|
Mogło się wydawać, że zbliżająca się zima będzie okresem spokoju w kwestii eksmisji lokatorów. Jednak wręcz przeciwnie: wraz z obniżaniem się temperatury kwestia mieszkaniowa staje się coraz bardziej paląca. W Poznaniu, po tym jak zrezygnowała jedyna firma, która stanęła do przetargu na uzbrojenie terenu pod osiedle kontenerowe, groźba wysiedlania została na chwilę oddalona. W kontenerach miało być umieszczonych dziesięciu tzw. trudnych lokatorów.
Szybko jednak się okazało, że prace są prowadzone – wybrano wykonawcę z wolnej ręki i osiedle powstanie. Wprawdzie ze względu na presję społeczną dyrektor Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych Jarosław Pucek obiecał, że pozostałe piętnaście zakupionych kontenerów miasto sprzeda, ale nie wiadomo, na ile ta deklaracja jest wiążąca. Jest pewne, że nowe kontenery zostaną zasiedlone tuż przed zimą, czyli w najgorszym możliwym momencie, biorąc pod uwagę koszty ich ogrzania.
Co więcej, nie tylko powstają nowe osiedla kontenerowe, ale władze miast dążą do tego, żeby eksmisje były przeprowadzane coraz efektywniej. W Warszawie w ostatnim tygodniu miała być eksmitowana do lokalu tymczasowego ciężko chora kobieta z Gocławia. Planowano przenieść ją do hotelu robotniczego, z którego komornicy rutynowo wyrzucają niechcianych mieszkańców. Hotele robotnicze są własnością prywatną, więc władze miasta nie czują się zobowiązane do monitorowania dalszych losów osób, które tam przenoszą. Na szczęście dzięki solidarności lokatorów udało się zablokować tę eksmisję.
Kilka dni później, również w Warszawie, w odpowiedzi na apel Komitetu Obrony Lokatorów udało się zapobiec kolejnej eksmisji. Kilkadziesiąt osób, siadając na schodach, zablokowało wejście do mieszkania starszej, schorowanej kobiety mieszkającej na ul. Sempołowskiej (przy pl. Zbawiciela) i nie wpuściło pracowników Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Wśród zebranych byli lokatorzy z KOL i WSL, a także przedstawiciele Syreny, Ruchu Oburzonych oraz Związku Syndykalistów Polski.
Komitet Obrony Lokatorów podkreśla, że próba eksmisji była całkowicie nielegalna, gdyż nie miała podstawy w postaci wyroku sądowego, opierała się jedynie na decyzji wojewody mazowieckiego. Ośmiu funkcjonariuszy policji próbowało negocjować, jednak protestujący odmówili przepuszczenia ekipy eksmisyjnej. Od eksmisji odstąpiono, ale wojewoda zapowiedział, że zostanie wykonana w innym terminie, a jej data zostanie „utajniona”.
Dużo mniej szczęścia miało małżeństwo mieszkające na poznańskich Jeżycach. We wtorek doszło do brutalnej eksmisji poważnie chorej, poruszającej się na wózku Katarzyny Jencz i jej męża Ryszarda. Blokada eksmisji przygotowana przez poznańskich anarchistów nie powiodła się. Mimo że przyszli półtorej godziny wcześniej, nie udało im się wejść do środka. Wejście blokował kordon policji. Chora kobieta ze względu na stan zdrowia została odwieziona do szpitala. Do domu już nie wróci, bo zajął go komornik.
Blokada eksmisji była prawie niemożliwa nie tylko ze względu na obecność policji, ale również dlatego, że w przeciwieństwie do blokad warszawskich grupa stająca w obronie lokatorów była dość homogeniczna – byli to głównie anarchiści, wobec których władza nie waha się używać siły. Blokady, w których biorą udział osoby z różnych grup społecznych i wiekowych, znacznie trudniej potraktować jako akt agresji przeciwko przedstawicielom władzy.
Tomasz Sadowski, przewodniczący zarządu Fundacji Pomocy Wzajemnej ”Barka”, w liście do Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje, że próby rozwiązania problemu mieszkaniowego przez władze miast ograniczają się do wykonywania eksmisji. Brakuje programów budownictwa komunalnego i reintegracji lokatorów. Sadowski zauważa, że w świetle obecnych przepisów gmina może wyeksmitować najemcę lokalu socjalnego do schroniska dla bezdomnych. Powołując się na swoje doświadczenie pracy z eksmitowanymi osobami, zauważa, że „w większości przypadków niemożliwe jest przeprowadzenie skutecznego programu reintegracji mającego na celu powrót tych osób do społeczeństwa w tak krótkim czasie”. C więcej, obecne przepisy „nie były nigdy przedmiotem konsultacji z organizacjami obywatelskimi zajmującymi się pomocą osobom w krańcowych sytuacjach socjalnych, a w szczególności obywatelom bez dachu nad głową”.
Sadowski apeluje o zwiększenie nakładów finansowych na pomoc społeczną skierowaną do osób bezdomnych oraz zagrożonych wykluczeniem i bezdomnością. Podkreśla, że brakuje badań w skali krajowej pozwalających określić liczbę obywateli zagrożonych bezdomnością albo już bezdomnych. Są one konieczne, aby możliwe było podjęcie efektywnych form wspólnotowej i instytucjonalnej pomocy państwa w czasie szybkich przemian, gdy prawo do mieszkania przegrywa z prawem do dowolnego korzystania z własności prywatnej, nawet jeśli prowadzi to do eksmisji na bruk.
Ostatnie wydarzenia pokazują, że zaniechania dotyczące polityki mieszkaniowej nie tylko prowadzą do pogorszenia sytuacji wielu osób, ale stanowią zagrożenie dla życia najbiedniejszych, których nie chroni przed wyrzucniem na bruk nawet zły stan zdrowia. O ile zasadna wydaje się troska władz o los kamienic rozpadających się z braku remontów, o tyle niezrozumiałe jest całkowite zaniechanie poszukiwania sposób na oddłużenie lokatorów. Czynsz mógłby być zamieniany na zestaw prac wykonywanych na rzecz wspólnoty albo miasta, z których część obejmowałaby konserwację budynków. Tak jednak się nie dzieje.
Miasto chętnie sprzedaje kamienice i umywa ręce od odpowiedzialności za przyszłość mieszkających tam osób. Dotyczy to również kamienic przekazywanych prywatnym osobom w procesie reprywatyzacji. Jak katastrofalne mogą być skutki braku ochrony lokatorów, pokazała historia Jolanty Brzeskiej, działaczki ruchu lokatorskiego, zamordowanej kilka miesięcy temu na skraju Lasu Kabackiego. Sprawa Brzeskiej nadal jest w toku, co sprawia, że wciąż nie wydano ciała jej rodzinie, uniemożliwiając pochówek. 31 października o godz. 17.00 odbędzie się spotkanie pod domem Jolanty Brzeskiej przy ulicy Nabielaka 9, upamiętniające tę tragiczną śmierć.
Konieczne jest nie tylko solidarne zapobieganie eksmisjom, ale również naciskanie na władze, by prowadziły odpowiedzialną politykę mieszkaniową. Przed eksmisjami nie chronią już bowiem ani przepisy, ani zły stan zdrowia, ani społeczne odruchy nakazujące zawahać się przed wyrzuceniem ludzi z domu późną jesienią.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...