NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Grela: Palę Londyn Drukuj
Szymon Grela (Klub KP w Londynie)   
10.08.2011

Zaczęło się to od drobnego, nic na pozór nieznaczącego wypadku natury zdecydowanie prywatnej. Pewnego pięknego listopadowego wieczora na rogu ulicy Vivienne i bulwaru Montmartre Jeannette oświadczyła Pierre’owi, że potrzeba jej nieodzownie wieczorowych pantofelków.


Tak Bruno Jasieński rozpoczynał swoją opowieść o upadku Paryża. Przypominając sobie książkę Palę Paryż trudno uniknąć skojarzenia z tym, co działo się ostatnio na ulicach Londynu. Sam punkt zapalny nie był oczywiście natury zdecydowanie prywatnej. Dwóch policjantów zastrzeliło czarnoskórego 29-latka, Marka Duggana, który ponoć nie stawiał żadnego oporu. Choć to oczywiście tragedia, to w szerszym kontekście nie jest to wydarzenie niespotykane. Ofiary śmiertelne nie są na ulicach Londynu rzadkością. Jednak z jakiegoś powodu ten konkretny przypadek spowodował, że niczym dżuma po ulicach Paryża u Jasieńskiego, tak po Londynie rozlała się fala zamieszek. I po kolei zapłonęły: Tottenham, Edmonton, Hackney… Po trzech dniach trudno znaleźć w mieście dzielnicę, w której nie wybuchł choć jeden pożar lub nie dokonano innych zniszczeń. Do Londynu dołączyły wkrótce inne miasta: Birmingham, Liverpool, Manchester, Leeds, Bristol i Nottingham, czyli wszystkie największe skupiska ludności w kraju.


Zamieszki te mają jedną ciekawą cechę. Orbitują wokół towarów, przedmiotów konsumpcji. Poza kilkugodzinnym niedzielnym protestem niewiele mają już wspólnego ze śmiercią Duggana. Partycypujący, przede wszystkim młodzi ludzie z imigranckich rodzin nie wybiegli na ulicę i nie podpalają budynków, by walczyć z nierównościami społecznymi i segregacyjną polityką państwa (przynajmniej nie świadomie). Przyszli zarobić. Bo zamieszki te oprócz podpalania, dewastowania i walk z policją polegają przede wszystkim na rozkradaniu towarów z okolicznych sklepów. Istnieją zorganizowane grupy, które podjeżdżają samochodem pod wcześniej wybrany sklep, biorą, ile mogą, pakują do bagażnika i odjeżdżają. Niczym niefortunne pantofelki Jeannette, które zniszczyły Paryż, tak teraz telewizory LCD, konsole do gier i markowe ubrania rujnują Londyn.


Administracja Camerona ma ostatnio pełne ręce roboty. Po masowych protestach studentów i związkowców, w których udział brało setki tysięcy ludzi, do głosu dochodzą teraz wykluczeni. Bo tak też należy ich nazwać. W znacznej części bezrobotni, niewykształceni, potomkowie imigrantów z innych niż biała grup etnicznych. Udział w zamieszkach niewiele ich kosztuje, bo niewiele mają do stracenia. Nie boją się utraty pracy, czy komplikacji w przyszłym jej znalezieniu, bo pracy nie mają i nie spodziewają się znaleźć. Nie boją się wyrzucenia ze szkoły, bo do żadnej nie chodzą. Ich źródłem zarobku często bywa handel narkotykami czy drobne kradzieże, których konsekwencje są porównywalne do grożących im teraz za udział w zamieszkach. Wykluczeni są nie tylko z życia społecznego, ale przede wszystkim z udziału w powszechnej konsumpcji, co więcej – mieszkają w Londynie, miejscu, które jest jednym z jej międzynarodowych symboli. System wyparł ich na margines, jednocześnie na każdym kroku kusząc wszechobecnymi reklamami i obiecując lepsze życie.


Cameron w swoim pierwszym po powrocie do Londynu wystąpieniu nie odniósł się do szerszego kontekstu sytuacji. Mówił jedynie o metodach zapobiegania zamieszkom. Uczestnikom groził surowymi karami, uspokajając jednocześnie „praworządnych” obywateli. W gruncie rzeczy trudno mu się dziwić, na pewno jest to najkorzystniejsze z PR-owego punktu widzenia. Poza tym każdy zgodzi się, że kluczowym zadaniem administracji jest w taki momencie ustabilizowanie sytuacji w kraju.


Jednak do tej rozmowy rząd Camerona, jak i całe brytyjskie społeczeństwo, prędzej czy później, będą musiały powrócić. Bać się jednak należy tego, że nie będzie to dyskusja o tym, jak poradzić sobie z rosnącym rozwarstwieniem i społecznym wykluczeniem imigrantów, a o tym, jak poradzić sobie z „dżumą”, która wtargnęła do Wielkiej Brytanii spoza granic Europy, i skończy się to po prostu zaostrzeniem brytyjskiej polityki imigracyjnej.  Nie jest to scenariusz trudny do wyobrażenia, gdy widzimy nowych „obrońców Europy”, którzy jak grzyby po deszczu powyrastali w prasie czy na portalach społecznościowych.


Patrząc na zdarzenia w Londynie, można odnieść wrażenie, że w społeczeństwie brytyjskim, zwykle określanym jako konserwatywne, drzemie jakaś olbrzyma, choć niezwykle rozproszona, siła. Podczas ostatnich kilku miesięcy Londyn był świadkiem ogromnej liczby wydarzeń spowodowanych wyjątkową społeczną mobilizacją, której dawno nie widział żaden kraj Zachodu. Niespotykane są na przykład reakcje mieszkańców na zamieszki, którzy oddolnie organizują obywatelską akcję sprzątania miasta czy zakładają strony internetowe mające pomóc w identyfikacji okradających sklepy. Społeczeństwo brytyjskie jest w stanie samo rozwalić pół miasta, a następnie samo po tym wszystkim posprzątać. Tamtejsze władze powinny się chyba cieszyć, że nie znalazł się nikt, kto wskazałby tłumowi jakiś kierunek marszu. Może właśnie dlatego londyńskie Tower jeszcze stoi, Pałac Buckingham pozostał niezdobyty, a żadna z dzielnic Londynu nie proklamowała się jeszcze niepodległą republiką.

  

  


Komentarze
Dodaj nowy
a.a.b   |10.08.2011 13:01:12
a moze wlasnie dlatego sie nie znalazl nikt, kto wskazal kierunek, bo
spoleczenstwo samo sie umie organizowac bez tego? najlepsze do manipulacji sa
bierne spoleczesntwa.
kot  - genialne fakty   |10.08.2011 13:19:23
"System wyparł ich na margines, jednocześnie na każdym kroku kusząc
wszechobecnymi reklamami i obiecując lepsze życie…"
"dżumą
strixy   |10.08.2011 14:09:22
Duggan był uzbrojonym narkotykowym dilerem. Jak słusznie zauważa spora część
mieszkańców Londynu, policja w konfrontacji z uzbrojonym napastnikiem ma sekundy
na podjecie decyzji - strzelać czy dać się zastrzelić. Proponuję uzupełnić fakty
i poczekać na wynik śledztwa. Nie usprawiedliwiam nikogo, ale uważam, że jest za
wczesnie aby wyciągać tak daleko idące wnioski.

Według mnie ci ludzie rabujący
sklepy niczym się nie różnią od sąsiadów Polaków wydających Żydów w ręce
nazistów w czasie II Wojny Światowej aby zająć ich mienie. Logika jest ta sama:
‘nie mam, ale chcę mieć, więc moje działanie jest usprawiedliwione. Warunki mi
sprzyjają, więc w końcu zdobędę to, co chcę. Cierpienie innych się nie liczy.’
Socjopatia. To są osoby bez żadnej ideologii, opętane żądzą posiadania.
Większość mieszkańców UK boleśnie odczuła skutki kryzysu ale jednak nie rabują
swoich bogatszych sąsiadów. Skutkiem tego będzie jeszcze więcej bezrobotnych,
ponieważ sporo zniszczonych sklepów nie podniesie się. Spłonął też magazyn Sony,
w którym znajdowały się kopie albumów wielu artystów. Z pierwszej ręki wiem, że
oznacza to okropne straty finansowe dla nich. Ale to już nie obchodzi tych
walczących o telewizory.
Madderdin  - Konsumenci?   |10.08.2011 16:16:51
Widzę, że linia ideowa została wytyczona. A tymczasem zamieszek nie
wszczęli ci, co pojechali pracować na zmywaku. Ilu Polakół pojechało tyrać i nie są wykluczeni bo pracuja. A
tamte są wykluczone bo robić się nie chce, i dlatego nad nimi
Krytyka Polityczna się pochyla, apoteozując bandziora.
ubik   |10.08.2011 21:29:47
@Madderin: nic nie zrozumiałeś chłopie. Polak startuje z innego poziomu i
dla niego zmywak jest przez jakiś czas luksusem, dla którego gotów jest harować,
bo w kontekście ma polską pensję w wysokości tysiąca złotych. Angol ma w
kontekście swoich bogatych współziomków (do których Polak się już nie
porównuje), co jest wynikiem rosnącego od lat 70-tych rozwarstwienia
społeczeństwa (to znaczy bogaci coraz bogatsi, a biedni względnie coraz
biedniejsi). To są dosyć proste sprawy. Zdawałoby się.
tls   |10.08.2011 19:58:31
Dualizm korpuskularno-falowy się kłania. Każdy z okradających i/lub
podpalających sklepy i/lub samochody jest cząstkowym bandziorem. Ale jeżeli się
nagle okazuje, że życie w stolicy jednego z (wciąż) najważniejszych państw
świata może zdezorganizować niezorganizowana grupa bandziorów to znaczy, że
problem jest falowy (systemowy). Chuligani nie muszą mieć świadomości klasowej
żeby być członkami podklasy. Z drugiej strony charakter tejże określają nie
tylko jej członkowie ale i otoczenie w jakim istnieje. Jeżeli po wsadzeniu
bandziorów do więzienia nic się w otoczeniu nie zmieni to za parę lat, może
nawet szybciej niż zamknięci opuszczą miejsca swojego odosobnienia, wyrośnie
kolejne pokolenie bandziorów czy tego chcą czy nie.
strixy   |11.08.2011 00:12:57
Doskonale rozumiem, iż rozwarstwienie społeczne jest frustrujące, bo sama się z
nim borykam.

Jednakowoż uważam, że człowiek jest zobowiązany zachować pewne
podstawowe normy etyczne i nie kraść telewizora z płonącego sklepu sąsiada,
tylko pomóc mu ugasić pożar.

Chyba ktoś tu stracił perspektywę? Ci ludzie mają
co jeść i gdzie mieszkać, po prostu chcą MIEĆ wiecej. To nie jest Auschwitz,
gdzie nieludzkie warunki prowadziły do nieludzkiego zachowania.

Jeśli
ograniczona zdolność nabywcza staje się usprawiedliwieniem kradzieży i
wandalizmu, to powinniśmy brak atrakcyjności seksualnej uznać za okoliczność
łagodzącą dla gwałtu. Bo przecież każdy chciałby pobzykać….
kot   |11.08.2011 01:00:36
Najbardziej ważki głos w sprawie wydarzeń w Anglii.
Człowiek, który rozumie jak
działa system.
Szymon Grela(KP)-jeszcze o nim usłyszycie.
-Będę o tym pisał na
blogu
Marcin  - Pan Szymon Grela nie zauwaza na czym problem poleg   |11.08.2011 15:41:40
Pan Grela powinien zaczac od tego ze Pan Duggan ktory "który ponoć nie
stawiał żadnego oporu" ( skad pan Grela o tym wie?) byl lokalnym handlarzem
tzw. "crack cocaine" i byl uzbrojony.

Jego smierc nie ma nic wspolnego
z ulicznymi awanturami - bo jesli to mialaby byc prawda to znaczy ze praworzadni
obywatele, oburzeni smiercia kompletnie nie znanego sobie czlowieka nagle
zaczeli pladrowac i palic.

Szczerze, prosze wybaczyc ale niedobrze mi sie robi
kiedy slysze lewicowych politykow sugerujacych ze zamieszki to wina "ciec w
programamch socjalnych i zasilkach"

To by znaczylo ze wystarczy tej holocie
dac wiecej pieniedzy (moich) i bedzie grzecznie siedziala i grala w
szachy?

Moze wiec wspolczesna lewica spojrzy prawdzie w oczy i przestanie
zaprzeczac faktom?
Fakty sa takie ze to spoleczenstwo dobrobytu i jego praktyki
doprowadzily do tego co sie dzieje.

Jak?
W ten prosty sposob ze w tym kraju
dorasta juz 3 pokolenie chlopcow ktorzy nigdy nie widzieli swoich ojcow
wychodzacych do pracy.

Jakie wartosci ma przekazac swojemu synowi ojciec ktory
nigdy nie pracowal? Jezeli ustanawia sie place minimalna ktora nie uzasadnia
zatrudnienia ludzi mlodych albo tych o slabych kwalifikacjach, a jednoczesnie
ustanawia sie zasilki nieomalze rowne tej placy minimalnej to trzeba miec
trudnosci z kojarzeniem podstawowych faktow by nie przewidziec jaki to ma efekt
na bezrobocie wsrod mlodych i slabo wykwalifikowanych.

Mlod adziewczyna nie
bedzie szukala pracy ani bo dostahnie wiecej pieniedzy (moich) od panstwa za to
ze urodzi kolejne dzieci facetowi z ktorym si eformalnie nie zwiaze (kolejne
pieniadze dla "smaotynych" matek)

TO wszystko jest systemem bodzcow
ktore motywuja do tego by slabiej wyksztalceni badz mniej inteligentmi ludzie
:
-nie pracowali
-plodzili wiecej dzieci , przekazujac im swoj swiatopoglad i
podejscie do zycia
-glosowali oczywiscie na tych ktorzy zapewniaja im calkiem
godne zycie z apieniadze zabrane reszcie spoleczenstwa.

Jesli czlowiek dorasta
w sytuacji kiedy dostaje pieniadze innych ludzi za nie robienie niczego,
pieniadze zabrane innym podatnikom przez panstwo, to taki clzowiek nabiera
prekonania ze owa sytuacja jest normalna.

Nabiera przekonania ze owe pieniadze
"mu sie naleza" i nie bedzie widzial nic niemoralnego w "rabowaniu
bogatych" czyli sklepow z RTV.

"Mi sie nalezy" powinno byc mottem
tego pokolenia.

Mialem kolezanke ktora oburzona szczerze i do glebi
ograniczeniem rzadowych dotacji do studiow domagala sie ich przywrocenia. Na
moja uwage ze owe dotacje sa zawsze finansowane z czyichs podatkow - czesto
ludzi gorzej uposazonych nie ona sama, kredytow zaciaganych przez rzad ktore
wszyscy beda splacac, albo dodrukowania pustej forsy przez rzad.

"Ja zawsze
marzylam o tym zeby zrobic Master Degree" - i to jest wlasnie ten rodzaj
mentalnosci ktory kieruje rabujacymi sklepy - "Mi sie nalezy" i
"Mam prawo domagac sie od rzadu aby zabral pieniadze innym obywatelom po to
by dac je mi na realizacje moich marzen"

I to jest dokladnie ten sam
mechanizm w przypadku gornikow demolujacych tereny przed sejmem (dajcie nam kase
innych ludzi na nasze wczesniejsz eemerytury, bo jak nie to podpalimy opony) ten
sam mechanizm u taksowkarzy w Grecji kiedy rzad chce otworzyc dostep do zawodu
oni blokuja ulice.

Bo to rzad daje przywileje najglosniejszym i
najagresyniejszym grupom spolecznym po to by kupic ich poparcie za pieniadze
porzadnych ludzi.
przywileje raz rozdane ciezko jest odebrac, co widac i w
gracji i pod sejmem i w londynie
Madderdin  - @Ubik   |11.08.2011 15:42:57
To czas zmienić im perspektywę. Wysłać do Zimbabwe to się poczują bossami i
będzie fantastik. A tek ze szczęścia głupieją.
Zasady wyrównywania poziomu życia
są trywialne. Jak masz jednego gościa metr sześćdziesiąt wzrostu a drugiego 1.80
i chcesz wyrównać to trudno tego co ma 1.60 naciągnąć, choćby do metr
siedemdziesiąt. A temu, co ma 1.80 łatwo obciąć nogi, albo i głowę.
Madderdin  - @tls   |11.08.2011 16:12:05
Mówiąc o "chuliganach" że sa "niezorganizowani" niestety
nieprecyzyjnie opisujesz rzeczywistość. Aby do takich zamieszek doszło owa klasa
bandycka musi być zorganizowana i okrzepnięta (tzw gangi).
kot   |11.08.2011 17:45:35
Bardzo uwodząco ciekawa wypowiedź.
Gotów bym przyznać Ci dozę
racji.
Mówisz:"dorasta juz 3 pokolenie chłopców którzy nigdy nie widzieli
swoich ojców wychodzących do pracy."
To teraz są dwie możliwości albo

ojcom nie chciało się pracować, albo nie mogli dostać pracy, bo jej nie było. W
tym drugim wypadku ten ojciec mógł być najbardziej pracowitym człowiekiem (czy
takich wypadków nie ma?! Jest niewielki margines ludzi, którzy nie będą chcieli
pracować, gdy jest praca). Tymczasem społeczeństwo odmówiło mu przywileju
pracy. Nie tylko został poszkodowany brakiem możliwości zarabiania,na dodatek
jego syn nie będzie miał dobrego przykładu i będzie miał dużo czasu aby patrzeć
jak się stacza. I Ty tego człowieka wrzucasz do wora z leniuchami i bandytami.
Taki z Ciebie moralista?
Marcin  - @kot   |11.08.2011 22:47:36
Sluchaj:

piszesz:
"ojcom nie chciało się pracować, albo nie mogli dostać
pracy, bo jej nie było."

to nie ma zadnego potwierdzenia w faktach.
Pracy
"bylo" na tyle ze moglo ja wykonywac setki tysiecy emigrantow od lat
50tych-60tych,a od ostatnich 7 lat 1,5 miliona dodatkowych emigrantow z panstwo
"nowej unii"

2ga mozliwosc o ktorej piszesz:
"Tymczasem
społeczeństwo odmówiło mu przywileju
pracy"

Dokladnie tak. A wiesz jak mu
jej odmowilo (zakladajac ze jest to czlowiek ktory chce pracowac?

Odmowilo mu
jej w ten sposob ze ustalilo owo spoleczenstwo , niewatpliwie ze szlachetnych
pobudek i "checi pomocy" - najbardziej uderzajace w niewyksztalconych i
niewykwalifikowanych oraz mlodocianych prawo - place minimalna. Nikt kto ma
odrobine rozumu nie kwestionuje zwiazku przyczynowo-skutkowego pomiedzy
wprowadzeniem placy minimalnej a zwiekszeniem bezorbocia wsrod
mlodocianych/niewykwalifikowanych pracownikow.

Jesli taki czlowiek nie ma
wystarczajaco kwalifikacji albo doswiadczenia dzieki ktoremu moglby wypracowac
dla firmy zysk uzasadniajacy zatrudnienie go za pensje powyzej owej urzedowej
pensji minimalnej to co sie stanie?
a) zatrudnia sie go na czarno
b) wywala sie
go z pracy

wprowadzajac place minimalna ustalona urzedowo pozbawiamy mozliwosci
tych ludzi do tego by mogli konkurowac na rynku pracy przy pomocy swojego
najwazniejszego atutu - nizszej pensji i stopniopwej mozliwosci zdobycia
doswiadczenia i umiejetnosci.

I to sa fakty.

Do tego ustanawiamy zasilek dla
bezrobotnych nieomal rowny owj pensji minimalnej.
I co sie dzieje?

Kazdy system
musie byc oceniany na podstawie realnych efektow i bodzcow jakie wprowadza w
spoleczenstwie.

Realny efkt i bodziec tworzrony przez takie rozwiazania
powoduje ze ten czlowiek, o ktorym zakladamy ze chce pracowac, bo jest zdrowy i
nie chce zyc z zasilku - jest bardzo efektywnie dmeotywowany do podjecia pracy.


I to jest wlasnie to co realnie wypycha
mlodocianych/niewyksztalconych/niedoswiadczonych pracownikow z rynku pracy.

Ten
system jest realna zacheta do tego by nie pracowac, bo zakladajac ze ktos moze
byc zatruniony tylko za owa pensje minimalna bo nie ma
wyksztalcenia/doswiadczenia/umiejetnosci - to jakim bedzie dla niego bodzcem to
ze ktos kto nie pracuje dostaje takie same pieniadze?

Pracuje w UK od 7 lat,
zaczynalem od zwyklej wakacyjnej pracy w fabryce. Tyralem jak pies, odkladalem
pieniadze, skonczylem tutaj studia. Kiedy pozniej pracowalem w tej samej fabryce
w dziale kadr widizalem dokladnie statystyki zatrudnienia. Anglicy przysylani do
pracy przez urzad przez pracowali w 95% przypadkow dokladnie tyle ile potrzeba
bylo czasu do ponownego uzyskania prawa do zasilku.

Dlaeczgo , bo stworzono
system ktory sprawia ze takie wlasnie zachowania sa nagradzane. Stworzono go
oczywiscie ze szlachetnych pobudek "ochrony pracownikow" tyle ze jego
realne dzialanie jest dokladnie odwrotne
Madderdin  - płaca minimalna   |12.08.2011 00:48:03
Ojtam ojtam. Jakby chciał to by robił. Nie demonizujcie znaczneia płacy
minimalnej. Zamiast demonizowania lepiej idźcie się pytajcie dilerki, na jakich
warunkach by się wzięła za uczciwą robotę. I zorganizowane środowiska paserskie,
co w Londynie zaszalały.
winIO   |12.08.2011 03:32:48
@Marcin

Nie bede polemizowal z wieloma watkami Twojej wypowiedzi, ale
cyt. "Ja zawsze
marzylam o tym zeby zrobic Master Degree" - i to jest
wlasnie ten rodzaj
mentalnosci ktory kieruje rabujacymi sklepy -
"Mi sie nalezy"


W kazdym kraju, w ktorym politycy chec posiadania 42 calowej plazmy
zrownuja z checia ksztalenia i doskonalenia sie predzej czy
pozniej pojawi sie problem dziedziczonej nedzy. Biorac pod uwage fakt
iz w UK kultura zostala zastapiona chamstwem prawicowych tabloidow, nedza
ta wyewoluowala w strone zwyklego menelstwa. Za powstanie tych rzesz
menestwa odpowiedzialni sa w pierwszym rzedzie Torysi. Jezeli
pierwszego zlodzieja w UK czyni sie doradca rzadowym, to nie oczekujmy
ze chavs beda od niego bardziej szlachetni. New Labour - to juz jest w
ogole banda polglowkow. Od Torysow odroznia ich tylko rozdawnictwo
zasilkow.

Mowisz o zachetach do niepracowania. To prawda, ale nie cala.
Robiles kiedys moze kalkulacje jak wygladalby budzet domowy singla
mieszkajacego w Londynie bez wlasnego mieszkania, pracujacego za
minimalne wynagrodzenie ? Jesli nie, to goraco polecam. Rachukow jest
moze na minute, a wnioski calkiem ciekawe. Moze przejdzie ci zdziwienie
czemu Brytyjczycy pier… taka prace.
kot   |12.08.2011 12:23:18
Chyba Ci się Marcin wypsnęło- ale nie przypadkowo i ładnie Cito wyjął
winIO.
Żarty żartami ale sprawa jest innego kalibru. Miałbyś rację i ci, którzy
myślą podobnie wtedy gdyby w blokach wszyscy mieli podobne warunki startu. -To
nie możliwe bo ludzie są różni! Ale żeby ideologia była OK to system powinien
do tego dążyć.
I jest jeszcze coś ciekawego w Twojej wypowiedzi na czym można
budować.
Przyznajesz,że stosunki społeczne nie są czymś raz na zawsze danym, że
podlegają zmianom, a zatem system można i trzeba doskonalić. Bądź konsekwentny i
to już jest coś.
viking   |12.08.2011 18:32:05
Zamieszki w UK mogłyby stanowić asumpt do całkiem ciekawej dyskusji o
przyszłości lewicy.
Po pierwsze - wbrew temu, co pisze Marcin, trudno winić za
to, co się dzieje państwo opiekuńcze, bo gdyby to w nim tkwił problem, płonąłby
Sztokholm, Amsterdam, może Berlin a nie Londyn. Wielka Brytania jest państwem
stosunkowo liberalnym gospodarczo.
Po drugie- inaczej niż w Paryżu, trudno
przypisać antypaństwową agresję wyłącznie imigrantom.
Wydaje się więc, że
brytyjskie zamieszki pokazują, iż nadmierne, nieograniczane rozwarstwienie
klasowe, prowadzi do olbrzymiej demoralizacji pewnej części społeczeństwa.


Niestety, Szymon Grela, nie wykorzystuje w najmniejszym stopniu okazji, jaka
się nadarza. Zamiast lewicy, wybiera lewactwo a zachwyt wobec jego chłopięcych
marzeń o fantastycznych rozpierduchach, staje się jedynie udziałem
"kota". Biorąc pod uwagę, iż "kot" ma orgazm przy każdym
artykule KP, słabe to osiągnięcie.
Ja, ze swojej strony, nie będę tu już
moralizował, iż nie należy gloryfikować przemocy. Też jestem chłopcem, w dodatku
nie wierzącym w "konstruowaną społecznie płeć" i inne rzeczy, w które tu
niektórzy wierzą. Pewnie dlatego, rozumiem to chłopięce podniecenie, gdy jest
jakaś "akcja", bunt i rozpierducha.
Tyle tylko, że w KP zaczyna
dochodzić do pewnego pomieszania konwencji. To, co się dzieje na ulicach
Londynu, to nie film, w którym grupka zbuntowanych bierze sobie to, co jej się
należy a my się możemy cieszyć, że robi to widowiskowo. Nikomu niczego złego nie
życzę, ale myślę, że gdyby wybito szyby "klubu KP w Londynie" i zabrano
z niego komputery i inne kapitalistyczne akcesoria, opamiętanie byłoby
natychmiastowe. Niektórzy, gdy oglądają rzeczywistość z bezpiecznej odległości,
mają wrażenie, że oglądają film. Dopóki sama rzeczywistość nie przekona ich o
tym, że filmem nie jest.
gosc  - z croydon…   |13.08.2011 00:04:31
w jaki sposób wykluczona jest pracownica currys okradajaca sklep, w ktorym
pracuje? albo 13-letnie dzieciaki, na które donoszą rodzice, bo wiedzą, że mają
wszystko, czego potrzebują, a nawet więcej? to nie była żadna demonstracja
wykluczonych. a tekst prezentuje, jak można dorobić ideologię do kradzieży,
włamań i podpaleń.
s   |13.08.2011 16:36:53
Określenie o marginalizacji imigrantów w UK jest zbyt pochopnie sformułowane.
Podobnie jak strasznie zbanalizowane stwierdzenie o "konserwatywnej"
Brytanii. Przed napisaniem artykułu proponowałabym przestudiowanie wszystkich
odcinków Little Britain. Owszem, konsumpcjonizm posunięty do granic możliwości,
zasiłki, pomoc socjalna państwa i kryzys socjalizacji - wszystko to rodzi
sytuacje, których byliśmy światkami w ostatnich dniach, pielęgnuje roszczeniowe
podejście do instytucji Państwa i potęguje niechęć do jakiejkolwiek pracy. O
marginalizacji nie może być mowy. Dawno zapomniany konserwatyzm brytyjski,
bogata przeszłość kolonialna, niespotykana tolerancja (wbrew wszystkim mitom)
oraz fascynacja wszystkim co odmienne ukazały Światu społeczeństwo niezwykle
zróżnicowane rasowo, narodowościowo i religijnie. Ta różnorodność to współczesna
Brytania, wraz ze wszystkim jej niezwykłościami i dysfunkcjami.
kot   |13.08.2011 17:08:33
-"Zamiast lewicy, wybiera lewactwo .. zachwyt wobec jego chłopięcych
marzeń
o fantastycznych rozpierduchach"
-viking!- gdzie to widzisz w tym tekście
Greli?! Tego niema. Zero.
szkot  - zamieszki to Anglia nie Brytania   |13.08.2011 20:27:28
Miasta objęte zamieszkami to większe miasta w ANGLII, a także dzielnice Londynu
znane z działalności lokalnych gangów. Zamieszki nie przeniosły sie do Szkocji,
Walii i Płn.Irlandii, bynajmniej nie dlatego że nie ma tam dużych miast i
kultury gangów, vide Glasgow, Cardiff, Belfast. Glasgow w którym mieszkam od 10
lat ma wiele gangów i wiele miejsc na east-end to no-go areas, niemniej jednak
tu prowadzone są inicjatywy "odzyskiwania" małolatów zarażonych kulturą
gangów, i te inicjatywy wydają się być skuteczne. Wśrod młodocianych przestępców
objętych programem powtórna przestępczość spadła o 50%. Poza tym, to już moja
hipoteza, wydaje się że w kulturze szkockich i irlandzkich gangow jest jakiś
element identyfikowania się z lokalną społecznością, co powoduje że masakrowanie
i palenie lokalnych sklepów nie bardzo wydaje się mieć sens. Poza tym, to może
być tylko zbieg okoliczności, torysów praktycznie nie ma poza Anglią, co może
dać do myślenia.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98790 Seconds