|
Gdula: Queer i konformizm |
|
|
Maciej Gdula
|
|
13.06.2006 |
|
Od poniedziałku wiemy, na czym polega różnica między Joanną Senyszyn a Wojciechem Olejniczakiem. Różnica jest taka sama jak między queer a konformizmem.
O różnicy tej mogliśmy się przekonać, gdy posłanka Senyszyn stała się przedmiotem moralnego szantażu środowisk prawicowych po jej wypowiedzi na Paradzie Równości. Senyszyn sparafrzowała słowa papieża Jana Pawła II, wyraziła nadzieję, że manifestacja zmieni oblicze polskiej ziemi. Oburzeniu i obrzydzeniu nie było końca. Obrzydzeni i oburzeni byli prawicowi politycy, niezależni publicyści, bezstronni naukowcy i profesjonalni dziennikarze.
Strategia Joanny Senyszyn, która nie obrażając nikogo, wykorzystała wątki religijne, aby spożytkować je w walce o prawa osób homoseksualnych przypomina działanie drag queen. Drag queen naśladując kobiecy ubiór stara się pokazać jego niekonieczność i uwolnić jednostki od gorsetu oczywistości, jakie nakłada na nie kultura. Podobnie Senyszyn naśladując język Kościoła chciała złamać monopol na wizję Polski. Wykorzystanie znanego motywu miało uwolnić od jego przytłaczającej mocy.
Innego typu naśladownictwo zademonstrował Wojciech Olejniczak. Wydane przez biuro prasowe jego partii oświadczenie to zwykły konformizm. SLD, dystansując się od Senyszyn i dając tym dodatkowe argumenty krytykom, pokazało swą najgorszą twarz pragmatyków niezdolnych do wystąpienia przeciw dominującym schematom myślenia o rzeczywistości i przestraszonych statystów zawsze gotowych na przepraszanie prawicy.
Olejniczak najwyraźniej nie bierze poważnie swych deklaracji o koniecznych zmianach w SLD, bo od nowych treści wydaje się woleć sprawdzone schematy.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.10.2006 )
|
Wyciskam na ciebie wągry, twój ojciec...
Kapuje, że chciałbys stworzyc 'Przedm...