|
Dr Przemysław Sadura przygotował na zlecenie Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a ekspertyzę na temat raportu Polska 2030 – wyzwania rozwojowe. Skrócona i zmieniona wersja tej ekspertyzy ukazała się w postaci artykułu publicystycznego w „Głosie Nauczycielskim” i jego przedruku w Krytyce Politycznej.
Z dużym zainteresowaniem przystąpiliśmy do lektury tego tekstu, gdyż każdy głos w dyskusji o raporcie jest dla nas ważny. Po przeczytaniu tego tekstu ogarnął nas jednak niepokój o jakość i obiektywność ekspertyzy przygotowanej przez dr. Sadurę. O ile publicystyczny tekst może, chociaż nie powinien, zawierać niedopowiedzenia, puste hasła i krytykanctwo, o tyle ekspertyza powinna być obiektywna i oparta na wiedzy oraz uzyskanych w toku jej tworzenia informacjach.
A jak wynika z lektury artykułu, dr Sadura chyba nie zapoznał się z treścią raportu Polska 2030 lub nie zrozumiał zawartych tam informacji. Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że krytyka przedstawiona przez p. Sadurę wynika z lektury samych tylko tytułów rozdziałów raportu Polska 2030. Gdyby było inaczej, nie powstałby zarzut „patrzenia na system edukacji od góry”, przy niedostatecznej, zdaniem krytyka, uwadze poświęconej kwestii przedszkolnej. Cały artykuł poświęca krytyce rozwiązań przez nas proponowanych, nie oferując żadnych propozycji pozytywnych. Zasłania się argumentem, że wymagałoby to osobnego tekstu. Z całą pewnością przedstawienie spójnej koncepcji zmian w systemie edukacji wymaga takiego artykułu, ale nieuzasadniona krytyka naszych propozycji powoduje, że artykuł p. Sadury przedstawia ich fałszywy obraz.
Dr Przemysław Sadura zarzuca nam 5 grzechów głównych – oparcie się na złych przesłankach, nieroztropność, pychę, marnotrawstwo oraz lenistwo. Sprytnie przy okazji przemyca krytykę rządu, który jego zdaniem pozoruje politykę, podporządkowując się efektowi piarowemu. Rządu bronić nie trzeba, od tego jest jego rzecznik. Ale do obrony raportu mamy prawo i chcemy bronić zawartych w nim tez, gdyż naszym zdaniem stanowią spójną całość i obejmują różne aspekty kształcenia – od przedszkolnego po life long learning. Spróbujemy więc odpowiedzieć na zarzuty stawiane przez autora artykułu.
Zdaniem Przemysława Sadury podstawowym uzasadnieniem przedstawionym w raporcie dla edukacji jest wzrost konkurencyjności oraz synergia systemów innowacji i edukacji. W rozdziale dotyczącym edukacji mówimy przede wszystkim o rozwoju kapitału intelektualnego. A na kapitał intelektualny składają się rzeczywiście system wspierania innowacji oraz jakość prowadzonych w Polsce prac badawczych, konkurencyjność przedsiębiorstw. Ważna jest jednak także jakość systemu edukacji. Określenie „rozwój kapitału intelektualnego” ma pokazać, że system edukacji nie może być reformowany w oderwaniu od nauki, od wspierania procesów uczenia się przez całe życie oraz budowania relacji między gospodarką a edukacją.
Dr Sadura nie dostrzegł, że w raporcie postulujemy również wprowadzenie edukacji obywatelskiej, wzmacniającej relacje, wpływającej na wzrost poziomu zaufania i współpracy między ludźmi. Podkreślamy opiniotwórczą rolę szkoły i uczelni, ich rolę w formowaniu klasy kreatywnej – współczesnych elit wyznaczających kierunki debaty publicznej. Niezrozumiały jest zarzut poprawiania edukacji najniższymi kosztami. W raporcie postulujemy zwiększenie nakładów na edukację wyższą, a także poprawę efektywności finansowania edukacji podstawowej.
Dr Przemysław Sadura twierdzi, że dużo większą wagę przykładamy do zmian na uczelniach, a nie w przedszkolach i szkołach. Tymczasem w raporcie piszemy wyraźnie, że nie zapewniając dzieciom wczesnej edukacji wysokiej jakości, zaprzepaszczamy ich możliwości i marnujemy kapitał ludzki. Mamy pełne przekonanie, że kwestia dostępności edukacji na poziomie przedszkolnym i szkolnym, jej wysoka jakość, są podstawowymi kwestiami w myśleniu o rozwoju Polski. Dr Sadura zarzuca nam nieczułość i niezauważanie istotnego problemu: braku dostępu do edukacji na poziomie podstawowym. Tymczasem jest odwrotnie. Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że proces edukacyjny w Polsce bardziej niż w innych krajach sprzyja pogłębianiu się różnic społecznych. Wiemy, że o wyborze drogi kształcenia coraz częściej nie decydują umiejętności i predyspozycje, ale status społeczny lub materialny rodziców. Tak samo jak dr Sadura obawiamy się wykluczenia związanego z brakiem dostępu do przedszkoli i szkół wysokiej jakości. Zwracamy uwagę, że według nas pierwszym i najważniejszym kierunkiem reform w obszarze kapitału intelektualnego są działania na rzecz zwiększenia dostępu do wczesnej edukacji, w tym przede wszystkim na terenach wiejskich. A więc przypuszczenia dr Sadury nie mają podstaw.
Edukacja publiczna jest prawdopodobnie najpotężniejszym narzędziem polityki społecznej szans, jakim dysponuje państwo. Zarzut stawiany przez p. Sadurę, że raport proponuje „(…) uproszczony model systemu edukacyjnego, który optymalnie, a więc przy najniższych możliwych kosztach, odpowiada na techniczne zapotrzebowanie na wykształcenie i potrzeby rynku pracy”, jest nie tylko absurdalny, ale zwyczajnie nieuczciwy intelektualnie. Przy okazji krytyki autor sam skrajnie upraszcza wynik badań nad egzaminami zewnętrznymi w szkołach, a także całkowicie ignoruje wyniki międzynarodowych badań nad skutkami odpłatności za studia wyższe. Nie wspominając już o tym, że myli bon edukacyjny na poziomie oświaty i szkolnictwa wyższego.
Dr Sadura zarzuca nam pychę. Powodem tej pychy miałoby być zwiększenie liczby osób studiujących. Twierdzi również, że nie zauważamy problemu niskiej jakości studiów wyższych. Polecamy więc lekturę str. 218 raportu. Tak, jesteśmy dumni, że tyle osób podjęło studia wyższe po 1989 roku, jest rzeczą wspaniałą, że udało się stworzyć wiele prywatnych szkół wyższych, nawet jeżeli nie wszystkie obecnie gwarantują najwyższy poziom studiowania. Już w pierwszym akapicie części poświęconej znaczeniu uniwersytetów podkreślamy, że ważne jest, aby polskiemu boomowi edukacyjnemu nadać wreszcie charakter jakościowy, a nie tylko ilościowy. Cała ta część raportu przedstawia rekomendacje dotyczące sposobów poprawy jakości edukacji wyższej. To właśnie jest naszą podstawową troską, kiedy myślimy o polskich uniwersytetach.
Stawiany nam zarzut, że nasza propozycja wzmocnienia konkurencyjności jest niepotrzebna, bo polska szkoła dobrze wyławia talenty, jest nietrafiony. Eksperci zajmujący się badaniem szkolnictwa wyższego jasno podkreślają, że jedynym sposobem poprawy jakości nauczania jest wymuszenie konkurencyjności między uczelniami przy zachowaniu autonomii. My nie postulujemy większej konkurencyjności między uczniami i studentami, ale między szkołami w walce o najlepszych studentów. 10 rozdział raportu (niezauważony chyba przez dr. Sadurę) dotyczy zmiany programów i zasad nauczania w szkołach. Kształcone powinny być umiejętności współpracy, pracy zespołowej, wspólnego rozwiązywania problemów. Jest dla nas jasne, że wyzwania gospodarki i świata wymagają już nie wielkich indywidualności, ale wspólnej pracy wielu osób.
Kolejnym naszym grzechem jest według dr. Sadury marnotrawstwo. Uważa, że propozycja przeprowadzania egzaminów zewnętrznych jest niesłuszna, bo chcemy wykorzystywać dobre narzędzie do złych celów. Według niego będzie to wzmagać selekcję. Jesteśmy zdania, że egzamin pozostaje najlepszym obecnie sposobem weryfikacji jakości. System egzaminowania powinien być tak skonstruowany, by motywować do lepszej pracy.
Kolejny zarzut to lenistwo: proponowane przez nas rozwiązania są banalne i nieprecyzyjne. Takie podejście dr. Sadury jest bardzo smutne. Nas bardzo cieszy to, że wystarczą rozwiązania proste, nieskomplikowane, łatwe do realizacji, by w szybkim tempie poprawić dostępność i jakość nauczania w Polsce. A nieprecyzyjność? Raport ma charakter także diagnostyczny, obejmuje bardzo wiele obszarów życia społecznego i gospodarczego, nie stanowi precyzyjnej strategii rozwoju szkolnictwa w Polsce, ale przedstawia, w naszym przekonaniu, właściwe kierunki zmian. I taka jest jego rola.
Dr Sadura próbuje proponować rozwiązania w obszarze, na którym – naszym zdaniem – się nie zna. Zarzuca nam m.in., że koncepcja wprowadzenia bonu lub kredytu jest sprzeczna z konstytucją. Zgodnie z obecną jej treścią - tak, jest sprzeczna. Ale w niedalekiej przyszłości jedynym sposobem poprawy jakości kształcenia jest wprowadzenie kredytu studenckiego. By pieniądze były przywiązane do studenta i on, dokonując wyboru uczelni, przynosił je ze sobą. Sposób finansowania tych kredytów, system stypendiów dla najuboższych lub najzdolniejszych, mechanizmy umarzania kredytów trzeba sumiennie dopracować. Jesteśmy głęboko przekonani o słuszności tego rozwiązania. Nasza pewność opiera się na analizach systemu szkolnictwa wyższego w innych krajach – Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Niemczech. Podobnie twierdzą zresztą, jak zauważa sam dr Sadura, rektorzy polskich uczelni. Postulaty wprowadzenia kredytów nie są zgłaszane jedynie przez rektorów szkół publicznych, ale także niepublicznych. To właśnie poprawiłoby jakość nauczania i zwiększyło dostępność edukacji na poziomie wyższym (absolwenci z terenów wiejskich mieliby równy do niej dostęp).
Edukacja nie stanie się towarem – pozostanie prawem. Chcemy, by tym prawem pozostała dobra edukacja, a nie taka, o której w swoim tekście rozpisuje się dr Sadura. Autor polemiki uważa, że efekty wprowadzenia naszych postulatów w życie będą fatalne. Jego zdaniem nie została przedstawiona spójna koncepcja zmian. Odrzucamy ten zarzut. Postulujemy zwiększenie dostępności edukacji dla dzieci najmłodszych, kładąc nacisk na dostępność żłobków i przedszkoli na terenach wiejskich. Postulujemy zwiększenie nakładów na edukację (niezbędny warunek poprawy dostępności), ale dodajemy zastrzeżenie, że proste zwiększanie nakładów nie przyniesie oczekiwanych efektów. Chcemy, aby rodzice w większym stopniu angażowali się w proces edukacji i wychowania dzieci. Proponujemy wprowadzenie zasad konkurencyjności między szkołami wyższymi. Studenci – dysponując kredytem – będą wybierać te uczelnie, które będą im dawały gwarancję dobrego nauczania. Proponujemy przewartościowanie stosunku do nauki wśród przedsiębiorców. W końcu zależy nam na tym, by więcej Polaków korzystało z programów kształcenia przez całe życie i tzw. life-wide learning. Naszym zdaniem to jest spójna koncepcja działań w obszarze edukacji.
Dr Mikołaj Herbst – współautor raportu Polska 2030, pracuje na Uniwersytecie Warszawskim
Jakub Wojnarowski – współautor raportu Polska 2030, pracuje w Fundacji na rzecz Nauki Polskiej
Na podobny temat
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...