Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Gdula: Moralny problem polskiej polityki |
|
|
Maciej Gdula
|
|
29.09.2006 |
Niełatwo byłoby dziś, po emisji rozmów polityków PiS z Renatą Beger, znaleźć jakiegoś nieoburzonego polityka spoza rządzącej koalicji. Oburzone jest PO, SLD i PSL. Oburzona jest oczywiście Samoobrona. Jeśli coś różni polityków tych partii to konsekwencje, jakie chcą wyciągać wobec winnych całej afery. Niektórzy poprzestają na moralnym potępieniu, inni składają zawiadomienie do prokuratury, najdalej idą zwolennicy postawienia Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu i pozbawienia go możliwości dalszego sprawowania urzędu premiera.
Kolejny raz mamy być świadkami niedostatku moralności w polskiej polityce, która woła o pomstę do nieba.
Jednak to nie brak moralności jest problemem, a jej nadmiar.
Głównie dzięki prawicowym politykom i publicystom moralność stała się zasadniczym elementem przy wyznaczaniu osi politycznych podziałów. Od czasu afery Rywina politycy najpierw dzielą się na moralnych i niemoralnych, a dopiero potem na przykład na lewicę i prawicę. PiS i PO miały przeprowadzić moralną rewolucję, SdPl powstawało, aby zerwać z moralnym klimatem SLD. Kiedy PO i PiS nie zawarły koalicji, politycy tych partii wcale nie mówili o nieprzekraczalnych różnicach programowych, ale oskarżali się nawzajem o niedostatek cnoty umiarkowania i zachłanność na władzę.
Teraz, gdy pokazano jak PiS negocjuje uzyskanie sejmowej większości, politycy poddani są moralnemu szantażowi: muszą wykazać się oburzeniem, bo inaczej jeszcze ktoś im zarzuci, że stosują podobne praktyki, jak te z hotelowego pokoju Renaty Beger.
A może moralności w polityce wcale nie jest za dużo? W końcu PiS zawarło koalicję z partią Andrzeja Leppera, na którym ciążą wyroki sądowe. Ta powierzchowna sprzeczność nie powinna nas zmylić. O tym, kto ma przewagę w koalicji, nie decyduje dziś tylko liczba mandatów, ale także renta moralności. Partia reprezentująca moralność „w imię racji stanu” decyduje się na współpracę z mniej moralnym partnerem. I przez to zyskuje dodatkową przewagę w koalicji.
Czy nie obserwujemy takiego efektu i teraz? Kiedy PiS traci pierwszeństwo w szafowaniu hasłami moralnymi, PO puszcza oko do SLD, który na tle PiS ma szanse wypaść jako nieco mniej niemoralny, i sugeruje, że po przyspieszonych wyborach jest szansa na nową koalicję.
Uznanie moralności za podstawowe źródło podziałów politycznych prowadzi do coraz bardziej egzotycznych sojuszy i zamazywania granic programowych między partiami. Sojusze oparte nie na zbieżności programowej, ale na moralnym mandacie są podatne na rozpad, bo jak dobitnie pokazały ostatnie wydarzenia, moralność na pstrym koniu jeździ.
Wszystko to pogłębia alienację polskiej sfery politycznej i prowadzi do poczucia, że „nie ma na kogo głosować, bo przecież wszyscy są tacy sami”. Choć mechanizm moralnego szantażu można stosować do każdego, kto zdecyduje się kwestionować rolę moralności w polityce – skoro nie odpowiada ci moralność jesteś zapewne niemoralny - nie powinniśmy dać się zaszantażować i głośno mówić, że moralność zamiast odnowić oblicze polskiej polityki zatruwa scenę publiczną i prowadzi do jej degeneracji.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.10.2006 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...