|
Udział w konkursach dotacyjnych na projekty kulturalne to nie tylko praca twórcza – wymyślanie coraz to lepszych i bardziej innowacyjnych pomysłów – ale również, jeśli nie przede wszystkim, żmudne wypełnianie tabelek i pilnowanie tego, czy zostały spełnione wszystkie wymogi formalne: czy na żadnej ze stron nie brakuje numeru, pieczątki albo odpowiednich podpisów. Czy załączone są wszystkie listy polecające, a budżet odpowiednio podzielony (w przypadku wygranej nawet drobne przesunięcia mogą stać się przeszkodą w rozliczeniu projektu). Aby skutecznie zdobywać pieniądze, trzeba być osobą wszechstronnie uzdolnioną i niezwykle cierpliwą, trzeba umieć działać w stanie lekkiej schizofreni pozwalającej połączyć otwarte, krytyczne myślenie z przeformatowaniem pomysłu na język wniosku. Należy również zdobyć podpisy przyszłych partnerów, listy polecające, aby ostatecznie się uprawomocnić (bo samo wpisanie nazwiska nie wystarcza). Taki system wspiera skupianie się na stronie formalnej, a nie na merytorycznej. Utrudnia również zdobywanie środków przez grantobiorców-laików. Jeszcze do niedawna wydawało się, że formalna strona wniosków jest przykrą bolączką, do której – jeśli chce się korzystać z publicznych środków i startować w konkursach organizowanych przez miasto – trzeba się po prostu przyzwyczaić (jak do polskiej mroźnej zimy). Na szczęście nowy formularz wstępnego naboru projektów do programu Warszawa – Europejska Stolica Kultury 2016, pokazuje, że wcale tak być nie musi . Tutaj zawartość merytoryczna jest znacznie ważniejsza od strony formalnej. To rzadki przykład wniosku, gdzie strona formalna została zredukowana do minimum. Można ją przelecieć wzrokiem, nie przytłacza formą ani ilością koniecznych do wypełnienia stron. Jedyne, co trzeba zrobić, to odpowiedzieć na dwadzieścia pytań (i kilka podpunktów): podać tytuł projektu, okres jego trwania, nazwę wnioskodawcy (i status prawny), wpisać dane kontaktowe i krótkie CV dotyczące działalności szczególnie w zakresie inicjatyw kulturalnych, określić potencjalnych partnerów oraz ich profil działalności. Na końcu musimy określić zakres działania, grupę docelową oraz to, w jaki sposób projekt może być kontynuowany po 2016. Można dołączyć trzy załączniki o limitowanej objętości, ale nie trzeba. Cała aplikacja daje poczucie, jakby można ją było wypełnić przy śniadaniu. W końcu trzeba tylko rzucić pomysł i zarysować obszar przyszłej dzialalności. Bez wątpienia jest to odczucie złudne, bo opisanie projektu zajmuje więcej czasu niż poranna kawa, ale nie o realny czas chodzi, ale właśnie o subiektywne wrażenie, że można łatwo i przyjemnie włączyć się w walkę o tytuł ESK.
Przeszkodą w angażowaniu się w jakieś działanie oparte na procedurach uznawanych za demokratyczne zwykle nie są tak zwane „obiektywne bariery” – przeszkody niemożliwe do pokonania. Zazwyczaj blokuje nas subiektywne poczucie, że nie da się wtłoczyć naszych emocji, potrzeb czy planów na przyszłość w zadany format, bo są niestosowne, niewłaściwe. Takie poczucie objawiające w postaci znudzenia, lęku czy obojętności wynika z pozycji klasowej, wiedzy, wykształcenia, ale często też z braku pewnej praktyki społecznej. Wszystko to sprawia, że rzeczy pozornie łatwe i lekkie urastają do rangi wielkich problemów. Tak działa większość klasycznych wniosków – zamiast zachęcać do uczestnictwa w danym projekcie wywołują u niewprawionych w ich wypełnianiu osób strach i paraliż sprawiający, że napisanie ledwie kilku akapitów tekstu zamienia się wielogodzinną męczarnię.
Każda instytucja komunikuje się z otoczeniem za pomocą konkretnego interfejsu, narzuca pewien język, który często nie przystaje do sposobu, w jaki przeciętna mieszkanka czy mieszkaniec miasta myśli o swoich potrzebach kulturalnych. W końcu tylko wąska grupa specjalistów i ekspertów oceniających wnioski ma w zwyczaju patrzeć na miasto przez pryzmat statystyk, procedur i budżetów poszczególnych inwestycji. Jak podkreśla Krzysztof Nawratek, od tego, w jaki sposób działają te różne interfejsy (i te wynikające ze wzorów kulturowych, i te stosowane przez instytucje czy tworzące przestrzeń miejską) zależy tak naprawdę funkcjonowanie miasta. Ich formowanie jest działalnością polityczną, bowiem to one są odpowiedzialne za to, czy mamy nie tylko prawną możliwość, ale przede wszystkim ochotę, współuczestniczyć w tworzeniu naszej przestrzeni. Prosty w obsłudze formularz jest niezbędnym krokiem do tego, żeby działać na rzecz społecznej partycypacji i skutecznie wypełniać jeden z wymogów ESK – „Miasto i obywatele”.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...