim nacjonalizm łączyły się ze stereotypem męskości, mitologią męskiej wspólnoty.

W tym narodowym dramacie jedyna przewidziana dla kobiety rola to rola matki. Dla wszystkich tego rodzaju męskich wspólnot typowy jest szczególny stosunek do matki. Następuje jej totalne uświęcenie. Według badaczy kultury Matka to „figura idealnej kobiecości, która zabezpiecza męskie związki i męską historię.” W świecie kanonu narodowego istnieje tylko jeden model  seksualności -  jednoznacznie heteroseksualny i nastawiony na rozrodczość. Konieczna jest do tego kobieta matka. Ona właśnie staje się gwarantką narodowej wspólnoty heteroseksualnej, „jej przyzwoitości i poprawności obyczajowo - politycznej”. Matka panów braci  to  matka Polka i matka Ojczyzna. Panująca polska „narracja publiczna” patronką narodu polskiego  czyni najbardziej idealną z matek – Matkę Boską. Za pomocą kulturowego uwznioślenia  matki i macierzyństwa  maskulinistyczna  kultura polska zapewniła sobie patriotyczny konsensus.

Matka Polka, której najwyższym symbolicznym uosobieniem jest figura Polonii, w konieczny sposób została wyposażona w status ofiary. Jest to dziedzictwo mesjanizmu. Silna w polskim romantyzmie i odznaczająca się wielką trwałością topika mesjanistyczna posuwała się do porównywania, a nawet utożsamiania cierpień Polski pod zaborami z cierpieniami Chrystusa. Polska miała być „Chrystusem narodów”. W  widzeniu księdza Piotra z III cz. „Dziadów”, która ostatnio uznana została za rzecz należącą bezapelacyjnie do literackiego kanonu narodowego, Mickiewicz rozbudował dokładną analogię między męczeństwem  i śmiercią Chrystusa a ukrzyżowaniem i skonem narodu polskiego. Nad analogiami podobnymi medytowano w pobożnym skupieniu. Dzieje Polski wpisywano w schemat mesjanistyczny: cierpienia będą odkupione, naród zbawiony. W obrębie mesjanizmu dokonała się sekularyzacja metafory ukrzyżowania – religia wprzęgnięta została w służbę sprawie narodowej, polityka faktycznie zapanowała nad religią. Mesjanizm rozkwitał na emigracji po upadku powstania listopadowego jako stan mentalności „narodu wybranego” . Do dziś zachował się w Polsce. Obok opowieści heroicznej  opowieść mesjanistyczna określa popularną historiozofię narodową.

W obrzędach patriotycznej religii naród miał swoje wyraziste osobowe wcielenie. Była nim Polonia, przedstawiana w końcu jako kobieta cierpiąca na krzyżu. Jej śmierć ofiarniczą uznano za konieczną część narodowej doktryny  zbawienia. W centrum kultury nowożytnej XIX i XX wieku znajdują się figury kobiet, które poprzez swą śmierć zbawiają kochanka lub ludzkość. W Polsce jest to zbawienie narodu. Ta ofiara musi być niewinna jak ofiara Chrystusa. Dlatego Polonię czasem przedstawiano  w białej, powłóczystej, dziewiczej szacie. Polonia- zbawicielka przelewała  niewinną krew ofiarną, była bezbronna i prześladowana, opuszczona przez zdradzieckich sprzymierzeńców, napastowana i molestowana. Stan wojenny szczególnie ożywił w wyobraźni narodowej te obrazy Polonii i Matki-Polki. Samoofiarowanie kobiet lokuje się w centrum nowożytnej mitologii polskiej. Matka Polka ma być przede wszystkim bezgraniczną ofiarnicą. Ma się ofiarowywać za rodzinę, za naród, za ojczyznę.  Ciążenie  stereotypu  romantycznego  jest przemożne, mimo jego pożegnań w kolejnych pokoleniach, wciąż nieśmiertelną parę polskiej wyobraźni stanowią powstaniec i matka Polka.

Kiedy uświadamiamy sobie wspólnotowy charakter męskich społecznych wzorów i ofiarniczy charakter wzoru kobiecego, zaczynamy rozumieć, że  kobiety w Polsce nigdy nie  uzyskają wpływu na stanowienie prawa, na formowanie  symboli i w ogóle na sferę publiczną, jeśli nie zaczną tworzyć własnych wspólnotowych więzi. W tym sensie kobieca solidarność- wciąż obśmiewana i demaskowana  jako fikcja – rzeczywiście jest  naszym wspólnym, zbiorowym obowiązkiem.

W roku 1981 podczas Kongresu Kultury Polskiej, przerwanego przez ogłoszenie stanu wojennego  wygłosiłam referat o kulturze pierwszej Solidarności. Zdanie podsumowujące moje wywody brzmiało: ogromny ruch emocjonalny musi być teraz przekształcony w ruch  intelektualny. I co zadziwiające, to właśnie ostatnie zdanie – nie wiem z jakich powodów – nie zostało wydrukowane w podziemnym wydawnictwie zawierającym materiały z kongresu. Postulat od tamtego czasu się nie  zmienił, chociaż emocje wytraciły swoje szlachetne uniesienie. Wzniosłe pojednanie dawno się skończyło, a ruch intelektualny wciąż nie może się zacząć.

Czy ma on szansę zacząć się dzisiaj?

Z punktu widzenia historii polskiego życia duchowego najważniejszym wydarzeniem ostatniego okresu była śmierć Jana Pawła II. Jak pisali socjologowie, „papież stał się ikoną i gwarantem tożsamości Polaków i dopóki żył, tożsamość ta mogła manifestować się jedynie poprzez religijne rytuały”. W ten sposób utwierdzało się mesjanistyczne  utożsamienie polskości z religią. „Ograniczenie narodowej sceny publicznej do religijnych rytuałów sprzyjało rozwojowi idei narodu jednoczącej Polaków wokół »moralnej słuszności«, a nie publicznie negocjowanych interesów.” Dziś konieczne jest tworzenie nowych, świeckich wspólnot, z których najbardziej liczną, choć zapewne niejednorodną, powinna być wspólnota kobiet, zdolna do przezwyciężenia wpływu religii na prawo, system ochrony zdrowia, naukę i edukację. Konieczne jest przedefiniowanie wspólnotowych symboli, ruch intelektualny na rzecz pogłębienia rozumienia polskiej tożsamości.

Transformacja ustrojowa, która z jednej strony jest naszą chlubą, z drugiej zaś – staje nam nieraz kością w gardle, nie może się w pełni dokonać bez emancypacji wykluczonych tożsamości i bez rzeczywistego zróżnicowania sceny politycznej. Niewątpliwie potrzebna jest nam nowoczesna polityka równouprawnienia płci i parytety jako jej narzędzie. Ale dopełnieniem transformacji ustrojowej musi być także transformacja symboliczna. Ten kulturowy wysiłek  wciąż mamy przed sobą.  

Wykład Marii Janion zainaugurował Kongres Kobiet 20 – 21 czerwca w Warszawie.
Komentarze
Dodaj nowy
krzysia  - słowa prof. Janion jako świetna inaugura   |27.06.2009 14:26:18
Prof. Janion wygłosiła ten wykład inaugurując w ten sposób tematykę
feministyczną na Kongresie Kobiet. Wykład został świetnie odebrany przez 4
tysiące kobiet, zgotowałyśmy prof. Janion owację na stojąco.
Prof. Janion
słusznie podkreśla, ze dyskurs historyczny i polityczny jest ograniczony do
męskiej reprezentacji "panów braci" w różnych formach. Przedstawia
również inne i krytyczne spojrzenie na patriotyczny kanon narodowy, który był i
jest wyznaczany przez kosciół katolicki i tradycję akowską. Została przypomniana
figura matki Polki jako"figura idealnej kobiecości" która jest
ograniczona zupełnie w swych funkcjach do roli "matki panów braci".
Prof. Janion wyjaśnia, ze ta patriarchalna dominacja męska w dyskursie narodowym
sytuuje do dzisiaj kobiety w niekorzystnym położeniu i ze należy to
przewartosciować i przedefiniować. Prof. Janion kończy tak : "Niewątpliwie
potrzebna jest nam nowoczesna polityka równouprawnienia płci i parytety jako jej
narzędzie. Ale dopełnieniem transformacji ustrojowej musi być także
transformacja symboliczna. Ten kulturowy wysiłek wciąż mamy przed
sobą."
TAK, ZGODA !
Rylew   |28.06.2009 08:24:34
Jeszcze jeden obowiązek kobiet ?
To pięknie napisany tekst i jak się zdaje
autorka napisała wszystko i najlepiej jak mogła napisać w tej sprawie,
naturalnie ze swojego punktu widzenia feministki, emancypantki.
Jak zwykle w
tych przypadkach mam jednak szereg wątpliwości i myślę, że warto ten problem
przedyskutować.

M. Janion pięknie pisze o naszej rzeczywistości
patriarchalnej analizując częściowo jej genezę. Ta część wykładu jest jasna.
Niejasna jest natomiast wizja przyszłości czyli obraz tego co miałoby nastąpić.
Wydaje się, że tym samym grzeszy Partia Kobiet M. Gretkowskiej.
Żądanie
parytetu, narzędzia, dość absurdalne w odniesieniu do płci nie jest podbudowane
tutaj wizją celu. Parytet może uszczęśliwić kilkaset, kilka tysięcy kobiet, a co
z pozostałymi ?
Czy ten ruch jest zdolny pomóc pozostałym czy tylko nielicznym
kandydatkom na kobietę sukcesu ?

No właśnie, powstaje zaraz pytanie co myślą
o planach feministek pozostałe panie ?
Co dla nich ten obowiązek solidarności
oznacza ?

Najmniejsza troska o własne symbole. Może nim być Maria Curie
Skłodowska. Zdaje się, że nie dostąpiła łaski macierzyństwa. Byłoby to
odwrócenie się od symbolu Matki Polki.

A co nam domniemanym wyznawcom
patriarchatu grozi ?
Bunt matek czyli początek matriarchatu :)?
krzysia  - Parytety ? Oczywiście !   |29.06.2009 16:30:10
Myślę, ze warto spróbować rozumieć teksty, które się czyta…
Otóż w wykładzie
Janion była już zawarta myśl dotycząca koniecznosci zmian istotnych dla kobiet :
"Dziś konieczne jest tworzenie nowych, świeckich wspólnot, z których
najbardziej liczną, choć zapewne niejednorodną, powinna być wspólnota kobiet,
zdolna do przezwyciężenia wpływu religii na prawo, system ochrony zdrowia, naukę
i edukację."
I to sa podstawowe sprawy, które mogą być realizowane przy
odpowiedniej (na razie parytetowej) obecnosci kobiet w sejmie. Wydaje się
oczywiste (i naturalne), ze jeżeli w społeczeństwie kobiety stanowia ponad 50%,
powinny również mieć taką reprezentację w ciele ustawodawczym, aby dbać o
istotne sprawy własne i społeczeństwa. Bo to nie chodzi o "własne
uszczęśliwianie" , jak się wydaje Rylewowi, lecz zadbanie o prawa większosci
społeczeństwa.
Temat jest oczywiscie szeroki, bo należy wykonać wiele, aby
zmienić bezsensowną męską dominację związana z ciągle istniejącą patriarchalną
socjalizacją.
Proponuję np. najnowszą książkę M. Środy "Kobiety i
władza".
I jeszcze jedno, matriarchat oczywiscie budzi śmiech (i oczywiscie
żadna go nie pragnie), ale patriarchat od wieków tłamszący kobiety był i jest OK
?
Rylew  - Ja Rylew, feminista…   |30.06.2009 15:35:18
Mów mi ty i nie dąsaj się, bo nie zrozumiałaś.
Widzę dwa problemy, pomijając
już niewielki zakres owego planu zmian korzystnych dla kobiet, pozostaje kwestia
wiarygodności.
Kobiety jak jeden mąż miałyby się jednoczyć we wspólnotę po to
aby walczyć z wrogim im kościołem ? Czy czasem właśnie nie większość kobiet są
wiernymi córami kościoła. Czy kobiety pójdą zatem na wojnę z kościołem, bo
wygląda to raczej na zapędy feministek ?

Jest także problem legitymizacji
parytetu.
Od czasu gdy kobiety posiadają powszechne i równe prawo wyborcze
czynne i bierne, a wybory decydują o składzie Sejmu, nie ma przeszkód żeby
wybierać kobiety. Ich sytuacja też ciągle się poprawia. We Włoszech feminista
Berlusconi pcha do władzy coraz to nowe fajne kobitki. W Niemczech kanclerzem
została Angela Merkel, w USA H.Clinton była o krok od prezydentury, ale Obama
był lepszy. Może gdyby był jakiś priorytet dla kobiet to prezydentem (tką)
zostałaby Hilary Clinton.

Niech ludzie wybierają kobiety.
Dlaczego w
ostatnich wyborach Partia Kobiet dostała głosów
niewiele ? Bo kobiety
zapatrzyły się w Tuska. Te rzeczy będzie trudno przeskoczyć.
To że kobiety to
większość obywateli nie jest argumentem. W społeczeństwie jest więcej większości
np. białoskórzy, głupi, wierzący, trunkowi, mięsożerni, praworęczni,
niskourodzeni, biedni itd. Może nawet jest większość większości :) ?
Gdyby
wszyscy domagali się parytetów powstałby bałagan.

Natomiast można tylko
przyklasnąć idei utworzenia ruchu solidarności kobiet i trzeba im życzyć
sukcesu, bo sytuacja kobiet wymaga poprawy nie tylko na polu na którym występują
sprzeczności z Kościołem. Nie wiem tylko czy kobiety potrafią wymyślić sposób na
uzyskanie na to odpowiednich środków. Poza tym wyglada na to, że ich interesy
mogą być sprzeczne

> I jeszcze jedno, matriarchat oczywiście budzi śmiech (i
oczywiscie
> żadna go nie pragnie),…
Czego się boicie, dlaczego nie chcecie
iść na całość ?
:-)
To oczywiście żart, ale warto najpierw spróbować
wprowadzić swoją partię do Sejmu.
krzysia  - faceci - to w większości antyfeminiści   |01.07.2009 09:58:37
Rylew, to nie jest tak, ze nazwanie siebie kimś-tam od razu "zaczaruje"
rzeczywistość.
Myślę, ze dobrze o tym wiesz, tym niemniej podejmujesz takie
bezsensowne próby…
Świetnie sie czujesz w świecie patriarchalnym hołdując
wszystkim negatywnym stereotypom, których, jak sądzę, nawet nie
zauważasz…
Przykłady ?
1. " Mów mi ty i nie dąsaj się, bo nie
zrozumiałaś." - to Twoje słowa, przebija z nich protekcjonalność, pewność
siebie związana z pouczaniem (kobiety), zarzucanie niezrozumienia Twojej
(niezbyt głębokiej i mało finezyjnej) wypowiedzi.
2. Twój język trzymajacy sie
uparcie ugruntowanych patriarchalnych określeń , np. "Kobiety jak jeden
mąż" ( jeżeli to Twoje poczucie humoru, to gratuluję niewybrednego)
3.
sprawy parytetu - oczywiscie, ze nie jest tak, jak twierdzisz, że "Od czasu
gdy kobiety posiadają powszechne i równe prawo wyborcze czynne i bierne, a
wybory decydują o składzie Sejmu, nie ma przeszkód żeby wybierać kobiety."
Właśnie parytet ma przełamać tę niesprawiedliwość wielowiekowego wykluczania
kobiet, ma być "windą", która tylko na początku umożliwi wkluczanie osób
(kobiet)do przestrzeni publicznej
4. nazywanie Berlusconiego feministą ? -
żałosne ! To, ze lubi kobiety w określony sposób, w żadnej mierze nie pozwala go
tak określić ( i nic do rzeczy nie ma zatrudnienie 4 kobiet w jego rządzie na
stanowiskach ministerialnych)
5. Twoje określenie większosci ( szkoda cytować
)nie jest ani merytoryczne, ani śmieszne, lecz żenujace

Przykłady dotyczace
Partii Kobiet nie są trafne, myślę, ze jest bardzo wiele przyczyn, dla których
ta partia nie przekroczyła progu wyborczego. Ciekawe, czy Ty i inni mężczyźni od
razu poparlibyscie partię, która miałaby nazwę "Partia mężczyzn " ?

Wspomniałeś Hillary Clinton - ja przypomnę jej słowa wypowiedziane w Pekinie na
światowej Konferencji Kobiet w 1995 : "Prawa człowieka to prawa kobiet, a
prawa kobiet to prawa człowieka". Proponuję zastanów się nad nimi, czy
sięgnąłeś już po książkę Środy ?
Na koniec, przeczytaj sobie słowa prawdziwego
feministy, R.Kurkiewicza w felietonie w najnowszym "Przekroju", może
naprawdę coś zrozumiesz ?
Rylew  - androfobia   |01.07.2009 12:07:30
> to nie jest tak, ze nazwanie siebie kimś-tam od razu zaczaruje
>
rzeczywistość.
Z pewnością, ale skąd pewność jaka jest rzeczywistość i że
trzeba ją zaczarowywać? Ktoś kto mówi o sobie powinien wiedzieć lepiej, chyba że
mu nie ufamy i w tym sęk.
Czy mamy do czynienia z androfobią ?

> Świetnie
sie czujesz w świecie patriarchalnym hołdując wszystkim
> negatywnym
stereotypom, których, jak sądzę, nawet nie
> zauważasz&
To prawda, chociaż w
tej rzeczywistości nie czuję się najlepiej, a nawet coraz gorzej, to przyznam,
uważałem dotychczas, że są ważniejsze sprawy niż szeroki udział we władzy
kobiet. Swój feminizm uzasadniam głównie empatią i sympatią.

Mój styl może Ci
się wydawać rubaszny, albo nieelegancki, bo pewnie taki jest. Ja po prostu nie
potrafię się powstrzymać kiedy czuję zabawność, od kpin i dwuznacznych uwag. Za
co przepraszam z dołu i z góry.

> sprawy parytetu - oczywiscie, ze nie jest
tak, jak twierdzisz,&
> Właśnie parytet ma przełamać tę niesprawiedliwość
>
wielowiekowego…
Wishful thinking,
myślenie życzeniowe to jedna z cech
kobiecych, ale swoje prawa trzeba wywalczyć w sposób uczciwy bez sztuczek.


> Przykłady dotyczace Partii Kobiet nie są trafne, myślę, ze jest bardzo >
wiele przyczyn, dla których ta partia nie przekroczyła progu
> wyborczego.

Dlaczego nietrafne, może być także wiele przyczyn dla których ruch
feministyczny nie przekroczy progu popularności.

> Ciekawe, czy Ty i inni
mężczyźni od razu poparlibyscie partię, która > miałaby nazwę Partia mężczyzn 
?
Gdybyśmy się czuli uciemiężeni pod jarzmem matriarchatu to z pewnością
.

> czy sięgnąłeś już po książkę Środy ?
Jeszcze nie, moja lista lektur
jest dość długa, a czas ograniczony i nie wiem czy książka Środy doczeka. Poza
tym ja nie lubię zideologizowanych filozofów.


> Wspomniałeś Hillary
Clinton - ja przypomnę jej słowa
> wypowiedziane w Pekinie na światowej
Konferencji Kobiet w 1995 : > Prawa człowieka to prawa kobiet, a prawa kobiet
to prawa
> człowieka. Proponuję zastanów się nad nimi,
Czy wywodzisz z tej
złotej myśli prawo kobiet do parytetu ?


> Na koniec, przeczytaj sobie słowa
prawdziwego feministy,
> R.Kurkiewicza w felietonie w najnowszym Przekroju,
może
> naprawdę coś zrozumiesz ?
Niewątpliwie inteligentny, silny w słowie,
tylko czy to dobrze dla kobiet. W końcu w Seksmisji szefowa wszystkich kobiet
była mężczyzną. Może i on liczy, że kobiety wyniosą go do władzy, bo na pewno
nie liczy na parytet dla łysych.
:)
krzysia   |02.07.2009 04:42:56
Chcesz za wszelką cenę :) przekonać, ze jesteś feministą !
Twierdzisz m.in,
ze, "każdy, kto mówi o sobie , powinien wiedzieć lepiej". Tu się,
zgadzam, powinien, ale nie zawsze wie, co mówi, pomijając już myślenie
‘życzeniowe’.
Moje komentarze dotyczą Twoich wypowiedzi, i już poprzednio
wyliczyłam, ze z tym feminizmem u Ciebie jest zupełnie kiepsko :)
Brak
argumentów nadrabiasz zarzucaniem mi androfobii, czy mam się zrewanżować mówiąc
o Twoim mizoginizmie i seksizmie ? :)
A "swój feminizm uzasadniasz sympatią
i empatią " - do kogo ? może do "swojej" dziewczyny,żony, matki ? To
naprawdę o coś innego chodzi…
A teraz jedna, z Twoich ‘złotych myśli’ :
" myślenie życzeniowe to jedna z cech kobiecych " . Otóż, Rylew ,
właśnie tego typu określenia dotyczące różnic przypisywanych obu płciom to
głęboko ugruntowany stereotyp płci, który dla Ciebie jest całkiem
"naturalny".
A parytetach ( i ich konieczności wprowadzenia) nie będę
już wspominać, po prostu zorientuj się lepiej w tej materii !
Ach,
"Seksmisja" wywołuje smiech kilku pokoleń, faktycznie w prostym odbiorze
to "rozkoszna maskarada, nieco przestarzała, lecz nadal wzruszająca alegoria
systemu komunistycznego" ( A. Graff). I jeszcze jeden cytat z Graff "
‘Seksmisja’ podszyta jest dość konserwatywną wizją męskosci i kobiecosci, a jej
humor opiera się na odwróceniu porządku, który twórcy uważają za oczywisty i
naturalny".
A o co chodzi tak naprawdę feministkom i feministom ? - o rzecz
tak podstawową jak równość obu płci, ale takze o niedyskryminowanie nikogo nie
tylko ze względu na płeć, ale również ze wzgledu na rasę, wyznanie, orientację
seksualna.
Rylew  - Mam za swoje   |02.07.2009 08:36:23
Masz za swoje powiedziała moja żona przeczytawszy przypadkiem ostatnie posty w
tym wątku :).
Widocznie coś jest na rzeczy w tym co piszesz, krytykując
mnie.

> Chcesz za wszelką cenę :) przekonać, ze jesteś feministą !
Nie za
wszelką tylko za cenę dobrego samopoczucia.

> To naprawdę o coś innego
chodzi&
Co do feminizmu, to jest prawie pewne, że mamy odmienne rozumienie
(definicję) tego określenia.
Feminizm dla mnie to ogólna sympatia, szacunek i
poważanie dla kobiet, zwłaszcza matek, za wszystko kim są. Dochodzi empatia,
która pozwala wyczuwać, że kobiety mają jeszcze upośledzoną pozycję społeczną i
świadomość, że tę pozycję należy w sposób optymalny poprawiać.
Natomiast obcy
mi jest feminizm oparty na androfobii, safizmie, poczuciu krzywdy, kompleksów i
uczuć pochodnych, a także feminizm oparty na parciu do władzy, dla samych
posadek i synekur, aby się lepiej usadowić w imieniu niepodważalnych racji
większości biologicznej.
Mój feminizm jest oparty na solidnych i uczciwych
podstawach i zapewniam Cię, że wiem co mówię.

Zarzucasz mi niewiedzę i brak
argumentów, brak własnych zastępujesz przymiotnikami do moich wypowiedzi, nie
odpowiadasz na stawiane pytania, ale to najłatwiejsza metoda dyskusji kiedy to
zwalcza się adwersarza, a jego racje przemilcza się potem mówiąc mu, że nie ma
argumentów. Przyznam, że to metoda powszechna kiepskich dyskutantów, nie tylko
damskich.

No i fajnie, Twoje połajanki mnie bawią, staram się wpasować w tę
konwencję, ale nie myśl, że tą metodą coś udowodnisz lub feministki coś
osiągną.

>>  myślenie życzeniowe to jedna z cech kobiecych .
> Otóż,
Rylew , właśnie tego typu określenia dotyczące różnic
> przypisywanych obu
płciom to głęboko ugruntowany stereotyp płci, > który dla Ciebie jest całkiem
naturalny.
Wiem , wiem, bardzo przytomnie to zauważyłaś, ale ja zrobiłem to
celowo, tylko aby przydać trochę adrenalinki naszym przekomarzaniom.

>
A.Graff: Seksmisja podszyta jest dość konserwatywną wizją
> męskosci i
kobiecosci.
Czuję, że i ja jestem podszyty konserwatywną wizją męskości i
kobiecości, bo nie będę wołał nowocześnie, że Kopernik była kobietą.
Ale mój
konserwatyzm wynika tylko z uświadomienia sobie konieczności.

> A o co chodzi
tak naprawdę feministkom i feministom ? - o rzecz tak > podstawową jak równość
obu płci,…
Jak będzie równość płci to zrealizuje się scenariusz filmu
Seksmisja*
na tej ziemi.
:)
krzysia  - Jaki feminizm ?   |03.07.2009 07:13:58
Twoja definicja feminizmu jest rzeczywiscie "Twoja" i w Twojej ocenie
przyjazna kobietom…
Ale doprawdy, szacunek i poważanie( pewnie przejawiający
się całowaniem w rękę, wpuszczaniem kobiet przez drzwi itp. - co zresztą dowodzi
poczucia władzy "ja cię przepuszczam, ja o tym decyduję")to przejaw tzw
dobrych manier i kultury bycia w określonych kregach.
Z kolei Twoja empatia (
być może rozszerzona na kobiety spoza rodziny?)dotycząca rozumienia
"upośledzonej pozycji kobiet" - ach, co za okreslenie ? ( dla mnie to
nie empatia, tylko skłonność do traktowania ‘z góry’) - i świadomość, ze należy
to "uposledzenie" ( ?) poprawiać to stanowczo zbyt mało, jak na osobę
deklarującą swój feminizm !
Natomiast, co do Twojej negacji ( "czym nie
jest feminizm"), z niektórymi sformułowaniami jestem skłonna się zgodzić (
tym bardziej, ze są Twoje "autorskie" i rzeczywiście nie dotyczą
feminizmu )
Twierdzisz : " Mój feminizm jest oparty na solidnych i
uczciwych podstawach i zapewniam Cię, że wiem co mówię. " Przyjmuję
zapewnienie :) , ale zupełnie go nie podzielam …
Czy przemilczam Twoje racje
? - nie sądzę, nie widzę ich !
Sformułowania "połajanki",
"przekomarzania" proponuję Ci odczytać w kontekscie mojego postu (nr
5)/przykład 1.
A tak w ogóle, to dobrze, ze chcesz być feministą :), moze
jeszcze kiedyś będziesz :)
Pozdrawiam Twoją żonę !
Rylew  - No właśnie, jaki ten feminizm ?   |03.07.2009 12:11:23
> Twoja definicja feminizmu jest rzeczywiscie Twoja i w Twojej
> ocenie
przyjazna kobietom&
Podałem dwie definicje, obie sa mojej produkcji, napisałem
także według której czuję się feministą.
Pisałem o sympatii i empatii, są to
cechy umysłowości, które się ma, albo się nie ma, ale jak się ma to się to czuje
w sobie. Czasami druga osoba jest w stanie także to wyczuć. Posiadają one pewien
dodatni potencjał,energię, która może zadziałać w odpowiednim momencie.

Zewnętrzne objawy szacunku o których piszesz chcąc zbagatelizować
( oj
nieładnie:) moje uczucia nie mają nic wspólnego z tym o czym piszę.
Nie
rozumiem dlaczego moja empatia, która pozwala mi widzieć upośledzoną społecznie
pozycję kobiet ma być skłonnością do traktowania z góry*.
Moze to i zbyt mało(
te uczucia), ale co mam robić, nie jestem siłą sprawczą, mogę tylko
sympatyzować, dawać dobre rady i tworzyć tzw. klimat.
Ten Kurkiewicz w zasadzie
robi to samo, może tylko w bardziej
głośny sposób, ale ja nie mam tarabanu
:).

> Natomiast, co do Twojej negacji ( czym nie jest feminizm),
Ach,
więc traktujesz to jako negację, a nie sferę w której sama
tkwisz ?
W takim
razie napisz jaki jest Twój feminizm, bo jak na razie to tylko wiem, ze ma się
skupić na zwalczaniu Kościoła i wywalczeniu parytetu i cierpi na androfobię. Tu
z kolei ja zgłaszam swój niedosyt :).

Twierdzisz :  Mój feminizm jest oparty
na solidnych i uczciwych podstawach i zapewniam Cię, że wiem co mówię. 
Przyjmuję zapewnienie :) , ale zupełnie go nie podzielam &
Trudno, muszę z tym
jakoś żyć, szkoda że nie potrafie udowodnić,
że nie jestem hipopotamem
:).

> A tak w ogóle, to dobrze, że chcesz być feministą :), moze jeszcze
>
kiedyś będziesz :)
Hola! Hola! Feministą według mojej definicji to ja już
jestem, mogę zostać także takim według Twojego rozumienia feminizmu, ale czy
doczekam? ( tej definicji ma się rozumieć :)

Pozdrawiamy wraz z Żoną

P.S.
Żona uśmiała się setnie z Twojego podejrzenia o mizoginię
:)
Rylew  - Mała poprawka   |03.07.2009 12:19:03
miało być:
> Twierdzisz :  Mój feminizm jest oparty na solidnych i uczciwych >
podstawach i zapewniam Cię, że wiem co mówię.  Przyjmuję >zapewnienie :) , ale
zupełnie go nie podzielam &
Trudno, muszę z tym jakoś żyć, szkoda że nie
potrafie udowodnić,
że nie jestem hipopotamem :).
kot   |03.07.2009 15:48:26
Ewa Lentowska i Maria Janion to najtezsze mozgi wspolczesnej Polski.
I nawet w
tym wystapieniu do kobiet mowi w imieniu nie tylko kobiet.
Wsrod mezczyzn
trzebaby sie dluzej rozgladac. Rylew nalezy do tej powszechnosci lewicowej,
ktora nawaluje do zmian -byleby nie zminiac. A o to wlasnie apelowala Maria
Janion. Nie wie jak bardzo jest zniewolony przez pojecia, ktore juz nie pasuja
do naszej radykalnie innej rzeczywistosci.
Znowu nie moge znalezc artykulu o
klasach Gduli. A czas na podsumowanie.
krzysia  - "mój" feminizm   |03.07.2009 17:11:59
Mój feminizm jest zwyczajny - proponowałam Ci, Rylew zajrzyj do tekstów, które
cenię i z którymi sie zgadzam: Środa, Graff, prof. Janion ( to 3 znaczące
nazwiska z naszego ‘podwórka’), a takze do klasyki feminizmu (łatwo
znajdziesz)oraz Harriet Bradley.
To chyba tyle :)
kot   |04.07.2009 00:33:30
Proponowalbym szersze spojrzenie na feminizm. i jestem przekonanay, ze prof.
Janion zgodzilaby sie z nim, lecz nie koniecznie inne feministki.
Uzywajac
takich pojec jak: natura klasowa spoleczenstwa, klasa uprzywilejowana, dominacja
i hegemonia jako utrwalacze asymetrii.
Rylew  - Czego sie boisz?   |04.07.2009 04:36:34
> Mój feminizm jest zwyczajny - proponowałam Ci, Rylew zajrzyj do
> tekstów,
które cenię i z którymi sie zgadzam: Środa, Graff,
> prof. Janion ( to 3
znaczące nazwiska z naszego podwórka), a takze > do klasyki feminizmu (łatwo
znajdziesz)oraz Harriet Bradley.
> To chyba tyle :)

No tak, tego się
spodziewałem, damska rejterada :)*. Jak się ma trudniejsze zadanie to najlepiej
schować głowę w piasek i już :).
Prosiłem o lapidarny opis feminizmu takiego
jakim Ty go widzisz i akceptujesz, ponieważ mój Ci się nie spodobał. Potrzebne
by było także określenie, do czego zmierza Twój ruch i co należy zrobić.
Na
razie widzę, poza jednym konkretnym żądaniem parytetu w dostępie do polityki,
tylko ogólniki i wydmuszki ideologiczne w rodzaju *równość
płci*,
równouprawnienie, seksizm itp. które przyjmuje się jako aksjomaty i nie
podejmuje sie dyskusji nad nimi, dla ustalenia właściwych wymiarów i proporcji.
To bardzo wygodne stanowisko.
Krzysiu teraz Twoja kolej, potrzebuję tego
wprowadzenia zanim zacznę studiować teologię feminizmu.
:)
Rylew  - Kot   |04.07.2009 04:53:56
To nie o to chodzi, takich kobiet jest dużo więcej, podobnie jak męskich głów o
wysokim poziomie inteligencji. Zawodzi nasza demokracja i nie pomogą tutaj
parytety, a mogą jeszcze zaszkodzić.
Co do mnie masz rację, sam określam się
jako lewicowy konserwatysta, pożyteczny hamulcowy zmian wprowadzanych bez
przemyślenia *w imię niepodważalnych racji*.
Nasze posty w temacie *Klasy,
interesy, nierówności* leżą razem z tekstem w
szufladzie
*Transformacja*.
Czekam na podsumowanie.
krzysia  - Równość płci - tak, oczywiście !   |04.07.2009 13:58:45
Powiedziałam krótko w powyższej wymianie zdań, jakie widzę priorytety i jak
realizowane. I tyle wystarczy,wykładu nie będzie… dla mnie to ważne i
istotne.
A dla Ciebie to "wydmuszki", "damska rejterada",
"chowanie głowy w piasek" - stereotypy, stereotypy osoby wychowanej w
patriarchalnej rodzinie w patriarchalnym społeczeństwie …
Tak, trzeba to
zmienić i tę bezsensowną socjalizację, i tę ciągłą męską dominację (przemoc
symboliczną oraz rzeczywistą) oraz zapewnić równy udział obu płci w decyzjach o
życiu Polek i Polaków.
No i miłej lektury :)
bedzie_dobrze   |04.07.2009 15:31:17
Narody i panstwa to byty gwarantowane od zawsze przez mezczyzn. To mezczyzni
gineli w ich obronie, zdobywali dla tych bytow przestrzen, zakladali je, obalali
i przeksztalcali. Tworzyli symbole tych rzeczy i nosili te symbole na sobie. To
jest cala wielka zawartosc symboliczna typowo meska. Dlatego nawet jesli kobiety
beda kiedys wybierane, by sterowac czyms takim, to tylko w czasie calkowitego
spokoju i bezpieczenstwa jako doraznie zaangazowane sprawne administratorki. W
chwili zagrozenia lub kryzysu same w sposob naturalny zwroca sie do mezczyzn, bo
to oni to wymyslili. Juz szympansy jednocza sie w grupe jedne przeciw drugim.
Samce. To nie jest kwestia niesprawiedliwosci tylko instynktu. Jesli feministki
chca to zmienic, niech zaczna namawiac kobiety, zeby kibicowaly damskim druzynom
tak jak mezczyzni kibicuja meskim. Kiedy bedziemy mieli wielotysieczne stadiony
wypelnione po brzegi samymi napompowanymi adrenalina kobietami, a na boisku dwie
damskie druzyny, to bedzie to baza do tego, zeby kobieta zostala namaszczona na
"wodzę" plemienia. Co nie znaczy,ze te plemiona i to wodzowstwo jest
takie moze wspaniale, ale i tak zadnej alternatywy dla tego nie ma.
bedzie_dobrze   |04.07.2009 15:34:58
>zapewnić równy udział obu płci w decyzjach >o życiu Polek i Polaków

zeby byl
rowny udzial w decyzjach, musialby zachodzic identycznie przebiegajacy proces
decyzyjny. A to by oznaczalo, ze te plci musialyby przestac sie roznic. Gdyby
sie nie roznily, wlasciwie nie mialoby sensu zapewnianie rownego udzialu, bo
brakloby wyroznika.
krzysia  - historia i herstory   |05.07.2009 13:44:17
Edukacja historyczna w polskiej szkole jest przedstawiana jako nieustające pasmo
walk i wojen, zrywów narodowych i powstań (często zresztą przegrywanych i
nieudanych) prowadzonych przez panów braci. Jest to historia męskiego (
czytaj patriarchalnego) oglądu przeszłości pełnej męstwa i poswięcenia dla
sprawy .
Analizy tresci programów nauczania i podręczników do historii
wskazują, ze kobiety to zaledwie 1% przedstawionych osób w dziejach historii.

Stąd nie dziwi mnie podejście chłopców i mężczyzn tak wyedukowanych
historycznie do wielu zagadnień i artykułowanie językiem tradycyjnym(
patriarchalnym).
Nie budzi mojego zdziwienia również częste utożsamianie się
ich ze sportem formie aktywnego uprawiania jakiejś dyscypliny lub chociażby
kibicowania na boisku. To prosta namiastka brakujących im zmagań z dawnych
wieków umożliwiająca wydzielanie hormonu walki&
Czy będzie dobrze ?  myślę, ze
jest szansa, po prostu trzeba zacząć rzetelnie przedstawiać historię i doceniać
osiągniecia wielu pokoleń kobiet.
Rylew  - Krzysia   |05.07.2009 14:41:51
Widzę, że już więcej z Ciebie nie wyciągnę. Nasuwa się więc pytanie czy sama
czytałaś pozycje które mi zalecasz do przeczytania ?

> I tyle
wystarczy,wykładu nie będzie&
To ja Ci wyłożę to co myślę chociaż w lapidarnym
ujęciu
Pora na podsumowanie.

Nadrzędne są prawa człowieka. Czy kobiety,
mężczyzny, hermafrodyty to już drugorzędne.
W Polsce kobiety posiadają
konstytucyjnie zagwarantowaną równość
praw wobec mężczyzn i ta równość jest
realizowana w życiu, chociaż nie zawsze w idealnym wymiarze, zdarzają sie także
jeszcze patologie,
jak w każdym społeczeństwie, a te trzeba oczywiście
zwalczać.


Gorsza pozycja kobiet w społeczeństwie wynika nie z opresyjnego
systemu patriarchalnego jak to przedstawiają feministki lecz z wyboru natury. Z
jej bowiem niesprawiedliwego rozkazu kobiety rodzą dzieci
(i nie ma w tym winy
mężczyzn chociaż są oni bezpośrednią siłą sprawczą:). Za tym właśnie idzie
szereg niedogodności, które powodują upośledzoną pozycję kobiet w życiu
społecznym.

Prof. Janion : Niewątpliwie potrzebna jest nam nowoczesna
polityka równouprawnienia płci i parytety jako jej narzędzie.*
Zgoda, jako
wynagrodzenie, materialne wyrównanie kobietom tego co tracą poprzez okres
macierzyństwa i wychowania dzieci.
Wymagałoby to uruchomienia dodatkowych
środków finansowych, a skąd wziąć lub komu zabrać, tego feministki wolą nie
omawiać ograniczając się do żądania parytetu we władzy
ustawodawczej.

Krzysia:
*Właśnie parytet ma przełamać tę niesprawiedliwość
wielowiekowego wykluczania kobiet, ma być windą, która tylko na początku
umożliwi wkluczanie osób (kobiet)do przestrzeni publicznej *
Powoływanie się na
historię, kiedy kobiety były wykluczane z życia publicznego, ma powodować
współczucie i wzruszenie i czyni to,
ale dzisiaj jest inna sytuacja. Wspomniana
przeze mnie M. Curie Skłodowska już na początku XXw została profesorem
Sorbony.
Dzisiaj jest już wiele kobiet w czołówce polityki i gazet.
Tendencja
rosnąca. Winda z wywieszką tylko dla pań nie jest potrzebna, ani tylne wejście
do Sejmu.
Potrzeba nam tylko dobrych demokratycznych mechanizmów windowania do
polityki ludzi najlepszych reprezentujących różne grupy społeczne.
Zwalczać zaś
należy próby hamowania dostępu do sfery publicznej,
np. tzw. progi
wyborcze.

Ale sukces wyborczy wiąże się z poparciem grupy która miałaby być
reprezentowana przez feministki. Jak wielka to grupa ?
Tutaj leży pies
pogrzebany, bo jak się zdaje znakomita wiekszość kobiet nie podziela fobii
feministek i nie wierzy w możliwość poprawy swojej sytuacji poprzez tego typu
działania. Wygląda wiec na to, że feminizm walczący nie ma poparcia społecznego,
tak samo jak anarchizm, czy komunizm, a feminizm oparty na empatii i sympatii

do kobiet obejmuje coraz większe rzesze ludzkie i to on właśnie powoduje
dalsze ewolucyjne wyrównywanie szans kobiet.

Cierpliwości zatem drogie
feministki walczące, róbcie swoje, wspinajcie się po szczeblach kariery
politycznej, ale nie liczcie na zabranie się windą.
Lekko nie ma :).
Rylew  - Równość płci   |05.07.2009 15:19:15
jest ideą sprzeczną z żądaniem parytetu.
Moja żona była oburzona gdy
dowiedziała się podczas wspólnego oglądania tenisa na Wimbledonie, że zwycięzca
w konkurencji mężczyzn otrzyma ok 1mln Euro a zwyciężczyni kobiecego turnieju
tylko 500 tys. To rażąca niesprawiedliwość, to oburzająca
nierówność.

Zwróciłem nieśmiało uwagę, że gdyby wprowadzic równość płci to
kobiety mogłyby razem z mężczyznami konkurować, tylko nie wiem czy to byłoby dla
nich dobrze, mogłyby bowiem nie zdobyć żadnych nagród, bo ci okropni mężczyźni
nie pozwolą na to.

Odrębna konkurencja kobiet jest rodzajem parytetu, które
już funkcjonują w życiu społecznym.
Może zatem wprowadzić i w polityce dwie
konkurencje, politykę kobiecą i męską :) ?
To w zasadzie zaczyna już
funkcjonować, dział na resorty damskie i męskie w rządzie jest widoczny.
:)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.68264 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273