NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Gdula: Czego się boi prawica? Drukuj
Maciej Gdula   
08.09.2010

strach_120.jpgTrzy prawicowe lęki dotyczą niekonserwatywnego ludu, utraty politycznej sprawczości i prawdziwego końca PRL. Niekonserwatywny lud wydaje się oksymoronem w Polsce, ale prawica dobrze wie, że ten lud jest realny i może pojawić się znienacka, tak jak pojawił się na początku lat 90., domagając się referendum w sprawie aborcji i tak jak pojawił się dziewiątego sierpnia pod Pałacem Prezydenckim, wyraźnie dając znać, że nie cała Polska broni krzyża. Widmo niekonserwatywnego ludu nawiedza prawicę i wtedy bardzo nerwowo mówi ona o chamstwie, hołocie, motłochu i chuliganach. Kiedy pojawia się taki lud nagle ogromną wartością stają się kompromisy zawierane w zgniłej III RP z postkomunistycznymi politykami lewicy. Prawica lęka się, że kiedyś, a nawet niedługo, będzie musiała stanąć oko w oko z tym ludem a potem powtórzyć słowa Rymkiewicza z 1995 roku i zapowiedzieć, że będzie umierać z godnością.


Lęk przed utratą politycznej sprawczości związany jest bezpośrednio z podziałem na PO i PiS. Z jednej strony partie te dominują na scenie politycznej, z drugiej coraz bardziej widoczny staje się ich dryf. PO w coraz mniejszym stopniu odpowiada na oczekiwania reform dokonywanych w duchu neoliberalnym i przekształca się w partię administrującą. PiS z kolei staje się partią żałoby i rozliczania winnych w katastrofie smoleńskiej. Prawica zaczyna dzielić się na pogodzoną z rzeczywistością i odklejoną od rzeczywistości. Jeśli prawicowe partie polityczne nie znajdą sił na wewnętrzną reformę ich perspektywy polityczne rzeczywiście nie są obiecujące.


Ostatnia kwestia, której lęka się prawica, to prawdziwy koniec PRL, bo PRL żyje i ma się dobrze jako antyteza kapitalizmu. Gdy ktoś domaga się większej równości można mu zamknąć usta stwierdzeniem, ze to już było w PRL i się nie sprawdziło. Gdy ktoś domaga się wypełniania roli państwa w gospodarce, zaraz zostanie zdemaskowany jako zwolennik centralnego planowania, które nie zdało egzaminu. Tak samo będzie gdy podniesie się kwestie praw do mieszkania, dostępu do wyższych uczelni ludzi ze środowisk pokrzywdzonych społecznie, czy planowania przestrzennego. Gdyby nie PRL, trzeba byłoby rozmawiać o kształcie budowanego w Polsce kapitalizmu, a tego prawica chce uniknąć, bo łatwiej bronić prywatyzacji, deregulacji i ograniczania roli państwa, gdy nie ma wobec nich alternatywy.

  

  

Czytaj cały tekst na portalu „Kultura Liberalna”.  
Komentarze
Dodaj nowy
uzid   |08.09.2010 06:46:19
ten niekonserwatywny lud tez niejednego z kp wystraszyl jako nazbyt liberalny a
za malo czerwony.

lewica jest za to tytanem politycznej sprawczosci

boi to sie
lewica, skoro mozna jej zamknac usta prl-em.

to taki duch wildsteina, ktory
ciagle pisze o cudzym strachu.
tommek   |08.09.2010 12:43:41
Ciężko jest polemizować z treścią takiego artykułu, który przestawia PO i PiS
jako partie ‘prawicowe’, bo co niby ‘prawicowego’ te partie razem, albo nawet
każda z osobna prezentują?
O ‘nie-konserwatywności’ ludu o ile takie pojęcie
jest jakkolwiek uzasadnione, to straszyć może tak ‘prawicowe’ partie, jak i
‘lewicowe’.
Kolejny argument o ‘sprawczości’ politycznej (znowu takiego słowa
nie ma, ale uznaję, że jest on tutaj synonimem ‘skuteczności’ politycznej.
Gdybyśmy mieli u władzy prawicowych polityków i mieli prawicowy ustrój, a nie
jak ja twierdzę, post-socjalizm, albo jak jeden z komentatorów, z którym mogę
się również zgodzić- rodzaj neo-feudalizmu’, to moglibyśmy sobie podyskutować o
‘skuteczności’, na razie możemy dyskutować o skuteczności rządów kolejnych ekip
od SLD, AWS, UW, PIS w warunkach ustroju ‘koncesyjno- biurokratycznego’, czyli
naszej szarej rzeczywistości.
Co do PRL, to o ile faktycznie zmieniono nazwę
państwa, godło ukoronowano, to wcale nie oznacza, że PRL przestało istnieć
zarówno w mentalności Polaków, jak i w sferze instytucjonalnej. Kto wie czy
nawet biurokratycznie obecne czasy nie przyćmiły PRLowskich. Otóż ubezpieczamy
się nadal jak za PRL w ZUS, nadal utrzymujemy zmutowane wersje państwowej służby
zdrowia, nadal mamy słabą społeczną edukację. Mało z tego jak bumerang wracają
problemy z PRLu, budownictwo mieszkaniowe, pokrzywdzone społecznie mniejszości
(zresztą większości też), dostęp do edukacji. Głoszone hasła deregulacji- co
roku przynoszą kolejne ustawy zaostrzające regulacje, głoszona decentralizacja-
w efekcie jest koncentracja władzy od stanowisk pierwszych sekretarzy, o
przepraszam- przewodniczących i prezesów, po stanowiska urzędników lokalnych.
Głoszona prywatyzacja przynosi zwiększenie udziału państwa w spółkach i
obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi od telewizji po po pocztę… ktoś kto to
nazywa ‘kapitalizmem’ musiał upaść na głowę z wysoka.
antenka_beretowa   |08.09.2010 12:54:07
@Tomek pokaż mi taką swoją wzorcową potiomkinowską wioskę
"prawilnego" kapitalizmu na świecie, bo nie znam.
tommek   |08.09.2010 12:57:46
ja też nie znam, bo takowej nie było i na pewno nie ma teraz nigdzie w znanym mi
świecie, tym bardziej w Polsce…
antenka_beretowa   |08.09.2010 12:50:17
To prawda, demon PRLu za chwilę przestanie straszyć, bo z młodych juz malo kto
pamięta.A własnie ci młodzi widzą wyraźnie ,ze są dymani przez zombies wciąż
tego samego KLD i awuesu…Kredycik sie już dawno wyczerpał. Fajny tekst.
tommek   |08.09.2010 13:07:16
Nie prawda! Straszy każdego dnia i żadna ‘wymiana pokoleniowa’ wiele nie
poprawia. Niestety nie jest to takie proste, jak się sugeruje, że PRL umrze wraz
z ostatnim, który ją pamięta. PRL będzie widoczny w mentalności jeszcze bardzo
długo poprzez przekazywanie tradycji tego myślenia kolejnym pokoleniom. To
bardzo fajnie widać jak się wyjedzie gdzieś gdzie socjalizmu nie było, gdzie
dominuje prywatna własność, a firmy mają czasami po kilkaset lat… i
skonfrontuje się swoje obserwacje z tym co się dzieje w Polsce. Mam pytanie do
studentów? Czy w Polsce nadal jest tak, że jak się chce mieszkać w akademiku to
trzeba z flaszką pójść do któregoś z komisji przyznającej miejsca-zwykle
studenta prawa, żeby sprawę załatwić? I co z tego, że dzieje się to w 20 lat po
‘upadku’ ‘komunizmu’. Tak niewiele się zmieniło, niestety.
antenka_beretowa   |08.09.2010 14:02:50
@Tommek, po linearnej zero-jedynkowej logice masz rację , polityka i
historia ex post też jest tak "racjonalizowana", dlatego tak
przyjemnie /albo i nie/ nas tak zaskakuje w swieżej porannej prasie :-DDDD
tommek   |08.09.2010 14:20:30
:-D w świeżej porannej prasie zaskakuje mnie tylko to, że kogokolwiek cokolwiek
w tej prasie jeszcze zaskakuje…
antenka_beretowa   |08.09.2010 18:44:20
No zaskoczyłeś mnie.
Wazzon   |08.09.2010 16:00:54
Tommku, PRL istniał 41 lat - kapitalizm mamy już lat 21, to znaczy nieco więcej
niż połowę tego pierwszego okresu. Siła wyjaśnienia na "homo
sovieticusa" jest w tych warunkach naprawdę niewielka. Klasa średnia i
wszyscy nasi aspirujący petit bourgeois, od 89 narzekają na "lud"
dokładnie tak samo jak narzekali na niego komuniści (gdzie wykorzenianie
pozostałości po kapitalizmie też pewnie trwałoby z 200 lat). A ‘korupcja’ którą
opisujesz tak samo występuje w krajach postkomunistycznych co w tych które są od
pokoleń kapitalistyczne. Prawica naprawdę musi sobie stworzyć jakąś inną teorię
dlaczego im ich ukochany system nie działa tak jak powinien. Bo na razie
wychodzi na to że jest dokładnie, kubek w kubek jak w komunie - system jest
doskonały tylko ludzie nie ci :)
tommek   |08.09.2010 19:12:03
A ja myślałem, że się wszyscy ‘ludowi’ podlizują?! Tak ja to widzę.
Korupcja to
rodzaj zmowy, w której dobro publiczne, albo pewne przywileje są przyznawane z
pominięciem prawa i w sposób kumoterski. Jest to rodzaj ‘biznesu’ zatem, gdzie
ktoś ‘posiada’ dostęp do czegoś, a ktoś drugi oferuje za to korzyść majątkową,
albo inną. Gdybyśmy żyli w kapitalizmie, to korupcji by nie było, bo wszystko
jest prywatne. Problem robi się tylko wtedy, gdy w grę wchodzą pieniądze
publiczne. Tam gdzie np. można stosować regulacje przepisami, tam gdzie są
zamówienia publiczne i tam gdzie państwo przyznaje pewne przywileje. To, że mamy
w Polsce taki poziom korupcji, to dowód na to, że daleko nam do ideału wolnej,
kapitalistycznej gospodarki rynkowej. Dlatego zgadzam się z Tobą całkowicie, to
‘kubek w kubek komuna’.
Wazzon   |08.09.2010 23:15:45
Toommku, nigdy nie istniał i istnieć nie będzie system w którym wszystko jest
prywatne - to jest idea anarchokapitalistów i im podobnych, i jeśli chodzi o
realizm tego podejścia to jest ono zbliżone do, nie wiem, Fourieryzmu. Korupcja
wiąże się z istnieniem prawa (a również policji etc) i jeśli ilość tego co
prywatne ma być odwrotnie proporcjonalna do korupcji to zgodnie z twoim
rozumowaniem należałoby sprywatyzować również prawo i policję. Co więcej, jeśli
masz rację to w Polsce jest mniej korupcji niż np: w Szwecji czy nawet Wielkiej
Brytanii ponieważ nasz rząd rozporządza mniejszą częścią PKB niż tam. Etc. Widzę
btw że "kapitalizm utopijny" trzyma się u nas mocno.
tommek   |09.09.2010 10:04:39
Ależ oczywiście, że nie istnieje i nie domagam się jego powołania. Mówimy o
idealnych ustrojach, w przyrodzie nie występujących. Nie stawiam też postulatów
sprywatyzowania policji, wojska ani prawa- to rzeczywiście wizja anarchistyczna.
Dopuszczam też istnienie korupcji, bo jak słusznie zauważasz nie można jej
całkowicie uniknąć, ale można ograniczyć i wcale wyznacznikiem nie jest PKB, bo
są jeszcze czynniki kulturowe i historyczne. W Szwecji nie mieli Bieruta, ani
Gomułki chociażby, zaborów, wojny ciągle na dwa fronty, przemarszu wojsk od lewa
do prawa po parę razy i wieloletnich okupacji…sprowadzanie, jak ktoś tutaj
fajnie napisał, logiki do linearnej, zero-jedynkowej, jest dosyć powszechne.
Chodzi o kierunek w jakim należy zmierzać, chodzi o likwidację źródeł i
możliwości korupcji tam gdzie to możliwe i dlatego z całą stanowczością
opowiadam się za zmniejszeniem wpływu państwa i jego regulacji na życie
obywateli i przywrócenie świętości własności prywatnej, jako stabilizatorów
obecnej dysfunkcji (bo tę dostrzegają i ci ‘prawicowcy’ i ‘lewicowcy’. W Polsce
jest za dużo władzy i bezprawia państwa, policja jest na usługach polityków, a
urzędnicy dzisiaj wg mnie synonim dawnej burżuazji. (Nic, albo prawie nic
(pożytecznego) nie robią tylko żyją z wyzysku innych). Też jestem za
‘wyrównywaniem szans’ tylko, nie przez nadawanie kolejnym klasom, zbiorowościom,
mniejszościom, itp…przywilejów, a za odebraniem przywilejów tym, którzy
niesłusznie je dostali. Chcecie zbawiać świat, to całkowicie popieram, ale nie
za publiczne pieniądze i nie pod przymusem
tommek   |09.09.2010 10:07:45
http://www.youtube.com/watch?v=CCOFbXvhOjU

a to taka ilustracja filmowa do
tezy, że policja nie jest wcale tam gdzie powinna być.
Wazzon   |10.09.2010 17:33:50
No i zgoda. Zamiana społeczeństwa w zbiorowisko korporacji zawodowych czy
innych, rządzonych specjalnymi prawami też nie wydaje mi się specjalnie pożądane
czy dobre.
Cercamon   |08.09.2010 13:57:11
Ciężko jest polemizować z treścią takiego artykułu, który przestawia PO i
PiS
jako partie prawicowe, bo co niby prawicowego te partie
razem, albo nawet
każda z osobna prezentują?


Otóż to! PiS to partia narodowo socjalistyczna, choć w działaniu i tak
lepsza (np znieśli podatek od spadku) niż wycierająca sobie gębę
liberalizmem banda plastikowych speców od marketingu i manipulacji
motłochem - PO, która w ramach budowania kapitalizmu wprowadza coraz to
nowe podatki - ostatni hit - podatek pielęgnacyjny, czy coś w tym
stylu. Przedstawianie tych partii jako prawicowych świadczy tylko o tym jak
daleko od rzeczywistości dryfuje środowisko KP.
ubik   |08.09.2010 14:40:45
Cercamon twierdzi, że PiS to partia narodowo socjalistyczna. I dlatego pod wodzą
Zyty Gilowskiej (narodowa socjalistka jak cholera) znieśli trzeci próg podatku
dochodowego i obniżyli składkę rentową? PiS w kwestiach ekonomicznych niczym się
nie różni od PO. PO są liberałami, bo socjaliści przywróćiliby trzeci próg pitu,
podnieśli cit i składkę rentową, ale nie podnosili watu, który jest dotkliwy dla
biednych.
Cercamon   |08.09.2010 22:09:54
ubik - pełna zgoda. PiS to partia która ma narodowy socjalizm na sztandarach
podobnie jak PO liberalizm, i na tym zbierają głosy. Oczywiście z prawdą to ma
niewiele wspólnego bo tak naprawdę obie partie różnią się od siebie głównie
opakowaniem a w obu przypadkach główną ideą jest idea śledzenia słupków w
sondażach, bo tak naprawdę są plastikowo bezideowe i grają na krótkotrwałych
emocjach motłochu. A najlepiej o tym świadczy paradoks o którym pisałeś - PiS
okazał się być w działaniu partią bardziej wolnorynkową niż PO…
ubik   |08.09.2010 22:35:41
Moim zdaniem strach przed wyborami hamuje zapędy PO, inaczej mielibyśmy już
podatek liniowy, płatne studia, służbę zdrowia i wszystkie inne obietnice
liberałów. Czapiński zrobił badania, z których wynika, że 80% Polaków ceni
wartości egalitarne i Tusk się z tym liczy. Przy PO trzyma ludzi głównie strach
przed Kaczyńskim (chociażby dzisiejszy jego psychotyczny bluzg, że jesteśmy
rusko-niemiecką kolonią), ale narracja egalitarna bardzo na ludzi działa, to
dlatego Jarosław dostał aż 47% w wyborach.
Cercamon   |08.09.2010 23:17:37
Moim zdaniem strach przed wyborami hamuje zapędy PO, inaczej mielibyśmy
już
podatek liniowy, płatne studia, służbę zdrowia i wszystkie
inne obietnice
liberałów.


Ja myślę, że nawet jeśli liberalne skrzydło PO kiedyś rzeczywiście
takie zapędy miało to już dawno się ich wyzbyło bo zobaczyli, że
ludożerka woli co innego, przynajmniej w perspektywie najbliższych
wyborów. Cóż, żeby ‘wziąć za mordę i wprowadzić liberalizm’ jak mawiał
Kisiel, trzeba trochę jaj, czego w PO brakuje. A w chwili obecnej to
już zupełnie nie ma o czym mowić, nie dość, że po liberalnych obietnicach
nie zostały nawet wspomnienia to towarzysze z PO socjalizm
budują pełną parą - chociażby ostatni podatek ‘pielęgnacyjny’ czy taki
przykład - zmiana proporcji w budżecie stypendiów dla studentów
na korzyść stypendiów socjalnych a niekorzyść naukowych… tacy to
liberałowie!
MOSCARDI  - +Hmmm…   |08.09.2010 15:50:29
Takiego tłumu nie boi się "prawica" (PiS i PO to prawica????), tylko
boją się normalni ludzie… Przykładem jest zachowanie przeciwników krzyża przed
pałacem prezydenckim…
Karaluch   |08.09.2010 16:21:37
@MOSCARDI, Cercamon, Tommek

http://en.wikipedia.org/wiki/No_true_Scotsman

Z "żaden prawdziwy Szkot" argumentują tylko cieniasy.
cursorium  - JA MAM ODPOWIEDŹ !   |08.09.2010 17:21:17
To nie Prawica tylko lewica sie boi !
filibustier   |09.09.2010 15:27:30
O ile prawdą jest to że lęk przed niekonserwatywnym ludem skłania prawicową
elitę do udania się na kolanach dookoła dotychczas zwymyślanej epoki PRL-u czego
już nie raz doświadczyliśmy mogąc skosztować owoców hipokryzji o tyle nie bardzo
rozumiem pokładanie nadziei przez Maćka Gdulę w niekonserwatywnym ludzie. Ktoś
już napisał wcześniej że mentalność dużej części polaków nie jest poddana
procesowi destylacji bo jest to siłą rzeczy niemożliwe ze względu na silny osad
PRL-u epoki której nie potrafię jednoznacznie mieszać z błotem jak wielu. Czym
jest jednak ten mityczny niekonserwatywny lud? Czy zaprotestowanie przeciw
obecności krzyża w przestrzeni publicznej na zasadzie pogardy nie jest łudząco
podobne np. do pogardy mniejszości ze strony ludu konserwatywnego? Obawiam się
że optyka dwóch ludów ma swój początek właśnie w PRL. Gdy rozmawiam z ludźmi o
prawicowych i lewicowych poglądach którzy brali czynny udział w polityce lat
70-90 to mam wrażenie jakby przedłużeniem ich poglądów było właśnie zachowanie
dwóch wyżej wspomnianych ludów. Oczywiście prochu nie wymyśliłem pisząc czym się
kieruje lud i że są to tylko i wyłącznie emocje negatywne. Myślę że nowa lewica
nie powinna się emocjonować emocjami ludu który może stanowić potencjalny
elektorat. Przed lewicą dużo pracy. Jacek Kuroń często pisał o ewolucyjnym
charakterze zmian które gdyby je zaprowadzić ad hoc ich sens zostałby zupełnie
wypaczony. Nowa lewica wzorem KOR-u musi wyjść do ludzi spoza metropolii nie
zapominając tym samym o pretendujących do roli oświeconych z metropolii. Ci
pierwsi muszą dostać solidną porcję nowego pojmowania rzeczywistości przy
świadomości że musi się to odbywać delikatnie. Ci drudzy muszą z kolei zrozumieć
że imitując kondycję intelektualną ich przeciwników z prawej strony zasadzoną na
braku horyzontalnego spostrzegania uformują siłę która przez pewien czas będzie
skuteczna ale nie zaprowadzi trwałych zmian w pejzażu świadomości.
antenka_beretowa   |10.09.2010 01:08:15
Czyli grupa zdolnych i charyzmatycznych socjotechników o nadludzko
rozwiniętym
poczuciu etycznym i robespierreowskiej pogardzie do pokus
wszelakich - potrzebna
od zaraz!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.02936 Seconds