Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Gdula: Lewica z ducha czystości |
|
|
Maciej Gdula
|
|
11.03.2007 |
Tekst Przemka Wielgosza „Lewica z ducha
pogardy?”* jest symptomatyczny dla sposobu prowadzenia sporu i wizji
strategii politycznej, do których na lewicy nie trzeba specjalnie zachęcać.
Strategię tę nazwać można polityką oczyszczania. Warto zastanowić się, jak
działa ten mechanizm i pokazać, do jakich skutków prowadzi.
Najpierw należy znaleźć
wroga na lewicy, który zgrzeszył nieczystością i lewicą pozostaje tylko z
nazwy. Wróg taki jest szczególnie nienawistny, bo pod pozorami krytycyzmu wobec
panującego porządku w rzeczywistości przyczynia się do jego reprodukcji,
symulując pluralizm i blokując artykulację prawdziwie lewicowych poglądów. Ktoś
taki lewicą pozostaje deklaratywnie, ale interesują go wyłącznie gry władzy w
oderwaniu od realnych ludzkich problemów. Napiętnowanie wroga jest koniecznym
warunkiem oczyszczenia pola dla autentycznie lewicowego działania.
Dla Przemka Wielgosza
takim wrogiem stała się Kinga Dunin. Dunin zgrzeszyła w dyskusji zorganizowanej
przez „Dziennik”. Wielgosz doczytał się tam elitarnej pogardy wyrażonej przez
reprezentantkę salonu wobec represjonowanych robotników broniących swojego
zakładu pracy. Dunin interesują tylko dyskursy i brylowanie elokwencją, a tyłem
odwraca się od prześladowanych i wyzyskiwanych. Wielgoszowi automatyzm pewnej
postawy przesłonił jednak treść wywiadu. Widać to choćby po niepełnym cytacie,
którego użył: „konserwatywna Polska, nawet jeśli krzywdzona ekonomicznie,
jest też wrogiem”. Cała wypowiedź Dunin brzmiała tak: „Dla mnie oczywiście
w jakimś sensie, konserwatywna Polska, nawet jeśli krzywdzona ekonomicznie jest
też wrogiem”. Wielgosz jednak nie chce zastanawiać się na tym o jaki sens
chodziło Dunin, bo włączył już doskonale działającą maszynę do produkcji
autentycznego lewicowca.
W wypowiedzi Dunin kryją
się ważne problemy, których Wielgosz może ze spokojnym sumieniem nie zauważać.
Prawicowi dziennikarze i publicyści stosują zawsze ten sam argument wobec
postulatów emancypacyjnych w kwestiach światopoglądowych: lewica zajmuje się
wyimaginowanymi problemami (aborcja, geje i lesbijki, środowisko naturalne), a
powinna bronić zwykłych ludzi. Niestety lewica często wpada w zastawioną
pułapkę i porusza się w ramach tak zakreślonej alternatywy. Tak właśnie
postępuje Przemek Wielgosz, opowiadając się bezwzględnie po stronie ludu. W
takiej sytuacji łatwo ulec naiwnemu przekonaniu o automatycznym związku między
społecznym upośledzeniem a opowiadaniem się za postępowymi treściami. Gdy w to
uwierzymy, przychodzi głosować na PiS lub Samoobronę i pod świętym krzyżem ramię
w ramię z mieszkańcami Augustowa bronić obwodnicy przez dolinę Rospudy przez
salonowymi ekologami.
Kiedy Kinga Dunin mówi,
że konserwatywna Polska jest też wrogiem, uwypukla konieczność innego
zaaranżowania relacji między upośledzeniem a sposobem jego artykulacji. Nie
wierzy w automatyzm związku między upośledzeniem a szansami dla emancypacyjnej
polityki. Nie mówi po prostu: „konserwatywna Polska jest wrogiem”, ale też jest wrogiem. Wrogiem w tej
konkretnej sytuacji, gdy upośledzeni wybierają na swych reprezentantów
konserwatywną prawicę, choć potencjalnie mogą oni poprzeć kompletny lewicowy
program - jednocześnie kulturowy i ekonomiczny. Zamiast odruchu estetycznego obrzydzenia wobec mas, Dunin
opowiada się za budową nowego projektu, w którym kwestie światopoglądowe
zostaną połączone z ekonomicznymi. Mówi o tym wprost w dalszej części wywiadu:
„Obserwuję ogromne przyspieszenie w zmianie postaw młodej polskiej lewicy.
Pojawia się świadomość, że emancypacja kulturowa musi być połączona ze zmianą
warunków ekonomicznych”.
Warto zauważyć, że samego
Przemka Wielgosza spotkała podobna krytyka do tej, jaką on zastosował wobec
Kingi Dunin. W komentarzach na lewica.pl oskarżony został o salonowość i brak
zainteresowania problemami zwykłych ludzi. Krytykując redaktora „Le Monde
diplomatique”; można przecież wyrazić autentyczny sprzeciw wobec establishmentu
i nieustępliwość, której brakuje lewicowcom sprzedającym swoje pismo w salonach
Empik. Maszyna do tworzenia autentycznych lewicowców działa nadzwyczaj sprawnie.
Lewicę pogrąża to jednak w nieproduktywnych i rytualnych sporach.
* „Le Monde diplomatique -
edycja polska”, nr 2 (12), luty 2007.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 11.03.2007 )
|
|
Najnowsze teksty i opinie
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...