Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Gdula: Reedukacja niepodległościowa |
|
|
Maciej Gdula
|
|
12.11.2005 |
Wczoraj mieliśmy dzień wyjątkowo podniosły. Z okazji odzyskania niepodległości łopotały flagi, armaty strzelały na wiwat, a po mieście przemieszczał się oddział ułanów. Podniosły nastrój udzielił się politykom ze świeżo zaprzysiężonego rządu.
Premier powiedział, że: „patriotyzm w naszych sercach cały czas się rozgrzewa i narasta. Szczególnie ważne jest, by patriotyzm narastał przede wszystkim w sercach młodych ludzi”. Ten postulat szybko zapragnęli przemienić w działania jego ministrowie. Minister odpowiedzialny za kulturę i dziedzictwo narodowe Kazimierz Ujazdowski zapewnił, że: „Rzeczypospolita wraca do odpowiedzialności za edukację historyczną i edukację patriotyczną w Polsce”. Dalej posunął się minister edukacji i nauki Michał Seweryński, który zaproponował konkretne rozwiązania edukacyjne: „Dobrze byłoby w szkole - wśród uczniów, wśród młodzieży - wzbudzić poczucie dumy z własnej rodziny. Marzy mi się taki specjalny konkurs na pamiętniki rodzinne, które pozwoliłyby odkryć młodym ślady przeszłości o swojej rodzinie. Co wiedzą nasze wnuki o swoich dziadkach? W moim pokoleniu nie było dziadków, bo wojna ich zabrała”. Zrozumiałem mój brak entuzjazmu dla militarystycznych rytuałów z marszami, salwami i proporcami. Nie jestem wystarczająco wyedukowany. Jeśli wciąż zaliczam się do młodzieży, może na reedukację nie jest jeszcze za późno? Zastosuję się do wskazówek ministra i spróbuję rozbudzić w sobie poczucie dumy z własnej rodziny przez poszukiwanie śladów przeszłości. Wtedy na pewno narośnie mi w sercu patriotyzm. Przez rodzinę z powrotem na łono narodu!
Jeden z przodków mojej mamy nazywał się Koryga i pamiętam, że odegrał jakąś rolę w Rabacji Galicyjskiej. Oto co znalazłem po wpisaniu hasła „Koryga Rabacja” w Googla: „Akcja chłopów przeciwko szlachcie organizującej powstanie narodowe rozpoczęła się 18 lutego 1846 r. Ruch ten o antyfeudalnym obliczu był odwetem chłopów za lata pańszczyźnianego upokorzenia, wiekowych krzywd i niesprawiedliwości. Ale był też akcją, która sparaliżowała powstanie narodowe szlachty. O aktywności chłopów «od Rzepiennika» mówią wzmianki we współczesnych pamiętnikach. Niechlubnie zapisał się niejaki Koryga z Turzy «pijak i rabuś», który stał na czele chłopów i chciał się przedostać za Ropę”. Sprawa wydaje się beznadziejna. Mój przodek zdławił narodowe powstanie szlachty. Koryga, „pijak i rabuś”, dał się namówić Austriakom, do wystąpienia przeciw swoim rodakom wtedy, gdy oni potrzebowali jego pomocy w walce z zaborcą.
Na szczęście jest jeszcze rodzina od strony taty. Mój pradziadek, Zygmunt Zuziak, który wyuczył się na cukiernika w Wiedniu, był w Legionach! Co za szczęście, można zapomnieć o pijaku Korydze. W każdej rodzinie znajdzie się czarna owca. Pradziadek Legionista to zupełnie inna sprawa. Nie każdy ma takiego pradziadka. Leży w honorowej kwaterze Legionistów na żywieckim cmentarzu. Już czuję jak narasta mi patriotyzm. Moja rodzina przyczyniła się do odzyskania niepodległości swoją krwią, potem i znojem. Poznając dzieje moich przodków, włączam się w historię Polskiego narodu – rodziny rodzin.
Grób pradziadka nie jest jednak wojenną mogiłą. Zygmunt Zuziak przeżył wojnę i urządził się w niepodległej Polsce. Koledzy z Legionów pamiętali o jego zasługach. Nie musiał piec ciast i produkować tortów. Został urzędnikiem żywieckiego magistratu odpowiedzialnym za pobór podatków. Nie był jednak zbyt skrupulatny w oddawaniu zebranych sum do kasy państwa. Kilka miesięcy spędził w sanacyjnym więzieniu za malwersacje. Przy odrobinie szczęścia mógłby tam spotkać swojego brata Franka. Franek nie trafił do sanacyjnego więzienia za oszustwa. Znalazł się tam za działalność polityczną i uczestnictwo w rozruchach robotniczych. Franek był bowiem, jak to się w rodzinie mówiło, komunistą (należał albo do PPS, albo do KPP). Bez Franka wszystko byłoby łatwiejsze. Zygmunt był jak przystało na Polaka antykomunistą i mojego tatę wychowywał w tym duchu. Ojciec rzucił nawet w szkole wyzwanie oficjalnej żałobie po śmierci Stalina, trafiając ścierką do tablicy w jego portret. (Pradziadek nie żył jednak wiecznie i nie mógł uchronić mojego ojca przed wykolejeniem. Ojciec został wysokim funkcjonariuszem PZPR-u).
Patriotyzm mi opada. Mam w rodzinie przynajmniej kilku zdrajców narodu. Nie mam chyba szans w konkursie ministra Seweryńskiego na pamiętniki rodzinne. Coś musi być z moją rodziną nie tak.
Ale może problem leży gdzie indziej. Może wizja historii narodu polskiego jako rodziny rodzin walczącej z obcą nawałą pomija napięcia, jakie pojawiały się w społeczeństwie polskim w toku jego dziejów? Na przykład antagonizm między chłopstwem i szlachtą albo walki między sanacją i opozycją. Pamiętniki rodzinne mają jednak chyba pewną wartość, bo mogą stać się alternatywą dla oficjalnej ideologii historycznej, którą niedługo wpajać będą za pomocą aparatu państwowego politycy PIS-u.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.10.2006 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...