NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Po krzyżu Drukuj
Maciej Gdula   
17.09.2010
Po krzyzuA jednak da się przestawić! Minister Michałowski usunął krzyż spod pałacu i wydaje się, że mógł to zrobić dużo wcześniej. Jednak czy naprawdę mógł? 3 sierpnia 2010 z dzisiejszej perspektywy wydaje się trochę inną epoką. W tych zamierzchłych czasach partie polityczne musiały z szacunkiem odnosić się do kościoła, bo inaczej spadało na nie odium zoologicznego antyklerykalizmu, polski lud był podobno katolicki i konserwatywny, a księża publicznie spotykali się tylko z czcią. Dziś można już znowu rozmawiać o wyznaczeniu nowych linii oddzielających kościół od państwa. Lud 9 sierpnia pokazał, że nie tylko pod krzyżem Polak jest Polakiem, a księża nie mogą liczyć na taryfę ulgową, choć nie wszyscy na szczęście od razu nazywają ich ubekami. Przestawienie krzyża do kaplicy w pałacu prezydenckim dziś jest po prostu łatwiejsze i pewnie dlatego minister Michałowski poradził sobie wreszcie z tym trudnym zadaniem.

Na sprawie krzyża stracili przede wszystkim starzy wyjadacze, którzy kalkulowali według dawnych zasad. Platforma nie chciała od razu usuwać krzyża, żeby nie narażać się kościołowi i kultywować swój wizerunek partii umiarkowanej, a wyszło na to, że w sprawach bardzo dla ludzi ważnych jest partią wyjątkowo niekonsekwentną i słabą. Skrajni katolicy wsparci przez PiS domagali się krzyża dla kolejnej instytucji publicznej, co robią przecież od dłuższego czasu, ale po raz pierwszy Polacy powiedzieli temu zdecydowane „nie”. Kościół liczył na to, że jego skrajne skrzydło znowu wyrwie trochę świeckiej przestrzeni i oznaczy ją krzyżem, a kościół udając, że chociaż specjalnie na tym mu nie zależało, zaakceptuje ten stan rzeczy. Jednak kościół przestał być traktowany jak „dobry policjant” i stał się wreszcie widziany jako instytucja zawłaszczająca dla siebie kolejne obszary życia.

Usunięcie krzyża sprzed pałacu nie kończy sprawy, bo konflikt o krzyż przekształcił się w spór o miejsce kościoła w życiu publicznym. Można potraktować to jako kontynuację rozliczeń z III RP, która przetrwała w stosunkach państwo-kościół, a wyzionęła ducha w kwestiach relacji elit z ludem i jeśli chodzi o uprawomocnianie reform koniecznością transformacji od realnego socjalizmu do kapitalizmu zgodnie z zasadami neoliberalnej wulgaty. Czas ostatecznie rozstać się z latami 90 i zawieranymi wtedy kompromisami z kościołem, ponieważ okazały się niszczące dla demokracji i jakości życia publicznego w Polsce. Religia w szkole to nauka konformizmu, zakaz aborcji to promowanie hipokryzji, przekazywanie majątku kościołowi to kolesiostwo w najgorszym wydaniu. Dojrzeliśmy nie tylko do przeniesienia krzyża sprzed pałacu. Dojrzeliśmy do prawdziwych zmian.
Komentarze
Dodaj nowy
tommek   |17.09.2010 23:43:42
Panie Macieju. Potrzebę oddzielenia religii od państwa rozumiem i popieram, ale
to co Pan pisze jest tak ‘pokolorowane’, że aż mdłości biorą.
Po pierwsze jakim
prawem pisze Pan, że po raz pierwszy Polacy powiedzieli temu zdecydowane nie,
skoro gołym okiem parę miesięcy było widać, że całkiem spora grupa Polaków
mówiła zdecydowane tak.
Po drugie, gdzie Pan widzi te zawłaszczone przez kościół
obszary życia, skoro kościół milczał w tej sprawie przez długi czas, a następnie
wystąpił o przeniesienie krzyża w inne miejsce, zgodnie zresztą chyba z Pańskim
postulatem oddzielania sfery religijnej od państwowej.
Po trzecie, imputuje Pan
wyraźnie jakoby konflikt przekształcił się w rzekomy spór o rolę kościoła w
państwie-mnie o tym nic nie wiadomo.
Po czwarte opowiada Pan o rozliczeniach z
III RP, tak jak byśmy już mieli IV, a marzenie Jarosława się spełniło. Opowiada
Pan też jakieś niedorzeczności o ustroju i o rzekomym niszczeniu ‘demokracji’
przez kompromisy z kościołem, zupełnie zapominając o tym, że były uchwalone
większością głosów i pan prezydent Kwaśniewski ładnie wszystko podpisał.
Opowiada Pan o rzekomych szkodach dla edukacji wywołanych przez lekcje religii,
tak jakby były one obowiązkowe, jak ubezpieczenie społeczne np.- otóż nie są.
Sam zrezygnowałem kiedyś w szkole z uczestnictwa w lekcjach religii i nikt mi z
tego powodu krzywdy nie robił, czego i Panu życzę. Kolejna sprawa jest bardzo
brzydka, bo wypomina Pan majątek kościołowi, tak jakby ten należał do Pana, a to
nie ładnie. Chciałem przypomnieć zupełnie na marginesie, że kościół został przez
pańskich ideologicznych protoplastów owego majątku zupełnie zwyczajnie kiedyś
pozbawiony w ramach ‘nacjonalizacji’, ale oczywiście Pan o tym nie wie nic. No i
to dojrzewanie…w liczbie mnogiej. Ma Pan brzydką tendencją wyrażania się w
liczbie mnogiej zupełnie bezpodstawnie, ale skoro już Pan ‘dojrzał’ to zostaje
albo spadać, albo zacząć gnić.
nikt.br   |18.09.2010 01:30:13
Gnicie to takie nieestetyczne. Ale, jak już jesteśmy w tej estetyce …
Proponuję zgłębienie wiedzy, jak tenże Kościół (z odrazą, acz przez szacunek dla
ortografii używam wielkiej litery) w posiadanie dóbr wchodził. Od tzw. donacji
konstantyńskiej np. zacząć sugeruję. Oszustwa, wyłudzenia, zbrodnie - to w
nawiązaniu do języka wypowiedzi, którą komentuję. Historię warto znać. Naprawdę.
Władze państw zaborczych, które majątki konfiskowały (a je także K(fe!)ościołowi
RP oddaje) chyba ze wstrętnymi komuchami pre-Gdulami nie miały wiele wspólnego.
To może Francja sprzed stu lat z haczykiem? Tam ideologiczni protoplaści Gduli
się z pewnością wykluli (ładny wierszyk) i zrobili śliczny rozdział
K(fe!)ościoła od kasy (znaczy państwa) - oczywiście z ładnym przypomnieniem o
cnocie ubóstwa. A we własność jak K(fe!)ościół wchodzi obecnie? Prokurator w
Komisji Majątkowej, zarzuty już chyba postawione. Przerzucenie na budżet kosztów
utrzymania tysięcy jego pracowników - katechetów (a ileż w tym księży). Że o
różnych Stellach M., rozgłośniach toruńskich, parkach oliwskich, gruntach za 1
procent, na których rosną hotele czy apartamentowce (parę adresów
warszawskich?), bezkonkurencyjnych biurach turystycznych (znaczy
pielgrzymkowych) czy innej, bezkonkurencyjnej (bo z ustawy z maja 1989r.
zwolnionej od podatków) działalności gospodarczej nie wspomnę. Przyznaję z
niesmakiem przeczytałem komentarz, na który odpowiadam. Może przez założenie
entymemetyczne, że nawet, gdy komuś o czymś nie wiadomo (o czymże to Gdula
imputuje), to nie ogłasza on światu światu swojej niewiedzy jako dowodu na
nieistnienie tego, co Gdula imputuje. Mądre to, czy głupie, co napisałem. Jeżeli
głupie, to rad jestem, bo usilnie starałem się sprostać komentującemu i, znaczy,
mi wyszło. Autora felietonu pozdrawiam, autora komentarza tak mniej troszeczkę.
nikt.
tommek   |18.09.2010 10:41:36
Wszystko fajnie i zgodnie z prawdą. Tyle, że trzeba nico uczciwości do
znienawidzonego K(fe)ścioła i historii, bo idąc tym tropem będziemy musieli
zrewidować pochodzenie majątku Cystersów w Jędrzejowie z XII w, albo akt
własności katedry gnieźnieńskiej. Jeśli kościół faktycznie sięga po cudzą
własność, to jest to naganne i godne potępienia, ale nie słyszałem o żadnym
wypadku protestu osoby prywatnej do prywatnego majątku zagarniętego przez
kościół. Natomiast słyszałem o nacjonalizacji majątku kościoła przez władzę
ludową i na tym się skupiam. Mój post jest krytyką całego artykułu i odnosi się
do bardzo jednostronnego i zupełnie bezpodstawnego sposobu argumentacji
przyjętego przez Autora. Gnicie może nie jest estetyczne, ale jest konsekwencją
‘dojrzewania’ czy się to komuś podoba czy nie i jeśli ktoś używa takiego
sformułowania w artykule i to jeszcze w liczbie mnogiej do opisania swojego
stanu rozwoju, to musi się liczyć z reakcją czytelnika. Gdyby chociaż użył
cudzysłowu, to nie miałbym żadnych pretensji.
Poza tym nie dziwię się, że osoba,
która pisze o ‘odrazie’ do K(fe)ościoła, ze mną się nie zgadza, bo ja choć z
katolicyzmem pożegnałem się dawno temu, to odrazy nijakiej nie odczuwam, na
zdrowym dystansie poprzestając, a przyklaskuje Autorowi kiepskiego,
jednostronnego i bardzo mocno naciąganego artykułu. Dużo przyjemniej czyta mi
się Twój komentarz, bo jest uargumentowany i sensowny, choć mnie nie przychylny,
niż to, co Pan Maciej Gdula był łaskaw zaprezentować.
Cercamon   |18.09.2010 02:20:20
Usunięcie krzyża sprzed pałacu nie kończy sprawy, bo konflikt o krzyż
przekształcił się w spór o miejsce kościoła w życiu publicznym.


Pobożne życzenia, chciałoby się rzec… Nie wiem, gdzie ten spór? Gawiedź
spod krzyża poszła oglądać ‘Na Wspólnej’, mohery słuchać Radia M,
za miesiąc nikt nie będzie o sprawie pamiętał i nawet durnowaty
przebój dyskotekowy ‘Gdzie jest krzyż’, lansowany również przez KP, za
chwilę wyjdzie z mody. A politycy osiągnęli to co chcieli - czyli ruch
w interesie. PO miało zasłonę dymną do swoich machlojek i podwyżek, PIS
zaktywizował wyborczo tych parę moherów więcej, bo nie ma to jak
krzyż albo samolot w walce o słupki, a postępowa lewica może sobie do
woli trąbić o upadku kościoła…
kebe   |18.09.2010 12:26:14
Czas zająć się sprawą Giewontu!
Cercamon   |18.09.2010 16:32:34
Tak jest! Przecież krzyż na Giewoncie to jest jawny i wymowny symbol ‘górowania’
kleru nad Polską! Postępowa lewico - pióra w dłoń, trzeba pójść za ciosem!
MOSCARDI  - +Hmm..   |18.09.2010 16:45:36
Cep sie woza, łod Giewuntu prec! Spróbuj zadrzeć z góralami kebe, to Ci
szybciutko wytłumaczymy na czym polega rozdział kościoła od państwa. To my
Katolicy zdania nie mamy, a Pan może swoimi brudnymi łapskami grzebać w
Kościele? Nieładnie…
Do autora: Od momentu gdy episkopat wydał oświadczenie o
przeniesieniu krzyża, krzyż stał się przedmiotem rozgrywki politycznej, w której
umoczyła się zarówno prawica, jak i lewica.
nikt.br: Wszyscy, którzy zabierali
majątek Kościołowi mają coś wspólnego. Co do historii, to warto najpierw się
samemu jej nauczyć, a potem o niej mówić. Kościół składa się z ludzi grzesznych,
niedoskonałych, którzy popełniają błędy. Czytając Twoje wypowiedzi jedyna czysta
jest lewica.. Kościół popełnia błędy, ale za nie przeprasza. Kościół to nie
tylko księża i biskupi, ale to przede wszystkim my - wierni świeccy.
MOSCARDI  - +Czy..   |18.09.2010 16:51:59
Czy nie lepszy krzyż z całym szczęściem i miłością jaką daje niż półksiężyc? A
właśnie rugowanie Chrześcijaństwa z życia publicznego przez waszych pobratymców
na zachodzie Europy doprowadziło do stopniowej islamizacji..
Cercamon   |18.09.2010 17:52:30
Wolałbym unikać dyskusji z cyklu ‘która religia jest fajniejsza’. Trudno winić
muzułmanów za to, że wyznają swoją religię - bo proszę państwa - nie każdy
muzułmanin to terrorysta i nie każdy katolik to moher. Serio! Europa w
dziedzinie religii nie ma nic Islamowi do przeciwstawienia bo sama się swoich
korzeni wyparła, a teraz, przestraszona tym co się dzieje, próbuje argumentów
siłowych takich jak zakazy i wydalanie z kraju - na razie bezbronnych Romów, ale
to jest tylko pierwsza próba żeby zobaczyć jakie będą na to reakcje. Prawdziwa
rozpierducha się prędzej czy później zacznie, nie ma innego wyjścia. I ja w tej
rozróbie prędzej stanąłbym po stronie muzułmanów. Wolę Islam niż ‘Nowy Wspaniały
Świat’.
ud3  - re: Cercamon   |18.09.2010 18:52:47
Cercamon napisa?:
Wolę Islam niż ‘Nowy Wspaniały Świat’.


Ładnie to napisałeś. Huxleyowskiego Nowego wspaniałego świata boję się
niesamowicie, islamu mniej, choć jako kobieta, nie powiem, że mam
do tej religii stosunek obojętny. Nie chodzi mi jednak o odmieniany
przez wszystkie przypadki terroryzm, ale o rolę kobiet w
świecie muzułmańskim. Jednak w każdym razie nie
postrzegam konfrontacji tzw. cywilizacji zachodniej z islamem jako
walki dobra z Mordorem… No i mam dzięki Tobie zagwozdkę do przemyśleń.
Dzięki. :)
Cercamon   |18.09.2010 20:57:51
Islam nie jest taki straszny jak go zachodnie media malują. Wystarczy się
przejechać do jakiegokolwiek kraju muzułmańskiego… Problem jest w tym, że
Zachodnia Europa się Islamu boi i go nie rozumie, a z tej pozycji ciężko jest
prowadzić jakikolwiek dialog.
Inż.Karwowski   |18.09.2010 18:58:26
Z Romami chodzi raczej o styl życia jaki prowadzą. Całymi latami jeździli wozami
po Europie, gdy reszta szła do przodu. Potem komuna ich w blokach zamknęła i
kompletnie zdegenerowała. Komuna upadła to powyjeżdżali do Włoch na przykład i
chcą żyć jak kiedyś, większość nie pracuje, dzieci rodzą dzieci, nie chodzą do
szkoły itd. Jednym słowem nie chcą żyć jak reszta, a z drugiej oczywiście ta
reszta ma ich tolerować.
Gdyby żyli jak ortodoksyjni Żydzi (tylko wśród swoich)
ale pracowali i nie stwarzali problemów nikt by się ich nie czepiał. Tu nie o
religię idzie w tym wypadku (zresztą czy Romowie to muzułmanie?).
Nie mówię, że
to tylko ich wina, ale faktem jest,że ciężko im pomóc mimo że były i są nadal
takie próby ze strony różnych instytucji. No to się w końcu ktoś wkurzył i ich
popędził.
Inż.Karwowski   |18.09.2010 19:21:07
Cd.
Tak samo jak teraz z Romami, postąpiono z bezdomnymi Polakami w Londynie,
tylko po cichu i zanim problem urósł do większych rozmiarów. Zresztą Romów,
którzy masowo przyjechali po 2007 roku (kolejne poszerzenie UE) też Angole
wsadzili do autobusów i odesłali. Tylko, że Angole nie czekali aż im wrzód
narośnie i będzie krzyk w mediach.
Co do muzułmanów, to nie jest to jakaś
jednorodna masa, którą można dowolnie kierować (mówię o imigrantach). Większość
żyje normalnie, a jakim bogom cześć oddają nikt nie pyta. Problem jest z
ekstremum. Ale to już inna historia..
Cercamon   |18.09.2010 20:34:49
Może nie wyraziłem się do końca precyzyjnie. Oczywiście nie twierdzę, że Romowie
to muzułmanie!:) I nie chodzi też tutaj o samych Romów, chodzi o fakt, że jakaś
grupa zostaje zbiorowo wydalona z kraju tylko z powodu swojej przynależności
etnicznej czy kulturowej. To jest moim zdaniem taka próba siły na stosunkowo
bezbronnej grupie i badanie gruntu pod przyszłe tego typu działania. Bo niestety
nie jest prawdą, że ‘nikt nie pyta jakim bogom oddają cześć’ muzułmanie w
Europie Zachodniej. Pyta, i to bardzo nachalnie. Chociażby ten nieszczęsny zakaz
noszenia chust na głowach przez muzułmańskie kobiety - to jest jawna przemoc
skierowana w konkretną grupę. Bo problem z muzułmanami jest w pewnym sensie
podobny - są bardzo zwartą kulturowo i przywiązaną do swojej tradycji grupą
która niekoniecznie chce się asymilować, i to się postępowej Europie nie podoba,
jest niewygodne. Oczywiście, z muzułmanami tak łatwo nie będzie ale balon rośnie
i wkrótce pęknie albo ktoś go przekłuje.
Cercamon   |18.09.2010 21:00:39
Gdyby żyli jak ortodoksyjni Żydzi (tylko wśród swoich)
ale pracowali i nie
stwarzali problemów nikt by się ich nie czepiał


No nie wiem czy Żydów się akurat nikt nie czepiał. Był taki jeden facio
ze śmiesznym wąsem…
A Żydzi to była przecież finansowa
i intelektualna elita, trudno było im zarzucić brak pożyteczności.
Wystarczył fakt, że ‘żyli tylko wśród swoich’.
Inż.Karwowski   |18.09.2010 21:12:41
Mówię o czasach współczesnych: jest w Londynie kilkunastotysięczna diaspora
ortodoksyjnych Żydów. Ubierają się inaczej, mają swoje szkoły, własne firmy i są
bardzo etnicznie inni i widoczni. Natomiast nie są problemem dla tego
społeczeństwa, oczywiście o ile nie pojawi się kiedyś jakiś facet z wąsami:)
Cercamon   |19.09.2010 04:19:12
No tak, ale tak czy inaczej nie wiem czy to dobry punkt odniesienia bo właśnie
m.in. z powodu holocaustu i innych prześladowań Żydzi są już zupełnie inaczej
traktowani w sposób specjalny. Nikt o nich nawet słówka złego nie piśnie bo
zaraz zostałby wyklęty i posądzony o antysemityzm. Muzułmanie są, jak sądzę, w
zupełnie innej sytuacji i to raczej oni mogą się obawiać nadejścia jakiegoś pana
z wąsami…
Inż.Karwowski   |18.09.2010 21:06:12
Chociażby ten nieszczęsny zakaz
noszenia chust na głowach przez
muzułmańskie kobiety - to jest jawna przemoc
skierowana w konkretną grupę.

Ja mogę się odnieść tylko do rzeczywistości londyńskiej, nie wiem jak jest
np. we Francji lub Niemczech.
Większość muzułmanek nie zakrywa twarzy,
ubierają się podobnie jak hinduski(długa kieca i kolorowa chusta na
włosach) i tych absolutnie nikt się nie czepia. Pracują w
urzędach państwowych. Zakaz (tak to rozumiem, może się mylę) dotyczy
zakrywania twarzy (nie wiem czy jest już w WB czy tylko we Francji). No
niech Pan sobie wyobrazi, że kobieta z zakrytą twarzą (oczu też nie
widać, bo mają zakryte specjalną siatką, ręce w rękawiczkach) chce pracować
w państwowej szkole. W domu, czy na ulicy przecież nikt im nie
zabrania nosić tradycyjnych strojów. I zaraz fundamentaliści podnoszą
krzyk, że im religii zabraniają wyznawać. No a gdyby
nauczycielka ubrała się jak gwiazda porno to by ją dyrektor zwolnił,
prawda? Bo nie można się ubierać jak kto chce w pewnych miejscach i tyle.
Cercamon   |19.09.2010 04:21:10
Niestety to nie chodzi tylko o burki i czadory zakrywające twarz ale o
tradycyjne chusty muzułmańskie zakrywające tylko włosy.
Pierwszy z brzegu
przykład:
http://wyborcza.pl/1,76842,7033173,Belgi
jskie_szkoly_zakazuja_noszenia_chust_muzulmanskich .html
Podobnie jest na pewno
we Francji, myślę, że mimo wszystko Wielka Brytania pozostaje bardziej normalnym
krajem… To jest dla mnie coś naprawdę obrzydliwego - jawne i otwarte dążenie
do zniszczenia tożsamości kulturowej tych ludzi, nie tylko ich
‘zasymilowania’(to też jest bardzo trudno określić - kto jest zasymilowany a kto
nie). Chyba, że rzeczywiście dążymy do realizacji wizji Huxleya, Nowego
Wspaniałego Świata gdzie wszyscy są jednakowi i jednakowo w nic nie wierzą.

Ten
Pakistańczyk o którym pisałeś to bardzo fajny przykład. Ale jestem sobie w
stanie wyobrazić postępowych lewicowców którym przeszkadzałoby, że modli się on
w pracy, i to 5 razy dziennie, i uznali by to za objaw zniewolenia,
dyskryminacji, fundamentalizmu i ch.. wie czego jeszcze.
Cercamon   |19.09.2010 04:06:53
A apropos burek:
Kobiety w burkach nie byłyby obsługiwane w urzędach, wpuszczane do środków
publicznego transportu, a w skrajnych wypadkach wymierzano by im
mandaty.

http://wyborcza.pl/1,75477,7512720,Zakaz_noszenia _burki_staje_sie_coraz_p
opularniejszy.html#ixzz0zw 8iNcdh
Inż.Karwowski   |19.09.2010 12:40:18
@Cercamon
Tak, z tymi Żydami to zły przykład, wiem:),ale staram się głównie
pisać o tym co widzę za moim własnym oknem, a tam bardzo często widzę ich.
Co do
burek w urzędach i środkach transportu, to jeśli chodzi o WB, kobiety te już od
dawna łamią istniejące przepisy. Nie można do banku wchodzić nawet w kapturze,
bo ochrona natychmiast prosi o zdjęcie go z głowy (wypróbowane na własnej
skórze:). WB to kraj kamer,gdzie ludzie zrezygnowali z części wolności na rzecz
bezpieczeństwa.
Kamery wobec takiej zamaskowanej kobiety są więc bezużyteczne.Po
zamachach strach na pewno wzrósł i niech mi Pan wierzy, że nieswojo jest
siedzieć w metrze obok osoby w burce (nie wiadomo kto jest w środku).
I jeszcze
zastanawiam się nad taką kwestią: nie jest przecież wykluczone, że muzułmanki
tylko czekają na prawo zakazujące noszenie burek i chust, przecież ich nikt o to
nie pyta.Europejskie muzułmanki walczą od lat np. z obyczajem obrzezywania
dziewczynek.
No i ostatnia kwestia: czy Pan jednak za bardzo się nie boi tej
demonicznej lewicy, jak niektórzy islamu?
Dziękuje za miłą rozmowę!
AndrzejRoztocki   |19.09.2010 13:10:55
W Polsce islam to jednak wciaz margines marginesu wiec to sa takie rozwazania
abstrakcyjne.

A do lewicy mnie zrazilo jeszcze jako mlodego anarchiste jej
ideolo. Wyszedlem spod skrzydelek kosciola ktory chcial mnie prowadzic za raczke
i wymyslac mi moje zycie. No i rozczarowalem sie bo w ideolo lewicy zobaczylem
te sama chec prowadzenia mnie za raczke. Niestety rozwiazanie jest albo
pragmatyzm /dlatego gdybym mial taki mus glosowalbym na Kwasniewskiego a nie na
Sierakowskiego/. Albo napuszczanie ideologii na siebie zeby wyrwac troche
przestrezni wolnosci dla normalnych ludzi. Na zasadzie niech mi liberal obnizy
podatki a lewicowiec niech mi zalozy publiczna biblioteke.

Zgadzam sie ze to
ostatnie rozwiazanie z napuszczaniem jest ryzykowne bo po przekroczeniu pewnej
granicy moze sie okazac ze ‘przestrzen wolnosci’ zamienila sie w przestrzen
‘spalonej ziemi’ i nie bedzie ani niskich podatkow ani biblioteki.

Wiem tez
ze dla takich roznych zideologizowanych Piatkow moja postawa jest
antyuspolecznieniem i mozna mi nawymyslac od ‘misterow ego’. Ale ja juz mam dosc
uspolecznienia i swojego ego bede bronil bardziej niz niepodleglosci. Bo jesli
nie ja to kto?
Inż.Karwowski   |19.09.2010 13:59:29
Na zasadzie niech mi liberal obnizy
podatki a lewicowiec niech mi zalozy
publiczna biblioteke.

Tyle że jak dotychczas oni wszyscy jak się już dorwą do władzy, stają się
kompletnie bezideowi. Dlatego ja w ogóle nie głosuję.
Cercamon   |19.09.2010 18:28:11
@Inż. Karwowski

O ile zakaz noszenia burek i czadorów dyktowany
względami bezpieczeństwa jeszcze mógłbym zrozumieć - o tyle chusty
na włosach to jest zupełnie inna para kaloszy, i ten zakaz dobitnie
pokazuje w jakich intencjach jest to wszystko robione.
I jeszcze taki
przykład: u nas nie można mieć w samochodzie wszystkich
szyb przyciemnianych - jak sądzę również chodzi o względy
bezpieczeństwa. W stanach jest to całkowicie legalne i nikt w tym
zagrożenia nie widzi. To jest kwestia granicy jaką przyjmiemy i tego
ile jesteśmy w stanie poświęcić wolności w imię bezpieczeństwa - a przecież
tak naprawdę najbezpieczniej to byłoby w ogóle zakazać
ludziom wychodzenia z domu…  


czy Pan jednak za bardzo się nie boi tej demonicznej lewicy, jak niektórzy
islamu?


Nie wiem.:) Ja się boję nie tyle lewicy co ‘Nowego Wspaniałego Świata’, i
każdego, niezależnie od ‘szyldu’, kto w tę stronę usiłuje zmierzać
chociażby karząc ludzi za to, że manifestują swoją kulturową tożsamość. Bo
weźmy przykład tej szkoły w Belgii - tam dyrektorka zakazała także
jarmułek żydowskich i krzyży chrześcijańskich (choć nie ma złudzeń, że
zakaz był wymierzony głównie w chusty muzułmanek). Czy do tego chcemy
dążyć? Do tego żeby wszyscy myśleli tak samo, wyznawali to samo (czyli
najlepiej nic), wyglądali tak samo i byli tak samo, na
siłę, uszczęśliwieni? Jeśli tak to ja od razu spierdzielam do
rezerwatu! Może jakiś przytulny szałas w Bieszczadach… :)
Również dzięki
za miłą rozmowę i pozdrawiam!

AndrzejRoztockiW Polsce islam to jednak wciaz margines marginesu wiec to sa takie
rozwazania
abstrakcyjne.


No nie do końca. Np problem budowy meczetu w Warszawie jest zupełnie
realny.
Inż.Karwowski   |18.09.2010 22:04:24
Bo problem z muzułmanami jest w pewnym sensie
podobny - są bardzo zwartą
kulturowo i przywiązaną do swojej tradycji grupą
która niekoniecznie
chce się asymilować, i to się postępowej Europie nie podoba,
jest
niewygodne.

Pozwolę sobie na małą polemikę z powyższym.
Muzułmanie w przeważającej
większości się asymilują, co polega na tym, że pracują, uczą się i nie
narzucają swoich obyczajów innym. Podam przykład: mój były szef-
muzułmanin, Pakistańczyk- w pracy chodzi w garniturze, ale modli się 5
razy dziennie u siebie w gabinecie oraz wzdycha do Allacha co 5 minut,
ale swojej sekretarce nie każe chodzić w burce.
I dla mnie to jest
asymilacja. Natomiast my patrzymy na fundamentalistów i bierzemy ich
za ogół.
Im nie można ustąpić i nie przypuszczam,żeby "normalni"
muzułmanie też ich szczególnie popierali, bo po prostu ci ludzie też
chcą normalnie żyć (np. większość muzułmanek nie chce nosić burek i być 15
żoną jakiegoś taliba).
Dla mnie fundamentalizm to Mordor:)
ud3  - re:   |19.09.2010 16:58:37
Inż.Karwowski napisa?:
Zakaz (tak to rozumiem, może się mylę) dotyczy zakrywania twarzy (nie wiem
czy jest już w WB czy tylko we Francji). (…) W domu, czy na
ulicy przecież nikt im nie zabrania nosić tradycyjnych strojów.


We Francji zakaz noszenia burek obejmie także ulice, parki i
sklepy. http://www.polonika.fr/wiadomosci/270-burki-znikn- z-ulic-fran
cji.html.
Inż.Karwowski   |19.09.2010 17:35:53
@ud3
Ok, przyjmuję do wiadomości. Dzięki:)
I tu właśnie przydałby się prof.
Józef, aby naświetlić sprawę z perspektywy mieszkańca w/w kraju. Jeśli to czyta,
proszę o kilka słów komentarza.
mrufcyn  - szukam pracy   |20.09.2010 08:11:37
http://www.digart.pl/praca/5733796/polska_spiking. html

Cześć, tu mrufcyn vel
Stanisław Polska.
Szukam pracy w okolicach Polskich dużych miast, gdzie dzieje
się dużo i szybko. Te pół roku mojej nieobecności niewiele we mnie zmieniło,
czyli sami rozumiecie, że rodzice mają mnie już w domu dość. Jeśli ktoś raczyłby
im pomóc,
to albo mi znajdźcie, proszę, jakąś fuszkę za dwa patyki miesięcznie
na rękę
albo wesprzyjcie moją działalność jednorazowym datkiem na moje
szwajcarskie konto: 33 1050 1230 1000 0023 1868 3709, żebym nie musiał się od
wygranej opodatkowywać. W zamian obiecuję przeprosić wszystkich tych, których ze
smutną premedytacją uraziłem oraz prenumeratę moich autografów również.
Sympatyk lewicy  - Tisze jediesz dalsze budiesz   |20.09.2010 11:59:07
Dopóki taką zasadą kierował się kościół nieźle na tym wychodził. Pod parawanem
teoretycznej neutralności światopoglądowej państwa, istniał cichy układ
wzajemnego wspierania się polityków i kościoła. Jednak część kościoła z
Rydzykiem na czele nie zadowoliła się swoim stanem posiadania i zapragnęła
więcej. Otwarte zaangażowanie się kościoła w poparcie jednej partii spowodowało
podział społeczeństwa, oraz wykwit wszelkiej maści fanatyków religijnych i
politycznych oszołomów. Pochody nawiedzonych obrońców krzyża, uświadamiają
reszcie społeczeństwa jak bardzo niebezpieczne jest oddanie władzy fanatykom
religijnym. Wszyscy na własne oczy mogą zobaczyć, ile w nich jest agresji,
nietolerancji, egoizmu i braku szacunku dla innych. Taki jest właśnie prawdziwy
obraz Kościoła Katolickiego. Dystansowanie się Pieronka i innych hierarchów od
fanatyków niczego nie zmienia, bo ci fanatycy nie wzięli się z Marsa. To ich
produkt, który nieco wymknął się spod kontroli i obnażył prawdziwe obliczę
katolika. Niech nikogo nie zwiedzie zatroskany głos Gowina, Marka Jurka czy
innych prokatolickich polityków. Żaden polityk, który interes kościoła stawia
wyżej niż interes państwa nie jest godny zaufania. Uważam, że dobrze się stało,
że są pochody krzyżowców z pochodniami, że ciemnogród podniósł głowę i wyszedł
na ulicę, bo mimo wszystko wierzę , że Polska nie jest taką jaką by chcieli nam
zaserwować tzw. "Prawdziwi Polacy". To nie prawda, że bez kościoła nie
było by Polski. Otóż była by, tylko inna - wolna. Mam nadzieję, że po takim
otrzeźwieniu będzie.
Spokojny   |20.09.2010 13:41:29
Niepokój jaki wzbudzają w Europie muzułanie wynika z naszej niepewności co do
podstaw na których opieramy wizję laickiego państwa i idee równouprawnienia
płci. Nigdy w historii państwo nie istniało bez wyobrażenia jakiegoś
transcendentnego bytu, który by to państwo i władze tego państwa konstytuował,
sam pozostając poza zasięgiem krytyki, zmian w świecie itd. Obalenie bóstwa lub
jego ekwiwalentu kończyło ostatecznie byt państwa. Tak to na przykład muzułmanie
skończyli byt Bizancjum przejmując kontrolę nad kościołem mądrości bożej. Tak
też chrześcijanie skończyli Słowian gdy biskup Burchard z Halberstadt dosiadł
świętego konia po zdobyciu i zniszczeniu najważniejszej świątyni w Radogoszczy.
Instynktownie wiemy to, co znajduje wyraz na przykład w takcyce wojskowej.
Wierzy się powszechnie, że zajęcie stolicy przez obce wojsko kończy byt państwa,
choć z praktycznego punktu widzenia spokojnie można przecież toczyć wojnę tracąc
jedno miasto. Obecnie pojawia nam się koncepcja państwa opartego na "czymś
innym" - jakimś niejaqsnym wyobrażeniu "pragmatyki" przy czym nie do
końca wiadomo czym owa pragmatyka miałaby być. Jest to eksperyment mnigdy
wcześniej nie podjęty więc odczuwamy w związku z nim olbrzymią nieświadomą
niepewność. Drugie źródło niepewności to nasza druga rewolucyjna koncepcja -
stworzenie społeczeństwa w którym płeć nie decyduje o miescu jednostki w
społecznym systemie. W którym ludzie schodzą się i rozchodzą bez zewnętrznej
kontroli, na mocy samego tylko swojego prywatnego postanowienia. Nigdy wcześniej
w historii niczego podobnego nie próbowano. Póki co widzimy tyle, że wchodząc w
taki tryb tracimy dzietność i im bardziej to do nas dociera tym większa
niepewność, bo boimy się mysli,że prywatna wolność będzie nie do opgodzenia z
przetrwaniem grupy (społeczeństwa) jako całości i że trzeba będzie tę prywatną
wolność znów utracić. Ten lęk lokujemy w muzułmanach - w wyobrażeniu o tym, że
to oni bnam będą chcieli coś odebrać. W rzeczywistości boimy się, że to sama
struktura świata na taką wolność nie pozwala i że po prostu tak już jest, że jak
będziemy mieli władzę nad własną seksualnością, to przestaniemy mieć
jakiekolwiek dzieci. Co byłoby o wiele gorsze, niż gdyby nam tę wolnośc jacyś
straszni muzułmanie zabrali. Walka pomiędzy tymi którzy chcą mieć Chrystusa za
króla Polski a tymi którzy uważają ich za świrów to w gruncie rzeczy walka
między tymi którzy chą wierzyć że człowiek może być wolny od nakazów zbiorowości
i nie dopuszczają żadnych wątpliwości, by się nie zacząć niepokoić, a tymi,
którzy nie chcą w to uwierzyć, żeby się nie zawieść kiedy uwierzą i nic z tego
wszystkiego nie wyjdzie.
cursorium  - oto strona dialogu   |21.09.2010 22:09:21
Dominik Taras po pijaku puścił farbę w omawianej
sprawie

www.youtube.com/watch?v=k0OYhDuHGjY
TheNavigator  - Bo nie w krzyżu problem   |20.09.2010 20:30:13
Krzyż użyto w sposób niegodny w celu uzyskania doraźnej korzyści politycznej -
dziwię się zarówno zacietrzewieniu protestujących przeciw
"sekularyzacji" życia publicznego jak i "obrońcom krzyża".
Niestety, skoro wnioskowanie oparte jest na błędnym założeniu, że spór ma
cokolwiek wspólnego z wiarą - wnioski mogą być słuszne tylko przypadkowo.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.07285 Seconds